Odpowiedź na sprostowanie przesłane przez Konrada Jakubowskiego Dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie
Szanowny Panie Dyrektorze,
Z poczuciem wielkiego zdumienia zakończyłem lekturę sprostowania, jakie wystosował Pan do mojego tekstu, który zamieściłem na blogu, na portalu „e-Sochaczew.pl”. Na początku pisze Pan o „nieprawdziwych informacjach dotyczących zasad żywienia mieszkańców”, ale w sprostowaniu nie znajduję konkretnych argumentów, które potwierdzają kłamliwy charakter mojej publikacji. Dodatkowo wiele wątpliwości budzi sposób, w jaki powołuje się Pan na przepisy prawa.
Ustawa Prawo prasowe została uchwalona dnia 26 stycznia 1984 roku, a nie jak Pan wskazuje 28 stycznia 1984 roku. Powołuje się Pan również na art. 31 ww. ustawy. Stracił on moc prawną na podstawie wyroku TK z dn. 1 grudnia 2010 r., sygn. akt K 41/07 (Dz. U. Nr 235, poz. 1551). Zgodnie z przytoczoną przez Pana podstawą prawną, Pańskie pismo jest bezpodstawne i wcale nie musiało zostać opublikowane. Ponadto na podstawie art. 31a ust. 1 ustawy Prawo prasowe właściwą formą, w jakiej należy skierować sprostowanie, jest wniosek, a nie żądanie, jak to Pan uczynił. Zacytowanie kilku wyroków nie nada większej powagi pismu, które zawiera podstawowe błędy prawne, a samo użycie stwierdzenia „można tu podciągnąć pod definicję prowadzony blog”, nie sprawi, że dane pojęcie stanie się tożsame z zawartym w akcie prawnym.
Szanowny Pan Dyrektor wskazuje, że zamieszczony przeze mnie tekst uchybia wymienionym w żądaniu standardom i tym samym jest nierzetelny, niestaranny, nieobiektywny, a dodatkowo przekazuje selektywnie wybrane okoliczności i stworzony jest „pod z góry założoną tezę”, materiał przedstawiony jest przez zainteresowane strony, a informacja została zastąpiona propagandą. W tej sytuacji to Pan Dyrektor znacząco rozmija się z prawdą. Pisząc ten artykuł, nie miałem na celu „propagowania” jakichkolwiek wartości, a już na pewno nie sprzecznych z prawdą. Oczywiste jest, że mieszkańcy nie „świecą na zielono” i nie należy tego zwrotu traktować dosłownie. Sugeruje Pan, że nie zweryfikowałem informacji, co do Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Mam rozumieć, że zorganizowane przez DPS postępowanie, a ogłoszone przez Starostwo Powiatowe jest fałszywe, a dane zawarte w dokumentacji nie są Państwa autorstwa? Natomiast jeżeli są jednak prawdziwe, to miałbym Pana zapytać, czy zamówione produkty będą przeznaczone dla mieszkańców?
Pisze Pan o procedurach przetargowych, dietetykach, specjalnych dietach, wykwalifikowanej kadrze kucharskiej oraz systemie komputerowym, który analizuje dane na podstawie wytycznych Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie i zamawiają Państwo zupy w proszku? To wygląda odrobinę niepoważnie. Jeżeli chodzi o wytyczne Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie, a także normy prawne, to niektóre substancje nie mają one ustalonej dawki dziennej na spożycie. Przykładem jest wzmacniacz smaku - guanylan disodowy (E 627), którego zgodnie z normami można sypać w nieskończoność. Same przepisy tu nie wystarczą.
Zaznacza Pan, że „wszystkie zamawiane przez Dom produkty spożywcze – są dopuszczone do obrotu w Polsce i spełniają wszystkie wymagania, stawiane przez krajowe i unijne regulacje prawne”. Nigdzie nie stwierdziłem, że jest inaczej, co nie zmienia faktu, że jedne produkty są zdrowsze, a inne mniej. Nie wszystko, co jest na półce sklepowej, nadaje się do spożycia w takich placówkach, jak DPS. W kwestii soli Pan Dyrektor chyba nie doczytał mojego tekstu, bo porównywałem ilość zamawianej soli do ilości „przyprawy warzywnej” i wskazywałem właśnie na tę drugą, a nie sól.
„[...] podchodząc w ten sposób do tematyki co Pan, należałoby w ogóle zastanowić się nad funkcjonowaniem w obecnych czasach, w których postęp technologiczny ułatwia życie, ale sprowadza na nas także liczne zagrożenia. Ciężko jednak byłoby żyć bez szkodzących ludziom i środowisku samochodach, urządzeniach elektrycznych, kosmetykach, chemii gospodarczej, wyrobach z tworzyw sztucznych, czy nawet lekarstwach. Każdy inteligentny czytelnik sam sobie odpowie, że obecne nie da rady żyć w całkowitym oderwaniu od pędzącej ludzkości, w warunkach jak w starożytności lub w wiekach średnich”. Ma Pan Dyrektor rację – nieużywanie bitej śmietany w proszku, zupy w proszku i gotowego sosu do sałatki, to istne średniowiecze, a nawet jego jesień. Co w takim razie ma dietetyk i kucharki w DPS, kiedy bez tej zupy w proszku nie mogą żyć? Erę atomową? Chyba tak, bo tak chemiczną... Proponuje skonsultować się z dietetykami, którzy nie słyszałem, żeby nazywali glutaminian sodu itp. zdrową żywnością.
„Hipotetycznie, można byłoby się pokusić o wymóg dostawy produktów ekologicznych, ale są one ograniczone tylko do pewnych grup asortymentowych, a ponadto – zazwyczaj kilkukrotnie droższe od produktów tradycyjnych”. Tutaj również się zgadzam, ale tylko w części, bo nie ma ekologicznych zup w proszku. Co do tej drożyzny, to nie pisałem nigdzie, że nie DPS nie zamawia jaj od kur z chowu ekologicznego, czy tylko wołowiny I klasy. Wbrew temu, co sądzi Pan Dyrektor, nie jestem oderwany od rzeczywistości i wiem, że budżet, to ograniczenie bezwzględne. Hipotetycznie ja pokusiłem się, ale nie o wymóg dostawy produktów ekologicznych, tylko niedostarczanie produktów najmniej ekologicznych tzn. najbardziej przetworzonych.
W kwestii tartych ogórków kiszonych to Państwo podejmują decyzję, czy da się zetrzeć te 10-15 kg. Jeżeli faktycznie nie ma takich mocy przerobowych, to nie pozostaje nic innego, jak zdać się już na produkt gotowy. Co do ceny, to ciężko mi uwierzyć, że starte ogórki kiszone kosztują tyle samo, co te w całości, ale to nie jedyna „niesamowita” rzecz w tej sprawie.
Szanowny Panie Dyrektorze, dziękuję za zaproszenie i zapewne z niego skorzystam. Wolontariuszem byłem długi czas, kiedy pozwalały mi na to inne obowiązki. Otrzymałem tytuł w ramach plebiscytu „8 wspaniałych”, więc bezinteresowna praca na rzecz innych nie jest mi obca. Nie zmienia to faktu, że wytoczył Pan bardzo poważne zarzuty pod moim adresem. W moim przekonaniu absolutnie bezpodstawnie. Miałem na celu jedno, żeby te wszystkie produkty „w proszku” nie wpływały na nerki, metabolizm i wiele innych aspektów zdrowotnych osób, które przebywają w DPS
Z wyrazami szacunku
Grzegorz Ciesielski
/Na marginesie/
Użycie w sprostowaniu dotyczącym żywienia zwrotu „zadbanie przede wszystkim o mieszkańców, bo to oni są solą tej placówki”, wydaje się trochę komiczne. Nie sądzi Pan?
Ostatnia kwestia to sposób, w jaki się Pan do mnie zwraca. Nie sądzi Pan, że „Panie Grzegorzu”, to jednak zbyt "luźna" forma?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamówiona - tak. W przetargu dla DPS.
No to była ta zupa w proszku czy nie ?