Całą prawdę burmistrza wśród trzech prawd lokuję najniżej. A styl komunikacji przypomina minione czasy.
Kalendarium przedstawione przez kogoś z Urzędu Miasta oprócz dat, które nie budzą moich zastrzeżeń, zawiera cały szereg komentarzy (autor najwyraźniej wstydzi się ich firmowania), które mają uzasadniać odbiegającą od prawdy "całą miejską prawdę". Lokując wśród trzech powszechnie znanych prawd tę miejską oceniłbym najniżej.
W przedstawionej sekwencji zdarzeń dostrzegam konsekwentną linię propagandy miejskiej rozgrywającej medialnie temat ulicy Staszica i kreującej burmistrza na inicjatora remontu tej ulicy. W efekcie kiedy wniosek do schetynówek na 2012 rok przepadł, burmistrz dorzucił swój honor do gry prowadzonej ze starostwem. Analizując intencje blokowanych artykułów, nie fakty, a ostateczne wrażenia czytelnika są najważniejsze. Mieszanie ludziom w głowach przez podawanie różnego procentowego udziału miasta w kolejnych porozumieniach przyniosło skutek. Nic dziwnego, że internauci oczekiwali uporządkowania faktów. Podstępna propaganda miejska skorzystała skwapliwie z okazji, łącząc temat z budżetem obywatelskim.
Opierając się na miejskim kalendarium, chcę zwrócić uwagę czytelników na bardzo istotne fakty. Projekt remontu całej ulicy opiewał na ok. 7 mln zł. Ponieważ w 2012 roku można było uzyskać dotację w wysokości 30%, zaplanowano remont części ulicy na kwotę 2 mln 250 tys.zł. Obydwu samorządów nie było stać na więcej. Ustalono proporcje: miasto - 1.125.000 zł (50%) i powiat (50%) - z budżetu 20% - 449 tys.zł i dotacja ze schetynówek 30% - 676 tys.zł. Niestety wspólny wniosek nie uzyskał dotacji, a ponieważ burmistrz podniósł podatek od nieruchomości i miał z tego ponad 1 mln zł, a ZWiK i energetyka wyraziły gotowość partycypacji w temacie wodociągu i oświetlenia, starosta zaproponował burmistrzowi poprowadzenie i koordynowanie remontu (wskazanej przez burmistrza części Staszica), przekazując miastu zagwarantowane do schetynówek 449 tys.zł.
Potem dwa nieudane przetargi. Propaganda miejska cytowała odważnych burmistrzów, którzy postanowili zaryzykować i zamiast dołożyć brakujące 80 tys.zł po pierwszym przetargu, ogłosili drugi, po którym Rada Miejska musiała i dołożyła 200 tys.zł. Nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot sprawy! Ze względu na pozostały krótki termin wykonania, zwycięska firma wycofała się z podpisania umowy. Remont Staszica w 2013 roku stał się fikcją! A teraz miasto informuje, że nic nie straciło, bo kosztorys remontu opiewał na więcej. Papier wszystko przyjmie, a czytelnik?
Bezspornym jest, że kiedy burmistrz prosił o podpisanie aneksu przedłużającego remont do 31 sierpnia 2014 roku, w dyspozycji było:
1.125.000 zł + 200 tys.zł - miejskie + 449 tys.zł - starostwa. Razem 1.774.000 zł.
Starosta postanowił skorzystać z szansy ubiegania się o 50% dotacji, ale maksymalnie 3 mln zł na remont całej ulicy Staszica w 2014 roku, poprzez złożenie kolejnego wniosku do schetynówek. Należało jednak uzbierać 3 mln zł tzw. wkładu własnego. Logicznym było, że do już istniejącej kwoty brakowało 1.226.000 zł. I tu zaczęła się jazda. Burmistrz zresetował swoją pamięć, zapomniał o ostatnim podpisanym porozumieniu oraz o ewentualnym aneksie do podpisania, a zaczął wracać do pierwszego porozumienia z maja 2012 roku. Starosta licząc się z ograniczonymi możliwościami budżetu powiatowego zaproponował ostatecznie po interwencji radnych powiatowych dołożenie 551 tys.zł. Razem 1 mln zł + 3 mln zł do pozyskania przez wnioskujący powiat. Miasto miałoby jeszcze dodać do puli 675 tys.zł. Razem byłoby 2 mln zł. Niestety na to konsekwentnie zgody burmistrza już nie było.
Teraz burmistrz medialnie atakuje starostę i oczekuje działań z jego strony, zapominając, że sytuacja finansowa starostwa nie uległa zmianie. Była przez cały czas dwuletnich negocjacji podobna.
I oto cała historia!
Brak porozumienia w sprawie uważam za kardynalny błąd i kompromitację samorządową. Zarządzanie pieniędzmi publicznymi jawi się jako sztuka! Sztuka, która nie polega na wydawaniu załatwionych i położonych na stole przez poprzedników dużych pieniędzy, przecinaniu wstęg i całkowitym zawłaszczaniu sukcesów, ale przede wszystkim na wykorzystywaniu pojawiających się szans na pozyskanie kolejnych pieniędzy. Potrzeby mieszkańców wielokrotnie przewyższają możliwości budżetowe samorządów. Dlatego nie rozumiem jak ktoś kochający medialne sukcesy mógł się tak pogubić.
Jerzy Żelichowski, radny powiatowy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Poniżanie mojej osoby ubrane w błyskotliwe słownictwo wpisuje się w konwencje wszystkich wypowiedzi z którego wynika tylko jedno...stołeczek - kasa...:)
Karol
Panie Gizmo, widzę, że o Pańskie względy zaczął zabiegać mój "bezpowrotnie stracony głos". A ponieważ widocznie zabolała go moja wcześniejsza obronna riposta, a jak pisze "widzi mnie nawet w swojej lodówce", to po długiej milczącej ignorancji mojej osoby na portalu, wybrał sobie Pana jako godnego adresata i postanowił poplotkować na mój temat, na moim blogu, obok mnie, pozostając niezmiennie w agresywnej i nieżyczliwej mi konwencji. Cóż, Panowie chyba nadają na tej samej fali i z tej samej stacji, a ja nie zamierzam brać przykładu i ratować się funkcją: Autor tego artykułu: "Urząd Miasta w Sochaczewie" wyłączył możliwość komentowania.
Gimzo, to tylko puste słowa, słowotok wylewający się już z każdej strony, otwieram lodówkę i widzę Jerzyk...:) Stracił wiele głosów mimo takiej aktywności na portalu, teraz krzyczy a jak dostanie się na stołek wicka będzie siedział cicho. Nigdy nie odważy się startować na burmistrza, jest zbyt sprytny by się tam pchać. Bezpieczna posadka wicka zwyczajnie mu odpowiada za nic nie odpowiada a jak już to wszystko jest cacy a my beeeee...:) Strata czasu na zajmowanie się tą postacią i jego pomysłami, pseudo walką. Czytaj bloga dla zabicia czasu tak dla rozrywki i tyle...:)
Karol
Proszę Jerzyka by nie odpowiadał na mój wpis bo kierowany jest do Gimzo a Jerzyka odpowiedź znam...:)
Krytyka dobrze władzy robi, czego przykładem jest W-wa, a prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Dzięki za podziw zaciętości, ale to raczej konsekwentna dezaprobata niespotykanych dotychczas metod propagandowych i skali manipulacji w wykonaniu magistrackich speców. Panie Gizmo, muszę i ja docenić Pańską determinację i artystyczne usposobienie do rzy....a. Proszę jednak pamiętać, że co za dużo, to nie zdrowo. Zwłaszcza, że NFZ się tym nie przejmie, a wyborcy są ważni. Doceniam więc Pańską deklarację głosu, ale zważywszy, że nie tak dawno na tym portalu straciłem bezpowrotnie jeden głos, bilans jest zerowy. A to nie mobilizuje do poważnych decyzji.
Witam ponowniePrzyszłego kandydata na stanowisko Burmistrza Miasta Sochaczewa.
Kolejny denny artykuł z serii ul. Staszica i co dalej... wszystko przeminęło czas wziąć się do pracy i wspólnie dojść do porozumienia !
Ale co tam, mam nadzieję, że mieszkańcy Sochaczewa w przyszłych wyborach dokonają "właściwego" wyboru czyli osoby którejś z zasiadających będących na zdjęciu w Radiu Fama czytaj na blogu Pana Gaika.
Mam nadzieję, że będzie to Pan jako moje "guru" sochaczewskie i wyprostuje Pan wszystkie zaczęte a niedokończone sprawy a ja i inni mieszkańcy Sochaczewa pojedziemy wyremontowaną ulicą Staszica.Puszczam mojego Rz..a na kolejny artykuł z tej serii. Ale nie na Pana TYLKO NA ARTYKUŁ !Ma Pan mój głos w przyszłych wyborach ale tylko w przypadku kandydowania na fotel najwyższego w Sochaczewie - obiecuję w 100%
Pana determinacja mnie urzeka, inni Pana koledzy i koleżanki a nawet sam Starosta nie mają takiej zaciętości do walki co Pan. Prawdziwe Braveheart Sochaczewa
Podziwiam i pozdrawiam i życzę zaciętości i powodzenia w przyszłych wyborach.
Potraktuję prośbę poważnie i nie odpowiem.
Poniżanie mojej osoby ubrane w błyskotliwe słownictwo wpisuje się w konwencje wszystkich wypowiedzi z którego wynika tylko jedno...stołeczek - kasa...:)
Karol
Panie Gizmo, widzę, że o Pańskie względy zaczął zabiegać mój "bezpowrotnie stracony głos". A ponieważ widocznie zabolała go moja wcześniejsza obronna riposta, a jak pisze "widzi mnie nawet w swojej lodówce", to po długiej milczącej ignorancji mojej osoby na portalu, wybrał sobie Pana jako godnego adresata i postanowił poplotkować na mój temat, na moim blogu, obok mnie, pozostając niezmiennie w agresywnej i nieżyczliwej mi konwencji. Cóż, Panowie chyba nadają na tej samej fali i z tej samej stacji, a ja nie zamierzam brać przykładu i ratować się funkcją: Autor tego artykułu: "Urząd Miasta w Sochaczewie" wyłączył możliwość komentowania.