Zmieńmy oświatę na lepszą
Po ośmiu latach konsekwentnej budowy zespołu decydującego o ważnych sprawach w oświacie miejskiej widoczny jest w ostatnich czterech latach jej regres. Wszystkie ważne decyzje podejmowane były przy czynnym udziale kierownictw placówek oświatowych. Dzięki dobrym relacjom i partnerskiemu traktowaniu dyrektorów szkół i przedszkoli możliwe było utworzenie filii przedszkolnych w budynkach szkolnych. Wówczas nie było jeszcze przedszkoli niepublicznych, a brak miejsc w przedszkolach miejskich był dużym problemem. Wszyscy dyrektorzy mieli przekonanie, że rozwiązujemy wspólny problem. Podobnie było z układami zbiorowymi pracy w oświacie powiatowej i miejskiej, czy z „węzłem gordyjskim” dotyczącym korzystania z pomieszczeń przez związki zawodowe, Klub Nauczyciela i uzyskaniem nowych sal lekcyjnych dla najmłodszych dzieci w Szkole Podst. nr 3.
Niestety w tej kadencji samorządu miejskiego dostrzegam zmianę metod. Próba zamknięcia stołówek szkolnych była arbitralnym pomysłem magistratu. Tylko masowy sprzeciw rodziców zapobiegł likwidacji stołówek szkolnych. Wkrótce po rezygnacji władz miejskich Sochaczewa z tego złego pomysłu, Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka wystąpili do samorządów z apelem o zaniechanie takich szkodliwych dla oświaty praktyk.
Kolejnym, rzekomo racjonalnym z finansowego punktu widzenia krokiem było utworzenie Miejskiego Zespołu Edukacji. W ten sposób ograniczono zdecydowanie samorządność szkół, a dyrektorzy stali się petentami tegoż zespołu, zamiast decydować tak jak wcześniej o swoich szkolnych budżetach i wydatkach. Roczna obsługa tego ekonomicznego usprawnienia kosztuje budżet miejski ok. 820 tys.zł. W poprzedniej kadencji samorządowej ta sama ekipa w podobny sposób "usprawniła" oświatę powiatową.
Cieszą kolejne infrastrukturalne inwestycje oświatowe, ale niezbędna jest też modernizacja sprzętu i pomocy dydaktycznych. Unijne programy pomocowe muszą być istotnym źródłem wspierania oświaty.
Mazowiecka Wspólnota Samorządowa w Sochaczewie, której wielu członków i sympatyków jest związanych i wywodzi się z oświaty, zamierza dążyć do przywrócenia partnerskich relacji w oświacie miejskiej i powiatowej. Zespoły Ekonomiczne-Administracyjnej Obsługi Szkół są kosztowne i nie poprawiły sytuacji finansowej oświaty. W tej kadencji w pojedynkę próbowałem jako radny powiatowy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej przekonać Radę powiatu do likwidacji kosztownego zespołu. Niestety bez efektu. Będziemy nadal dążyć do likwidacji obu zespołów w mieście i powiecie.
Oświatę rozumiemy, dla oświaty wiele zrobiliśmy, zrobimy więcej.
Jerzy Żelichowski - radny Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ważne z którego rzędu robi się dobre rzeczy, a zero odpowiedzialności to propagandowy mit.
A jednak napiszę . Popieram słuszne uwagi Gizmo. Z drugiego rzędu lepiej grać , bo odpowiedzialności zero.
No i dobrze, niech patrzy na ręce jednym. Patrząc w dwa miejsca jednocześnie można dostać zeza ;) Nie wszystko musi robić jeden człowiek. Myślę, że z drugiej strony barykady też jest wielu, którzy obserwują co dzieje się w powiatku (i świetnie).
Miałem coś napisać , ale zrezygnowałem , szanuje i kocham Was wszystkich jako obywateli tego miasta.
Szkoda że patrzy tylko na ręce miasta - o powiece raczej nie wspomina !
Rola J.Żelichowskiego jest nie do przecenienia. Miło, że ktoś patrzy innym na rączki. A że obserwowanym i ocenianym to się nie podoba, no cóż, znaczyto, że p.Jerzy robi to dobrze.
W takim razie Pan Jerzy bardziej przydałby się w mieście niż w powiecie. Tylko strach Mu nie pozwala bo co by było gdyby się nie dostał. Zawsze psioczył z boku - nigdy nic konkretnego nie ogarnął. Nawet burmistrzem był tylko, że z boku i każdy o tym wie.
Merytoryczna dyskusja,trafne uwagi tak to się nazywa.Walką z dyktaturą można jeszcze.
Dziwi mnie to, że ciągle Pan marudzi i narzeka na magistrat miejski. Szkoda, że nie chce Pan kandydować do rady miasta i zmieniać to o czym Pan mówi i pisze. Jak zwykle z boku - na burmistrza NIE do rady miasta NIE - do powiatu bo tam łatwiej się dostać jest mniej pracy , no i z boku można oceniać innych ! Już nie wiem jak to nazwać
Nie ważne z którego rzędu robi się dobre rzeczy, a zero odpowiedzialności to propagandowy mit.
A jednak napiszę . Popieram słuszne uwagi Gizmo. Z drugiego rzędu lepiej grać , bo odpowiedzialności zero.
No i dobrze, niech patrzy na ręce jednym. Patrząc w dwa miejsca jednocześnie można dostać zeza ;) Nie wszystko musi robić jeden człowiek. Myślę, że z drugiej strony barykady też jest wielu, którzy obserwują co dzieje się w powiatku (i świetnie).