W GAZECIE WYBORCZEJ pojawił się artykuł o poniższej treści, myślę że powinien Was zainteresować... napawa mnie on odrobiną niepewności o nasze zdrowie, Państwowo - leczenie wiadomo jak wygląda i jaka jest jego dostępność, a prywatnie ? będziemy zdani na leczenie bez np. znieczulenia u dentysty itd ? ZGROZA! ... co Wy na to ?
Lekarze prowadzący prywatne praktyki pozbawieni dostępu do leków Lekarzom prowadzącym prywatne praktyki Ministerstwo Zdrowia odebrało prawo do kupowania leków, m.in. do znieczuleń. - To dla nas podstawa działania. Skoro nie wolno nam kupować, mamy kraść? - pytają zdesperowani lekarze
Włodzimierz Majewski ze Śląska od kilkunastu lat prowadzi prywatną praktykę anestezjologiczną. Najczęściej wzywany jest do gabinetów stomatologicznych. Znieczula m.in. pacjentów upośledzonych umysłowo. - Kilka tygodni temu postanowiłem uzupełnić zapas swoich leków i jak zwykle wysłałem do hurtowni zamówienie - mówi Majewski. Odpowiedź kompletnie go zaskoczyła - sprzedawanie lekarzom lekarstw przez hurtownie od początku roku jest już nielegalne. - To jakiś absurd. Pozbawia się mnie możliwości zarobkowania - mówi zdenerwowany Majewski.
W podobnej sytuacji są tysiące lekarzy prowadzących prywatne praktyki w całym kraju, zwłaszcza ci o specjalnościach zabiegowych, jak stomatolodzy, chirurdzy, ginekolodzy czy anestezjolodzy. Dziesiątki z nich wysyła prośby o interwencję do Naczelnej Rady Lekarskiej.
Kontrowersyjny przepis wprowadził były minister zdrowia Mariusz Łapiński. 12 grudnia 2002 r. wydał rozporządzenie w sprawie podmiotów uprawnionych do zakupu produktów leczniczych w hurtowniach farmaceutycznych. Zgodnie z nim leki w hurtowniach mogą kupować tylko zakłady opieki zdrowotnej. Lekarze prowadzący prywatne praktyki mogą kupować lekarstwa ze specjalnej listy. Na liście minister umieścił tylko leki do zestawów przeciwwstrząsowych, które i tak obowiązkowo muszą znajdować się w każdej poradni i każdym gabinecie.
Zmiany obowiązują od początku roku, ale lekarze zaczęli się w nich orientować dopiero w chwili, kiedy wyczerpały im się zapasy i postanowili je uzupełnić. http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1354946.html (to link do całego artykułu).
Dla mnie ten system jest chory. Ani prywatny, ani panstwowy. Placimy tu i tu. Powinny byc prywatne fundusze, gdzie odprowadzalibysmy skladke zdrowotna tak jak teraz i do nas nalezalaby decyzja gdzie pojdziemy ja wydac. Lekarza zarabialiby tyle ile potrzeba, pacjenci byliby traktowani jak ludzie... Dlaczego tak sie nie dzieje? To wszystko jest takie proste, tak jak podatki, po cholere tyle komplikacji... Dlaczego to sie od tylu lat nie zmienia? Dlaczego nie czerpiemy zywcem z najlepszych przykladow?
Czerpalismy, ale przyszedl minister L. i wszystko przekreslil....
Pisze, ze czerpalismy, bo Kasy sa idealnym systemem (ale bron boze 16 kas regionalnych i jedna branzowa) powinno byc kilka silnych KAS, do ktorych moznaby się zapisać niezależnie od miejsca zamieszkania - acha kasy powinny bys zupełnie prywatne (bo tylko to daje znaczna gwarancje apolityczności i znaczną stabilność). Tlko silne kasy i wzajemna konkurencja (zapisze sie do tej, która jest moim zdaniem najlepsza) gwarantuje jakąs normalnośc w zarządzaniu pieniedzmi. W takim przypadku pieniądze rzeczywiście ida za mną - więc jeśli ide się leczyc prywatnie to NIC za to nie płacę!!! bo płaci moja kasa.... - zyć nie umierać....
Coż jedni przedobrzyli z 17 kasami, a paranoik przekreślił wszystko i nakazał powrót to systemu centralnie sterowanego - więc nie liczcie moi drodzy, że coś się zmieni na lepsze.... zmienić sie moze jedynie na gorsze. Znowu będziemy słyszeć bardzo uprzejme CZEGO, bedzie jeszcze większa prywata... bo lekarze będa wiedzieć, że szpital i tak dostanie pieniadze - bo musi...
Niezalezne kasy ukróca prywatę - tzn. nie ukrócą jej, ale ja nie bedę właściwie wiedział czy to badanie mam prywtnie czy też nie - płaci za nie moja Kasa - ja nie muszę nic wiedzieć. powinna zniknąc nieuprzejmość (no bo jesli w tej przychodni mi się nie podoba to ida do innej, a za mna moje pieniadze i to w trybie natychmiastowym, a nie jak teraz od nowego roku)
W GAZECIE WYBORCZEJ pojawił się artykuł o poniższej treści, myślę że powinien Was zainteresować...
napawa mnie on odrobiną niepewności o nasze zdrowie, Państwowo - leczenie wiadomo jak wygląda i jaka jest jego dostępność, a prywatnie ? będziemy zdani na leczenie bez np. znieczulenia u dentysty itd ? ZGROZA! ... co Wy na to ?
Lekarze prowadzący prywatne praktyki pozbawieni dostępu do leków
Lekarzom prowadzącym prywatne praktyki Ministerstwo Zdrowia odebrało prawo do kupowania leków, m.in. do znieczuleń. - To dla nas podstawa działania. Skoro nie wolno nam kupować, mamy kraść? - pytają zdesperowani lekarze
Włodzimierz Majewski ze Śląska od kilkunastu lat prowadzi prywatną praktykę anestezjologiczną. Najczęściej wzywany jest do gabinetów stomatologicznych. Znieczula m.in. pacjentów upośledzonych umysłowo. - Kilka tygodni temu postanowiłem uzupełnić zapas swoich leków i jak zwykle wysłałem do hurtowni zamówienie - mówi Majewski. Odpowiedź kompletnie go zaskoczyła - sprzedawanie lekarzom lekarstw przez hurtownie od początku roku jest już nielegalne. - To jakiś absurd. Pozbawia się mnie możliwości zarobkowania - mówi zdenerwowany Majewski.
W podobnej sytuacji są tysiące lekarzy prowadzących prywatne praktyki w całym kraju, zwłaszcza ci o specjalnościach zabiegowych, jak stomatolodzy, chirurdzy, ginekolodzy czy anestezjolodzy. Dziesiątki z nich wysyła prośby o interwencję do Naczelnej Rady Lekarskiej.
Kontrowersyjny przepis wprowadził były minister zdrowia Mariusz Łapiński. 12 grudnia 2002 r. wydał rozporządzenie w sprawie podmiotów uprawnionych do zakupu produktów leczniczych w hurtowniach farmaceutycznych. Zgodnie z nim leki w hurtowniach mogą kupować tylko zakłady opieki zdrowotnej. Lekarze prowadzący prywatne praktyki mogą kupować lekarstwa ze specjalnej listy. Na liście minister umieścił tylko leki do zestawów przeciwwstrząsowych, które i tak obowiązkowo muszą znajdować się w każdej poradni i każdym gabinecie.
Zmiany obowiązują od początku roku, ale lekarze zaczęli się w nich orientować dopiero w chwili, kiedy wyczerpały im się zapasy i postanowili je uzupełnić.
http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1354946.html (to link do całego artykułu).
Dla mnie ten system jest chory. Ani prywatny, ani panstwowy. Placimy tu i tu. Powinny byc prywatne fundusze, gdzie odprowadzalibysmy skladke zdrowotna tak jak teraz i do nas nalezalaby decyzja gdzie pojdziemy ja wydac. Lekarza zarabialiby tyle ile potrzeba, pacjenci byliby traktowani jak ludzie... Dlaczego tak sie nie dzieje? To wszystko jest takie proste, tak jak podatki, po cholere tyle komplikacji... Dlaczego to sie od tylu lat nie zmienia? Dlaczego nie czerpiemy zywcem z najlepszych przykladow?
Czerpalismy, ale przyszedl minister L. i wszystko przekreslil....
Pisze, ze czerpalismy, bo Kasy sa idealnym systemem (ale bron boze 16 kas regionalnych i jedna branzowa) powinno byc kilka silnych KAS, do ktorych moznaby się zapisać niezależnie od miejsca zamieszkania - acha kasy powinny bys zupełnie prywatne (bo tylko to daje znaczna gwarancje apolityczności i znaczną stabilność).
Tlko silne kasy i wzajemna konkurencja (zapisze sie do tej, która jest moim zdaniem najlepsza) gwarantuje jakąs normalnośc w zarządzaniu pieniedzmi. W takim przypadku pieniądze rzeczywiście ida za mną - więc jeśli ide się leczyc prywatnie to NIC za to nie płacę!!! bo płaci moja kasa.... - zyć nie umierać....
Coż jedni przedobrzyli z 17 kasami, a paranoik przekreślił wszystko i nakazał powrót to systemu centralnie sterowanego - więc nie liczcie moi drodzy, że coś się zmieni na lepsze.... zmienić sie moze jedynie na gorsze.
Znowu będziemy słyszeć bardzo uprzejme CZEGO, bedzie jeszcze większa prywata... bo lekarze będa wiedzieć, że szpital i tak dostanie pieniadze - bo musi...
Niezalezne kasy ukróca prywatę - tzn. nie ukrócą jej, ale ja nie bedę właściwie wiedział czy to badanie mam prywtnie czy też nie - płaci za nie moja Kasa - ja nie muszę nic wiedzieć. powinna zniknąc nieuprzejmość (no bo jesli w tej przychodni mi się nie podoba to ida do innej, a za mna moje pieniadze i to w trybie natychmiastowym, a nie jak teraz od nowego roku)