Sochaczew słono zapłaci za śmieciowy populizm
Po dwóch nieudanych próbach magistrat podpisał w końcu nową, dużo droższą umowę na odbiór odpadów komunalnych z nieruchomości zamieszkałych w Sochaczewie. Umowa obejmie okres ośmiu miesięcy, od 1 listopada 2015 r. do końca czerwca 2016 r., a potem następny przetarg. W związku z tym od stycznia 2016 roku znacznie wzrosną mieszkańcom opłaty za odbiór i zagospodarowanie śmieci w Sochaczewie. Radni uchwalili nowe opłaty: 12,80 zł od osoby za śmieci segregowane i 22,00 zł za śmieci zmieszane (wzrost odpowiednio: 45,5% i 83,3%). Natomiast za listopad i grudzień zapłaci budżet miasta. Czy mieszkańcy otrzymają lepszą usługę? Czy spełnią się obietnice burmistrza co do modelowego systemu? Jest prawdą, że dobrze realizowana gospodarka śmieciowa niestety kosztuje. Krajowa Izba Gospodarcza jeszcze pod koniec 2013 roku oszacowała, że uwzględniając wszystkie ustawowe wymogi koszt zagospodarowania 1 tony śmieci wynosi ok. 450 zł.
Modelowy system w Sochaczewie?
Burmistrz Osiecki w 2012 roku, przed reformą śmieciową, obiecał mieszkańcom Sochaczewa modelowy system do powielania przez sąsiednie samorządy. Jego istotą miała być taniość usługi. Jednak w dążeniach burmistrza było zbyt wiele chaosu i dyletanctwa, pudrowanych przez miejską propagandę. Najpierw radni podjęli uchwałę o przystąpieniu do Związku Gmin Regionu Płockiego, ale pomysł wkrótce upadł. Następnie pojawił się pomysł z utworzeniem Związku Gmin Powiatu Sochaczewskiego. Rada Miasta przyjęła uchwały ustalając opłatę od mieszkańca na poziomie 6 zł za śmieci segregowane i 12 zł za śmieci zmieszane. Te same opłaty za śmieci miały być w ościennych gminach. Propaganda lokalna „podkręcała bębenek”, sochaczewscy włodarze wróżyli, że może być jeszcze taniej, ale doświadczeni burmistrzowie Grodziska Mazowieckiego i Mszczonowa nie pozostawili złudzeń kwestionując sochaczewskie kalkulacje.
http://zyroskop.info.pl/2013/01/stawki-za-smieci-od-sasa-do-lasa/
Wkrótce życie zweryfikowało pomysł jednakowych opłat dla miasta i gmin wiejskich. Gminy zorganizowały własne, tańsze systemy. W Sochaczewie po przetargu na wyłonienie firmy odbierajacej odpady okazało się, że miejskie kalkulacje musiano zweryfikować i opłata za śmieci segregowane wzrosła. Podniesiono opłatę za śmieci segregowane na 8,80 zł od osoby (tj. o 46,7%). Opłata ta była głównym źródłem dochodów do systemu, gdyż ok. 91% mieszkańców Sochaczewa zadeklarowało segregację śmieci. Z ilości śmieci zbieranych rocznie wynikało, że zagospodarowanie 1 tony śmieci w Sochaczewie przez obsługującą firmę kosztowało przeciętnie ok. 300 zł. Po dwóch latach okazało się, że w następnym okresie miasto musi zapłacić firmie ok. 430 zł za zagospodarowanie 1 tony śmieci.
Czy za wyższą opłatę mieszkańcy dostaną wyższy standard usługi? Niestety, nie. Ponadto z usługi wypadł odbiór gruzu.
Co się stało? Wcześniej firmy walczyły o rynek odpadów często zaniżając swoje oferty, teraz urealniły ponoszone koszty, rosną więc opłaty za śmieci. Widać, że sytuacja zaskoczyła sochaczewski samorząd, który próbując wpłynąć na firmę, unieważnił wcześniejsze dwa przetargi. Jak się ostatecznie okazało, z mizernym efektem, bo firma obniżyła trzecią ofertę symbolicznie .
Dlaczego taki drogi system?
Burmistrz Sochaczewa tłumaczy obecną podwyżkę opłat za śmieci koniecznością wożenia ich do Płońska. Doprawdy? Sochaczew był i jest przypisany do regionu płockiego, co oznaczało, że od początku nowego systemu sochaczewskie śmieci powinny trafiać do którejś Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) dla tego regionu (Płock lub Płońsk - obie instalacje z dobrą infrastrukturą). Zatem gdzie dotychczas jeździły śmieci z Sochaczewa, że było taniej? Burmistrz Sochaczewa powinien to wiedzieć!
Kolejny pomysł burmistrza, tym razem z przeniesieniem miasta do regionu łódzkiego jest krótkowzroczny i iluzoryczny. Nie jest tajemnicą, że dzisiaj tańsze RIPOK łódzkie będą musiały inwestować, aby poprawić infrastrukturę i osiągnąć ustawowe wymagania. Będą więc drożeć, a ceny w RIPOK będą się do siebie zbliżać. Natomiast w prezentowanej w Płocku pod koniec października br. propozycji aktualizacji Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami dla Woj. Mazowieckiego, nie przewiduje się zmiany regionu odpadowego dla Sochaczewa. Dlaczego magistrat ignoruje ten fakt i nie informuje o nim mieszkańców? W dniu 18 grudnia br. w Płocku odbyły się kolejne konsultacje dla gmin z proponowanego regionu płocko-ciechanowskiego. Obecny na spotkaniu Marszałek Struzik nie pozostawił złudzeń, że Zarząd Województwa nie wyrazi zgody na przeniesienie mazowieckich gmin do regionu łódzkiego. Szkoda, że nie było tam żadnego z sochaczewskich decydentów, którzy dużo mówią na temat odpadów, a kompletnie ignorują potrzebę pozyskania wiedzy dla sprostania wyzwaniu.
Budżet miasta dopłaci
Firma podniosła swoje usługi od 1 listopada br., a miasto wprowadzi podwyżkę opłat za śmieci od nowego roku. Dotychczas magistrat płacił firmie ok. 300 tys. zł miesięcznie. Teraz ma płacić ok. 500 tys. zł. Aby nie psuć ludziom klimatu świąt radni postanowili zapłacić firmie brakującą różnicę za listopad i grudzień z budżetu miejskiego - bagatela, tylko 560 tys. zł. W tę kwotę zapewne wchodzą też ulgi w opłatach za odpady i nieściągnięte należności. Padła już zapowiedź burmistrza, że w przyszłym roku, pomimo wyższych opłat za śmieci w miesiącach od stycznia do czerwca, budżet miasta dopłaci jeszcze do systemu ponad 900 tys. zł. W projekcie budżetu na 2016 rok pojawiła się na razie kwota ok. 579 tys. zł. To są pieniądze z naszych podatków dorzucone do śmieci, zamiast na rozwój miasta. No i wkrótce magistrat będzie musiał zorganizować następny przetarg na nowy okres rozpoczynający się od lipca 2016 roku. Czy będzie taniej? Ustawa śmieciowa mówi, że system ma się bilansować, tzn. opłaty za śmieci mają pokrywać wszystkie koszty funkcjonowania systemu. Taki sposób dopłat do śmieci z budżetu budzi wśród prawników kontrowersje.
Do tego czasu okaże się, czy zasadny jest optymizm burmistrza i jego kilku radnych (obwiniających parlamentarzystów o ustawowy bubel), którzy liczą na szybką zmianę ustawy śmieciowej. Radzę raczej zmienić myślenie i pogłębić wiedzę o gospodarce odpadami. Czy to parlamentarzyści podejmowali uchwały zmieniające plany zagospodarowania przestrzennego, blokujące funkcjonowanie firm śmieciowych w Sochaczewie? Faktycznie mamy w Sochaczewie „modelowy system”. Tylko czy ktoś zechce go naśladować?
A za miedzą funkcjonują wzorcowe rozwiązania
W Sochaczewie mamy dwa różne systemy odbioru odpadów. Jeden organizowany jest przez gminę z nieruchomości zamieszkałych. Drugi obsługiwany przez kilka firm wg. starych zasad, z nieruchomości niezamieszkałych. Podróże kształcą, więc wystarczy odwiedzić Płock czy Płońsk. W obu miastach od dawna prowadzi się racjonalną gospodarkę śmieciową, a obecnie funkcjonuje tam jeden system gospodarki odpadami, obejmujący zarówno nieruchomości zamieszkałe, jak i niezamieszkałe. Przy czym w Płońsku taki system funkcjonuje od początku reformy śmieciowej. Płock po wizycie studyjnej wziął przykład z Płońska. W efekcie nie powstają dzikie wysypiska, zniknął też proceder podrzucania śmieci do koszy ulicznych. Taki model jest zalecany przez NIK po ostatnich kontrolach w wielu gminach. W obu miastach po następnych przetargach wysokość opłat za śmieci pozostała bez zmian: Płock - 11 zł od osoby za segregowane i 16 zł za zmieszane; Płońsk - odpowiednio 11 zł i 15 zł. Magistrat płoński od początku miał wysokie wymagania jakościowe odnośnie systemu śmieciowego. Firma musiała wprowadzić elektroniczny monitoring odbioru śmieci. Pojemniki na odpady zmieszane są wyposażone w czipy identyfikujące mieszkańca przy odbiorze śmieci, a śmieciarki w czytniki wysyłające informacje do systemu komputerowego. Podobnie kolorowe worki na odpady segregowane opatrzone są naklejanymi kodami kreskowymi, identyfikującymi mieszkańca. System komputerowy pozwala na bieżący monitoring i kontrolę odbioru śmieci.
Zaproszenie dla dziennikarzy
Ponieważ sochaczewscy samorządowcy nie korzystają z corocznych zaproszeń do Płońska, tym razem kieruję zaproszenie do sochaczewskich dziennikarzy. Zapraszam do Płońska na zorganizowany wyjazd studyjny poświęcony zagospodarowaniu odpadów komunalnych, gdzie system się sprawdza, a burmistrz nie narzeka na ustawę śmieciową. Dobre przykłady należy upowszechniać.
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dlaczego burmistrz nie zgłosił do Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami (WPGO) zamiaru rekultywacji wysypiska na Kuznocinie? W uchwalonym ostatnio budżecie miejskim zaplanowano niewielkie środki własne na ten cel, ale jeśli nie wprowadzi się tego zadania do WPGO, nie będzie możliwości pozyskania środków unijnych na rekultywację wysypiska. Jest jeszcze kilka dni na zgłaszanie uwag do Urzędu Marszałkowskiego i naprawienie tego błędu. Ale czy miasto naprwdę zamierza rekultywować ten teren, skoro chce go marnie sprzedać?
Witam w 2016 roku. Od dziś tanieje prąd o 1,5% i gaz o 2 do 3%. W pierwszym przypadku ceny zmieniają się na cały rok, w drugim do końca marca. Niestety oszczędności te nie pokryją kilkudziesięcio procentowego wzrostu cen za śmieci rodzinom w Sochaczewie. Wbrew temu co publicznie głosi burmistrz, nie widzę racjonalnego usprawiedliwienia dla tego wzrostu. Takie ceny śmieci będą do lipca 2016 roku, a co potem? Potem się trochę ceny obniży i będzie sukces!
W uchwalonym budżecie miejskim na 2016 rok w wydatkach w dziale 900 Gospodarka Komunalna i Ochrona Środowislka oprócz pieniędzy na gospodarkę odpadową przeznaczono kotę 170.676 zł z uzasadnieniem: "ponadto środki zabezpiecza się na prowadzenie prac związanych z porządkowaniem zdegradowanego terenu przez zgromadzone odpady komunalne na działkach należących do miasta w miejscowości Kuznocin...". http://www.sochaczew.pl/AppData/Files/uchwala%20bud%C5%BCetowa%20na%202016%20rok.pdf W tym samym czasie , o czym informuje świąteczny biuletyn miejski, na tablicy ogłoszeń zostało wywieszone Zarządzenie Burmistrza Sochaczewa w sprawie: 2. ogłoszenia wykazu nieruchomości przeznaczonych do zbycia Nr 263/15 z dnia 17.11.2015r. (działki gruntu nr 60/4, 60/6, 60/8, 60/12, 60/13 położonych w Kuznocinie, gm. Sochaczew). To jest poważne traktowanie radnych? Tylko niektórzy z nich głosowałi w poprzedniej kadencji za uchwałą wyrażającą zgodę na sprzedaż tych działek. Czyli ta kwota w budżecie na rekultywację to fikcja? Przypomnę, że miasto kupiło te działki za 1 mln zł, aby nie płacić wysokich kar, bo umowa terminowa dzierżawy działek obejmowała również ich rekultywację, a miasto nie było w stanie zrekultywować wysypiska do końca umowy. Nie było wówczas środków pomocowych na wykonanie tego zadania. Dzisiaj takie pieniądze można pozyskać i sensownie po rekultywacji zagospodarować teren. Burmistrz chce jednak sprzedać te działki za 600 tys. zł. Za taką kwotę 11 ha, czyli ok. 5,45 zł za metr. Czy swoje działki burmistrz sprzedałby za takie pieniądze? Przecież miasto ma w ten sposób 400 tys. zł "w plecy". A co tam, przecież są jeszcze obligacje.
@Reage77 Nie podzielam opinii, że obecna ustawa śmieciowa to bubel prawny. Tak twierdzą m.in. sochaczewscy włodarze, którzy usprawiedliwiają w ten sposób swoją indolencję. Ta sama ustawa w innych gminach nie stwarza takich problemów, ceny śmieci są rozsądne, system bilansuje się bez dopłat z budżetu. Oczywiście ustawa nie jest doskonała i należy ją nowelizować, gdyż nie wszystko udało się do niej wprowadzić od razu, chociażby bezprzetargowe "in house". Czasami jednak trudno o kompromis i dopiero czas swoje robi. Nie obawiam się inwigilacji moich śmieci. Wiem, że monitoring przynosi więcej korzyści, ale nie lekceważę też obaw z nim związanych. Wszyscy korzystamy z telefonów, mimo iż można je łatwo wykorzystywać do inwigilacji. Monitoring uliczny ma poprawić bezpieczeństwo w mieście. Inteligentne miasto będzie w coraz większym stopniu angażować elektronikę w sprawne zarządzanie. Czy wszyscy mamy drżeć? Z resztą wypowiedzi się zgadzam. Ponieważ śmieci są odbierane ryczałtowo, jedynie firma wie ile ich naprawdę zbiera i zagospodarowuje. Gdyby gmina miała szczegółową wiedzę, byłaby dla firmy trudnym partnerem. A Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK) wspólny dla gmin powiatu, to tylko spełnienie wymogu ustawowego. Każda gmina powinna mieć swój PSZOK w ramach zawieranej z firmą umowy na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Czy mieszkaniec z krańca gminy, która partycypuje w kosztach PSZOK przywiezie nadmiar segregowanych śmieci do Chodakowa? Być może. Dlaczego za 11 zł od osoby za śmieci segregowane i 15 zł za śmieci zmieszane można w systemie mieć elektroniczny monitoring i wzorowo działający i edukujący młodzież szkolną PSZOK? Natomiast w Sochaczewie trzeba dodatkowo płacić. Sochaczew ma bogatych podatników? Pozdrawiam i ja. Życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia. :)
płacimy słono za śmieci i płacić będziemy bo ktoś kiedyś bezmyślnie skasował miejską firmę śmieciową oddając złotą kurę w prywatne ręce.
temat jest na prawde wazny i ciesze sie ze sa osoby ktore otwarcie pisza o problemie jaki ewidentnie jest w naszym miescie. ja pragne sie odniesc do wątku inwigilacji ktory poruszyl reage77. w stanach juz dawno pozamiatali obywateli a w europie widac ze jawnie sie to zaczyna. ogarnicznie praw, aresztowania na dlugi okres bez podania przyczyny, zamkniecia za byle co wazne ze zarzut to terroryzm a pod to wszystko mozna podciagnac, wszedobylskie kamery, czujniki - i to wszystko zmierza do jednego..... a pod przykrywka naszego bezpiecznestwa. kiedy sie zorientujemy o co tak na prawde chodzi bedzie juz a pozno.
@jerzyk2205 Intratny biznes – niewątpliwie pomocne w tym intratnym biznesie były sochaczewskie urzędy i urzędnicy, którzy doprowadzili, a właściwie umożliwili utworzenia segregatorni śmieci w Chodakowie. Trzeba powiedzieć jasno, obecna sytuacja jest bardzo korzystana dla obecnie świadczących usługi „śmieciowe” w całym powiecie, a mimo to ceny śmieci są jakby z kosmosu. Na chwilę obecną, uwzględniając dopłaty mieszkańców z budżetu miasta do śmieci, mamy zdaje się jedne z najdroższych usług śmieciowych w Polsce. Kto za to odpowiada? Skora jak Pan pisze „W skali kraju jest coraz lepiej, wiele gmin radzi sobie całkiem dobrze. Wkrótce gminy, które maja własne spółki komunalne będą mogły powierzyć im odbiór śmieci bez przetargu. To powinno hamować gwałtowny wzrost kosztów i opłat od mieszkańców” jasne jest, że ustawa koalicji PO-PSL to bubel prawny, który to bubel samorządy musiały wprowadzić w życie kombinując jak dać zarobić usługodawcom, a jednocześnie opodatkować mieszkańców taką kwotą, która nie spowoduje powstania lokalnych KOD-ów. Jak widać lat trzeba, aby ktoś usankcjonował bezprzetargowy odbiór śmieci przez spółki komunalne, ale jak to będzie wyglądało i kiedy zacznie funkcjonować, tego nie wie nikt. Elektroniczny monitoring – oczywiście, że jest narzędziem inwigilacji mieszkańców. Przecież zdajemy sobie sprawę, że system taki, daje potężne możliwości inwigilowania. Po to właśnie powstał, żeby zmusić mieszkańców do „uczciwej segregacji”. W Radzyminie dla przykładu, mieszkańcy otrzymują razem z workami naklejki na nie z kodem kreskowym i ADRESEM POSESJI! Wiem, to skrajnie głupi przypadek, ale jak najbardziej prawdziwy. Ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam. To taki sam absurd jak policja śmieciowa. Straż miejska, policja śmieciowa, monitoring miejski, inteligentne zarządzanie miastem – a wszystko w ramach najszczytniejszych celów, bezpieczeństwa, demokracji, dbania o środowisko naturalne. Czyż nie jest to obłudne i anty obywatelskie? Brakuje jeszcze tylko nagród za donoszenie na sąsiada… ;) Ale wracając do tematu, tak się zastanawiam, czy władze Sochaczewa mają w ogóle wiedzę na temat, ile tak naprawdę śmieci produkują mieszkańcy, a jeśli tak to skąd, czy przypadkiem nie od firm śmieciowych? :) Ja bym chciał, żeby miasto zamiast kontrolować mieszkańców, czy myją słoiki przed wrzuceniem do worka, czy torby PVC są czyste, czy liści i trawy nie wrzuca się do koszy ze śmieciami zmieszanymi, kontrolowały firmy śmieciowe pod kontem wywozu śmieci na wyznaczone składowiska i czy ta ilość jest zgodna z prawdą. I na koniec… W powiecie jakiś czas temu otworzono punkt odbioru śmieci recyklingowych, jakoś to się tam nazywa. Ciekawa sprawa i dla mnie zupełnie nie zrozumiała – gminy (mieszkańcy gmin) składają się na firmę i płacą jej za to, że ta będzie odbierała i zarabiała na segregowanych odpadach, które to mieszkańcy muszą dowieźć samemu. Jak to jest możliwe, że prywatne firmy skupujące tego typu odpady i zarabiające na nich dobrze funkcjonując, a tu mieszkańcy muszą płacić za taką usługę ze swoich podatków. Firma dostaje za zupełne free uzbrojony teren, pajdę kasy co miesiąc i do tego zarabia na surowcach wtórnych. Czy to nie kuriozum, a może się mylę? Przepraszam, że tak ogólnie odnoszę się do Pana artykułu, ale temat jest na tyle złożony, że warto przyjrzeć mu się szerzej. Pozdrawiam.
Włosy się jeżą - czyżby pan Jerzyk sam z sobą prowadzi dyskusję. To byłoby niedobrze Panie Jerzy. Co powiedzieliby w Płońsku?
@Reage77 Dziękuję za merytoryczne uwagi, wnioski i pytania. Istotnie reforma śmieciowa nie wszystkim służy, ale "nie od razu Rzym zbudowano". Niestety tam gdzie koszty rosną ponad miarę, działa przysłowie "jak się daje, to się kraje". Tak się dzieje tam, gdzie samorządowcy widzą problem tylko w granicach swojej gminy. Nie szukają współpracy w ramach regionu gospodarowania odpadami. Firmy widząc słabość samorządu, który nie jest w stanie rzetelnie kalkulować kosztów systemu, wykorzystują swój czas i dyktują cenę usługi. "Co to jest dobra gospodarka śmieciowa? Dla kogo jest dobra, bo chyba nie dla tych którym ma służyć, czyli mieszkańcom". Dobra gospodarka śmieciowa działa od dawna w wielu krajach Europy. Dobrym przykładem jest nasze bliźniacze miasto Melton Mowbray - czołówka w Anglii. Oczywiście gospodarka śmieciowa ma być dobra dla mieszkańców gminy, którzy powinni za rozsądną cenę otrzymać terminową, profesjonalną usługę. Rolą płatnika - gminy jest egzekwowanie jakości usługi. Kiedyś dobra usługa polegała na tanim odebraniu śmieci i wywiezieniu ich na wysypisko. Dzisiaj zgodnie z dyrektywą unijną hierachia postępowania z odpadami powinna być następująca: - ponowne użycie odpadu, - odzysk odpadu, - przetwarzanie odpadu, - przygotowanie do ponownego użycia odpadu, - recykling odpadu, - unieszkodliwianie odpadu. Składowanie odpadów powinno być maksymalnie ograniczone. Ten proces postępowania z odpadami komunalnymi wymaga edukacji i czasu, ale jest w interesie ochrony zdrowia ludzi i środowiska. Nie jestem poplecznikiem firm zagospodarowujących odpady, ale też nie można ich traktować jako zło. Są partnerem dla gmin, które powinny mieć pełną orientację co się dzieje z ich śmieciami i jakie są tego rzeczywiste koszty. Nie dziwię się postawie Zarządu Województwa Mazowieckiego, który rozpatruje problem z pozycji interesu Mazowsza, a nie kilku gmin. Po analizie ilości odpadów w regionie płockim spodziewałem się, że marszałek nie zgodzi się na uszczuplenie strumienia odpadów, a w konsekwencji zmniejszenie rynku i redukcję miejsc pracy w tej części województwa. Co do rond, to mam nadzieję, że wkrótce powstaną. Mamy radnego w Sejmiku, który jest skuteczny. Elektroniczny monitoring systemu odbioru odpadów nie jest narzędziem inwigilacji mieszkańców. Jest jednym z elementów inteligentnego zarządzania miastem. Pozwala kontrolować nie tylko odbiór śmieci od mieszkańców, ale również kontroluje firmę, dokumentując wykonanie usługi odbioru śmieci. Nie ma problemu kradzieży czipowanych pojemników. Mieszkańcy wiedząc, że system jest monitorowany segregują śmieci zgodnie z zasadmi. A co do jego kosztów? Mieści się w cenie odpadów segregowanych (11 zł od osoby) i zmieszanych (15 zł od osoby), czyli dużo niższych niż w Sochaczewie. Biznes śmieciowy wszędzie jest intratny, ale musi być dobrze zorganizowany i kontrolowany, aby nie był patologiczny. Powszechnie znane są w naszym kraju słabe mechanizmy kontroli systemu gospodarowania odpadami, co z kolei ma bezpośrednie przełożenie na koszty firm śmieciowych. Nie wynikało to z braku wiedzy, a z braku pieniędzy na finansowanie np. policji śmieciowej. W skali kraju jest coraz lepiej, wiele gmin radzi sobie całkiem dobrze. Wkrótce gminy, które maja własne spółki komunalne będą mogły powierzyć im odbiór śmieci bez przetargu. To powinno hamować gwałtowny wzrost kosztów i opłat od mieszkańców.
@jerzyk2205 Kilka moich uwag do Pana artykułu, ale i do obecnego stanu „śmieciowego” w Sochaczewie i w Polsce. A więc przede wszystkim, tak jak Pan napisał formalnie rzecz biorąc wzrost opłat za śmieci wyniósł 45,5 % za śmieci segregowane i 83,3% za śmieci zmieszane. Formalnie, a praktycznie jest to dużo więcej, ponieważ dopłaty dla firm odbierających odpady (kwoty w artykule) pochodzą z naszych podatków i są naszą dodatkową dopłatą do śmieci. Więc trzeba powiedzieć jasno, że cena odbioru śmieci w Sochaczewie wzrosła o 100%. Pamiętajmy, że właśnie na to podniesiono nam podatki i to twa razy. Raz pozostałość za poprzednią podwyżkę (na remont ul. Staszica, której nie cofnięto po remoncie ulicy), dwa podwyżka tegoroczna. Dwa. „Jest prawdą, że dobrze realizowana gospodarka śmieciowa niestety kosztuje.” Co to jest dobra gospodarka śmieciowa? Dla kogo jest dobra, bo chyba nie dla tych którym ma służyć, czyli mieszkańcom. Z Pana tekstu wnioskuję, że dobra tzn. dająca dużo zarobić firmom śmieciowym, czyż nie? Kto za to zapłaci? A no mieszkańcy, więc mówienie, że jest to dobre dla społeczeństwa w mojej ocenie byłoby nadinterpretacją. Trzy. Pan Struzik „nie pozostawił złudzeń” – kolejny raz Struzik i jego koledzy rządzący w Sejmiku pokazują jak "kochają" nasze miasto. Przypomnę tylko, że w tym roku miały powstać dwa ronda na drogach wojewódzkich, a co jest widzimy wszyscy. http://echopowiatu.pl/sochaczew/dwa-nowe-ronda-w-sochaczewie-i-to-w-tym-roku/ Cztery. Wzorcowe rozwiązania. „Magistrat płoński od początku miał wysokie wymagania jakościowe odnośnie systemu śmieciowego. Firma musiała wprowadzić elektroniczny monitoring odbioru śmieci. Pojemniki na odpady zmieszane są wyposażone w czipy identyfikujące mieszkańca przy odbiorze śmieci, a śmieciarki w czytniki wysyłające informacje do systemu komputerowego. Podobnie kolorowe worki na odpady segregowane opatrzone są naklejanymi kodami kreskowymi, identyfikującymi mieszkańca. System komputerowy pozwala na bieżący monitoring i kontrolę odbioru śmieci.” Będę pierwszym, który oprotestuje taki rozwiązanie w Sochaczewie. Chipy, kody kreskowe, jakaś totalna inwigilacja mieszkańców i to bardzo droga za którą zapłacą mieszkańcy. Nie tędy droga i na to nie może być zgody. W Koszalinie wpadli kiedyś nawet na pomysł montowania fotopułapek w koszach. Kto za to zapłaci? Czy powinniśmy inwigilować mieszkańców czy kontrolować firmy śmieciowe? Cztery. Trzeba powiedzieć jasno, obecny system odbioru odpadów jest zły, wręcz patologiczny. Powstał mafijny system, nad którym nie ma żadnej kontroli. Nie wieżę, że poprzednia władza nie zdawała sobie sprawy ze skutków tej ustawy. Na potwierdzenie moich słów wszystkim zainteresowanym polecam książkę „System. Jak mafia zarabia na śmieciach” – Bertolda Kittela. Takich kilka pytań i uwag...
Urząd Marszałkowski w ramach konsultacji opublikował projekt Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami Komunalnymi dla woj. mazowieckiego na lata 2016-2021. Do 15 stycznia 2016 roku można zgłaszać uwagi i propozycje. Nasz jedynkowy gołąb szachista i jego mocodawcy mogą się jeszcze wykazać.
Ot i psycholog z Sochaczewa adam11111 , o ciekach nie miał pojęcia ale ścieki to już znany mu temat .No cóż jego pseudointeligencji nie przeskoczymy .
Gdybyście mieli trochę inteligencji to zrozumielibyście moją celową pomyłkę a tak czytacie zupełnie bez zrozumienia. cha cha cha.......
W Sochaczewie krecią robotę robią też zarządcy nieruchomości którzy zachęcają swoje Wspólnoty do płacenia za śmieci segregowane, a oddają niesegregowane. Wtedy ktoś musi za to zapłacić i odbija to się na wszystkich.
kiedyś za błędne czytanie dostawało się linijką po łapach a dzisiaj to choroba ~!! chroniąca analfabetę ! dysleksja !
adam11111 Coś z tym adamem11111 jest nie tak , powtarza po kimś jak papuga , do tego bez zrozumienia.
Panie nokaut mowa o ściekach a więc wpis dotyczy ścieków. Proszę nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Chyba, że Pan rozumie inaczej to nie moja wina. A straszenie Pana mnie nie przeraża.
do @nokautsochaczewa-ależ ty pieniacz jesteś,oczywiście sąd i prokuratura to jedyne wyjśćie aby zabić Adama 11111,z wikipedii: Gnida – rzeka, górny bieg (dopływ) Kanału Królewskiego Gnida – struga, dopływ cieku o tej samej nazwie (z dwóch cieków o tej samej nazwie powstaje jeden)
Panie adam11111 czy ten wpis dotyczy mnie.?Bo słowo gnida jest obraźliwe a za to słowo można trafić do prokuratury . Proszę o odpowiedź , bo możemy spotkać się w sądzie.
Nic nie dodam na twój wpis gdyż z gnidami nie prowadzę dyskusji, to jest jedyny mój nick w przeciwieństwie do ciebie, bo przynajmniej dwa są rozszyfrowane. Panie JERZYK dla mnie jest pan zwykłym jeżykiem z bardzo zniszczonymi kolcami i szkoda słów na dyskusję z panem.
Zaczyna być wesoło, a zaraz woda i ścieki w górę .Emeryci i renciści trzymajcie się za portfele, chociaż wam to i tak wszystko już jedno, po prostu dacie mniej na tacę ,a może w przyszłości zastanowicie się na kogo oddajecie głos. A może Pan adam11111 coś Nam tutaj doda , wszak z tego żyje i ma etat . Panie Adamie 1111 chociaż przez przypadek wiem kto zać Pan , to jednak na razie to przemilczę dla dobra Nas wszystkich , ale nie gwarantuję , że w przyszłości dotrzymam słowa.
Tak kończy się buta władzy podszyta populizmem i brakiem umiejętności rządzenia miastem. Taniej dla nas było by jakby taki pchający się na stanowiska burmistrza miasta kandydat zaczął od funkcji Sołtysa w swojej wsi. A nie łapać się za coś o czym nie ma się pojęcia. A teraz pan zapłaci, pani zapłaci ? I modlitwa do Wawrzyńca nie pomorze, a może sam Wawrzyniec coś dorzuci ? a on biedny jest przecież ?
OK, aczkolwiek dobrze jest się porównywać z gminami z tego samego regionu (mają te same ceny w RIPOK). W Żyrardowie, który jest w regionie warszawskim opłaty wzrosły od osoby z 8 zł za segregowane i 18 zł za zmieszane do odpowiednio 11 zł i 21 zł. Natomiast w Łowiczu, który jest w I regionie łódzkim opłaty wzrosły od osoby z 7 zł za segregowane i 14 zł za zmieszane do odpowiednio 8,70 zł i 16 zł. W obu miastach systemy się bilansują, bez dopłat z budżetu.
a jak jest w innych miastach ,może zostawmy Płońsk, Płock ,jak jest w Łowiczu Żyrardowie,
Dlaczego burmistrz nie zgłosił do Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami (WPGO) zamiaru rekultywacji wysypiska na Kuznocinie? W uchwalonym ostatnio budżecie miejskim zaplanowano niewielkie środki własne na ten cel, ale jeśli nie wprowadzi się tego zadania do WPGO, nie będzie możliwości pozyskania środków unijnych na rekultywację wysypiska. Jest jeszcze kilka dni na zgłaszanie uwag do Urzędu Marszałkowskiego i naprawienie tego błędu. Ale czy miasto naprwdę zamierza rekultywować ten teren, skoro chce go marnie sprzedać?
Witam w 2016 roku. Od dziś tanieje prąd o 1,5% i gaz o 2 do 3%. W pierwszym przypadku ceny zmieniają się na cały rok, w drugim do końca marca. Niestety oszczędności te nie pokryją kilkudziesięcio procentowego wzrostu cen za śmieci rodzinom w Sochaczewie. Wbrew temu co publicznie głosi burmistrz, nie widzę racjonalnego usprawiedliwienia dla tego wzrostu. Takie ceny śmieci będą do lipca 2016 roku, a co potem? Potem się trochę ceny obniży i będzie sukces!
W uchwalonym budżecie miejskim na 2016 rok w wydatkach w dziale 900 Gospodarka Komunalna i Ochrona Środowislka oprócz pieniędzy na gospodarkę odpadową przeznaczono kotę 170.676 zł z uzasadnieniem: "ponadto środki zabezpiecza się na prowadzenie prac związanych z porządkowaniem zdegradowanego terenu przez zgromadzone odpady komunalne na działkach należących do miasta w miejscowości Kuznocin...". http://www.sochaczew.pl/AppData/Files/uchwala%20bud%C5%BCetowa%20na%202016%20rok.pdf W tym samym czasie , o czym informuje świąteczny biuletyn miejski, na tablicy ogłoszeń zostało wywieszone Zarządzenie Burmistrza Sochaczewa w sprawie: 2. ogłoszenia wykazu nieruchomości przeznaczonych do zbycia Nr 263/15 z dnia 17.11.2015r. (działki gruntu nr 60/4, 60/6, 60/8, 60/12, 60/13 położonych w Kuznocinie, gm. Sochaczew). To jest poważne traktowanie radnych? Tylko niektórzy z nich głosowałi w poprzedniej kadencji za uchwałą wyrażającą zgodę na sprzedaż tych działek. Czyli ta kwota w budżecie na rekultywację to fikcja? Przypomnę, że miasto kupiło te działki za 1 mln zł, aby nie płacić wysokich kar, bo umowa terminowa dzierżawy działek obejmowała również ich rekultywację, a miasto nie było w stanie zrekultywować wysypiska do końca umowy. Nie było wówczas środków pomocowych na wykonanie tego zadania. Dzisiaj takie pieniądze można pozyskać i sensownie po rekultywacji zagospodarować teren. Burmistrz chce jednak sprzedać te działki za 600 tys. zł. Za taką kwotę 11 ha, czyli ok. 5,45 zł za metr. Czy swoje działki burmistrz sprzedałby za takie pieniądze? Przecież miasto ma w ten sposób 400 tys. zł "w plecy". A co tam, przecież są jeszcze obligacje.