Postępowanie w sprawie kradzieży drzew umorzono z powodu że "czynu nie popełniono". Policja ma przeprowadzić "postępowanie o wykroczenie". Ale jakie wykroczenie wchodzi w grę - nie wiadomo.
Nie rozstrzygnięta pozostaje również sprawa opłat za nielegalną wycinkę, które nakłda się w trybie przewidzianym przez ustawę o ochronie przyrody.
Jak to "czynu nie popelniono"??? To wycinki nie bylo? Czyli wszyscy sie grzybkow halucynogennych najedli i tylko sie nam wydaje ze drzewa zostaly wyciete?? To jakas kpina.
Już tłumaczę. W sprawie złożono wniosek o kradzież drzew (czy ewentualnie materiału drzewnego) po wycince. Przypomnę - drzewa były własnością miasta, czyli nas, mieszkańców. Nie przeglądałem jeszcze akt sprawy, więc trudno mi powiedzieć, czym kierował się prokurator umarzając sprawę.
Z całą pewnością natomiast grupa mieszkańców Chodakowa, którzy wysłali w tej sprawie list do burmistrza, złoży wniosek o nałożenie kar za nielegalną wycinkę zgodnie z ustawą o ochronie przyrody. Powiem tylko, że nawet licząc lekką ręką, kara powinna być bardzo duża. Jak zwykle w podobnych sytuacjach, jej wysokość będzie uzależniona od skrupulatności urzędników w naliczaniu kary.
kara w takim przypadku powinna być bardzo wysoka. co prawda czasu juz sie nie cofnie, ale moze wysokość kary moze skutecznie zniechęci kolejnych drwali albo przynajmniej sie zastanowią 2 razy zanim coś zrobią.
jedno mnie tylko zastanawia: ze nie ma zadnych świadków tej wycinki którzy by mogli coś wnieść do tej sprawy.
Świadkowie są, jak najbardziej. Sam byłem przesłuchiwany w tej sprawie. Niestety nie miałem okazji zapoznać się z całością akt sprawy. Jak pisałem niżej, prokuratora postępowanie karne umorzyła i przekazała akta sprawy policji celem prowadzenia sprawy w trybie kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Nie mam również wiedzy, o jakie wykroczenie mogłoby chodzić. Tym niemniej najistotniejsze jest aby na winnych wycinki nałożono kary w trybie ustawy o ochronie przyrody. Są one naprawdę bardzo dotkliwe. A nakłada się je w trybie postępowania administracyjnego. Tym samym wszystko w ręku urzędników.
Prawdopodobnie zresztą chodzi tu o powiatowych urzędników, na co wskazuje ustawa o ochronie przyrody.
Miałbym do Ciebie, Paweł, taką prośbę. Nasze tygodniki nie napisały o tym, w jaki sposób rozmawiano o drzewach na sesji, a z informacji zamieszczonej przez UM wiem, iż temat ten pojawił się. Jeśli możesz, napisz w dwóch słowach, jak wyglądała ta dyskusja.
W dzisiejszej Ziemi Sochaczewskiej pojawił się materiał na ten temat, ale - w mojej opinii - nie przedstawia on stanu faktycznego, ponieważ widziałem już pismo z prokuratury w tej sprawie, o którym autorka - Martyna Mikulska - nie wspomina. A pismo to informuje o umorzeniu postępowania w sprawie kradzieży drzew.
W tekście M. Mikulskiej pt. "Drzewa umierają milcząc", mówi się o grzywnie w wysokości 5 tys. Rozumiem, że chodzi tu o grzywnę za wykroczenie. Należy ją odróżnić od kary administracyjnej za nielegalną wycinkę, która wielokrotnie przewyższa stawkę za legalne wycięcie drzewa.
Z mojej wiedzy wynika, że temat ten jest na razie omijany przez urzędników. Niestety, kary jakie wchodzą w grę z ustawy o ochronie przyrody, przewyższają owe 5 tys. z artykułu wielokrotnie.
Mam nadzieję, że nie idzie tu o mamienie społeczności Chodakowa. A jako mieszkaniec tej dzielnicy chcę Ci podziękować, że zabrałeś na portalu głos w tej sprawie jako radny.
Witam, czy moze ktoś z forum wie, kto sie bawił w drwala w Chodakowskich alejkach? czy coś sie juz wyjasniło w tej sprawie?
pzdr.
novjan
List otwarty w sprawie wyciętych drzew - Chodaków
Postępowanie w sprawie kradzieży drzew umorzono z powodu że "czynu nie popełniono". Policja ma przeprowadzić "postępowanie o wykroczenie". Ale jakie wykroczenie wchodzi w grę - nie wiadomo.
Nie rozstrzygnięta pozostaje również sprawa opłat za nielegalną wycinkę, które nakłda się w trybie przewidzianym przez ustawę o ochronie przyrody.
Jak to "czynu nie popelniono"??? To wycinki nie bylo? Czyli wszyscy sie grzybkow halucynogennych najedli i tylko sie nam wydaje ze drzewa zostaly wyciete??
To jakas kpina.
Już tłumaczę. W sprawie złożono wniosek o kradzież drzew (czy ewentualnie materiału drzewnego) po wycince. Przypomnę - drzewa były własnością miasta, czyli nas, mieszkańców. Nie przeglądałem jeszcze akt sprawy, więc trudno mi powiedzieć, czym kierował się prokurator umarzając sprawę.
Z całą pewnością natomiast grupa mieszkańców Chodakowa, którzy wysłali w tej sprawie list do burmistrza, złoży wniosek o nałożenie kar za nielegalną wycinkę zgodnie z ustawą o ochronie przyrody.
Powiem tylko, że nawet licząc lekką ręką, kara powinna być bardzo duża. Jak zwykle w podobnych sytuacjach, jej wysokość będzie uzależniona od skrupulatności urzędników w naliczaniu kary.
kara w takim przypadku powinna być bardzo wysoka. co prawda czasu juz sie nie cofnie, ale moze wysokość kary moze skutecznie zniechęci kolejnych drwali albo przynajmniej sie zastanowią 2 razy zanim coś zrobią.
jedno mnie tylko zastanawia: ze nie ma zadnych świadków tej wycinki którzy by mogli coś wnieść do tej sprawy.
Świadkowie są, jak najbardziej. Sam byłem przesłuchiwany w tej sprawie. Niestety nie miałem okazji zapoznać się z całością akt sprawy. Jak pisałem niżej, prokuratora postępowanie karne umorzyła i przekazała akta sprawy policji celem prowadzenia sprawy w trybie kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Nie mam również wiedzy, o jakie wykroczenie mogłoby chodzić.
Tym niemniej najistotniejsze jest aby na winnych wycinki nałożono kary w trybie ustawy o ochronie przyrody. Są one naprawdę bardzo dotkliwe. A nakłada się je w trybie postępowania administracyjnego. Tym samym wszystko w ręku urzędników.
I tu w wypowiedzi Andrzeja dotykamy sedna końca tej sprawy.
Tym samym wszystko w ręku urzędników.
Prawdopodobnie zresztą chodzi tu o powiatowych urzędników, na co wskazuje ustawa o ochronie przyrody.
Miałbym do Ciebie, Paweł, taką prośbę. Nasze tygodniki nie napisały o tym, w jaki sposób rozmawiano o drzewach na sesji, a z informacji zamieszczonej przez UM wiem, iż temat ten pojawił się. Jeśli możesz, napisz w dwóch słowach, jak wyglądała ta dyskusja.
W dzisiejszej Ziemi Sochaczewskiej pojawił się materiał na ten temat, ale - w mojej opinii - nie przedstawia on stanu faktycznego, ponieważ widziałem już pismo z prokuratury w tej sprawie, o którym autorka - Martyna Mikulska - nie wspomina. A pismo to informuje o umorzeniu postępowania w sprawie kradzieży drzew.
W tekście M. Mikulskiej pt. "Drzewa umierają milcząc", mówi się o grzywnie w wysokości 5 tys. Rozumiem, że chodzi tu o grzywnę za wykroczenie. Należy ją odróżnić od kary administracyjnej za nielegalną wycinkę, która wielokrotnie przewyższa stawkę za legalne wycięcie drzewa.
Z mojej wiedzy wynika, że temat ten jest na razie omijany przez urzędników. Niestety, kary jakie wchodzą w grę z ustawy o ochronie przyrody, przewyższają owe 5 tys. z artykułu wielokrotnie.
Mam nadzieję, że nie idzie tu o mamienie społeczności Chodakowa. A jako mieszkaniec tej dzielnicy chcę Ci podziękować, że zabrałeś na portalu głos w tej sprawie jako radny.