Nasze miasto nigdy nie przypominało ogrodu, ale w upalne dni miło było przejść ocienionymi przez stare drzewa chodnikami. Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej starych drzew jest bez pardonu wycinanych, np. przed bankiem PKO SA ostatnio wycięto 3 drzewa, w tym takie ladne, które kwitlo na czerwono. Na mój rozum zupełnie zdrowe i rosnące w sensownym miejscu. Przy ul Księcia Janusza, tej która prowadzi do stacji PKP, zostały 2 drzewa, a wcześniej było ich ok. 10. w ostatnich 3 latach ktoś wyciął przynajmniej 3 sztuki. Przy bloku ul. Narutowicza byla kiedyś piękna wierzba - już jej nie ma, podobnie fajne stare drzewo rosło przy bloku przy Wojska Polskiego 5 - nie ma... Nie wspomnę o drzewach przy Hanki Sawickiej, ale tam chyba bez drzew było łatwiej zrobić chodnik i barierki. Czy ktoś pamięta jeszcze piękne lipy na Traugutta. Podobnież kazał je wyciąć sochaczewski kacyk z PZPR. Nasze miasto zaczyna przypominać betonowa pustynię, czy ktoś nad tym panuje? A może to ja mam jakąś paranoję?...
Chyba każdy komu się wydaje, że coś w tym mieście jest nie tak, ma paranoję jakąś ;) ja tak mam z autobusami na przykład. No dobrze, a co do drzew, to mam wrażenie, że w parku Garbolewskich jakoś ostatnio łyso;). Kiedyś byłam tam z klasą podziwiać rożne gatunki drzew, a teraz? A generalnie na Traugutta były (są?) jakieś drzewka posadzone chyba? albo jakieś roślinki w donicach się pojawiały (i znikały), na Warszawskiej podobnie jak się nie mylę...
To że drzewa znikają, albo są tak obrzynane, że już nie przypominają drzew, to wszyscy widzą. Na wycięcie drzewa trzeba mieć zezwolenie, może więc ktoś podpisujący ten dokument zechce odpowiedzieć na pytanie - dlaczego wycina się drzewa w Sochaczewie?
Oczywiście widzę i doceniam, ze dosadza się nowe drzewa /na Traugutta, na placu przed kościołem/ ale taka roślinka zanim bedzie drzewem musi porosnąć jeszcze kilka dobrych lat, a lekką reką wycinane są drzewa stare i piękne. Może myślenie - wytnę stare drzewo i żeby inni sie nie czepiali, pół metra dalej wsadzę nowe - obowiązuje w naszym mieście, które coraz bardziej przypomina cmentarz - staje się łyse i kamienne.
Niestety często sami mieszkańcy maczają w tym palce. Piszą do wspólnot mieszkaniowych że im drzewa przeszkadzają bo "ptaki srają na chodnik", "bo liście spadają", "bo ptaki na nich siedzą i śpiewają", "bo słońce im zasłaniają gałęzie". Nie jedno osiedle przez takich ludzi straciło piękne dorodne drzewa na rzecz pustych trawników.
Nie bardzo wiem o co chodzi tu autorowi. Czy o sentyment do PRLu w którym sadzono bezmyślnie drzewa przy ulicach jakieś lipy , topole itd? Jeżdzę po Europie i nigdzie tak nie ma. Wszędzie piękne niewysokie krzewy, żywopłotki , rabaty kwiatowe, trawniki. Jaki sens sadzić w mieście i w ogóle drzewa przy ulicach, no co do parków to bym sie jeszcze zgodził. Ale przy ulicach to jakiś bezsens.
I żeby nie było że tylko duże miasta wrzucam. Martigny urocze małe miasteczko w Szwajcarii.
Wrzucać więcej? czy wystarczy to abyś uwierzył że sadzenie drzew to nie jest koncepcja PRL i że jest to kultywowane w wielu krajach europy. I na prawdę o te drzewa się dba i pilnuje aby nikt ich nie wycinał.
Różnie z tym jest zwłaszcza iż w demokracjach jest dowolność architektoniczna.Spójrzmy na to jednak z innej strony, może po prostu były stare i szpetne notabene wycięto je ze względów bezpieczeństwa. Stare kruche gałęzie mogą się łatwo połamać i spaść komuś na głowę pod wpływem wiatru np. Jeśli chodzi o miasta na świecie to zależy czy są to starożytne metropolie typu Rzym czy Paryż czy jakieś stosunkowo młode miasta.
Wiem że stare niebezpieczne trzeba wycinać, tylko niestety większość z wyciętych w sochaczewie to były piękne zadbane stare drzewa. I inne pytanie jak stare musi być miasto aby mogło mieć drzewa? Albo inaczej. Od którego roku w miastach nie powinno być zadrzewionych alei?
Ale odchodzimy od tematu a tematem było kto z możnowładnych wydaje pozwolenia na wycinkę i na jakiej podstawie.
Nie zgadzam się, że różne żywopłoty i niskie drzewa są piękne. W upalne dni może dają cień psom, ale nie ludziom. Też jeżdżę po świecie i widzę, że w miastach uznanych za piękne i "klimatyczne" dba się o stare drzewa, a nie wycina je bezmyślnie. Z uporem maniaka wrócę do wyciętych przed bankiem pko sa drzew - a co z nimi było nie tak? Ani nie były stare, ani nie rosły w skraju chodnika, cholera, co w nich przeszkadzało? Denerwuje mnie nonszalancja różnych decydentów, dla których ważniejsze jest własne widzimisię niż interes społeczny.
Grzech niema jednoznacznych odpowiedzi na twoje pytania. Ja też nie wiem kto podjął taką decyzję. Tak czy tak uważam że powinna być większa dbałość o zagospodarowanie przestrzenne miasta. Z innej strony patrząc jak widzę miasta w Europie to trzeba by było Sochaczew zburzyć , zaorać , wyrównać i wybudować od nowa aby urządzić je z sensem i żeby drzewa rosły tam gdzie powinny rosnąć, były parkingi, itd. W sytuacji jakiej mamy po chaosu architektonicznego z okresu demoludów trzeba jakoś to miasto sensownie urządzać i przybliżać do świata.
Nasze miasto nigdy nie przypominało ogrodu, ale w upalne dni miło było przejść ocienionymi przez stare drzewa chodnikami. Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej starych drzew jest bez pardonu wycinanych, np. przed bankiem PKO SA ostatnio wycięto 3 drzewa, w tym takie ladne, które kwitlo na czerwono. Na mój rozum zupełnie zdrowe i rosnące w sensownym miejscu.
Przy ul Księcia Janusza, tej która prowadzi do stacji PKP, zostały 2 drzewa, a wcześniej było ich ok. 10. w ostatnich 3 latach ktoś wyciął przynajmniej 3 sztuki.
Przy bloku ul. Narutowicza byla kiedyś piękna wierzba - już jej nie ma, podobnie fajne stare drzewo rosło przy bloku przy Wojska Polskiego 5 - nie ma...
Nie wspomnę o drzewach przy Hanki Sawickiej, ale tam chyba bez drzew było łatwiej zrobić chodnik i barierki. Czy ktoś pamięta jeszcze piękne lipy na Traugutta. Podobnież kazał je wyciąć sochaczewski kacyk z PZPR. Nasze miasto zaczyna przypominać betonowa pustynię, czy ktoś nad tym panuje?
A może to ja mam jakąś paranoję?...
Chyba każdy komu się wydaje, że coś w tym mieście jest nie tak, ma paranoję jakąś ;) ja tak mam z autobusami na przykład. No dobrze, a co do drzew, to mam wrażenie, że w parku Garbolewskich jakoś ostatnio łyso;). Kiedyś byłam tam z klasą podziwiać rożne gatunki drzew, a teraz? A generalnie na Traugutta były (są?) jakieś drzewka posadzone chyba? albo jakieś roślinki w donicach się pojawiały (i znikały), na Warszawskiej podobnie jak się nie mylę...
To że drzewa znikają, albo są tak obrzynane, że już nie przypominają drzew, to wszyscy widzą. Na wycięcie drzewa trzeba mieć zezwolenie, może więc ktoś podpisujący ten dokument zechce odpowiedzieć na pytanie - dlaczego wycina się drzewa w Sochaczewie?
Oczywiście widzę i doceniam, ze dosadza się nowe drzewa /na Traugutta, na placu przed kościołem/ ale taka roślinka zanim bedzie drzewem musi porosnąć jeszcze kilka dobrych lat, a lekką reką wycinane są drzewa stare i piękne. Może myślenie - wytnę stare drzewo i żeby inni sie nie czepiali, pół metra dalej wsadzę nowe - obowiązuje w naszym mieście, które coraz bardziej przypomina cmentarz - staje się łyse i kamienne.
Niestety często sami mieszkańcy maczają w tym palce.
Piszą do wspólnot mieszkaniowych że im drzewa przeszkadzają bo "ptaki srają na chodnik", "bo liście spadają", "bo ptaki na nich siedzą i śpiewają", "bo słońce im zasłaniają gałęzie".
Nie jedno osiedle przez takich ludzi straciło piękne dorodne drzewa na rzecz pustych trawników.
Nie bardzo wiem o co chodzi tu autorowi. Czy o sentyment do PRLu w którym sadzono bezmyślnie drzewa przy ulicach jakieś lipy , topole itd?
Jeżdzę po Europie i nigdzie tak nie ma. Wszędzie piękne niewysokie krzewy, żywopłotki , rabaty kwiatowe, trawniki. Jaki sens sadzić w mieście i w ogóle drzewa przy ulicach, no co do parków to bym sie jeszcze zgodził. Ale przy ulicach to jakiś bezsens.
Olaf,
Czy to znaczy że w średniowieczu też mieliśmy PRL?
Wtedy to przy większości alei sadzono drzewa których zadaniem było dawać cień podróżującym.
A co do innych miast PRL z drzewami proszę:
Centrum Rzymu
Centrum Mediolanu
Paryż
I żeby nie było że tylko duże miasta wrzucam.
Martigny urocze małe miasteczko w Szwajcarii.
Wrzucać więcej? czy wystarczy to abyś uwierzył że sadzenie drzew to nie jest koncepcja PRL i że jest to kultywowane w wielu krajach europy. I na prawdę o te drzewa się dba i pilnuje aby nikt ich nie wycinał.
Różnie z tym jest zwłaszcza iż w demokracjach jest dowolność architektoniczna.Spójrzmy na to jednak z innej strony, może po prostu były stare i szpetne notabene wycięto je ze względów bezpieczeństwa. Stare kruche gałęzie mogą się łatwo połamać i spaść komuś na głowę pod wpływem wiatru np. Jeśli chodzi o miasta na świecie to zależy czy są to starożytne metropolie typu Rzym czy Paryż czy jakieś stosunkowo młode miasta.
Wiem że stare niebezpieczne trzeba wycinać, tylko niestety większość z wyciętych w sochaczewie to były piękne zadbane stare drzewa.
I inne pytanie jak stare musi być miasto aby mogło mieć drzewa?
Albo inaczej. Od którego roku w miastach nie powinno być zadrzewionych alei?
Ale odchodzimy od tematu a tematem było kto z możnowładnych wydaje pozwolenia na wycinkę i na jakiej podstawie.
Nie zgadzam się, że różne żywopłoty i niskie drzewa są piękne. W upalne dni może dają cień psom, ale nie ludziom. Też jeżdżę po świecie i widzę, że w miastach uznanych za piękne i "klimatyczne" dba się o stare drzewa, a nie wycina je bezmyślnie. Z uporem maniaka wrócę do wyciętych przed bankiem pko sa drzew - a co z nimi było nie tak? Ani nie były stare, ani nie rosły w skraju chodnika, cholera, co w nich przeszkadzało? Denerwuje mnie nonszalancja różnych decydentów, dla których ważniejsze jest własne widzimisię niż interes społeczny.
Grzech niema jednoznacznych odpowiedzi na twoje pytania. Ja też nie wiem kto podjął taką decyzję. Tak czy tak uważam że powinna być większa dbałość o zagospodarowanie przestrzenne miasta. Z innej strony patrząc jak widzę miasta w Europie to trzeba by było Sochaczew zburzyć , zaorać , wyrównać i wybudować od nowa aby urządzić je z sensem i żeby drzewa rosły tam gdzie powinny rosnąć, były parkingi, itd. W sytuacji jakiej mamy po chaosu architektonicznego z okresu demoludów trzeba jakoś to miasto sensownie urządzać i przybliżać do świata.