Programowe ecie-pecie
Nie dostrzegłem w programowym wystąpieniu burmistrza Osieckiego, wygłoszonym po zaprzysiężeniu na nową kadencję w dniu 8 grudnia 2014 roku, prezentowanej wcześniej skłonności do składania konkretnych obietnic. Mieszkańcy Sochaczewa pokazali burmistrzowi żółtą kartkę za puste obietnice w poprzedniej kadencji i drugi raz już nie dadzą się nabrać. Dlatego burmistrz skoncentrował się na eksponowaniu wrażliwości społecznej, która nie kosztuje zbyt wiele, ale która może być wdzięcznym polem do działania dla propagandy miejskiej.
Mam nadzieję, że ostatni raz usłyszeliśmy bajkę o kryzysie i najlepszej w historii sochaczewskiego samorządu kadencji inwestycyjnej, która trafiła się burmistrzowi Osieckiemu, jak „ślepej kurze ziarno” w spadku po poprzednikach. Propaganda miejska konsekwentnie ignorowała ten fakt, przypisując wszystkie zasługi obecnemu burmistrzowi. On sam również pochwałił się w expose kwotą 160 milionów złotych na inwestycje, jako dorobkiem minionej kadencji, kompletnie przemilczając fakt, że większość tych pieniędzy dostał w prezencie od burmistrza Czubackiego.
Przed wyborami konkretnych obietnic było wiele, w expose przeciwnie. To świadczy o dużej niepewności burmistrza Osieckiego odnośnie przyszłości samorządu miejskiego.
Kluczowym elementem expose stała się zapowiedź współpracy miasta z powiatem. Nie sądzę, aby to było remedium na wszystkie lokalne problemy mieszkańców. Ta kadencja będzie prawdziwym sprawdzianem możliwości obecnej koalicji w mieście i powiecie, składającej się z krótkiego kadrowo PiS i koniunkturalnie stowarzyszonej reszty starych wyjadaczy, którzy w wyborach samorządowych nadprogramowo wykorzystali organizacyjne rozproszenie pozostałych środowisk. Nowych pieniędzy w mieście na razie nie widać i wbrew zapowiedziom zgoda i współpraca z powiatem nie wystarczą, aby odkręcić kran z unijnymi środkami. Powiat na nową kadencję dostanie w prezencie od poprzedników na start w 2015 roku, dobre relacje ze wszystkimi wiejskimi gminami oraz 5,5 mln zł na "schetynówki", w tym 3 mln zł na ulicę Staszica w Sochaczewie.
Ten dobry kierunek należy kontynuować. Określenie współpracy miasta z gminami mianem pięknej, w świetle podjętej przez miasto nieudolnej i nieudanej próby zorganizowania wspólnego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, jest przesadną kurtuazją ze strony burmistrza.
Podobnie jest z budżetem obywatelskim, gdzie piękne doświadczenia burmistrza Osieckiego rozmijają się z realnymi oczekiwaniami społecznymi, dotyczącymi zmiany dotychczasowej formuły tej obywatelskiej inicjatywy.
Optymizmem napawa deklaracja otwartości i szerokich konsultacji społecznych. Pozytywem byłaby też rezygnacja z dotychczasowych niedemokratycznych praktyk medialnych magistratu.
Mam nadzieję, że rzeczywistość będzie dla mieszkańców Sochaczewa lepsza, niż wygłoszone expose burmistrza.
Jerzy Żelichowski, Mazowiecka Wspólnota Samorządowa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobrze, to "jeszcze bardziej" sprecyzuje pytanie: - wskaźnik zadłużenia (wyrażony %) przez emisją - ??? - wskaźnik zadłużenia (również w %) po emisji - ??? - IWZ dla miasta Sochaczew - ??? Te trzy wartości winny dać nam pełen obraz "zadłużania miasta" ;)
konkrety obecnej władzy: 2013/2014 - 27 mln zł - obligacje UM, 2014/2015 - 26 mln zł - obligacje ZWiK
Oj, widzę, że wodolejstwo to uniwersalna cecha polityków czy to szczebla krajowego czy lokalnego;) Zamiast wielozdaniowej wypowiedzi nastawionej chyba na zrobienie wrażenia na czytelnikach wystarczyłoby podać jedynie 2 wskaźniki: zadłużenie przez emisją i po emisji i zestawić to z IWZ. Wtedy mielibyśmy w pełni jasną sytuację, nieprawda? Ale jak znam życie (i polityków) to zamiast konkretów znów raczej usłyszę pomstowanie na zadłużanie miasta przez obecną władzę ;)
Panie Zirgu2, zauważam, że nie tylko moich obiekcji co do obligacji Pan nie ogarnia, ale z wieloma innymi samorządowymi kwestiami też ma Pan kłopot. Cóż, niektórzy cenią bardziej tupet ponad wiedzę. Powtórzę kolejny raz. Nie mam nic przeciwko obligacjom, jako instrumentowi finansowemu wspierającemu samorządy i spółki komunalne. Mam natomiast zastrzeżenia co do wysokości emisji oraz zasadności dalszego zadłużania w sytuacji frywolnego gospodarowania pieniędzmi publicznymi w mieście. Niech Pan poczyta o wskaźniku art.243 u.f.p., a nie operuje starym 60% wskaźnikiem. On jest potrzebny tym, którzy lubią się łatwo zadłużać.
Wróżbita Maciej mógłby poczuć się zagrożonym słysząc, iż potrafi Pan z „pęknięć na ścianie budynku” przepowiadać przyszłość lokalnej władzy. Takie ezoteryczne zdolności mógłby Pan spokojnie wykorzystać w jakimś kanale wróżbiarskim ;) Nie do końca rozumiem Pana obiekcje co do obligacji – to znacznie tańszy i bardziej elastyczny pieniądz niż ten pozyskiwany z kredytów komercyjnych. Wartości emisji w wymiarze nominalnym robią wrażenie, ale Pan, jako „samorządowa wyga” powinien wiedzieć, że TRZEBA TO ODNIEŚĆ DO WSKAŹNIKA ZADŁUŻENIA, a ten nawet nie zbliżył się do granicznych 60%. Tak więc więcej wiary i mniej czarnowidztwa.
Zanosi się na cuda. Kramnice niebezpiecznie pękają, ZWiK po czterech tłustych latach musi się ratować obligacjami za 26 mln zł, podobnie jak miasto za 27 mln zł. I jeszcze BGK ponoć warunkuje emisję obligacji obniżeniem cen wody i ścieków w Sochaczewie. Panie Zirgu2, wierzy Pan w cuda?
Chłodna analiza mówi jedno, ale wiara ponoć czyni cuda. Przekonamy się za 4 lata.
To rzeczywiście będą ostatnie Pańskie pieniądze miejskie. Optymizm czerpię z przekonania, że kłamstwo i manipulacje na dłuższą metę ludziom się przejadają. Co do kandydatury na burmistrza, to rzeczywiście może być problem ze znalezieniem kamikadze gotowym wyciągnąć miasto z zapaści w jakiej się znajdzie, jeśli nadal będzie prowadzona taka sama polityka finansowa.
Pozycja opozycji w obu radach jest pochodną decyzji wyborców i trudno winić za to rządzącą koalicję. Zastanawia jednak ten Pański optymizm zmęczenia obecną władzą. 4 lata rządów zostały przez wyborców docenione i ocenione celująco (8 mandatów w RM). Nawet przy błędach i potknięciach rządzących, zmęczeniu władzą SFS może stracić 2-3 mandaty, ale jednocześnie PiS, który w ostatnich wyborach zdobył najwięcej głosów w mieście, ma potencjał ich przejęcie (1-2 mandaty). Suma summarum to wciąż daje wynik 11+ mandatów. Słaba opozycja, mocno rozdrobniona i z bagażem „powiatowych afer” to nie jest dobra pozycja do kontrataku za 4 lata. A to co zdecydowanie najbardziej będzie ciążyło to brak wyrazistej i mocnej kandydatury w walce o fotel burmistrza. Tak więc nie podzielam Pańskiego optymizmu i o ile w Sochaczewie nie będzie politycznego trzęsienia ziemi to za 4 lata ostatnie pieniądze postawię na obecną władzę ;)
Nie czuję się wykluczony z gry, raczej zyskałem więcej swobody w dalszej grze. Przegrać z burmistrzem Czubackim, to dla mnie żadna ujma. Sądzi Pan, że ludzie wytrzymają z Wami cztery lata? Nawet jeśli, to i tak Was pogonią. Zasiadanie w Radzie Powiatu w pojedynkę nie ma dla mnie sensu, zwłaszcza po pomówienich z ostatniej kadencji. Co z tego, że brałem udział w podejmowaniu dobrych dla powiatu decyzji, skoro obwiniano mnie za złe zdarzenia w DPS i PCPR, na które nie miałem żadnego wpływu. Przynajmniej byle kto nie będzie mi przypisywać rzekomych porozumień i udziału w rzekomych koalicjach. Teraz zarówno miasto, jak i powiat mają u mnie na blogu równe szanse.
Na Pana miejscu to bym się tą "żółtą kartką" Osieckiego nie przejmował, a bardziej skupił na "czerwonej", która wykluczyła Pana na 4 lata z gry. ;)
Dobrze, to "jeszcze bardziej" sprecyzuje pytanie: - wskaźnik zadłużenia (wyrażony %) przez emisją - ??? - wskaźnik zadłużenia (również w %) po emisji - ??? - IWZ dla miasta Sochaczew - ??? Te trzy wartości winny dać nam pełen obraz "zadłużania miasta" ;)
konkrety obecnej władzy: 2013/2014 - 27 mln zł - obligacje UM, 2014/2015 - 26 mln zł - obligacje ZWiK
Oj, widzę, że wodolejstwo to uniwersalna cecha polityków czy to szczebla krajowego czy lokalnego;) Zamiast wielozdaniowej wypowiedzi nastawionej chyba na zrobienie wrażenia na czytelnikach wystarczyłoby podać jedynie 2 wskaźniki: zadłużenie przez emisją i po emisji i zestawić to z IWZ. Wtedy mielibyśmy w pełni jasną sytuację, nieprawda? Ale jak znam życie (i polityków) to zamiast konkretów znów raczej usłyszę pomstowanie na zadłużanie miasta przez obecną władzę ;)