Ostatnio próbowałam zapłacić za bilet miesięczny PKP w sochaczewskiej kasie. Pech chciał, że nie posiadałam wystarczającej ilości gotówki i grzecznie zapytałam czy można zapłacić za bilet kartą. Okazało się, że nie ma takiej możliwości. Jak wiadomo- najbliższy bankomat znajduje się w okolicy ul. Warszawskiej, a mnie jakoś niespecjalnie uśmiechał się spacer tego wieczoru. Rozumiem- stary system komputerowy, długi PKP i w związku z tym brak jakichkolwiek inwestycji w poprawę standardu obsługi klientów, ale to już chyba lekka przesada. A przecież do Sochaczewa przyjeżdżają nie tylko przyzwyczajeni do takich niespodzianek Polacy. Nie wyobrażam sobie, co pomyślałby obcokrajowiec słysząc informację, że musi gdzieś się włóczyć po naszym pięknym mieście. Myślę, że sprawę rozwiązałoby nawet umiejscowienie bankomatu w budynku stacji, albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie, bo o czytniku do kart Panie z kasy oraz pasażerowie mogą chyba pomarzyć. A ja? Bilet nabyłam dzień później, ale pozostało niemiłe odczucie, że jesteśmy w Europie, ale ciągle jakoś poza nią...
Ostatnio próbowałam zapłacić za bilet miesięczny PKP w sochaczewskiej kasie. Pech chciał, że nie posiadałam wystarczającej ilości gotówki i grzecznie zapytałam czy można zapłacić za bilet kartą. Okazało się, że nie ma takiej możliwości. Jak wiadomo- najbliższy bankomat znajduje się w okolicy ul. Warszawskiej, a mnie jakoś niespecjalnie uśmiechał się spacer tego wieczoru. Rozumiem- stary system komputerowy, długi PKP i w związku z tym brak jakichkolwiek inwestycji w poprawę standardu obsługi klientów, ale to już chyba lekka przesada. A przecież do Sochaczewa przyjeżdżają nie tylko przyzwyczajeni do takich niespodzianek Polacy. Nie wyobrażam sobie, co pomyślałby obcokrajowiec słysząc informację, że musi gdzieś się włóczyć po naszym pięknym mieście. Myślę, że sprawę rozwiązałoby nawet umiejscowienie bankomatu w budynku stacji, albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie, bo o czytniku do kart Panie z kasy oraz pasażerowie mogą chyba pomarzyć.
A ja? Bilet nabyłam dzień później, ale pozostało niemiłe odczucie, że jesteśmy w Europie, ale ciągle jakoś poza nią...