23 maja odbył się I Maraton w chodzie po Puszczy Kampinoskiej. Organizatorem był sochaczewski Klub Maratończyka. Prezesowi Janowi Cebrzyńskiemu od dawna marzyła się impreza, w której wzięłaby udział społeczność Sochaczewa i okolic. On sam startował w ponad 20-stu chodach (od 50 do 100 km) w Polsce i za granicą. Już 12 czerwca czeka pana Jana arcytrudny stukilometrowy supermaraton w Alpach. W chodzie po Puszczy Kampinoskiej wystartowało spod cmentarza w Granicy 56-ciu zawodników. Pierwsi pokonali trasę 25 km w czasie poniżej 3 godzin (ostatni maszerował godzin 6). Z 50 km zawodnicy uporali się w granicach 6,5 – 7,5 godziny. Impreza z założenia miała charakter sportowo-rekreacyjny, z tego też powodu liczy się sam udział, a nie zajęte miejsce. Wygrali wszyscy, którzy wystartowali i dotarli do mety. Fenomenem maratonu był prawie 50 proc. udział kobiet. Najwięcej uczestników liczyła reprezentacja szkoły im. S.Wyszyńskiego z Teresina – 28 uczniów oraz trzech nauczycieli ( E.Dzikowska, A.Szmechtig, J.Cebrzyński). Na trasie dzielnie z kilometrami walczyli chodziarze z Warsztatu Terapii Zajęciowej z dyrektor Jadwigą Dąbrowską na czele, która po imprezie podziękowała za wzorowe zorganizowanie maratonu w chodzie. Maszerowały także rodziny: Filipiaków(5 osób) i Cebrzyńskich(4 osoby). Tak było w niedzielę, natomiast w piątek (28.05) odbyła się uroczystość podsumowująca imprezę. Zawodnicy otrzymali złociste medale, błękitne dyplomy oraz książeczki „Historyczna przeszłość Sochaczewa”. Najstarszym uczestnikom imprezy Jadwidze Dąbrowskiej i Janowi Cebrzyńskiemu, puchary ufundowane przez Stowarzyszenie na Rzecz Sportu i Rekreacji wręczyli w imieniu prezesa stowarzyszenia, Mieczysława Głuchowskiego Jan Cebrzyński i Marian Makowski. „Serdecznie dziękuję – powiedział Jan Cebrzyński – wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do realizacji naszego przedsięwzięcia, a mianowicie sponsorom: Masterfoods Polska, Starostwu Powiatowemu, Urzędowi Miasta, właścicielom firm „Stefmex” i „Oriontech”, panu Stanisławowi Paga za druk dyplomów oraz oczywiście panu dyrektorowi Mieczysławowi Głuchowskiemu za ufundowanie pucharów. Szczególnie dziękuję panu kierownikowi Marianowi Makowskiemu, który, nie szczędząc trudu i czasu, udostępniał nam obiekt MOSiR-u od początku akcji, aż do chwili obecnej. Dziękuję także trzem sochaczewskim tygodnikom za zamieszczanie artykułów o imprezie na ich łamach. Słowa uznania kieruję do członków Klubu za nieodzowną pomoc, do kolegi Macieja Kiwerskiego za sędziowanie na trasie, do mojej córki Beaty Czubak za obsługę mety, a także do moich wnuczków – Anny i Piotrka Czubaków oraz Michała Cebrzyńskiego – spieszyli do celu, aby wesprzeć Beatę w jej czynnościach. Dziękuję właścicielom Osady Puszczańskiej za udostępnienie nam terenu. Pierwszy Maraton przeszedł do historii.” Tomasz Ertman Tyg. "Ziemia Sochaczewska" nr 23/2004
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze