Pogrzeb Hanny Król rozpocznie się w piątek (2.02) o godzinie 11 w kościele w Chodakowie.
***
Hanna Król w działalność opozycyjną zaangażowała się na początku 1980 r. Nigdy nie miała wątpliwości, że chce w tym uczestniczyć. Zaczęło się od podziemnych pism robotniczych, ulotek, które rozdawała. Później, podczas tworzenia lokalnych struktur związku, stanowiła trzon organizacji. Na pierwszym zebraniu delegatów do komisji zakładowej otrzymała największą liczbę głosów.
Z niezwykłym wzruszeniem Hanna Król wspominała zawsze Krajowy Zjazd „Solidarności” z 1980 r. To była najlepsza rzecz, jaka ją spotkała w życiu. Tam poznała wielu ówczesnych działaczy, ludzi kultury, wielkie nazwiska. Z wieloma się zaprzyjaźniła.
- Piękne było to, że tam wszyscy byliśmy równi, jeden traktował drugiego jak brata – wspominała. – Podczas zjazdu dzieliłam pokój z Haliną Mikołajską, z którą przyjaźniłam się do jej śmierci, poznałam Jacka Kuronia - prawdziwie świętego człowieka, Adama Michnika, Marka Nowakowskiego, z którym później często się spotykałam. Słuchałam kazań księdza Tischnera i nawet się u niego spowiadałam. A podczas obrad zjazdu siedziałam pomiędzy Aleksandrem Małachowskim a Janem Józefem Lipskim – dodaje.
Te spotkania i przyjaźnie zaowocowały późniejszymi przyjazdami ludzi opozycji do Sochaczewa. Były koncerty w kościołach, pod ścisłą obstawą tajniaków. Były nieformalne imprezy w domach działaczy. Jedną z nich był koncert Jana Pietrzaka, za co artysta był wzywany na milicję. Wydarzenie to Jan Pietrzak wspomniał w swojej książce „Jak obaliłem komunę”. Artysta trafił na milicję po koncercie w Konarach (wtedy w gminie Tułowice, w województwie stołecznym warszawskim) w dniu 8 lutego 1983 roku. Koncert ten został zorganizowany między innymi dzięki zaangażowaniu Hanny Król.
A tak w jednym z wywiadów Hannę Król wspomina Marek Nowakowski, wybitny polski pisarz, przedstawiciel małego realizmu, publicysta, scenarzysta: "Przesympatyczna postać. Przyjeżdżała do nas na Długą z bibułą, zabierała ją od nas, a przy tym dużo rozmawialiśmy. Była księgową w Sochaczewie. Zakodowałem ją sobie trochę wedle książki Brandysa ,,Matka królów''. (…) Pani Królowa z Sochaczewa..."
Hanna Król odeszła w wieku 83 lat.
tomi (w materiale wykorzystano również tekst przygotowany przez
Jolantę Śmielak-Sosnowska, a który został opublikowany w 2011
roku na stronie www.e-Sochaczew.pl). Zdjęcie pochodzi z archiwum prywatnego Hanny Król.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niegodziwością jest wypowiadanie się na ten temat osób trzecich, których nie bylo na miejscu gdy w/w "Panie" spotykały się u nas w mieszkaniu - ja pomimo swojego wówczas młodego wieku jednak bylem na miejscu i pomimo iz byłem wypraszany z takowych to i tak slyszałem ich rozmowy i widziałem jak za chwile babcia zabierala rózne rzeczy i szła z nimi do pomieszczenia gdzie czekała pani H. poczym tych rzeczy nie bylo juz w domu. Uprzedzajac wypowiedz typu:"moze zabierala to wszystko w celu przechowania"?? odpowiem - skoro tak to powinno zostac wszystko zwrócone mi... a do tej pory nic z rzeczy wyniesionych przez p.H. z mojego domu nie zostala mi zwrocona. To samo druga "Pani" która byla upowazniona do wykonastwa ostatniej woli mojej babci (przed otwarciem testamentu zostałem bez zadnych środków pienięznych, poniewaz wszystko bylo przelane na prywatne konta p.Anieli.) a w dniu otwarcia testamentu wymieniona Pani zrzekła się wykonastwa testamentu, pozostawiając mnie z mieszkaniem zadłuzonym i brakiem środków na kontach.... a z "ojcem" pijakiem nie utrzymuje kontaktu od ok.15lat wiec skoro w/w "Panie" były takie uczciwe według ludzi którzy nazywają się ich przyjaciółmi to czemu nie skontaktowaly się ze mną w celu sprostowania calej sprawy???? -zaznaczam iż z ojcem nie mam kontaktu od 15lat więc chyba nie jest logicznym wytłumaczenie ze bały się spotkac ze mna ze względu na ojca....?? Więc piszę co uważam -Mam szczerą nadzieję ze zostaną odpowiednio rozliczone po tamtej stronie.... a osoby które nie mają pojęcia o całej sprawie Bardzo Proszę o niewypowiadanie się i nie bronienie w/w Pań... a jeśli ktoś chce porozmawiac na ten temat proszę bezposrednio ze mną... zainteresowanym mogę podac nr tel. do mnie i bardzo chetnie naprostuję brak wiedzy w tym temacie, ponieważ osobiście uwazam,że ludzie którzy znają obydwie rodziny - moją jak i pani H. Król powinni znać prawdę a nie tylko wersję rodziny p.Król..
AndrzejuZnam twoje nazwisko tak jak znałam twoją babcię,która nota bene była moją przełożoną.Nie wiem jak teraz, ale twójojciec był alkoholikiem.. Twoja babcia bardzo ciepiała z tego powodu. To babcia zajmowała się twoim wychowaniem. W obliczu śmierci / ciężko zachorowała/ błagała śp Annę Król o pieczę nad jej kontem. Bardzo się przed tym wzbraniała, ale trudno było odmówić babci . Babcia wiedziała, że nie może udostępnić sowich pieniędzy synowi alkoholikowi. Babcia znalazła się w hospicjum, co ewidentnie kosztowało. W tym czasie twoj tata nie interesował się swoja chorą matką,czyli twoją babcią. To dzięki pomocy m in. tych osób, które oczerniasz, babcia zmarła w dobrych, ludzkich warunkach. Twój ojciec po smierci babci szybko wystawił stolik przed blokiem, przy ulicy na którym wyłożył wszystko to co mógł spieniężyć po swojej matce.Nie zajmował się tobą, a po śmierci babci, opowiedział ci swoją historię jak chciał.Zaprowadził także do sądu te wymienione przez ciebie kobiety i chyba sąd nie znalazł ich winy. Pisanie w ten sposób, szczególnie w dniu pogrzebu jest niegodziwością.
Złodziejka!!! - Też mam nadzieję że po drugiej stronie zostanie rozliczona Ona sama i jej córka, ponieważ obie okradały schorowaną osobę, która w obliczu choroby oddawała im swoje co cenniejsze rzeczy (oczywiscie podstępem wyłudzały wszystko w formie "podarku")i ufała im bezgranicznie powierzając wykonastwo swojej ostatniej woli...
Przepraszam, to rostrzelenie tekstu niezamierzone.
Przepraszam, to rostrzelenie tekstu niezamierzone.
Przepraszam, to rostrzelenie tekstu niezamierzone.
Przepraszam, to rostrzelenie tekstu niezamierzone.
Pani Hania była kilkanaście lat przykuta do łożka. Kiedy odwiedzało ją grono przyjaciół, dziękowała nam Pani Hania była kilkanaście przykuta do łożka. Jej nogi odmówiły posłuszeństwa, ale jej niezwykły intelekt nie dawał się do końca. Dziękowała nam /przyjaciółkom/ za odwiedziny. Ale to my byłyśmy wdzięczne jej za możliwość spotkania z nią. Potrafiła stworzyć ciepłą atmosferę mimo ogromych cierpień. Jej humor, często czarny, dystans do siebie, wielka kultura osobista pozostaną w naszej pamięci. To my,osoby sprawne , chodziłyśmy do niej wyżalić się, poradzić się w wielu sprawach.Pomagała wielu ludziom. A to kogoś namówiła do zdobycia matury, a to kogoś przeszkoliła w sprawach księgowych, żeby znalazł pracę, bo był na bezrobociu,a nawet oddała ostatni grosz alkoholikowi jak ją odnalazł w domu. Pani Hania to była osobowość.Często żartowałam, że zazdroszczę jej powodzenia u panów, bo miała dar przyciągania ludzi. Odpowiadała z, że to dzięki urodzie ma to powodzenie i że muszę się z tym pogodzić.Pani Haniu, mam nadzieję, że po drugiej stronie zostaną Pani wynagrodzone te lata cierpień, bo tu na ziemi trudno znaleźć opowiedź na pytanie dlaczego?
Niegodziwością jest wypowiadanie się na ten temat osób trzecich, których nie bylo na miejscu gdy w/w "Panie" spotykały się u nas w mieszkaniu - ja pomimo swojego wówczas młodego wieku jednak bylem na miejscu i pomimo iz byłem wypraszany z takowych to i tak slyszałem ich rozmowy i widziałem jak za chwile babcia zabierala rózne rzeczy i szła z nimi do pomieszczenia gdzie czekała pani H. poczym tych rzeczy nie bylo juz w domu. Uprzedzajac wypowiedz typu:"moze zabierala to wszystko w celu przechowania"?? odpowiem - skoro tak to powinno zostac wszystko zwrócone mi... a do tej pory nic z rzeczy wyniesionych przez p.H. z mojego domu nie zostala mi zwrocona. To samo druga "Pani" która byla upowazniona do wykonastwa ostatniej woli mojej babci (przed otwarciem testamentu zostałem bez zadnych środków pienięznych, poniewaz wszystko bylo przelane na prywatne konta p.Anieli.) a w dniu otwarcia testamentu wymieniona Pani zrzekła się wykonastwa testamentu, pozostawiając mnie z mieszkaniem zadłuzonym i brakiem środków na kontach.... a z "ojcem" pijakiem nie utrzymuje kontaktu od ok.15lat wiec skoro w/w "Panie" były takie uczciwe według ludzi którzy nazywają się ich przyjaciółmi to czemu nie skontaktowaly się ze mną w celu sprostowania calej sprawy???? -zaznaczam iż z ojcem nie mam kontaktu od 15lat więc chyba nie jest logicznym wytłumaczenie ze bały się spotkac ze mna ze względu na ojca....?? Więc piszę co uważam -Mam szczerą nadzieję ze zostaną odpowiednio rozliczone po tamtej stronie.... a osoby które nie mają pojęcia o całej sprawie Bardzo Proszę o niewypowiadanie się i nie bronienie w/w Pań... a jeśli ktoś chce porozmawiac na ten temat proszę bezposrednio ze mną... zainteresowanym mogę podac nr tel. do mnie i bardzo chetnie naprostuję brak wiedzy w tym temacie, ponieważ osobiście uwazam,że ludzie którzy znają obydwie rodziny - moją jak i pani H. Król powinni znać prawdę a nie tylko wersję rodziny p.Król..
AndrzejuZnam twoje nazwisko tak jak znałam twoją babcię,która nota bene była moją przełożoną.Nie wiem jak teraz, ale twójojciec był alkoholikiem.. Twoja babcia bardzo ciepiała z tego powodu. To babcia zajmowała się twoim wychowaniem. W obliczu śmierci / ciężko zachorowała/ błagała śp Annę Król o pieczę nad jej kontem. Bardzo się przed tym wzbraniała, ale trudno było odmówić babci . Babcia wiedziała, że nie może udostępnić sowich pieniędzy synowi alkoholikowi. Babcia znalazła się w hospicjum, co ewidentnie kosztowało. W tym czasie twoj tata nie interesował się swoja chorą matką,czyli twoją babcią. To dzięki pomocy m in. tych osób, które oczerniasz, babcia zmarła w dobrych, ludzkich warunkach. Twój ojciec po smierci babci szybko wystawił stolik przed blokiem, przy ulicy na którym wyłożył wszystko to co mógł spieniężyć po swojej matce.Nie zajmował się tobą, a po śmierci babci, opowiedział ci swoją historię jak chciał.Zaprowadził także do sądu te wymienione przez ciebie kobiety i chyba sąd nie znalazł ich winy. Pisanie w ten sposób, szczególnie w dniu pogrzebu jest niegodziwością.
Złodziejka!!! - Też mam nadzieję że po drugiej stronie zostanie rozliczona Ona sama i jej córka, ponieważ obie okradały schorowaną osobę, która w obliczu choroby oddawała im swoje co cenniejsze rzeczy (oczywiscie podstępem wyłudzały wszystko w formie "podarku")i ufała im bezgranicznie powierzając wykonastwo swojej ostatniej woli...