Nauczyciele Chopina przerywają milczenie. W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy ich list otwarty do Rady Powiatu Sochaczewskiego. W tym tygodniu rozmawiamy o powodach wystosowania tego rozpaczliwego apelu.
Pod listem podpisało się 37 nauczycieli LO im. Fryderyka Chopina. Z nami spotkały się trzy przedstawicielki Rady Pedagogicznej szkoły: Marzena Kaniewska nauczycielka matematyki z 20-letnim stażem, jednocześnie prezes ogniska ZNP przy LO, Jolanta Wojciechowska nauczycielka z tytułem doktorskim, od 27 lat ucząca historii oraz Grażyna Szcześniak ceniona nauczycielka chemii z 31-letnim stażem pracy w zawodzie.
Rodzice finansują szkołę
- My nie chcemy z nikim walczyć, naszą intencją nie jest występowanie przeciwko komuś, ale prawda jest taka, że postawiono nas pod ścianą. To jest naprawdę koniec. Żadnego kroku w tył już nie zrobimy mówi Jolanta Wojciechowska. Nie da się już bardziej zaoszczędzić na szkole, a zwłaszcza na uczniach. Doszło do tego, że to rodzice utrzymują szkołę. Gdyby nie oni, cofnęlibyśmy się do epoki kredy, od której 30 lat temu zaczynaliśmy dodaje.
- Czarę goryczy przelało ostatnie spotkanie Rady Pedagogicznej, na której poznaliśmy budżet szkoły opowiada Grażyna Szcześniak. - Przyznano nam tysiąc złotych na środki higieniczne i utrzymania czystości, takie jak mydło, papier toaletowy, płyny do mycia podłóg itp. Dwa tysiące dostaliśmy na pomoce dydaktyczne. A przypomnę, że szkoła liczy 800 uczniów. Co więcej, dyrektor poinformował nas o konieczności dokonania 40-procentowych oszczędności na centralnym ogrzewaniu i energii elektrycznej. Trudno mi to sobie wyobrazić, aby co drugi dzień zakręcać grzejniki.
Nauczycielki przyznają, że ze starostwa płynie do szkoły coraz mniej pieniędzy, a większość potrzeb jest realizowana z funduszy Rady Rodziców, czyli tzw. komitetu rodzicielskiego. Ostatnio dyrekcja i wychowawcy poszczególnych klas apelowali do rodziców o wpłaty na ten cel.
- W ubiegłym roku szkolnym Rada Rodziców sfinansowała zakup kserokopiarki za 10 tys. zł, drukarki za 3.400, na materiały biurowe wydała blisko 2,5 tys. Zakupiła nawet artykuły medyczne do pokoju pielęgniarki. A to tylko część poniesionych przez rodziców wydatków twierdzi Marzena Kaniewska. - Przez trzy miesiące tego roku Rada Rodziców wydała już 4 tys. na sprzęt sportowy, ponad dwa tys. na tonery, materiały biurowe i naprawy sprzętu. Mogłabym tak długo wyliczać, ale nie o to chodzi. Chcę tylko uświadomić, jakie są koszty związane z funkcjonowaniem szkoły. Tysiąc zł to naprawdę śmieszne pieniądze.
Walka o renomę
- Nasza szkoła powstała w 1926 r. Na jej renomę pracowali nasi poprzednicy, całe pokolenia uczniów, wielu dyrektorów. Nie chcielibyśmy stać się tymi, którzy zaprzepaszczą jej poziom z powodu nieludzkich oszczędności, jakie się nam funduje mówi Jolanta Wojciechowska. W rankingu Perspektyw zajmujemy 187 miejsce w Polsce i 43 na Mazowszu. Nie chcemy stracić tej pozycji.
Inna informacja, jaka zelektryzowała nauczycieli Chopina to konieczność rezygnacji z podziału na grupy w przypadku klas profilowanych. Oznacza to, że 32-osobowa klasa będzie się musiała jednocześnie zmieścić w pracowni chemicznej czy językowej. Nie wyobraża sobie takich zajęć Grażyna Szcześniak.
- Proszę sobie wyobrazić taką ilość osób podczas zajęć praktycznych z chemii. Przecież mamy tam do czynienia z odczynnikami, podgrzewamy substancje, wykonujemy doświadczenia. Jak zadbać o bezpieczeństwo takiej grupy osób, nie mówiąc o nabywaniu umiejętności. Klasy biologiczno-chemiczne szczyciły się zawsze dobrze wyedukowaną młodzieżą, która później kończyła renomowane uczelnie. Obecne działania w prosty sposób zmierzają do zaniżania poziomu edukacji. My naprawdę nie możemy się na to zgodzić. I nie chodzi o nas, nauczycieli, ale o uczniów, którzy wybrali tę szkołę z określonych powodów - mówi Grażyna Szcześniak.
Kolejny powód do zmartwienia dla nauczycieli to zdjęcie z planów inwestycyjnych starostwa rozbudowy szkoły, o czym mówiono na listopadowej sesji rady powiatu. Z braku funduszy powiat zrezygnował z nadbudowy piętra, odkładając to zadanie na bliżej nie sprecyzowany czas.
- Myśleliśmy, że jeśli wykonano szatnie, zabierając nam cztery sale lekcyjne, to w ślad za tym pójdzie rozbudowa szkoły. Jesteśmy rozżaleni, bo brak wystarczającej ilości sal powoduje, że zajęcia trwają do godz. 17.00. Mamy dużą grupę uczniów z okolicznych gmin, którzy dojeżdżają autobusami lub pociągiem. To sprawia, że do domów docierają wieczorem przekonuje Marzena Kaniewska.
- Poza tym budynek od frontu jakoś wygląda, ale wystarczy przejść z tyłu, gdzie powstał parking dla nauczycielskich samochodów. Nie dość, że wszystko tonie tam w błocie, to jeszcze ze ścian sypie się tynk, a dach ciągle przecieka dodaje Jolanta Wojciechowska. Proszę nas zrozumieć. Nam nie chodzi o luksusy, ale o godne warunki pracy dla siebie i nauki dla uczniów.
Fakty i mity
- Wokół nauczycieli wytworzyła się ostatnio bardzo niezdrowa atmosfera. Ludziom się wydaje, że przychodzimy do szkoły na kilka godzin, mamy mnóstwo wolnego i jeszcze ciągle upominamy się o pieniądze mówi Grażyna Szcześniak. Bardzo nas zabolało, kiedy starostwo opublikowało informację o nauczycielskich zarobkach dochodzących do 5 tys. Chciałam publicznie oświadczyć, że po 30 latach pracy, jako nauczyciel mianowany, zarabiam miesięcznie 2.190 zł (netto). I każdy może sprawdzić, jakie mam wykształcenie, jakie osiągnięcia i jakie zarobki. Czas skończyć z mitem, że nauczyciele zarabiają krocie.
Sytuacja w powiatowych placówkach musi być naprawdę zła, skoro nauczyciele odważyli się wystąpić z dramatycznym apelem do radnych powiatu. Swój list otwarty zakończyli słowami: My także na Państwa głosowaliśmy, pamiętamy jeszcze deklaracje przedwyborcze. Spodziewaliśmy się i spodziewamy mądrych, racjonalnych i uczciwych decyzji, służących nam wszystkim. Chcemy w przyszłości móc spojrzeć prosto w oczy naszym wychowankom, wiedząc, że zapewniliśmy im jak najlepszy start w przyszłość. Chcemy wierzyć, że Państwo również będą mogli tym młodym ludziom bez wstydu spojrzeć w oczy.
Jolanta Sosnowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie starosto czy powiat musi ponosić koszty gimnazjum ? Przecież można to zlikwidować i po dyskusji , a ci wielcy pedagodzy mogą iść do szkół miejskich . Prawie nigdzie powiaty nie prowadzą szkół gimnazjalnych , no może z małymi wyjątkami . To dlaczego Nasz powiat ma się borykać z tymi problemami . Liceum Chopena to przejrzała i stara instytucja , która poza małymi wyjątkami zatrudnia ,nie takich wielkich o jakich się mówi . Gro uczni po ukończeniu gimnazjum Chopena decyduje się na dojazdy i na naukę w liceach warszawskich , nie trudno odgadnąć dlaczego . Wniosek po co utrzymywać ten sztuczny twór , który w sumie jest w rankingach nie tak znów wysoko , proszę to sprawdzić .Propaganda nauczycieli z tego liceum jest poniżej krytyki , proszę porównać stopnie naukowe nauczycieli liceum Chopena a liceami warszawskimi . Ci z Sochaczewa wypadają blado . Może by tak żądać i od Nich aby podnosili swoje kwalifikacje. Ja mojego syna po ukończeniu tego gimnazjum natychmiast przenoszę do Warszawy i namawiam innych do pójścia w moje ślady - nie ma porównania w prowadzeniu zajęć , w podejściu do ucznia i w spełnianiu jego naukowych oczekiwań . My w Sochaczewie jak zwykle za murzynami , ale to nie wina dzieci tylko tych którzy mają ciągłe pretensje , że nawet wakacje za krótkie.
Pisząc wyżej o ustawie sejmowej, miałem na myśli nie kartę nauczyciela tylko art. 13 ust. 2 ustawy budżetowej na rok 2012 (Dz.U. z 2012 r. poz. 273) mówiący o kwocie bazowej n a podstawie której oblicza się średnie wynagrodzenie dla nauczycieli i która dla samorządów jest wiążąca. S ugeruję, aby o tym pamiętać jeśli z abiera się głos w sprawie wynagrodzeń nauczycielskich.
"Że jako radny zainteresowałem się problemem i na miarę obecnych możliwości staram się pomóc."
Czyli, konkretnie, co Pan zrobił?
"Zaspokoję i spełnię Pańską prośbę i wypowiem się jeszcze raz..." - pisze karol997.
Moją prośbę? Żarty. Ja z doświadczenia dotychczasowych dyskusji byłem pewien, że ostatnie słowo musi należeć do karola997.
Nie mam wątpliwości w jakim celu swiatowid i karol997 rozpoczynając dyskusję pod tym drażliwym tematem "zaprosili" mnie na forum. Przecież to nie pierwszy raz, kiedy karol997 zza kurtyny z satysfakcją obrzuca mnie "pigułami"(to już raczej reguła) sugerując przy tym, że zna się na dobrej grze w palanta i oczekując, że zaakceptuję "mój" wizerunek, który kreuje w swoich wypowiedziach na forum internetowym. Więc po co wchodzę w takie dyskusje? Aby poinformować innych czytelników forum, którzy najczęściej nie biorą udziału w tego typu dyskusjach, że nie jest mi obojętna sytuacja nie tylko Liceum Ogólnokształcącego, ale całej oświaty. Że jako radny zainteresowałem się problemem i na miarę obecnych możliwości staram się pomóc. Doceniam możliwość bezpośredniej komunikacji z czytelnikiem za pośrednictwem Internetu, gdyż dotychczas inni mówili i pisali co ja myślę i robię, często "dorabiając mi gębę".
Internet dynamicznie się rozwija, a wraz z jego rozwojem pojawiają się różne nowe zjawiska. Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie , w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji. Osoba stosująca trollowanie zwykle reaguje wrogo zarówno na próby uspokojenia dyskusji, jak i agresywne reagowanie na jego zaczepki, merytoryczna zawartość dyskusji ma zaś dla niego znaczenie tylko o tyle, o ile rozpala w dyskutantach negatywne emocje i przyczynia się do kontynuowania sporu. Sprawia to zazwyczaj takie wrażenie, jakby troll sycił się nimi. Najczęściej im więcej osób wpadnie w jego sidła i odpowie na jego post, tym bardziej wydaje się zadowolony. Znużenie dyskutantów objawiające się kończeniem dyskusji interpretuje jako odniesienie zwycięstwa.
Nie zamierzam brać udziału w kłótniach, ani robić z forum ringu, ale merytorycznie pisać i informować o lokalnych sprawach.
Zaspokoję i spełnie Pańską prośbę i wypowiem się jeszcze raz przypominając, iż Ci mgr w tym roku nie dostali nagród z okazji ich święta. Uczniowie borykają się z urągającymi warunkami sanitarnymi i nie tylko, dyrekcja z całą kadrą stoi pod ścianą a Pan wyskakuje z kartą nauczyciela i bełkotem o swoich dokonaniach jak zwykle zresztą. Przypominam Panu zatem, że jest Pan radnym reprezentującym tych ludzi i wybranych przez nich, więc pustosłowie tu nie wystarczy trzeba zacząć działać! Zauważyłem, że Pańskie wypowiedzi są nie tylko dla mnie pustosłowiem więc krótko mówiąc wyścig w kolejnych wyborach może okazać się klapą dla Pana. Za to świetnie manipuluje Pan moimi i nie tylko wypowiedziami by wykazać się swoim sprytem w nie udzielaniu konkretnych odpowiedzi na konkretne problemy.Marzę aby choć raz podjął Pan jeden temat-problem odpowiedzialnie i godnie jak przystało na radnego. A nie jak marny gracz w palanta. I tu zadaję Panu konkretne pytanie co jest Pan w stanie zrobić by pomóc tym ludziom i tej placówce, konkretnie? Choć wiem jaka będzie odpowiedź ale inni też oczekują konkretów jak widać po wpisach. I proszę nie rozpisywać się w tematach zastępczych ( co już dokonałem w poprzednich kadencjach) tego już wszyscy mamy dość. Może Pan napisać własną biografię i wydać dla potomnych to będzie zapewne poczytne czytadło.
Karol
Pamiętając, że ostatnie słowo należy do Pana Karola997, dodam, że moje dwa wcześniejsze wpisy odpowiadają na Wasze (łącznie z pierwszym wpisem) wątpliwości. Aha, oczywiście Pan nie zauważył, ale odpowiedzialność za oświatę w mieście sprawowałem przez 8 lat, a wcześniej przez 4 lata odpowiadałem za oświatę powiatową, a jeszcze wcześniej przez prawie rok za rolniczą oświatą wojewódzką z którą długo, długo byłem związany. Ludzie z którymi współpracowałem wiedzą co z tego wynikało. Pan jednak wie swoje! A może Pan spróbowałby którejś z tych cacy posadek?Ja się Panu nie żaliłem, a próbowałem wyprowadzić z błędu. W tym wątku to już wszystko co miałem "cieniom" do powiedzenia.
Panie Jerzy jak zwykle jest Pan monotematyczny. Niech Pan odpowie tym "biednym" pod ścianą mgr z Chopina a Pan skierował swoje żale na mnie. Co jeszcze Pan wymyśli na mój temat. Doskonale znam to środowisko i nie musi się Pan wysilać na dodatkowe insynuacje czy tłumaczenia. Proszę odpowiedzieć Światowidowi (pierwszy wpis) a ja dziękuję za rozmowę. Przesiada się Pan z posadki na posadkę i za nic nie odpowiada a wszystko w/g Pana jest cacy....może wreszcie weźmie Pan na swoje barki odpowiedzialność za to coś!
Miłego wieczoru.
Karol
Już kilka lat temu było źle. Pamiętam, że uczniowie i nauczyciele Chopina zawsze byli traktowani przez władze powiatu i miasta jak szkoła, którą warto się chwalić ( wyniki zawsze były najlepsze). Gdy Chopin zdobywał jakieś osiągnięcia to władze powiatu i miasta(!) pchały się łokciami, żeby gratulować i pozować do zdjęć. Gorzej, gdy trzeba było pomóc..Nie wiem dokładnie jak jest teraz, ale parę lat temu, otwarcie mówiło się o tym, ze 80-tka i Ogrodnik w związku z tym, że podlegają pod miasto dostają więcej pieniędzy, niż powiatowy Chopin.
Oj widzę, że Pan Karol pielęgnuje jakiś stary uraz do oświaty, będąc w swoich wypowiedziach i żartach uszczypliwym dla nauczycieli. Nie liczę też na żadne obiektywne i neutralne wypowiedzi pod moim adresem. Jednak zbyt wiele w nich populizmu, aby skwitować je milczeniem. Przede wszystkim nauczycielskie tabele płac kształtuje ustawa sejmowa, a nie samorząd lokalny, więc ignorancją i dyletanctwem jest sugerować, że nauczyciele walczą o wynagrodzenia. Trudności finansowe placówek szkolnych zawsze wyzwalały we mnie inicjatywę i potrzebę ich wsparcia. Nie muszę się więc wstydzić mojej dotychczasowej postawy, a Pan może sobie darować złośliwą sugestię, że do mnie można kierować żale. Ja nie konstruuję budżetu powiatowych placówek oświatowych, a radni głosując budżet nie zatwierdzają szczegółów dla konkretnych szkół, a łączną pulę środków na oświatę i poszczególne typy placówek. Zwrócił Pan uwagę na diety radnych dopiero teraz? A a one są od 14 lat w tej samej wysokości. Ile to byłoby środków czystości?Dachy, elewacje i wnętrza szkół, wszystko jest ważne bez względu czy o tym wspomnę czy nie! Co i kiedy będzie realizowane wynika z możliwości skromnego budżetu powiatowego i skutecznych starań Zarządu Powiatu o dodatkowe pieniądze. Wszystkiego równocześnie nie da się zrealizować. Gdyby Pan miał trochę wiedzy o dotychczasowym zaangażowaniu powiatu w poprawę warunków funkcjonowania oświaty i chciał być obiektywny, zapewne nie pisałby w taki sposób.
swiatowid-niezrozumiałeś ironii.Trzeba walczyć o środki finansowe na istotne cele .A z tej góry ziemi wszyscy zdrowi ludie tylko się śmieją,a inni na niej piją i tak będzie nadal po 4,5mln wtopy.
Witam Cytuje.. " Drogi Karolu gdybyś miał w perspektywie – jak obecnie nauczyciele Chopina - w czasie każdej 10 minutowej przerwy zejść z IV piętra i wdrapać się na nie ponownie w pokonywaniu drogi pomiędzy pokojem nauczycielskim a salami lekcyjnymi – na pewno wystąpiłbyś o podwyżkę" Ha ha ha ale jaja.... cytuje dalej... "Jeśli pracuje fizycznie to serdecznie współczuję, ale nieudolność jednostki nie potwierdza w tym przypadku reguły." Czyli w czym problem. Podwyżki dla nauczycieli tak, ale.. Nauczyciele pracują 40godz w tygodniu. Mają 26 dni urlopu. Żadnych rocznych urlopów na regenerację. etc.... Nie widzę żadnych przeciwskazań żeby byli traktowani jak inni obywatele. Pozdrawiam Daniel
Drogi rodzicu, muszę cię rozczarować źle odczytałeś moje wypowiedzi ale to twój problem i nie będę się z tego tłumaczył. Właśnie przeczytałem powyższą wypowiedź radnego powiatowego i to do niego możecie kierować swoje żale. Oni chyba mają wyższe diety niż ta szkoła fundusz na środki czystości. Ja jestem zwykłym forumowiczem który może sobie pozwolić na odrobinę żartów do mgr-ów i nie jestem pracownikiem fizycznym jak twierdzisz. A jeśli chodzi o spacerki z czwartego piętra do pokoju nauczycielskiego to samo zdrowie jak mawiają ruch to zdrowie każdy Ci to powie. Śmieszy mnie w tej całej sprawia ten sławetny papierek toaletowy i mydełko w dobie gdy środki czystości są dostępne w sklepach. Nie widzę problemu w tym by nosili je ze sobą zarówno kadra jak i dzieciaki. A jeśli chodzi o ciepło to P. radny już zabrał głos powinno być ciepło czyli nikt nie stoi pod ścianą więc łap nie będzie, czyli jednak chodzi o podwyżki dla nauczycieli jak zwykle...po prostu piszcie prawdę. Choć nie wypowiedział się o cieknącym dachu sali gimnastycznej a szkoda, pytajcie dalej.
Karol
Znam dobrze oświatę, rozumiem wrażliwość nauczycieli i nie dziwi mnie ich niepokój. Jednak, aby nie dyskutować na temat piany, którą ubijają anonimowi dyskutanci, postanowiłem przeanalizować szczegółowe dokumenty ze starostwa, dotyczące planów budżetów szkół na przestrzeni kilku lat. Rzeczywiście plany finansowe szkół na 2013 rok są okrojone o 5-6% w stosunku do 2012 roku, ale bzdurą są insynuacje, że pieniądze oświatowe idą na inne cele, gdyż w dziale Oświata i wychowanie - w wydatkach na ok.31 mln zł, znajduje się rozdział Pozostała działalność - ok.1,5 mln zł. Z uzyskanych informacji wiem, że jest to rezerwa całoroczna dla placówek oświatowych. Może gdyby była ona niższa plany finansowe placówek mogłyby być wyższe i nie wzbudziłyby niepokoju nauczycieli. Podawane fakty dotyczące ogrzewania nie znajdują potwierdzenia w szczegółowym opisie wydatków dla Zespołu Szkół Ogólnokształcących. Planowane wydatki na zakup energii rosną w porównaniu z 2012 rokiem o około 20%.Malkontenci likwidowaliby zaraz powiat o który swego czasu podczas reformy samorządowej Sochaczewianie mocno zabiegali. Reforma wymaga kontynuacji, bo dano powiatom zadania do realizacji przy ograniczonych środkach finansowych, a podatki zbierają tylko gminy. Wielu mieszkańców tego nie wie, a populiści sprytnie to wykorzystują.
http://ziemiasochaczewska.sochaczew.pl/newsshow/2642?title=To-matura-nie-chec-szczera-&sochaczew
http://www.e-sochaczew.pl/powiat/index.php?pokaz=news&id_news=33582
Witam. Z drugiej wypowiedzi Karola jednak nie wynika, żeby ironizował. Jeśli pracuje fizycznie to serdecznie współczuję, ale nieudolność jednostki nie potwierdza w tym przypadku reguły. Chociaż zdaniem naszego Premiera to właśnie tacy ludzie jak Ty Karolu są „solą tej Ziemi”. Zatem poproszę o szacunek do osób, do których poziomu nie masz szans dorosnąć. Co do podwyżek dla nauczycieli – Drogi Karolu gdybyś miał w perspektywie – jak obecnie nauczyciele Chopina - w czasie każdej 10 minutowej przerwy zejść z IV piętra i wdrapać się na nie ponownie w pokonywaniu drogi pomiędzy pokojem nauczycielskim a salami lekcyjnymi – na pewno wystąpiłbyś o podwyżkę. A nauczyciele Chopina znoszą ten trud i wiele innych i apelują o rozsądek do naszych Szanownych Władz dopiero wtedy – kiedy sytuacja jest na tyle zła, że wpływa na ich uczniów a nasze dzieci. Jakość nauczania w tej szkole zależy od zaangażowania Kadry Pedagogicznej jak również pomysłu na „dzielenie” większości zajęć. Dzieci są motywowane a nauka w szkole dla większości uczniów jest miłą odmianą w kontekście podstawówek do których uczęszczali. Dzielone lekcje pozwalają na indywidualne podejście do ucznia. My rodzice nie bronimy się przed dofinansowaniem, co jest praktykowane w obszarze gimnazjum – problem w tym, że o ile przy wspólnych wysiłkach Starostwa i naszych – finanse były wystarczające – to przy maksymalnym „zakręceniu kurka” ze strony Starostwa jest jak jest. A jest rzeczywiście fatalnie i rzeczywiście odbija się to na naszych dzieciach. Dzieci skarżą się, że w szkole jest zimno. Nie wyobrażam sobie też, żeby ograniczać zużycie wody czy środków czystości w tak ogromnym skupisku ludzi! Zatem popieram apel do Pana Burmistrza, który z tego co widać niezbyt przyznaje się do przedwyborczych obietnic powiedzmy sobie to otwarcie. Dotyczy to budowy dodatkowych sal lekcyjnych w Chopinie, sali gimnastycznej w Szkole Podstawowej nr 2, czy budowy parkingu przy stacji PKP - o innych mniej istotnych nie wspomnę. Panie Burmistrzu może chociaż dobro dzieci, jak już nie nas dorosłych, weźmie Pan pod uwagę. Rozumiem, mamy kryzys, ale brak wyobraźni to już inna sprawa.
I tak jeszcze na marginesie "Postawiono nas pod ścianą" i co teraz będą łapy jak za moich czasów. Dziwne, że magistrowie nie potrafią zaradzić takiej smutnej rzeczywistości, trzeba było się "uczyć" w magazynach zatrudniają na akord jest "ciepło" nie kapie ale toalety fu..fu i papierek trzeba nosić ze sobą...:) Szkoda że tak drobiazgowe sprawy zawładnęły umysłami mgr-ów!!! Czy tu nie chodzi o podwyżki?
Karol
Nie bronię burmistrza, ale plastku gdybyś się bardziej zainteresował,wiedział byś od kogo pochodzą pieniądze na wzmocnienie wzgórza i kto się o nie starał.
Żaden budżet nie jest z gumy, ale wystarczy pomyśleć chwilę nad tym, że zatrudnienie dodatkowej osoby do zarządu powiatu kosztuje miesięcznie tyle, co starczyło by na np.środki higieniczne większości szkół na terenie Sochaczewa,nie mówiąc o powiecie. Tyle w temacie
Witam Należy zlikwidować powiaty, a oszczędności przeznaczyć na pożyteczne cele. Np na szkolnictwo. Pozdrawiam Daniel
Nie martwcie się Burmistrz wzmocni górę ziemi na podzamczu zwaną Zamkiem za 4,5 mln.zł.i tam wszyscy pójdą ze swoimi troskami.Na ten szczytny cel zorganizowano finanse.Ambicje jednostek ponad wszystko!
- W ubiegłym roku szkolnym Rada Rodziców sfinansowała zakup kserokopiarki za 10 tys. zł, drukarki za 3.400, na materiały biurowe wydała blisko 2,5 tys. Zakupiła nawet artykuły medyczne do pokoju pielęgniarki. A to tylko część poniesionych przez rodziców wydatków twierdzi Marzena Kaniewska. - Przez trzy miesiące tego roku Rada Rodziców wydała już 4 tys. na sprzęt sportowy, ponad dwa tys. na tonery, materiały biurowe i naprawy sprzętu. Mogłabym tak długo wyliczać, ale nie o to chodzi. Chcę tylko uświadomić, jakie są koszty związane z funkcjonowaniem szkoły. Tysiąc zł to naprawdę śmieszne pieniądze . Ale czy takie powinny być proporcje między pieniędzmi pochodzącymi od rodziców a tym co przeznacza Powiat na utrzymanie szkół?
Praktyka sięgania po pieniądze z komitetu rodzicielskiego jest chyba powszechna we wszystkich placówkach oświatowych na terenie miasta i powiatu. Np. mój syn chodzi do przedszkola nr 3, gdzie rodzice sfinansowali m.in jedno z urządzeń na plac zabaw w kwocie około 16 tys. Co roku są organizowane festyny rodzinne gdzie ze sprzedaży gadżetów, loterii finansowane są różne zakupy dla przedszkola jak ksero, aparat fotografinczy i wiele innych rzeczy. Stąd też osobiście mnie to nie dziwi, że podobnie jest w liceum Chopina. Rodzice starają się uczestniczyć w życiu placówki do której chodzi ich pociecha. Osobiście nie mam nic przeciw temu i również wspieram takie działania. Jako rodzic zdaje sobie sprawę, że czasy są trudne i każda pomoc jest wskazana. Samorząd czy to miejski lub powiatowy ma określony budżet, który jak wiemy nie jest z gumy ale nie oznacza to, że nie należy nic nie robić w celu poprawy warunków kształcenia. Dlatego od lat są prowadzone termomodernizacje placówek oświatowych zarówno tych miejskich jak i powiatowych. Jestem przekonany, że i liceum Chopina doczeka się takiej inwestycji. Potrzeba na to czasu -pieniędzy.
Myślę Karola, że Karol ironizował.Może się mylę, ale chyba w ten sposób chciał poddać krytyce podejście ludzi ze Starostwa do placówek oświatowych, które im podlegają.Ja mam takie wrażenie że Starostwo podjeło za dużo wyzwań i dlatego brakuje pieniędzy na utrzymanie tych placówek.Teraz próbują oszczędzać na czym się da. Przykre jest to że uczniowie i nauczyciele cierpią z powodu takiej polityki. I żenujące że brakuje pieniędzy na podstawowe środki potrzebne do utrzymania szkół.Bo jak się domyślam, nie tylko w Chopinie źle się dzieje. Nie świadczy to zbyt dobrze o zdolnościach planowania ludzi odpowiedzialnych za budżet w Powiecie.Gdyby Starostwo zastosowało w praktyce to zalecenie - "Mierz siły na zamiary" - może by do tego nie doszło.
Jestem uczennicą tej szkoły i z własnego doświadczenia piszę, że już teraz w szkole jest okropnie zimno i nie wyobrażam sobie tego, że i na ogrzewaniu są oszczędności. Dach na dużej sali gimnastycznej w kilku miejscach przecieka, co jest niebezpieczne dla nas. Można się poślizgnąć i skręcić kostkę, a nawet złamać nogę. Jestem w klasie maturalnej i zdarza się że kończę lekcje o 15.20, a w domu jestem dopiero o 16.30. Spowodowane jest to zabraniem sal lekcyjnych na szatnie. Nauczyciele często zostają po lekcjach by nam pomóc w zaległościach czy po prostu w rozwijaniu pasji, np. w-fiści prowadzą zajęcia sportowe lub są także zajęcia z matematyki. Grupy językowe, czy na chemii lub biologii dają szansę nie tylko na puste informacje z podręcznika, ale i na praktykę, na doświadczenia, które nam ułatwią zrozumienie zjawisk. Nauczyciele nie są egoistami, bo naprawdę poświęcają nam swój czas. A to kim i jaką pracę będziemy w przyszłości mieć zależy wyłącznie od nas samych.
Powiat to ZBĘDNY TWÓR a ten pan pisze o samych sukcesach(OCZYWIŚCIE SWOICH) lub tropi Miasto...:)
Ale szanowne Panie mogą się przekwalifikować i zmienić zawód...może wtedy docenią młodych którzy po w/w liceum i studiach tyrają fizycznie. Kreda w ręku nauczyciela to nic strasznego, szmata czy gąbka też!!!! Papierek kiedyś nosiło się ze sobą do szkoły był reglamentowany, środki czystości też, więc jeśli jest tak źle to zamknąć ten bajzel.
Dać podwyżkę staroście i w-ce który jest po technikum...:) zatrudnić więcej urzędników i doradców a będzie żyło się lepiej. Czasem zastanawiam się skąd zdziwienie u nauczycieli z takiej opinii ale teraz wiem Oni widzą tylko swój problem są egoistami. Powodzenia życzę!!!
Karol
Kiedy to Pan ze starostwa,który tak dzielnie komunikuje i obwieszcza wszystkie sukcesy tego tworu ,że przecież masę pracy wykonali Ci wszyscy którzy są tam zatrudnieni żeby nam żyło się lepiej. I skomentuje ten artykuł,że to nie do końca jest prawda co piszą Nauczyciele z "szopena"?? No pytam się kiedy?? Niecierpliwie czekam
Panie starosto czy powiat musi ponosić koszty gimnazjum ? Przecież można to zlikwidować i po dyskusji , a ci wielcy pedagodzy mogą iść do szkół miejskich . Prawie nigdzie powiaty nie prowadzą szkół gimnazjalnych , no może z małymi wyjątkami . To dlaczego Nasz powiat ma się borykać z tymi problemami . Liceum Chopena to przejrzała i stara instytucja , która poza małymi wyjątkami zatrudnia ,nie takich wielkich o jakich się mówi . Gro uczni po ukończeniu gimnazjum Chopena decyduje się na dojazdy i na naukę w liceach warszawskich , nie trudno odgadnąć dlaczego . Wniosek po co utrzymywać ten sztuczny twór , który w sumie jest w rankingach nie tak znów wysoko , proszę to sprawdzić .Propaganda nauczycieli z tego liceum jest poniżej krytyki , proszę porównać stopnie naukowe nauczycieli liceum Chopena a liceami warszawskimi . Ci z Sochaczewa wypadają blado . Może by tak żądać i od Nich aby podnosili swoje kwalifikacje. Ja mojego syna po ukończeniu tego gimnazjum natychmiast przenoszę do Warszawy i namawiam innych do pójścia w moje ślady - nie ma porównania w prowadzeniu zajęć , w podejściu do ucznia i w spełnianiu jego naukowych oczekiwań . My w Sochaczewie jak zwykle za murzynami , ale to nie wina dzieci tylko tych którzy mają ciągłe pretensje , że nawet wakacje za krótkie.
Pisząc wyżej o ustawie sejmowej, miałem na myśli nie kartę nauczyciela tylko art. 13 ust. 2 ustawy budżetowej na rok 2012 (Dz.U. z 2012 r. poz. 273) mówiący o kwocie bazowej n a podstawie której oblicza się średnie wynagrodzenie dla nauczycieli i która dla samorządów jest wiążąca. S ugeruję, aby o tym pamiętać jeśli z abiera się głos w sprawie wynagrodzeń nauczycielskich.
"Że jako radny zainteresowałem się problemem i na miarę obecnych możliwości staram się pomóc."
Czyli, konkretnie, co Pan zrobił?