Styczeń mija w karnawałowych rytmach. A najprawdziwszy karnawał nie odbywa się w Rio de Janeiro a w przedszkolu, gdzie na jeden dzień każdy staje się zupełnie kimś innym. Stroje zazwyczaj odzwierciedlają odwieczne marzenia dziewczynek o byciu najpiękniejszą księżniczką, a chłopców o zostaniu prawdziwym bohaterem – Supermaanem, Zorro czy Batmanem.
Ja też mam swoje przebranie. Wychodzę ze swojej gabinetowej norki w stroju myszy polnej. Okazuje się jednak, że w byciu kimś innym trzeba być ostrożnym. Od razu proszę mojego współpracownika o usunięcie wszelkich pułapek. Słyszę, że o pułapki na myszy mogę być spokojna, ale na trutkę muszę uważać . Kiedy docieram na bal, od razu zauważam pięć wyrośniętych kotów. Okazuje się, że to moje współpracowniczki. Na szczęście to tylko zabawa, a mój zespół ma wyjątkowe poczucie humoru. Tu nawet koty są przyjaźnie nastawione. A po karnawale można zdjąć przebranie i znowu być sobą.
Zdarza się jednak, że karnawał trwa dłużej, niekiedy całe życie. Pod maskami ukrywamy nieśmiałość, niepewność, niezadowolenie z siebie, różnego rodzaju obawy. Chcemy dodać sobie odwagi, poczuć się kimś innym, w naszym mniemaniu lepszym. Często to nasz sposób na brak zaufania do innych i ochronę przed zranieniem. Jednak warto zdjąć maskę, bo tylko wtedy będziemy mogli przyjrzeć się sobie, wejrzeć w siebie i zaakceptować to nielubiane lub podjąć decyzję o tym, nad czym chcemy popracować i co w sobie zmienić na lepsze. Tylko wtedy możemy stać się naprawdę takim człowiekiem, jakim chcemy być. Tylko wtedy będziemy autentyczni, swobodni i będziemy mogli żyć pełnią życia. Czyż nie jest to lepsze od ukrycia twarzy nawet pod najwspanialszą maską?
Ponadto noszenie maski niesie ryzyko, że ktoś nas po prostu nie pozna. Wówczas może nas ominąć w życiu coś wyjątkowego i niezwykłego, co przydarzyłoby się nam i tylko nam, a nie tym kim nie jesteśmy. Tak jak w opowiadaniu Bruna Ferrero:
SPOTKANIE
Byłem sam w całym przedziale pociągu. Potem wsiadła jakaś dziewczyna -
opowiadał pewien niewidomy hinduski chłopiec.
Mężczyzna i kobieta, którzy ją
odprowadzali, musieli być jej rodzicami.
Dawali jej mnóstwo rad i wskazówek. Nie wiedziałem jak wyglądała
dziewczyna, ale podobała mi się barwa jej głosu.
Czy jedzie do Dehra Dun? - pytałem się siebie, kiedy pociąg ruszał ze stacji. Zastanawiałem
się, jak mogę nie dać po sobie poznać, że jestem niewidomym. Pomyślałem sobie,
że jeśli nie będę się ruszał z mojego miejsca, powinno mi się to udać.
-Jadę do Saharanpur - powiedziała. -Tam wyjdzie po mnie moja ciocia. A pan dokąd
jedzie, można wiedzieć?
- Dehra Dun, a potem do Mussoorie -odpowiedziałem.
- O, jaki pan szczęśliwy! Pragnęłabym bardzo pojechać do Mussoorie. Uwielbiam góry. Szczególnie w październiku, kiedy jest tam pięknie.
- Tak to najlepszy sezon - odpowiedziałem, sięgając pamięcią do czasów, kiedy
jeszcze widziałem.
- Wzgórza usłane są dzikimi
daliami, słońce jest łagodne, a wieczorem można sobie siedzieć wokół ogniska i
rozmyślać popijając brandy. Większa
część letników już wtedy odjeżdża, ulice są bezludne i ciche.
Milczała, a ja zadawałem sobie pytanie czy moje słowa zrobiły na niej jakieś
wrażenie, czy też jedynie myślała, że jestem sentymentalny. Potem popełniłem
błąd i zapytałem:
- Jak jest na zewnątrz? Ona jednak w moim pytaniu nie zauważyła nic dziwnego. Czyżby
już spostrzegła, że nie widzę? Jednak słowa, które zaraz po tym wypowiedziała,
pozbawiły mnie wszelkich wątpliwości.
- Dlaczego pan nie spojrzy w okno? - zapytała mnie z największą naturalnością.
Przesunąłem się wzdłuż siedzenia, starając się z uwagą odszukać okno. Było
otwarte, odwróciłem się w jego stronę, robiąc wrażenie, że przyglądam się
mijanym widokom. Oczami wyobraźni widziałem telegraficzne słupy, które
przesuwały się w biegu.
- Zauważyła pani - ośmieliłem się powiedzieć - że te drzewa wydają się poruszać?
- Zawsze tak się wydaje - odpowiedziała.
Odwróciłem się znów w stronę dziewczyny i przez pewien czas siedzieliśmy w
milczeniu. Potem powiedziałem
- Ma pani bardzo interesującą twarz.
Zaśmiała się miło wibrującym i jasnym głosem.
- Przyjemnie to usłyszeć - rzekła. - Nudzą mnie ci, którzy mówią, że moja twarz
jest ładna!
Musisz mieć naprawdę ładną twarz pomyślałem sobie, a po chwili dodałem pewnym
głosem:
- Hm, interesująca twarz może być również bardzo piękna.
- Jest pan bardzo miły - powiedziała.
-Ale dlaczego jest pan taki poważny?
- Już niedługo będzie pani na miejscu, stwierdziłem dość nieoczekiwanie.
- Dzięki Bogu. Nie lubię długich podróży pociągiem.
Ja natomiast byłbym gotów siedzieć tak nieskończenie długo, byleby tylko
słyszeć jak ona mówi.
Jej głos posiadał tak srebrzysty dźwięk jak górski strumień. Zaraz po wyjściu z
pociągu zapomni pewnie o naszym spotkaniu, ja jednak zachowam ją w swojej
pamięci przez pozostałą cześć podróży a może i dłużej. Pociąg wjechał na stację. Ktoś zawołał i zabrał ze sobą dziewczynę. Pozostał po
niej jedynie zapach.
Mrucząc coś pod nosem wszedł do przedziału jakiś mężczyzna. Pociąg ruszył ponownie.
Odszukałem po omacku okno i usadowiłem się naprzeciwko wpatrując się w światło,
które było dla mnie ciemnością. Jeszcze raz mogłem powtórzyć moją grę z nowym
towarzyszem podróży.
- Szkoda, że nie mogę być tak nęcącym towarzyszem w podróży jak ta dziewczyna,
która dopiero wyszła - powiedział do mnie, starając się nawiązać rozmowę.
- To bardzo interesująca dziewczyna - stwierdziłem. - Czy mógłby mi pan
powiedzieć... czy jej włosy były długie czy krótkie?
- Nie pamiętam. - odpowiedział zdawkowym tonem. - Przyglądałem się jedynie jej
oczom a nie włosom. Były rzeczywiście piękne! Szkoda, że nie mogły jej do
niczego służyć... Była niewidoma.
Nie zauważył pan tego?
Dwoje niewidomych ludzi, którzy udają, że widzą.
Ileż ludzkich spotkań jest podobnych do tego.
Ze strachu, by nie objawić tego, jacy jesteśmy naprawdę
zaprzepaszczamy nieraz najważniejsze spotkania naszego życia.
A niektóre spotkania zdarzają się jedynie raz w życiu.
/Bruno Ferrero/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pozdrawiam wszystkich sympatyków refleksji nad sobą samym :)
Czyli nie wiedzą, kiedy są sobą, a kiedy nie sobą? I tak się zdarza.
Dlatego warto czasami zatrzymać się na chwilę i zastanowić się nad sobą.
,,nie jestem sobą, to straszne, jestem nie sobą, no właśnie..." :)
Tak naprawdę to myślę że ludzie nie wiedzę kiedy zakładają maskę. :)
Jeszcze jedna refleksja. Tak naprawdę w każdym z nas jest trochę niedoskonałego człowieka, ale można mieć tego świadomość i mieć odwagę, by powiedzieć sobie – Taki jestem, taka jestem. Myślę też , że najważniejsze, by każdy odpowiedział sam sobie, czy nosi maskę, a jeśli tak to jaką i co ona mi daje. Kiedy najczęściej jestem w masce? Co sprawia, że ją noszę? Co zyskuję będąc w masce? A co tracę? W jakich sytuacjach jest mniej maski? Kiedy jest jej więcej? Co musiałoby się zdarzyć, by można było ją zdjąć? Jak bym się czuł/czuła po jej zdjęciu? Jakiego/jaką siebie chciałbym, gdybym nie nosił maski? Co może mi pomóc w byciu sobą? Ale zrobiło się coachingowo :)
Słusznie Pani zauważyła, że dla każdego człowieka najważniejsze powinny być wartości ale dla jednych taką wartością jest sam człowiek a dla innych jakaś rzecz lub dobra materialne. Czy można zatem powiedzieć że noszą oni maski czy po prostu tacy już są. Po czynach ich poznajemy nie tylko po słowach często rzucanych na wiatr...I jak tu rozpoznać kto jest w masce mimo zakończonego karnawału? Robimy wszystko lub prawie wszystko by uchodzić w środowisku za kulturalnego, przyzwoitego człowieka. Lecz w jednej chwili czar pryska i widzimy kogoś zupełnie innego...czy zatem można oceniać człowieka po wyglądzie, zdecydowanie nie można. Czasem warto spojrzeć w lustro by móc powiedzieć jestem sobą ale jak można być sobą gdy ma się szefa gbura lub gdy rozmówca na siłę chce udowodnić swoje racje? Jak można być sobą gdy nikogo lub większości nie wzrusza ludzka krzywda lub bieda? Jak można być sobą gdy jesteśmy niesłusznie posądzani o niecne uczynki czy zamiary? Życie wszystko weryfikuje i niezależnie od sytuacji w jakiej będziemy po prostu róbmy swoje...w/g własnych wartości.
Bardzo dziękuję pani Moniko za miłą dyskusję.
Pozdrawiam Karol
Panie Karolu, dziękuję za tę interesującą i dającą do myślenia wypowiedź. Niech będzie, najprawdziwszy karnawał nie odbywa się w moim przedszkolu lecz w życiu :) Też się pod tym podpisuję. Myślę, że nie ma nic złego w tym, że inaczej zachowujemy się w różnych sytuacjach i w różnych miejscach. Wymagają tego od nas role życiowe, które pełnimy. A każdy z nas wypełnia ich co najmniej kilka. Inaczej realizuję się w roli kobiety, żony, córki mamy, siostry, nauczycielki, dyrektora, koleżanki, przyjaciółki, studentki, kierowcy czy blogera. I choć w każdej z tych ról czuję się i zachowuję trochę inaczej, nie oznacza to, że udaję kogoś innego. A noszenie maski oznacza dla mnie właśnie udawanie kogoś. O ile w karnawale jest to zabawą, to w realnym życiu przynosi szkodę, bo oszukujemy siebie i innych. Myślę, że spokojnie można pozostać sobą wypełniając równocześnie wiele ról życiowych. A taką stałość mogą nam zagwarantować nasze wartości. Co do ostatniego pytania, niestety nie znam odpowiedzi, ale przecież można zapytać pana Jerzyka.
Pozdrawiam.
Postanowiłem dodać aktualny przykład właśnie przeczytany.
To część wypowiedzi p.Jerzyka byłego wce burmistrza miasta na zupełnie inny temat ale jak pasujący do naszego tematu:"Na forum jednak nie jesteśmy sami, są jeszcze czytelnicy! Panu to przypuszczam obojętne, bo przecież nie dba Pan o swój wizerunek. Walczy Pan o burmistrza, posztur***ąc innych."
Czy to maska, czy obrona własnego wizerunku?
Karol
Witam, pani Moniko pragnę coś dopisać do tego ciekawego artykułu. Jak dla mnie to wszyscy nosimy maski i nie tylko akurat w karnawale. Inaczej zachowujemy się w domu w gronie rodzinnym (swobodnie) inaczej w pracy wśród kolegów i koleżanek(raczej sztywno). Czy łatwiej żyć bez maski tego nie wiem choć sam staram się zachowywać zawsze jednakowo. Moim skromnym zdaniem w maskach ukazują się często politycy i to oni powinni jako pierwsi pozbyć się tych "zasłon", czy jednak potrafią? Chyba nie ważna jest maska a człowieczeństwo którego często wielu osobą brakuje.
Pozdrawiam Karol
Pozdrawiam wszystkich sympatyków refleksji nad sobą samym :)
Kim jestem ?:)
Czyli nie wiedzą, kiedy są sobą, a kiedy nie sobą? I tak się zdarza.
Dlatego warto czasami zatrzymać się na chwilę i zastanowić się nad sobą.
,,nie jestem sobą, to straszne, jestem nie sobą, no właśnie..." :)