Reklama

Zderzenie, ale z górą obietnic

Tekst o tym samym tytule ukazał się w tygodniku "Echo Powiatu" w wersji znacznie skróconej ze względu na ograniczoną powierzchnię na stronie gazety. Zaletą bloga jest możliwość opublikowania pełnej wersji mojej polemiki, obejmującej większość zagadnień poruszonych przez burmistrza.

Zderzenie, ale z górą obietnic zamiast kryzysową górą lodową

Tak najkrócej można skomentować wywiad z burmistrzem Piotrem Osieckim w "Echu Powiatu" na podsumowanie 14 miesięcy zarządzania miastem. Mówienie o kryzysie gospodarczym (górze lodowej) w kontekście finansów Miasta Sochaczew jest na razie wywoływaniem wilka z lasu. Sochaczew nie płaci "janosikowego", więc jego budżet stabilnie wzrasta w ostatnich latach. Od 2010 r. wzrósł o ok. 10 mln zł. Sam burmistrz też nie może narzekać wspierając swoją pensję dochodami z dwóch rad nadzorczych. Jeśli więc mowa o wszechobecnym kryzysie, którego udało się burmistrzowi uniknąć mimo przecieków, to rzeczywiście ma powody do zadowolenia.

Ja jednak nie ulegając propagandzie zaczynam mieć obawy, że zbliża się rychły kryzys inwestycyjny, jeśli wkrótce nie uda się pozyskać kolejnych znaczących pieniędzy na inwestycje miejskie. Większość mieszkańców tego nie wie, że na razie realizowane są wszystkie przedsięwzięcia przygotowane i zabezpieczone finansowo z unijnych i krajowych pieniędzy zdobytych przez poprzedników. Dotyczy to budowy i remontu mieszkań socjalnych, parkingów i otoczenia Urzędu Miasta, remontu ul.Warszawskiej, rewitalizacji Kramnic czy kanalizacji sanitarnej w prawie połowie miasta (wielka inwestycja ZWiK Sp. z o.o. - ponad 98 mln zł pieniędzy unijnych, nie figuruje w budżecie miasta, aby nie blokować finansowo innych inwestycji miejskich). Bardzo dobrze, że burmistrz zapewnia "o sprawnym przebiegu tej uciążliwej dla mieszkańców, ale niezbędnej miastu budowy", bo poprzedziły ją wieloletnie przygotowania. Docenić należy również większą troskę o drogi, ale nic się nie mówi o trasie północ-południe, pod którą należy kontynuować wykupy gruntów.

Stwierdzenie burmistrza, że "odziedziczył finanse w dobrym stanie i że miasto za dużo przejada, a za mało inwestuje" jest szczerze prawdziwe! Znając dobrze strukturę budżetu miejskiego od wielu lat, nie mam wątpliwości, że jest to tendencja ostatnich dwóch lat. Przypomnę, że w minionej kadencji przy budżecie ok. 80 mln zł inwestowano nawet 28,4% - ok. 23 mln zł (2006 r.), 27,8% - ok. 22,8 mln zł (2007 r.), 19,5% - ok. 15,6 mln zł (2008 r.), 18,1% - ok. 16,3 mln zł (2009 r.). Natomiast przy budżecie ponad 95 mln zł w 2011 roku na wydatki bieżące przeznaczono 87,4% - ok. 83,4 mln zł, a na 2012 zaplanowano 84,1% - ok. 85,5 mln zł! Nie usprawiedliwią takich wydatków ani nowe stypendia, ani większe dotacje dla NGO jako pozytywy! Ani prowizorycznie utwardzane drogi, ani kolejne imprezy!!! Aby Sochaczew dobrze się rozwijał musi inwestować na poziomie ok. 20% i więcej. Wydatki inwestycyjne poniżej 10% (obecny poziom zaangażowania w inwestycje środków własnych) to dla Sochaczewa stagnacja!
W świetle bardzo dramatycznych cięć budżetowych dokonanych przez Sejmik Mazowiecki w marcu, niektóre niezbędne miastu inwestycje wojewódzkie stoją pod znakiem zapytania. Mam nadzieję, że nie chodzi o parking przy PKP. Ale nie zamierzam gasić optymizmu i dobrego samopoczucia burmistrza. Niech spełni jak najwięcej obietnic, bo wszystko co się uda zrobić, będzie służyło miastu.

Zapytany o sukcesy burmistrz odpowiedział, że "wszyscy chyba zauważyli jak wiele się w mieście dzieje". Faktycznie burmistrz stał się konkurencyjnym dla Miejskiego Ośrodka Kultury, organizatorem imprez plenerowych? A ponadto praktycznie nie ma w mieście przedsięwzięcia nie firmowanego przez burmistrza Piotra Osieckiego, nawet jeśli organizatorem nie jest miasto. Operatywność w promocji Sochaczewa jest wskazana, ale za publiczne pieniądze nie można przesadzać z lansowaniem osób, gubiąc przy tym proporcje. Słusznie zwrócili na to uwagę internauci komentujący sochaczewskie wydarzenia w Internecie. Takich praktyk i na taką skalę dotychczas w samorządzie nie było. Czy przypadek potraktowania Krajowego Stowarzyszenia Pomocy Szkole, które kolejny raz zorganizowało dla młodzieży w Sochaczewie imprezę świąteczną z udziałem gwiazd sceny polskiej był odosobniony? Stowarzyszenie wykonało wszystkie prace organizacyjne. Impreza pomimo nieobecności burmistrza Osieckiego była sukcesem, ale później w informacjach miejskich akcentowano patronat, a nie wysiłek organizatora adresowany do sochaczewskich szkół. Czy nie szwankuje rozsądek?

W kolejnej odpowiedzi burmistrza padło stwierdzenie, że "polityka wobec stowarzyszeń działających na terenie miasta jest wielką zmianą". Niestety świadczy to o braku znajomości lub ignorowaniu przez burmistrza dokonań jego poprzedników w tym obszarze działalności. Powołanie jednego z pierwszych na Mazowszu pełnomocnika ds. współpracy z NGO, wprowadzenie procedur konkursowych i czytelnych zasad dotowania organizacji pozarządowych, kiedy zaczęto dopiero wprowadzać regulacje ustawowe, stawiało Sochaczew w roli pioniera z którego doświadczeń korzystały inne samorządy. Zbudowano solidne fundamenty współpracy z organizacjami pozarządowymi, co potwierdziła rutynowa kontrola NIK, przeprowadzona w kilkudziesięciu samorządach, które odważnie dotowały stowarzyszenia i kluby. Obecne władze miasta rozwijają więc dotychczasowy system i kontynuują przyjazną politykę wobec NGO, co oczywiście należy docenić.

Burmistrz zapytany, które z obietnic udało się zrealizować, odpowiedział, że "praktycznie wszystkie rozpoczął". Zastanawiającym jest sposób realizacji obietnicy zastopowania śmieci w Chodakowie, rozszerzany na całe miasto. Rozumiem i podzielam deklarowaną potrzebę "ucywilizowania działalności firm śmieciowych". Ale mówienie o "zablokowaniu w dalszej kolejności ich rozwoju i działalności" wydaje się nieodpowiedzialne i demagogiczne. Przecież mieszkańcy nie zaprzestaną produkcji śmieci, a te trzeba będzie segregować i przesypywać. Gdzie? Budżet miejski po zebraniu pieniędzy od mieszkańców może nie udźwignąć kosztów nowego systemu jeśli wyrzucone z miasta firmy będą przyjeżdżać po śmieci do Sochaczewa. Będzie wówczas drożej!

Wśród pozytywów burmistrz wymienił "rozwój monitoringu miejskiego oraz poprawę porządku w mieście. Zaakcentował zwłaszcza pomoc dla straży i policji". To bardzo dobrze, bo zarówno sochaczewska straż pożarna jak i policja otrzymują znaczącą pomoc finansową z budżetu miasta od kilku kadencji i obecne władze miasta powinny ją kontynuować. Natomiast z optymistyczną tezą o poprawie czystości i estetyki w mieście koliduje aktualny stan parku im. I.Garbolewskiego, który do niedawna był wizytówką miasta. Urok wieczorny tego miejsca to już raczej mit. Brudne i niekonserwowane lampy, szczątkowa jeszcze iluminacja Szkoły Muzycznej to są fakty! Dobry gospodarz nie powinien koncentrować się tylko na firmowaniu muzycznych koncertów, ale zadbać o otoczenie tego szczególnego miejsca.

I na koniec słów kilka o zreformowanym zarządzaniu oświatą, urzędem i spółkami. Nie podzielam optymizmu burmistrza wyrażanego w tych tematach. W oświacie szuka się oszczędności, powołano ZEAS, ale czy zaoszczędzone pieniądze zostaną wydane efektywniej niż czynili to dyrektorzy placówek oświatowych?
Wbrew twierdzeniu burmistrza w urzędzie doszło jednak do rewolucji! Bo jeśli znacząco zmieniono strukturę organizacyjną urzędu nie zmieniając systemu ISO, a nawet go zarzucając, to cofnięto się o parę lat. A Urząd Miejski w Sochaczewie był w tym temacie liderem na Mazowszu - Mazowiecka Nagroda Jakości, 2008 r. W efekcie nie było już problemem wydanie przez urząd słynnych postanowień na "tak" i "nie" w tej samej sprawie, dotyczącej gospodarki odpadami w Chodakowie!
Zwolniono również m.in. kilku dobrych, perspektywicznych i pracujących z sukcesami pracowników, którzy swoich praw musieli skutecznie dochodzić przed Sądem Pracy. Natomiast zbudowany wcześniej w Urzędzie Miejskim zespół fachowców gwarantuje, że "statek płynie nawet przy wyłączonym silniku".
W kwestii miejskich spółek komunalnych burmistrz posiłkuje się zewnętrznymi fachowcami i doradcą. Szkoda, że nie poprosił ich o radę w sprawie podwyżek wynagrodzeń członków organów spółki, które stały się obiektem zainteresowania zaniepokojonych radnych miejskich i lokalnych mediów.

Konkludując, wbrew temu co sugeruje burmistrz, miasto nie znalazło się w sytuacji utrudniającej spełnienie obietnic z powodu polityki rządu. Zarządzanie miastem nie jest łatwe do praktycznej realizacji, zwłaszcza przy ograniczonych możliwościach budżetowych. Natomiast w sytuacji przejrzystości finansów publicznych jest stosunkowo łatwe do weryfikacji. Dlatego trzeba mierzyć siły na zamiary. Niemniej obietnice należy spełniać, aby wyjść cało ze zderzenia z nimi.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama