Reklama
  • Szczawiu2012-08-25 21:38:20

    małego brzdąca znalezionego w lesie?
    https://e-sochaczew.pl/o/kto-uratuje-kotka/102491

  • fundacjanero 2012-08-26 12:21:48

    Z kociakiem trzeba iść do weterynarza bo nie wygląda najlepiej.

  • dragon36 2012-08-26 13:02:09

    dobrze NERO pisze jak już ktoś go znalazł i się ulitował to powinien po pierwsze udać się do weterynarza i sprawdzić co i jak bo może chory ,itd.Szukanie domu piękny cel .

  • gadziiwo 2012-08-26 13:14:14

    Dwa tygodnie temu znalazłam trzy takie maluchy, pierwsze co zrobiłam to wizyta u weterynarza. Chore uszy, oczy, pchły i robaki. Trzymałam je również w garazu bo nawet w kuwete nie potrafiły sie załatwiac. Po 10 dniach wyleczone, cała trójka znalazła domki. W takim stanie nikt sie nim nie zainteresuje. A kicia się męczy. Bardzo prosze udac sie z nia weterynarza a wtedy moge pomóc w adopcji. pozdrawiam.

  • Reklama
  • Szczawiu 2012-08-27 08:49:32

    Też od razu powiedziałem autorce ogłoszenia, że trzeba udać się do weta. Dostałem odpowiedź, że nastąpi to właśnie dzisiaj. Ja bym pewnie leciał już w sobotę, ale nie wnikałem czemu tak późno. Może nie mieli jak, może nie mogli, może im się nie chciało. Ważne by ktoś malca przygarnął i zajął się nim jak powinien.

  • fundacjanero 2012-08-27 09:44:10

    malec wygląda na chorego na koci katar. Koty nie trzęsą się ze strachu, prędzej z wysokiej temperatury. Ciekawe czy państwo przyjmą ofertę pomocy w szukaniu domu, ale takie maluchy szybko zdobywają serca i trudno się z nimi rozstać - ha ha ha. 

  • Jasia 2012-08-27 19:51:32

    Witam,

    Ja troche w innej sprawie. Jestem bardzo niemile zaskoczona postawą fundacji nero w sprawie katowanego psa. Sytuacja zdarzyła się dzisiaj, piesek blokowy z Chodakowa został pobity przez jakiegoś kretyna,żeby mu pomóc znajoma zadzwoniła do fundacji, żeby ta pomogła przygarnęła psa albo znalazłą mu dom tymczasowy i jaka była odpowiedź fundacji? Proszę kupować oprawcy co miesiąc butelkę wódki to może się zlituje i psa bił nie będzie!! Szok, niedowierzanie, że coś takiego można powiedzieć i to się nazywa fundacja? Pomoc? Chyba tylko wtedy kiedy podoba się wam albo kiedy telewizja widzi.. nie spodziewałam się tego..nie wiem nawet jak to nazwać określić? Na szczęście udało mi się pomóc tej Pani, która zgłosiła mi sytuacje o pobitym psie i znaleźć mu nowy dom ale niesmak pozostał ogromny!!

  • fundacjanero 2012-08-29 09:16:09

    ciekawe co z kociakiem?
    A tak odnośnie wpisu "Jasi" - Nie co miesiąc, a jedynie by się jakoś ugadać z pijakiem. (Flaszka co miesiąc? - Hm, może to nie jest takie głupie. Chyba byłoby trochę chętnych)Z drugiej strony tak na poważnie - problem tego psa krążył od dość dawna. W schronisku się nie przyjął, fundacja podła go nie chciała i pies był szykanowany przez kilka lat. A nie można było od razu znaleźć mu domu?

  • Reklama
  • Szczawiu 2012-08-29 09:49:25

    a może fundacja powiedzieć tak już zupełnie poważnie dlaczego nie chciała tego pobitego psa i co to w ogóle za odpowiedź o tej butelce wódki?

    co do kociaka nie wiem ale może uda mi się czegoś dowiedzieć

  • fundacjanero 2012-08-29 11:52:23

    Dlaczego fundacja nie chciała psa.
    Dlatego, że nie mamy schroniska. Część psów jest na mojej (Wiśniewskiej) posesji. Mam je wszędzie - w boksach, luzem na podwórku, część małych psiaków jest w mieszkaniu. Jest ich kilkadziesiąt i już zaczynam mieć problem z zapanowaniem nad nimi. Przyjęcie kolejnego psa to konieczność utworzenia miejsca zamkniętego (boksu), w którym przez kilka dni pies jest przetrzymywany aby grupa przywykła do jego obecności i go zaakceptowała. Nie mam takiego pomieszczenia. Boksy zajęte są przez psy, które nie mogą biegać z pozostałymi psami - dochodzi do konfliktów. Proponowałam Pani by zgłosić psa do schroniska. Pani nie chciała " bo u pani psy mają dobrze". Może i dobrze - staram się - ale prócz mnie mieszka tu jeszcze moja rodzina, która też czasem chciałaby żyć normalnie, a nie ze stadem psów i kotów.Mam sąsiadów, którzy też cudem znoszą obecność tak licznej grupy psów. Ale bałagan na podwórku, uciążliwość związana z życiem wśród stada rozbawionych stworzeń, które ciągle coś kombinują - to nie jest główna przyczyna, z powodu której nie mogę przyjmować psów. Najważniejsze jest to, że nie jestem w stanie zapewnić im bezpieczeństwa. Ktoś kto widział atakujące stado wie jak to wygląda. W kilka sekund zaatakowany pies rozdzierany jest na strzępy - bez względu na to jak bardzo zżyte jest stado i jak bardzo ma się nad nim możliwość zapanowania. Na razie nie miałam tak drastycznego zdarzenia, ale zdarzyło się że było gorąco.Czy nie spotkaliście się z karteczką wiszącą na bramie schroniskowej informującej, że schronisko z braku miejsc nie przyjmuje zwierząt?  Czy potraficie zrozumieć co to oznacza brak miejsc? A fundacja to co? - czarna dziura, wrzucasz i AMBA? Założyłam fundację by móc lepiej pomagać zwierzętom, a nie by wyręczać wszystkich posiadaczy zwierząt. Fundacja to nie wysypisko, na które wywala się niepotrzebne istoty. Ten pies mieszkał na osiedlu kilka lat, był karmiony, szczepiony przez kogoś - czyli był ktoś odpowiedzialny za niego. Kiedy przestał być potrzebny, a może kiedy zaczął być kłopotliwy - to co? do fundacji? Zobaczcie, w ciągu kilku godzin ktoś zdołał znaleźć mu dom. Dlaczego nie zrobiono tego wcześniej? Bo był to czyjś pies?I jeszcze jedna sprawa - fundacja jest całkowicie charytatywna. Co to znaczy? To znaczy, że utrzymujemy ( jest nas cztery) te wszystkie psy i koty z funduszy własnych i z tego co dostaniemy od ludzi, głownie jest to 1% podatku. Obecnie pod naszą opieką jest 38 psów bezpośrednio fundacyjnych, przytulisko gdzie jest 30 psów i drugie przytulisko gdzie jest 45 kotów. Cztery psy są w płatnych domach tymczasowych, pomagamy "karmicielkom" psów i kotów przekazując jedzenie dla zwierząt i sterylizując je. Zaopatrujemy w jedzenie w miarę możliwości - psy znajdujące się w Domu Opieki Społecznej w Młodzieszynie. Wszystkie nasze zwierzęta są zaszczepione, odrobaczone, leczone... O reszcie odsyłam do wątku: Niedzielny festyn 5 sierpniaTo tyle bo i tak dużo.
    Druga sprawa - odnośnie tej wódki. Przyznam się, że taki pomysł wpadł mi żeby ułagodzić stosunki miedzy psem, a człowiekiem, który podobno się na niego "zawziął". Pani płakała, ja byłam bezradna - takie chwilowe wyjście wymyśliłąm. Nie wiedziałam, że wywoła to takie oburzenie. Przyznam się Wam, że w swojej działalności kilka razy wyrwałam zwierzaka z rąk pijaka własnie stosując tą metodę - " za flaszkę".  Nie spotkaliście się z taką formą zapłaty? Hm, to widocznie ja z innej planety jestem. Nota bene facet wkurzał się tym, że pies go atakował i się musiał przed nim bronić. Sama też nie lubię jak mnie jakaś nieznana bestia z roweru próbuje zdjąć.
    I jeszcze jedna sprawa. Miasto Sochaczew ma schronisko dla zwierząt "Azorek". Schronisko przyjmuje psy tylko z terenu miasta i Gminy Sochaczew. Zwierzaki z poza tego terenu są w o wiele  gorszym położenie. Proszę spróbować znaleźć miejsce dla bezpańskiego psa z poza terenu Gminy, przekonacie się jak to jest. Dlatego w naszym działaniu staramy się ludzi zgłaszających psy z miasta najpierw kierować do ZGMu i schroniska Azorek. My staramy się pomagać tym zwierzakom z poza terenu objętego przez Azorka. Nie jest to oczywiście regułą, której się twardo trzymamy, ale...
    Nie wiem co jeszcze mogłabym wyjaśnić. Jeśli są jeszcze jakieś pytania to proszę pytać.

  • Szczawiu 2012-08-29 12:11:46

    Ja więcej wyjaśnień nie potrzebuję. Chciałem tylko znać Wasze stanowisko, które wiele wyjaśnia. Znacznie więcej informacji niż z postu Jasi.
    Dzięki za informację.
    Zawsze lepiej odpowiedzieć, bo wiadomo jak jest z ludźmi. Ktoś przeczyta oskarżenie i za rok 1% przekaże już gdzie indziej.



Reklama
Reklama