Nowy rok w sochaczewskich przedszkolach rozpoczął się od dużej zmiany. Już od września pobyt dzieci w placówkach będzie ewidencjonowany w systemie elektronicznym. Przyprowadzenie i odebranie dziecka będzie sczytywane za pomocą specjalnej karty, niemal identycznej, jak używane w bankomatach.
Inicjatorem zastosowania tego rozwiązania w Sochaczewie jest wiceburmistrz Marek Fergiński. System funkcjonuje już z powodzeniem w wielu polskich miastach. Jego wprowadzenie jest powiązane z ubiegłoroczną zmianą sposobu naliczania opłat za pobyt w przedszkolach. Pierwsze pięć godzin jest nieodpłatnych. Po godz. 12.30 za każde kolejne 60 minut naliczana jest opłata zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej. Oprócz tego rodzice pokrywają koszty wyżywienia i zajęć dodatkowych.
- Prowadzeniem obliczeń zajmowały się do tej pory intendentki. Była to mozolna i czasochłonna praca - wyjaśnia Marek Fergiński. - Konieczne było zliczanie najdrobniejszych elementów opłaty. Wszystko robiono ręcznie, łącznie w wypisywaniem tzw. pasków dla rodziców. System był kłopotliwy także dla nauczycielek, które co godzinę musiały sprawdzać obecność. Najważniejsze jest jednak to, że program spowoduje, że nie będzie żadnych wątpliwości co do naliczonej opłaty.
Niestety, do tej pory bywało z tym różnie. Teoretycznie przekroczenie wyznaczonej godziny odebrania z przedszkola o 15 minut nie powodowało konsekwencji w postaci naliczenia opłaty karnej. Zdarzały się jednak sytuacje sporne. Teraz nie będzie już żadnych wątpliwości dotyczących tego czy czas przekroczono o 10 czy 20 minut, albo też czy dziecko wyszło z sali o 14.30, czy jednak o 15.30.
Jedno kliknięcie
Wbrew opiniom, które zaczęły krążyć wśród rodziców, karty mają służyć tylko i wyłącznie ewidencjonowaniu czasu pobytu dziecka w przedszkolu.
- Chcę zdementować nieprawdziwe opinie - mówi naczelnik wydziału edukacji Beata Okraska-Ćwiek. - Po pierwsze, nieprawdą jest, że jeżeli ktoś zapomni karty, nie będzie mógł odebrać dziecka z przedszkola, program posiada bowiem możliwość ręcznego wprowadzania ewidencji czasu pobytu. Nieprawdą jest również to, że każdy z członków rodziny, by odebrać dziecko, musi mieć oddzielną kartę.
Plotki i przekłamania ucina również wiceburmistrz Marek Fergiński.
- Rodzice musieli zapłacić za kartę 6 zł. Kwota ta pokrywa koszty jej zaprojektowania i wyprodukowania. Jest ona wydawana jeden raz. Np. trzylatki, które ja teraz otrzymały, będą korzystać z niej do końca przedszkola. Tak naprawdę, przeliczając te 6 złotych na kilka lat, widać, jak symboliczny jest to wydatek. Każde z przedszkoli ma spersonalizowaną kartę, zawierająca np. logo placówki - wyjaśnia. - Służy ona tylko i wyłączne sczytaniu jej przy specjalnym czytniku przy zaprowadzaniu i odbieraniu dziecka z przedszkola. Można ją zostawić np. w szafce dziecka, u nauczycielki czy innym wyznaczonym przez dyrekcję miejscu. W ten prosty sposób nie trzeba zamawiać kolejnych egzemplarzy.
- To zupełnie niepotrzebny wydatek. Wiemy, że niektórzy trochę się pośpieszyli i złożyli zamówienie nawet na klika dodatkowych sztuk. Z drugiej strony karty są bardzo ładne i spotkałam się z opinią rodzica, że stanowić one będą pamiątkę rodzinną - dodaje Beata Okraska-Ćwiek.
E-przedszkole?
Zbierana przez specjalny czujnik dane trafiać będą do bazy poszczególnych przedszkoli. Stamtąd trafią do Miejskiego Zespołu Ekonomicznego. Program firmy Softwell nie tylko wyliczy godziny płatne. Prowadzić będzie on ewidencje wpłat, rozliczać będzie korzystnie z posiłków, a nawet naliczać odsetki i wystawiać upomnienia. W przyszłości planowana jest dalsza rozbudowa systemu.
- Program oferuje rodzicom np. możliwość dostępu do danych przez Internet. - mówi wiceburmistrz Fergiński.
Z punktu widzenia samorządu, dużym atutem wprowadzonego rozwiązania jest jego niski koszt. Każde z przedszkoli musiało kupić jedynie licencję (1,1 tys. zł) oraz czytnik (również 1,1 tys. za 1 szt., jeżeli placówka posiada filię, potrzebny był zakup dwóch takich urządzeń). Aktualizacja licencji na kolejny rok to wydatek rzędu 500 zł.
- Pomimo, że tak naprawdę to inwestycja na lata, nie obciąży ona przedszkolnych budżetów. Jednocześnie znacznie usprawni ich pracę - dodaje Marek Fergiński. - Wszystkim nieprzekonanym do tego pomysłu, chce jeszcze powiedzieć, że jeżeli ktoś zapomni karty, istnieje możliwość ręcznego uzupełnienia danych. Wystarczy tylko zgłosić ten fakt pracownikom przedszkola.
Więcej w najnowszysm numerze "Ziemi".
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z tym swobodnym wydostaniem się dziecka na ulicę to Pan przesadził. Dzieci znajdują się pod opieką nauczycielek, a brama wjazdowa na czas pobytu maluchów na placu zabaw jest zamykana. Co do pytań rodziców, na bieżąco na nie odpowiadam w przedszkolu i przy tej formie pozostanę. Proszę wybaczyć, że nie skorzystam w tej kwestii z Pana pośrednictwa. Jestem otwarta na opinie rodziców o pracy przedszkola i dzięki temu na bieżąco doskonalimy naszą pracę. Nie mniej jednak także Pana głos traktuję poważnie, licząc, że jest podyktowany troską o bezpieczeństwo najmłodszych, co również dla mnie jest priorytetem. Dlatego mam nadzieję, że już wkrótce uda mi się zlikwidować także problem ogrodzenia. Życzę miłego dnia.
Jeszcze ad vocem Pani wypowiedzi, to dodam, że osobiście nie mam problemu z odbiorem dziecka w zadeklarowanych w umowie godzinach. Problem, a tym samym mój pierwszy wpis dotyczy rodziców pracujących po za Sochaczewem, a także wszystkich tych, którzy marnują czas na znalezienie miejsca do zaparkowania. Tak na marginesie w placówce, którą Pani kieruje ten problem nie występuje. Jedyny mankament, który zauważyłem i nie tylko ja, to brak ogrodzenia oddzielającego plac zabaw od części parkingowej. Dziecko może swobodnie wydostać się na ulice.
Rozumiem, że pieniądze na system pochodziły wyłącznie z budżetu przedszkola i były ujęte w planie wydatków na ten rok? Pytam, gdyż jako dyrektor jednej z placówek zna Pani te zagadnienia. Zdaję sobie sprawę, że pieniądze które trafiają do przedszkoli są bezpieczne (tak powinno być), lecz nie o to pytałem. Nie neguje samego rozwiązania, a jedynie w trosce o publiczne środki pytam o sposób finansowania tego projektu. Dodam, że jest to pytanie, które pojawia się wśród rodziców. Pozwoliłem sobie tu na forum publicznym o to zapytać i oczekuje merytorycznej odpowiedzi.
Panie Pawle, proponuję odbierać dziecko zgodnie z godzinami, które zadeklarował Pan w umowie z przedszkolem. Jeśli pasuje Panu odbierać dziecko godzinę wcześniej, może Pan tę zmianę zawrzeć w aneksie do umowy. Również zapłaci Pan za przedszkole adekwatnie do ilości godzin zadeklarowanych w dokumencie. Proszę się nie obawiać, czytniki nie unieważniły zapisów w umowach rodziców z przedszkolem. Natomiast o pieniążki z Rady Rodziców oraz budżetów przedszkoli może Pan być spokojny, są bezpieczne. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam rozwiać ojcowskie wątpliwości.
Pozdrawiam. Monika Radwańska-Komosa
I jeszcze jedna kwestia. Czy przedszkola miały w swoich budżetach zapisane odpowiednie kwoty na wprowadzenie tego systemu elektronicznego, czy też jest to teraz realizowane kosztem innych wydatków? Mam nadzieje, że miasto nie kazało sięgać dyrektorom po pieniżaki na system w ramach komitetu rodzicielskiego.
Czyli jak odbiorę dziecko wcześniej 10, 15 min lub 1h, to będzie na koniec miesiąca zwrot pieniędzy? Karać jest łatwo bo wiadomo, chodzi o kasę. Kasa, kasa...
Z tym swobodnym wydostaniem się dziecka na ulicę to Pan przesadził. Dzieci znajdują się pod opieką nauczycielek, a brama wjazdowa na czas pobytu maluchów na placu zabaw jest zamykana. Co do pytań rodziców, na bieżąco na nie odpowiadam w przedszkolu i przy tej formie pozostanę. Proszę wybaczyć, że nie skorzystam w tej kwestii z Pana pośrednictwa. Jestem otwarta na opinie rodziców o pracy przedszkola i dzięki temu na bieżąco doskonalimy naszą pracę. Nie mniej jednak także Pana głos traktuję poważnie, licząc, że jest podyktowany troską o bezpieczeństwo najmłodszych, co również dla mnie jest priorytetem. Dlatego mam nadzieję, że już wkrótce uda mi się zlikwidować także problem ogrodzenia. Życzę miłego dnia.
Jeszcze ad vocem Pani wypowiedzi, to dodam, że osobiście nie mam problemu z odbiorem dziecka w zadeklarowanych w umowie godzinach. Problem, a tym samym mój pierwszy wpis dotyczy rodziców pracujących po za Sochaczewem, a także wszystkich tych, którzy marnują czas na znalezienie miejsca do zaparkowania. Tak na marginesie w placówce, którą Pani kieruje ten problem nie występuje. Jedyny mankament, który zauważyłem i nie tylko ja, to brak ogrodzenia oddzielającego plac zabaw od części parkingowej. Dziecko może swobodnie wydostać się na ulice.
Rozumiem, że pieniądze na system pochodziły wyłącznie z budżetu przedszkola i były ujęte w planie wydatków na ten rok? Pytam, gdyż jako dyrektor jednej z placówek zna Pani te zagadnienia. Zdaję sobie sprawę, że pieniądze które trafiają do przedszkoli są bezpieczne (tak powinno być), lecz nie o to pytałem. Nie neguje samego rozwiązania, a jedynie w trosce o publiczne środki pytam o sposób finansowania tego projektu. Dodam, że jest to pytanie, które pojawia się wśród rodziców. Pozwoliłem sobie tu na forum publicznym o to zapytać i oczekuje merytorycznej odpowiedzi.