Zwiedzając nasz zamek nietrudno dostrzec, iż wichry dziejów nie obeszły się z najcenniejszym zabytkiem książęcego grodu zbyt łaskawie. W konsekwencji burzących (czy też burzliwych? - pozostając przy pogodowej nomenklaturze) inicjatyw szwedzkich, siedmiogrodzkich, niemieckich, jak i naszych rodzimych, to co pozostało po najważniejszym sochaczewskim gmachu nie wygląda zbyt okazale. Wielu turystów jest nawet trochę zawiedzionych, iż po cokolwiek angażującej wspinaczce przychodzi zobaczyć im tak niewiele... Dodatkowo, zachowane relikty "nie chcą" układać się w jaskrawo czytelne struktury przestrzenne, tak aby łatwo można było wyobrazić sobie dawną świetność budowli (na szczęście ten aspekt podczas inwestycji z 2013 r. udało się choć trochę dopracować).
Dlatego, aby było nieco łatwiej oswoić się z zaistniałą sytuacją, czasem wolę myśleć o naszym zamku jak o specyficznej rzeźbie, stworzonej w ciągu stuleci przez wspomniane wichry historii Sochaczewa. Wichry, które czy to za pomocą gradu kul armatnich, a innym razem ręką mniej lub bardziej sprawnego rodzimego burzymurka dokonały destrukcji tego ważnego dla nas, sochaczewian obiektu, aż do obecnej, nad wyraz przypadkowej formy. Nie jest ona może specjalnie imponująca, szczególnie porównując do wielu lepiej zachowanych ruin zamków w Polsce, ale zważywszy na trudne losy naszego miasta, w tym szczególnie zniszczenia potopu szwedzkiego oraz I i II wojny światowej należy cieszyć się, iż z czasów świetności przetrwało do dziś choć tyle.
Niezależnie od tego mnie nasza rzeźba wyjątkowo się podoba. I forma unikalna, i materiał jak na rzeźbę nietypowy, i treści które ze sobą niesie również mocno przypisane do miejsca, a zatem wartościowe. No i co najważniejsze została uratowana, a zatem ma dość dobre perspektywy na przyszłość.
A Wam jak się podoba nasz zamek?
Łukasz Popowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wesolych Swiat PoPo
Dobrze, że w sochaczewskiej społeczności funkcjonują młodzi ludzie z pasją, działający w lokalnych organizacjach pozarządowych. Do takich niewątpliwie należy starannie wyedukowany historyk - Łukasz Popowski, prezes Stowarzyszenia "Nasz Zamek" i pracownik Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. Pamiętam, że zainteresowanie herbowym zabytkiem miasta wykazywał jeszcze jako student. Jego pasja i kontakty naukowe wsparły skutecznie podjęte przez władze samorządowe kilkanaście lat temu działania ratownicze ruin zamku książęcego i wzgórza zamkowego. Mam wiele szacunku dla prezesa i członków Stowarzyszenia "Nasz Zamek" dzięki którym mieszkańcy miasta i goście od kilkunastu lat uczestniczą w pikniku historycznym „Zawisza Czarny Nad Bzurą - Sochaczewskie Spotkania z Historią”, popularyzującym historię Sochaczewa. Trzymam kciuki i wierzę w dobre perspektywy książęcego zamku na przyszłość.
Ciekawa koncepcja i to mi się podoba.
Wesolych Swiat PoPo
Dobrze, że w sochaczewskiej społeczności funkcjonują młodzi ludzie z pasją, działający w lokalnych organizacjach pozarządowych. Do takich niewątpliwie należy starannie wyedukowany historyk - Łukasz Popowski, prezes Stowarzyszenia "Nasz Zamek" i pracownik Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. Pamiętam, że zainteresowanie herbowym zabytkiem miasta wykazywał jeszcze jako student. Jego pasja i kontakty naukowe wsparły skutecznie podjęte przez władze samorządowe kilkanaście lat temu działania ratownicze ruin zamku książęcego i wzgórza zamkowego. Mam wiele szacunku dla prezesa i członków Stowarzyszenia "Nasz Zamek" dzięki którym mieszkańcy miasta i goście od kilkunastu lat uczestniczą w pikniku historycznym „Zawisza Czarny Nad Bzurą - Sochaczewskie Spotkania z Historią”, popularyzującym historię Sochaczewa. Trzymam kciuki i wierzę w dobre perspektywy książęcego zamku na przyszłość.
Ciekawa koncepcja i to mi się podoba.