Reklama

W podróż...


Z DZIENNIKA PODRÓŻY



Na początek jedna uwaga w kwestii formalnej. Nie wszystkie moje teksty będą ukazywały się na głównej stronie portalu, która jest zarezerwowana dla newsów dotyczących spraw mieszkańców Sochaczewa i okolic. Będę pisała o sprawach związanych z tym regionem, ale nie zawsze, bo również będę poruszać tematy bardziej ogólne, czyli dla każdego z nas na swój sposób osobiste. Wówczas tekst będzie dostępny wyłącznie na stronie mojego bloga. Zapraszam więc do zaglądania bezpośrednio tu, ewentualnie do subskrypcji. Pisanie coraz bardziej mnie wciąga, coraz więcej tematów domaga się pierwszeństwa. Dziękuję, że czytacie, bez Was nie byłoby tej radości z pisania i najzwyczajniej w świecie pozbawione byłoby  to sensu. Dziękuję też, że piszecie komentarze, którymi wzbogacacie spojrzenie na pewne sprawy, pokazujecie szerszą perspektywę  i mnie również skłaniacie do refleksji. No i inspirujecie do dalszej działalności blogerskiej.


Pamiętacie komedię ,,Poszukiwany, poszukiwana” Stanisława Barei?  I to słynne zdanie z filmu: ,,Mój mąż jest z zawodu dyrektorem”.  Tak, tak, wszyscy wiemy doskonale, że dyrektor to pełniona funkcja, a nie zawód. I pewnie dlatego nie ma szkoły, po której ukończeniu byłoby się dyrektorem. A szkoda, bo od razu można by zostać fachowcem :) Jakie byłoby to proste...


Przypominam sobie sytuację sprzed pięciu lat, kiedy po jednym z oficjalnych spotkań odwiedził mnie w Powiatowym Ośrodku Interwencji Kryzysowej dyrektor pewnej sochaczewskiej instytucji. Nawiązał do  spotkania, na którym przedstawiałam dane dotyczące działalności Ośrodka i powiedział, że pamięta mnie pochyloną nad dokumentami, z którymi przyszłam, skupioną, zmobilizowaną. Podzielił się ze mną refleksją, że nie jest łatwo być szefem, bo tak naprawdę nikt tego nie uczy. Wspominam do dziś to ciepłe, serdeczne spotkanie, podczas którego mój gość sięgał pamięcią do swoich początków szefowania i dzielił się swoimi doświadczeniami zawodowymi. Rozmawialiśmy o tym, że początkujący dyrektorzy tak naprawdę są zdani tylko na siebie i żadna szkoła nie przygotowuje do  kierowania zespołem ludzi. Wszelkie studia i kursy kwalifikacyjne dające uprawnienia do pełnienia funkcji kierowniczej są ukierunkowane na przekazywanie wiedzy i to głównie z zakresu obowiązujących przepisów. Niestety już nie rozwijają umiejętności niezbędnych do poprowadzenia  ludzi  ku jakiejś wizji czy do wykonywania zawodowych zadań. Nic więc dziwnego, że według jednaj z definicji szef to taki człowiek, który daje drugiemu człowiekowi pracę, za co ten go później nienawidzi… Każdy początkujący szef, który zderza się z rzeczywistością widzianą z nieznanej dotąd perspektywy, zazwyczaj zdany jest na swoje dotychczasowe doświadczenie życiowo-zawodowe, na to co podpatrzył przez lata u  innych, na swoją intuicję oraz wizję wykonywanej pracy. I zazwyczaj uczy się na własnych błędach.

Reklama


No właśnie, jaka powinna być ta szkoła przygotowująca do kierowania instytucją i zespołem ludzi? Na pewno taka, która doskonali przede wszystkim umiejętność dialogu z innymi ludźmi. Bo przecież porozumiewanie się to nie tylko to, co my mamy do powiedzenia, to również aktywne słuchanie, to zadawanie pytań, zbieranie informacji, umiejętność  obserwacji, spostrzegawczość, uważność, zapamiętywanie. W takiej szkole przyszły szef powinien mieć szansę zdobycia umiejętności pomagania innym (czyli swoim współpracownikom) w uczeniu się, rozwijaniu nowych kompetencji oraz dokonywaniu przeglądu  ich osiągnięć. To szkoła, która kształtowałaby postawy pozytywnego nastawienia do życia, szanującego siebie i innych, bycia  godnym zaufania, wierzącym w potencjał innych.  To szkoła, która  wręcz rozbudzałaby zainteresowanie drugim człowiekiem i uczyła, jak być wspierającym, empatycznym i cierpliwym. To szkoła, która przygotowałaby do tego, jak pomagać innym wyznaczać cele, planować oraz zarządzać czasem. Dlatego szkoła dla liderów powinna dać przede wszystkim szansę na poznanie samego siebie i odkrycie, które kompetencje już posiadamy, a nad którymi musimy jeszcze popracować. Wiąże się to ze znalezieniem odpowiedzi na pytanie, jaki/jaka jestem  i stanowi wstęp do pracy nad sobą. A odkrywanie własnych słabości jest możliwe tylko w atmosferze wzajemnego zaufania, życzliwości i postawy wspierającej innych osób.

Reklama


W ostatnim czasie pojawiło się wiele szkoleń, a nawet studiów podyplomowych ukierunkowanych na naukę coachingu, czyli uczenie ludzi pomagania innym ludziom, a nawet całym organizacjom w rozwoju oraz polepszeniu efektów działania. Coaching rozwija szeroki wachlarz postaw i kompetencji oraz pogłębia samoświadomość. Niektóre z takich szkoleń są przygotowywane specjalnie z myślą o osobach pracujących w środowisku oświaty. Nie muszę mówić, co to oznacza dla mnie, uczącego się dyrektora :)


Kocham  podróże, odkrywanie nowych miejsc, poznawanie ludzi. Tym razem ruszyłam  w podróż, która potrwa do czerwca. Moim bagażem są dotychczasowe wiedza i doświadczenie, biletem jest indeks na WSP TWP i  Akademię Szkoleń Adeptus, współpasażerami koleżanki i koledzy ze studiów ,,Coaching i Mentoring w Edukacji”. Moja podróż jest jak przejazd kolejką wąskotorową. Bez pośpiechu, nie liczy się tempo lecz to co poznam i zobaczę po drodze oraz  co z tej podróży  przywiozę z powrotem. To podróż  z  ciekawymi rozmowami, z refleksjami, interesującymi widokami.  I choć znam rozkład jazdy i trasę przejazdu, wciąż zaskakuje mnie to, co spostrzegam z zupełnie innej perspektywy.  Pomimo, że ciuchcia nie jedzie za szybko, wiem, że dotrę do miejsca bardzo odległego. W kabinie maszynisty siedzi Marzenka. Możemy jej zaufać. Silna, odważna, pomysłowa, otwarta i bardzo życzliwa. Nasz mentor. Ma doświadczenie i doskonale wie, dokąd nas prowadzi.   Wspólnie ustalamy regulamin podróży. Zwracamy się do siebie tylko w dobrych intencjach. Obowiązuje nas poufność – wszystko zostaje w grupie. Dlatego na blogu będę dzieliła się jedynie technikami i narzędziami oraz niektórymi wrażeniami dotyczącymi tylko mnie samej.  Eksperymentujemy przy jednoczesnym szanowaniu swoich granic. Pamiętamy, że każdy z nas ma prawo do błędów. Wspieramy się, jesteśmy autentyczni i na sto procent zaangażowani. Niezbędne poczucie humoru i uśmiech.

Reklama


Równolegle do ZWYKŁYCH TEMATÓW rozpoczynam swój DZIENNIK PODRÓŻY. Będzie o samorozwoju, pogłębianiu samoświadomości, ciekawostkach wydawniczych, no i oczywiście o coachingu.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama