Kilka dni temu burmistrz Piotr Osiecki wręczył akty powierzenia, na kolejne 5 lat, stanowisk dyrektorskich Ewie Brylskiej, Danucie Walczuk, Hannie Celedzie, Małgorzacie Gorgis i Teresie Zawiszy-Chlebowskiej kierujących Przedszkolami Nr 6 i 7, Szkołą Podstawową Nr 2 oraz Gimnazjami Nr 1 i 2. Dziś rozpoczynamy cykl, w którym postaramy się przybliżyć dokonania zawodowe dyrektorek, ich plany na nową kadencję, ale też nieco poznać ich życie prywatne, pasje
HANNA CELEDA, od 1992 roku dyr. Szkoły Podstawowej Nr 2. Ukończyła studia zawodowe (język polski), studia o kierunku Nauczanie Początkowe na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego oraz studia podyplomowe Menedżer Oświaty na Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Poznaniu. Jest egzaminatorem Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej.
Ukończyła wiele kursów i szkoleń podnoszących kwalifikacje, m.in. Ewaluacja jako narzędzie uczenia się ludzi i rozwoju pracy szkoły, Nadzór pedagogiczny, Zadania dyrektora placówki oświatowej, kurs języka angielskiego Pre- Intermediate Warsaw Study Centre. Pytana, co najbardziej lubi w swej pracy, bez wahania odpowiada, że poznawanie ludzi, podejmowanie nowych wyzwań, codzienną pracę z dziećmi przygotowującą ich do dalszej edukacji.
- Szkoła w 1992 roku i obecnie to dwa różne światy. Jakie wydarzenia ze swej dwudziestoletniej pracy dyrektora uznałaby Pani za najważniejsze?
- Jest ich wiele, choćby powstanie licznych kół zainteresowań, sukcesy naszych uczniów na konkursach i olimpiadach rangi powiatowej, wojewódzkiej i ogólnopolskiej, powstanie bardzo prężnie działającej drużyny zuchowej. Od 1994 roku wydajemy własną gazetkę Bez tytułu, zorganizowaliśmy dziesiątki wycieczek i wyjazdów na Zieloną Szkołę.
Nasza placówka uzyskała tytuł Szkoły z klasą nadany przez Prezydenta RP oraz Szkoły Odkrywców Talentów nadany przez Ministra Edukacji Narodowej. To u nas otwarto pierwszy w mieście plac zabaw w ramach projektu MEN Radosna Szkoła.
Nasi uczniowie i rodzice są bardzo aktywni. Wspólnie organizujemy Wiosenne Spotkania Świetlicowe, kolejne edycje konkursu przyrodniczego dla klas III, Dni Otwarte Szkoły, różnorodne imprezy z udziałem lokalnego środowiska np. Sportowe Dni Rodziny, Biennale Sztuki, XV rocznicę nadania szkole imienia. Współpracujemy z grupą szkół noszących, jak nasza, imię Marii Konopnickiej.
Bardzo ważna jest baza dydaktyczna, dlatego we współpracy z rodzicami i władzami samorządowymi systematycznie prowadzimy remonty sal i korytarzy, kilka lat temu budynek poddano termomodernizacji, rozwijamy sieć komputerową.
- Jakie ma Pani plany na następną 5-letnią kadencję?
- Moim marzeniem jest budowa przy szkole boiska wielofunkcyjnego oraz rozbudowa sali gimnastycznej. Chciałabym pozyskiwać też dodatkowe fundusze unijne na realizację zadań szkoły, dokończyć remont parkingu przy szkole, wyremontować podłogi w klasach, na bieżąco wzbogacać bazę dydaktyczną placówki. Chciałabym wprowadzić w szkole dziennik elektroniczny, do którego z domowego komputera mieliby dostęp rodzice na bieżąco śledzący postępy dzieci.
- A prywatnie jaka jest Hanna Celeda? Proszę powiedzieć coś o swoich bliskich, pasjach, planach na wakacje
- Mąż ma na imię Witold, od lat otacza mnie wielkim wsparciem, jest uzdolniony technicznie. Syn Michał to dziennikarz muzyczny, sekretarz redakcji grupy radiowej ESKA, jest żonaty i ma syna. Córka Agnieszka to artysta plastyk, projektant, mężatka, ma dwoje dzieci. Jeśli chodzi o pasje, to lubię podróże po kraju, szczególnie nad polskie morze. Kocham swój ogród i czytanie dobrej literatury. W dużej części wakacje spędzę w szkole, a jeśli znajdę czas, to pojadę na kilka dni nad Bałtyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A jednak wtedy też obowiązywało doświadczenie w pracy z dziećmi a nie jako intendent. Przepraszam, składam wyrazy współczucia i wytrwałości dla pracowników na kolejne pięć lat. Karol
Ma Pan prawo do własnego zdania, ale na przypuszczeniach nie powinno się opierać publicznej dyskredytacji. Zwłaszcza gdy wraca się do lat minionych. Pamiętam, że m.in. w latach osiemdziesiątych nauczyciele uzyskiwali mianowania po kliku latach pracy. Kiedy wprowadzono stopnie nauczycielskiego awansu zawodowego wszyscy wcześniej mianowani automatycznie dostawali decyzje o nowym mianowaniu. Dłużej pracujących w oświacie to nie dziwi.Natomiast dzisiaj jest mowa o doświadczonej szefowej szkoły, której zaufała kolejna już władza miejska i której wypada życzyć powodzenia w realizacji wymienionych wyżej zamierzeń. Panie Karolu, ja też zdania nie zmienię.
Nie zmienię swojego zdania nawet na taką deklarację, że Wasza współpraca się ukladała. Jeśli ta Pani jest dyrektorem od 20 lat to musiała w przeciągu 6-7 lat ( od roku 1985) pracować jako nauczyciel studiując ze stopniami mianowany...itd. Pytam, kto w tak krótkim czasie startuje na dyrektora i z jakim stopniem nauczyciela. Gdzie zatem zdobywała doświadczenie, czy od początku pracowała w szkole, czy jako intedentka. Teraz chyba rozumiesz p. Jerzyku o co mi chodzi, a to że z Panem współpraca się układała to się nie dziwię boś był szefem...:) Teraz proszę zapytać pracowników tej szkoły jak wygląda współpraca, choć bojąc się utraty pracy pewnie nikt nic nie powie. Karol P.s. Ponieważ właśnie jestem człowiekiem, nurtują mnie takie niedomówienia lub przemilczenia.
Człowieku, o co ci chodzi? Pani pełniła funkcję dyrektora szkoły przez dwadzieścia lat. W uznaniu zasług powierzono kierowanie szkołą na kolejne pięć lat, a tu tak naprawdę nie wiadomo kto, zza kotary narzeka na krótki życiorys i lekceważąco powątpiewa w zasadność wyboru na dyrektora. Mam wrażenie, że ten styl traktowania innych kogoś mi przypomina.
A co do uwag odnośnie interpersonalnych relacji, to współpracowałem z Panią Dyrektor przez 8 lat, bez żadnej złej uwagi i z niesmakiem odbieram takie nietaktowne insynuacje, Panie Karolu.
Bardzo okrojony i skromny ten życiorys, ta Pani zaczynała pracę jako intendent w jednym z naszych przedszkoli. Dlatego dziwi fakt że w tak krótkim okresie zajęła stołek dyrektorski ? Nie wspomnę już o stosunkach interpersonalnych o których wszyscy dawni i obecni pracownicy doskonale wiedzą. Karol
A jednak wtedy też obowiązywało doświadczenie w pracy z dziećmi a nie jako intendent. Przepraszam, składam wyrazy współczucia i wytrwałości dla pracowników na kolejne pięć lat. Karol
Ma Pan prawo do własnego zdania, ale na przypuszczeniach nie powinno się opierać publicznej dyskredytacji. Zwłaszcza gdy wraca się do lat minionych. Pamiętam, że m.in. w latach osiemdziesiątych nauczyciele uzyskiwali mianowania po kliku latach pracy. Kiedy wprowadzono stopnie nauczycielskiego awansu zawodowego wszyscy wcześniej mianowani automatycznie dostawali decyzje o nowym mianowaniu. Dłużej pracujących w oświacie to nie dziwi.Natomiast dzisiaj jest mowa o doświadczonej szefowej szkoły, której zaufała kolejna już władza miejska i której wypada życzyć powodzenia w realizacji wymienionych wyżej zamierzeń. Panie Karolu, ja też zdania nie zmienię.
Nie zmienię swojego zdania nawet na taką deklarację, że Wasza współpraca się ukladała. Jeśli ta Pani jest dyrektorem od 20 lat to musiała w przeciągu 6-7 lat ( od roku 1985) pracować jako nauczyciel studiując ze stopniami mianowany...itd. Pytam, kto w tak krótkim czasie startuje na dyrektora i z jakim stopniem nauczyciela. Gdzie zatem zdobywała doświadczenie, czy od początku pracowała w szkole, czy jako intedentka. Teraz chyba rozumiesz p. Jerzyku o co mi chodzi, a to że z Panem współpraca się układała to się nie dziwię boś był szefem...:) Teraz proszę zapytać pracowników tej szkoły jak wygląda współpraca, choć bojąc się utraty pracy pewnie nikt nic nie powie. Karol P.s. Ponieważ właśnie jestem człowiekiem, nurtują mnie takie niedomówienia lub przemilczenia.