Dwoje sochaczewskich policjantów zostało rannych w wypadku, do którego doszło w środę 28 września ok. 20.00 w Brochowie. Sprawca nie udzielając pierwszej pomocy poszkodowanym, uciekł z miejsca zdarzenia. Kilka godzin później był już w rękach funkcjonariuszy. Miał ponad promil alkoholu w organizmie. Okazało się też, że nie ma i nigdy nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Jeszcze dziś usłyszy zarzuty w Prokuraturze Rejonowej w Sochaczewie.
Policjanci jechali do Tułowic w celu zabezpieczenia do czasu przybycia żołnierzy historycznego niewybuchu. Na 5 kilometrów przed dotarciem do celu, na skrzyżowaniu w Brochowie, z ulicy podporządkowanej wyjechał wprost na nich osobowy ford, uderzając w bok auta policjantów, tuż za kierowcą.
Sprawca nie miał świadomości, że ma do czynienia z policjantami, gdyż ich samochód był nieoznakowany. Równie dobrze mogła nim jechać rodzina z dziećmi. Gdyby ktoś siedział z tyłu, mogło dojść do prawdziwej tragedii. Uczestniczący w wypadku policjanci potrzebowali pomocy. Sprawca nie był jednak zainteresowany jej udzieleniem i uciekł z miejsca zdarzenia.
Już kilka godzin później Komenda Powiatowa Policji w Sochaczewie, wiedziała, kto kierował autem. 28-letni mieszkaniec gminy Brochów został zatrzymany około godz. 7 rano w czwartek. Okazało się, po pierwsze, że rozbity samochód ukrył na posesji kolegi, po drugie, że ma ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, a po trzecie, że nigdy nie posiadał prawa jazdy. Teraz, za wszystkie przestępstwa, jakich się dopuścił, odpowie przed sądem. Jeszcze dziś zostanie doprowadzony z aresztu do sochaczewskiej prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty.
Życiu rannych w wypadku policjantów na szczęście nic nie zagraża. - Naszej koleżance i koledze życzymy szybkiego powrotu do zdrowia – mówi rzecznik prasowy KPP Sochaczew Agnieszka Dzik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze