Przygnębiający spacer w parku im. Ignacego Garbolewskiego
Ulica Licealna i Park im. Ignacego Garbolewskiego to wizytówki miasta dla zmierzających do dworca PKP. O zapomnianej ulicy już pisałem, tym razem wybrałem się do parku przy Szkole Muzycznej. Minęło około 10 lat od ostatniej gruntownej kosmetyki, jaką zafundowały temu uroczemu zielonemu zakątkowi Sochaczewa władze miejskie. Przeprowadzono oczyszczenie stawu, pielęgnację drzew rosnących na jego brzegu. Później pojawiły się stylowe lampy w alejkach części parku. Od sześciu lat działa również fontanna. Podświetlono fronton budynku Szkoły Muzycznej.
Niestety w parku ładnie jest dopiero o zmroku, kiedy nie widać przygnębiających detali, a podświetlony park oraz fontanna z iluminacją cieszą oko patrzącego z ulicy przechodnia.
Park wymaga pilnej renowacji. Patrzę z żalem, że wcześniej włożona praca w poprawę estetyki tego miejsca została zmarnowana. Zaniedbany do nieprzyzwoitości drzewostan, powalone przez wiatr i nie uprzątnięte od miesięcy drzewa, alejki z rozsypującą się nawierzchnią, stylowe lampy z kilkuletnim brudem w kloszach i przepalonymi żarówkami, znowu nieczynna fontanna. Oto obraz parku z wczorajszego spaceru.
Miasto, to nie tylko centrum, gdzie miejsca parkingowe przystrojone są kwiatami na słupach, Plac Kościuszki i pobliskie ulice, gdzie pracownicy służb komunalnych uwijają się w godzinach porannych, aby byli widoczni dla ludzi jadących do pracy. Miastu potrzebna jest zmiana filozofii zarządzania, a parkowi ratunek.
Jerzy Żelichowski, radny powiatowy
(fot. 20 - J.Żelichowski)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Błędnie Pan ocenia. Nie mogę się pogodzić nie z tym, że mnie nie ma, bo tam gdzie jestem dzieją się rzeczy interesujące i w pełni mnie satysfakcjonujące, ale z tym, że sprawy nie idą we właściwym kierunku. W zamian jest dużo popeliny, a ja jestem na tym tle bardzo wrażliwy i nie toleruję picu.
Ja nie mam do Pana pretensji tylko apeluję o obiektywizm i proszę o baczne przyglądanie się temu co ma Pan na własnym podwórku.Odnoszę wrażenie ze nie może się pan pogodzić z tym że nie ma pana w samorządzie miejskim i punktuje swoich następców.
Panie mefisto, z tą rynną ma Pan rację, ale nie powinien Pan mieć o nią pretensji do radnego, który nie pracuje w starostwie.
Sadzenie Dębów Pamięci, inicjowane w Sochaczewie przeze mnie, było organizowane przez magistrat, na terenie podlegającym samorządowi miejskiemu. Ubolewam, że uschły, bo w poprzedniej kadencji miały się jeszcze dobrze. Pretensje, że powiat ich nie podlewał są pozbawione logiki. Czy nie obciąży Pan wkrótce powiatu winą, że ozdobne drzewko przed bankiem przy przebudowanym placu parkingowym w centrum miasta zaczyna usychać?
Generalny remont nie jest wymuszony stanem budynku, który ocenia Pan po urwanej rynnie, tylko przystosowaniem pomieszczeń do zupełnie innych funkcji.
W swoich działaniach radnego staram się niczego nie zaniedbywać, znając swoje miejsce w szyku. To bardzo ważne, aby mieć świadomość na co człowiek ma wpływ i co może zmienić.
Ja właśnie oceniam merytorycznie to co widać gołym okiem.Urwaną rynnę która zalewa ścianę od wysokości pierwszego piętra obserwuję od co najmniej 4 lat.Widać to jadąc samochodem ulicą Ziemowita i nawet nie trzeba się zatrzymywać.Dęby pamięci którymi Pan się tak szczycił też już uschły niezauważalnie dla radnych powiatu.Przecież można za kilkadziesiąt złotych naprawić rynnę,za kilka groszy podlać drzewko żeby nie doprowadzić do dalszej degradacji.Nowy gospodarz musi robić generalny remont bo Powiat zostawił po sobie ruinę zaniedbaną przez lata.To dokładnie tak samo jak z tymi drzewami w parku które przez lata nie były pielęgnowane i teraz trzeba je wyciąć i posadzić nowe.Czy nie widzi Pan podobieństwa tych faktów?Przecież nowy właściciel zrobi remont budynku za pieniądze podatnika czyli nasze wspólne.To samo dotyczy parku,my za wszystko zapłacimy.Sochaczewianie wybrali Pana na radnego powiatu i oczekują żeby Pan skupiał swoją uwagę na działaniach tego samorządu i proszę żeby Pan o tym nie zapominał.
Rzecz w tym, że nie mierzymy spraw tą samą miarką. Ja staram się oceniać problemy merytorycznie, nie uznaniowo. Niczyjego niedbalstwa nie bronię, ale też nie sposób wszystko widzieć i o wszystkim wiedzieć. Czy to w mieście, czy w powiecie. Zgodzę się, że budynek ten jest teraz pustostanem, ale nic mi nie wiadomo, aby był zrujnowany. Nowy gospodarz na pewno przeprowadzi w nim generalny remont dostosowując go do swoich potrzeb.
Napisałem wyraźnie o co mi chodzi.Przykłady niedbalstwa ze strony Powiatu można mnożyć.Pan widzi tylko nieudolność miasta i ma rację że są nieudolni ale powiat nie jest lepszy.Władze miejskie niszczą zieleń w mieście a powiat robi podobnie na swoim terenie.Chyba zgodzi się Pan że budynek przy Ziemowita został zrujnowany przez powiat.
Barbarzyńcą? Czy ja też odpowiadam za ruinę intelektualną niektórych?
Pan Jerzy jak zwykle pisze dużo i nie na temat.Starostwo doprowadziło do ruiny obiekt i tej ruiny się pozbyło.Cała reszta o której pan pisze jest nieważna.Jesteście barbarzyńcami tak samo jak samorząd miejski.
Generalnie to ten park to wygląda jak po bombardowaniu. A to chwalone utwardzanie ulic, to na mojej przebiegło tak, że narzucili warstwę na środkowy pas, tak że teraz po deszczu cała woda spływa na podwórka. A żeby było śmieszniej to ulica była wcześniej całkiem ok.
Pan danielkow spokojnie czeka na asfalt przed domem to pewnie nie widzi dewastacji terenów zielonych w mieście. To co piszę to rzeczywiście robota przedwyborcza , bo żyjemy w demokratycznym państwie i mam do tego prawo. Nawet do tego aby startować z komitetu innego niż burmistrz Osiecki. Ale gdzie tu "ściema" panie danielkow. Proszę o konkrety.
Pan Jerzy, pan Walka metasekwoja i Gąsior - towarzystwo wzajemnej adoracji. To co piszecie ma tyle wspólnego z rzeczywistością, moja wyprawa na księżyc. Na szczęście ludzie nie są ślepi i widzą co dzieje się na ulicach. Ja mieszkam przy drodze, która czekała 30 lat na utwardzenie. Na szczęście pan Żelichowski już nie wpływu na miasto, bo jakby miał, czekałbym kolejne 30. A dzięki Osieckiemu spokojnie wyjeżdżam wiosną z domu i grzecznie czekam na asfalt. Wiem, że się doczeka - nie za 30 lat, a za 2-3. Taka jest prawda - a to co piszecie to zwykła przewyborcza ściama. Wszyscy (nie wiem czy meta) kandydujecie z konkurencyjnych do burmistrza Osieckiego komitetów. Bla, bla, bla
Budynek ten powiat próbował sprzedać, ale potencjalni kupcy czekali na okazję i obniżenie ceny. Ponieważ jestem przeciwny wyprzedawaniu majątku samorządowego za marne grosze, zaproponowałem starostom rozważenie przekazania prokuraturze tego obiektu, tym bardziej, że pomysł wprowadzenia prokuratury na ostatnie piętro Urzędu Miejskiego uważałem za absurdalny. Właśnie, aby budynek nie popadł w ruinę, a mógł służyć celom użyteczności publicznej, jego przekazanie nowemu gospodarzowi jest rozwiązaniem optymalnym dla Sochaczewa. Odczuwam satysfakcję, że tak się stało.
Pan Jerzy ma rację co do parku.Niestety jeśli chodzi o mienie powiatowe nie jest już taki spostrzegawczy.Budynek w kasztankach w którym ma być prokuratura doprowadzono do ruiny i nikt o tym nie pisze.
Jakoś trudno zjednoczyć się mieszkańcom miasta w obronie zieleni. Ci z siekierami są zawsze silniejsi. Ponieważ przeważnie są bardzo kłótliwi, inni ustepują. Narażają się też często sąsiadom i znajomym. Odpowiednie instytucje też nie pomagają.
Cóż, w tej kwestii - mogę to powiedzieć z czystym sumieniem - można na mnie polegać. ;-)
Problem terenów zielonych w Sochaczewie , powinien być jednym z podstawowych w nowej kadencji władz samorządowych . Musimy my , mieszkańcy naszego miasta powiedzieć DOŚĆ, wycince drzew i dewastacji parków.
pwalda Podobnie jak Pan, często myśle o tych przepięknych platanach na dziedzińcu szkoły.Są tam jeszcze dorodne świerki. Wcześniej czy później zostaną wycięte, tak jak ten piękny platan przy ul. Topolowej. Opiwiadała mi mieszkanka bloku, przy którym on rósł, że jak rano wstała to platan był już pocięty na plastry, prawdopodobnie na ułożenie podłogi w jakiejś altanie. Podobno miał takie piękne, srebrne słoje jakich nigdy nie widziała. Został zawiadomiony odpowiedni wydział UM, niestety, nic nie zostało zrobione, żeby wykryć sprawcę. Niebawem dowiemy się, że te platany zagrażają życiu i mieniu i zostaną wycięte, chociaż w nieborowskim parku stoją bardzo wiekowe, tak puste w środku, że mieści się tam kilka osób,a nie zagrażają turystom. Wytną te drzewa i posadzą karłowate iglaczki, żeby nie było grabienia liści. Nie miałam nadziei, że ktoś jeszcze z troska myśli o tych platanach.Pozdrawiam serdecznie.
Przykro mi to pisać , ale to co dzieje się z terenami zielonymi w Chodakowie to ilustracja kadencji burmistrza Osieckiego. Do niedawna ,kiedy wyglądałem z okna na podwórko swojej szkoły w Chodakowie widziałem drzewa , krzaki i piękny trawnik usłany dywanem stokrotek.Teraz zamiast trawnika widzę rozjechany parking.Obawiam się też czy wspaniałe platany rosnące kiedyś na trawniku a teraz między samochodami przetrwają. Chodakowianie zatrzymajmy to i uratujmy naszą zieloną (jeszcze) dzielnicę.
Lepiej niech nikt już tego nie ursza, bo wytną wszystko i posadzą t***e szmaragdowe. One teraz rosną wszędzie. Właśnie wycięte zostały krzaki,mikrabelki, wokół placu zabaw w przedszkolu w Chodakowie.Wczoraj pracownik sadził tam teraz same t***e w odległości 1,5 m jedna od drugiej. Będzie ich dziesiątki. A czy nie mogłyby tam rosnąć kasztany, lipy,klony, jarzębiny? Właśnie wspólnie w wnukiem, uczniem IV klasy,robiliśmy zielnik na przyrodę. Pozbierał i ususzył liście drzew wystepujących na naszym terenie a potem je opisywał. Pytam, jak długo będzie jeszcze mozna znaleźć jakiś liść, jak długo będziemy mogli oglądać polską, złota jesień? Nauczyciele uczą dzieci w szkole o drzewach, każą robić zielniki, a nie protestują, że wokół przedszkoli, szkół sadzi się tylko t***e, żeby pan zatrudniony do sprzatania nie musiał zagrabić liści.Przecież w drzewach żyją owady i ptaki,one potrzebują rożnorodności roślin.Czy w Sochaczewie nikt tym tematem się nie zajmuje? Wiem, Panie Jerzy, że miał Pan na myśli uporządkowanie parku, ale ja tych porządków się boję.
W mieście syf i ruina .Parki sochaczewskie to rozpacz a burmistrz będzie budował promenadę,bulwary zachodzącego słońca,niech pielęgnuje to co już jest.
Ja tylko mam nadzieję, że po tych wyborach to się coś zmieni w tym mieście. Bo "stara świta" poprzedniego burmistrza jak i obecnego to potrafi tylko między sobą odbijać piłeczkę co kto źle zrobił i czyja to jest wina.
A teraz kilka faktów pokazujących różnicę w zarządzaniu finansami miasta, którą miejska propaganda próbuje za wszelką cenę ukryć. Burmistrz Czubacki w drugiej kadencji dużo inwestował, brał kredyty, ale też je na bieżąco spłacał. W 2010 roku zostawił następcy budżet miejski z zadłużeniem w kwocie ok. 33 mln 380 tys. zł. W całej drugiej kadencji zadłużenie miasta zwiększyło się o ok. 3 mln 280 tys. zł. Burmistrz Osiecki niewiele inwestował, przeznaczył na wydatki bieżące znacznie większe kwoty. Do połowy kadencji spłacał swoje długi, ale od 2013 roku, kiedy wyemitował obligacje, ciężar ich wykupu przerzucił na następne kadencje. Zadłużenie na koniec I półrocza 2014 roku wynosiło ok. 42 mln 952 tys. zł. Przez okres czterech lat burmistrz Osiecki zwiększył zadłużenie miasta o ok. 9 mln 572 tys. zł. Tych faktów nie jest w stanie zmienić p. Małolepszy.
Wielka szkoda, że burmistrz Osiecki mentalnie tkwi w kryzysie, że środki unijne dla niego się skończyły, bo w sąsiednich samorządach nadal pieniądze unijne pozyskują. Kiedy został burmistrzem, jego poprzednik p. Czubacki zostawił mu duże pieniądze i projekty do realizacji za niemal 19 mln zł (m.in. Kramnice, otoczenie Urzędu Miejskiego, wzgórze zamkowe, budowa i remont budynków socjalnych, Warszawska, remont MOK) oraz historyczny projekt kanalizacji sanitarnej za ok. 108 mln zł. Co burmistrz Osiecki zostawi na następną kadencję? 27 mln w obligacjach do spłaty?
Racja Panie Jerzy! Co by nie mówić, 10 lat temu rzeczywiście poprawiono wygląd parku. Fontanna miała napowietrzyć wodę. Czy było to dzieło skończone, czy tylko rozpoczęte... nie warto się spierać. Przez ostatnie parę lat całkowicie o tym parku zapomniano. Tak, wiem, koszono trawę. To jednak stanowczo za mało. Po ostatnim szkwale, który nawiedził ten rejon Sochaczewa, park to obraz nędzy i rozpaczy. Plus wieloletnie zaniedbania. Obraz jak na zdjęciach. Czy będzie to obiekt czysto parkowy, czy parkowo-rekreacyjny, to teraz sprawa drugorzędna. Jeszcze parę lat zaniedbań i nie bedzie czego poprawiać. To piękny skrawek miasta blisko centrum. Spierają się ludzie, co na Polach Czerwonkowskich. Może park? Jednak on jest tu od wielu lat i należy go za wszelką cenę ratować.
Panie jerzyk czytałem cały artykuł,ii stwierdzam mimo wszystko że ten park nie wyglądał nigdy dobrze,niby coś się działo jakieś poprawki modernizacje ale jak jest to widzimy na fotkach lub realnie podczas spaceru,park zabytkowy na wszystko może i potrzeba zgody ale XXI wiek i moim zdaniem powinno się skończyć ze średniowieczem a zacząć modernizację i stworzyć mieszkańcom miejsce do aktywnego wypoczynku ,nawet bym powiedział siłownie czy inne atrakcje.
Panie dragon36, czyżby czytał Pan artykuł od połowy? Tutaj jest odpowiedź na Pańskie wątpliwości. "Minęło około 10 lat od ostatniej gruntownej kosmetyki, jaką zafundowały temu uroczemu zielonemu zakątkowi Sochaczewa władze miejskie. Przeprowadzono oczyszczenie stawu, pielęgnację drzew rosnących na jego brzegu. Później pojawiły się stylowe lampy w alejkach części parku. Od sześciu lat działa również fontanna. Podświetlono fronton budynku Szkoły Muzycznej".
park od kąd pamiętam nie był należycie zadbany,krytykuje Pan obecny wygląd a czy lepiej było kiedykolwiek nawet jak inni byli burmistrzami,chyba nie.
Dodam i ja co nie co. W ostatnim okresie czasu pokazały się śnięte ryby .Widok mało atrakcyjny .
Tutaj nie będzie tak łatwo ciąć. Jest jeszcze czujne oko konserwatora zabytków, któremu ten park podlega. Te drzewa poddane starannej pielęgnacji nie muszą się łamać i być powalane przez wiatry.
Panie Jerzy, pewnie woła, ale warto pamiętać, że w polskich warunkach ratunek oznacza wycięcie wszystkich starych drzew, posadzenie paru małych drzewek, głównie iglaków, no i oczywiście kostka. W kilka dni z romantycznego parku robi się to, co wszędzie - plac przed marketem i parking.
Błędnie Pan ocenia. Nie mogę się pogodzić nie z tym, że mnie nie ma, bo tam gdzie jestem dzieją się rzeczy interesujące i w pełni mnie satysfakcjonujące, ale z tym, że sprawy nie idą we właściwym kierunku. W zamian jest dużo popeliny, a ja jestem na tym tle bardzo wrażliwy i nie toleruję picu.
Ja nie mam do Pana pretensji tylko apeluję o obiektywizm i proszę o baczne przyglądanie się temu co ma Pan na własnym podwórku.Odnoszę wrażenie ze nie może się pan pogodzić z tym że nie ma pana w samorządzie miejskim i punktuje swoich następców.
Panie mefisto, z tą rynną ma Pan rację, ale nie powinien Pan mieć o nią pretensji do radnego, który nie pracuje w starostwie.
Sadzenie Dębów Pamięci, inicjowane w Sochaczewie przeze mnie, było organizowane przez magistrat, na terenie podlegającym samorządowi miejskiemu. Ubolewam, że uschły, bo w poprzedniej kadencji miały się jeszcze dobrze. Pretensje, że powiat ich nie podlewał są pozbawione logiki. Czy nie obciąży Pan wkrótce powiatu winą, że ozdobne drzewko przed bankiem przy przebudowanym placu parkingowym w centrum miasta zaczyna usychać?
Generalny remont nie jest wymuszony stanem budynku, który ocenia Pan po urwanej rynnie, tylko przystosowaniem pomieszczeń do zupełnie innych funkcji.
W swoich działaniach radnego staram się niczego nie zaniedbywać, znając swoje miejsce w szyku. To bardzo ważne, aby mieć świadomość na co człowiek ma wpływ i co może zmienić.