Witam wszystkichrodziców uczniów szkół podstawowych i przedszkoli w Sochaczewie!
Słyszałem, że Urząd Miejski ;) szykuje nam i naszym dzieciom „miłą” niespodziankę, a mianowicie chce zlikwidować szkolne (pytanie czy przedszkolne też) stołówki i zastąpić je cateringiem.
W Warszawie w kilku dzielnicach promuje się podobny pomysł i rodzice już protestują obawiając się, że radykale obniży się jakość spożywanych przez ich pociech posiłków.
Wszyscy słyszeliśmy ostatnio w mediach o tym, że nie ma jakichkolwiek przepisów dotyczących standardów żywieniowych dotyczących stołówek szkolnych i przedszkolnych (więźniowie mają!!!!). Firma cateringowa wybrana w „jakimś ustawionym przetargu” postawi sobie za cel nie dobro i zdrowie naszych dzieci, a napełnienie własnej kiesy. Logicznym jest również fakt, że w takiej sytuacji wzrost cen za posiłki jest nieunikniony!
Liczę, że ktoś na forum coś wie na ten temati podzieli się tą wiedzą.
Czy jest to prawda????
Być może już teraz trzeba głośno walczyć o zdrowie naszych dzieci, bo za chwilę Państwo Urzędnicy nakarmią nasze skarby najgorszym jedzeniem na rynku.
PS. Przy okazji proszę właściciela portalu o utworzenie w „pokoju społeczeństwo” utworzenie nowej kategorii dotyczącej szkół i przedszkoli, bo zdaje się tematów tego tyczących jest więcej.
mnie tam wszystko jedno czy to stołówka szkolna czy katering ważne by było dobre i zdrowe to co będą jeść dzieci ,ale ogólnie to poroniony pomysł ,wiadomo zapewne chodzi tu o cięcie kosztów związanych z wydatkami szkoły .
Ba, tną co mogą. W "3" miasto zabrało pieniążki przeznaczone na świetlicę dla grup zerowych. Część rodziców przeniosła dzieci z przedszkoli do szkoły licząc na wsparcie w formie świetlicy, a tu ZONK. Miejsce w przedszkolu już zwolnione i co robić ? Czyli zapewne następnym krokiem może być tzw. marketowe żarcie zamiast normalnych obiadów. A co im tam ...
Przyjdzie catering da dobre jedzenie za dobrą cenę i zamkną stołówki. Później jakość jedzenia spadnie dadzą resztki z imprez masowych jakie im zostają po każdym weselu, itp. A skoro nie będzie stołówek to raz dwa dogadają się, że ceny to przecież muszą być wyższe bo kryzys. Ale do tego, że zamknięcie stołówek to błąd nikt się nie przyzna, Polska szara rzeczywistość.
Daniej kierowniczka szkolej stołówki prowadziła jadłospis i były przevhowywane tzw.próbki posiłków dla sanepidu w przypadku ewentualnych zatruć pokarmowych. Teraz jeśli do tego dojdzie kto weźmie odpowiedialność i poniesie konsekwencje-to jakiś kolejny ABSURD!!!
Widzę, że w prawie 40-sto tysięcznym mieście jest kilka, dosłownie kilka osób, które interesują się zdrowiem swoich dzieci!
A może jest tak, że temat nie istniej i nie ma o czym mówić?? Co na to sochaczewscy radni?? Czy są plany takich działań??
Wymienię tylko kilka negatywnych konsekwencji takich poczynań:
1. Przekazanie stołówek w prywatne ręce, nastawione na zysk firmy doprowadzi do pogorszenia jakości spożywanych przez dzieci posiłków. Praktycznie niemożliwe będzie kontrolowanie składników z których takie posiłki będą przyrządzane (świeżość, jakość).
2. Prywatyzacja stołówek doprowadzi do zwolnienia, często wieloletnich, pracowników przygotowujących posiłki naszym dzieciom. Osób, które z zaangażowaniem i wielką troską dbają o podanie zdrowych posiłków. Osób, które pełnią ważną rolę w szkole czy przedszkolu, mają bardzo bliskie relacje z uczniami. Zewnętrzna firma nie jest w stanie tych działań przejąć.
3. Prywatyzacja stołówek nie oznacza oszczędności, tylko przerzucanie kosztów. Z moich informacji wynika, że w warszawskich placówkach, w których doszło do takiej prywatyzacji, średnia cena posiłków realnie wzrosła średnio z 5,91 zł do 7,68 zł. Rzekoma oszczędność oznacza przerzucenie kosztów z samorządu na rodziców!
4. Wzrost opłat za posiłki w szkołach doprowadzi do zwiększenia liczby dzieci których rodziców nie stać na wykupienie posiłków dla swoich dzieci. Widzimy już teraz ile dzieci w sochaczewskich szkołach jest niedożywionych!!!
Sądzę, że my, nie jako mieszkańcy ale przede wszystkim jako rodzice, nie możemy się godzić na fakt łatania dziury budżetowej miasta kosztem zdrowia naszych pociech.
Wierzę, że liczba komentarzy nie odzwierciedla faktycznego zainteresowania sochaczewskich rodziców tym tematem, a w tej sprawie tak ważniej z punktu widzenia dobra dzieci, zjednoczymy się, podobnie jak pracownicy i inne osoby zainteresowane pozostawieniem sądu w Sochaczewie.
Tak to częściowo prawda, ale w chwili obecnej nie przejmą tego firmy cateringowe zewnętrzne tylko kuchnie największych szkół sochaczewskich np. Gimnazjum nr 2 będzie obsługiwało jeszcze 2 inne szkoły. Urząd Miasta narazie obiecuje, że nie będzie zwolnień tych pracowników kuchni, które zostaną zlikwidowane, niby mają zostać do obsługi przy rozdawaniu posiłków. Jednak dodatkową muszą zakupić termosy i zatrudnić przewoźników do transportu tych posiłków, więc nie wiem gdzie tu oszczędność??????
Rzeczywiście, spotkanie z Burmistrzem w sprawie stołówki w czwórce ma się odbyć 24 kwietnia o 17.30. Zapraszam. Jestem pracownikiem tej szkoły i rodzicem dwójki uczniów stołujących się. Najbardziej w tej sprawie bylwersuje mnie fakt, że my jako szkoła o brakach finansowych i pomyśle dowożenia obiadów z dwóch placówek dowiedzieliśmy się z gazety. Nikt do nas nie przyszedł, nie zapytał, jaki jest stan kuchni, co potrzeba, żeby spełniała ona wymogi sanepidu. Nikt tak naprawdę nie przedstawił porządnych wyliczeń, jakie będą zyski z tego pomysłu i co my, jako gospodarze tej szkoły, mamy do zaproponowania. Nasi rodzice są prężni i pomysłowi, ale nikt ich nie pyta o zdanie. Władza wie najlepiej, co nam potrzeba i co będzie dla nas dobre. Nasza kuchnia przygotowuje 350 obiadów dziennie na kuchni węglowej. Potrzeba jest co najmniej dla 400 uczniów i wyobrażacie sobie te 400 obiadów przywiezione w termosie? Życzę smacznego, szczególnie Panu Burmistrzowi! My mamy pomysł i mamy wyliczenia, ile nam potrzeba, żeby nasza kuchnia spełniała standardy jakości, jest pomysł realny jak te fundusze zdobyć, ale władze miejskie w swojej arogancji nie są zainteresowane innym pomysłem niż swój własny. Tym bardziej, że na zmiany w naszej kuchni do przywożonych obiadów również potrzeba pieniędzy. Zapraszam na spotkanie 24 .04 wszystkich zainteresowanych tym, aby ich "czwórkowe" dzieci nie musiały jeść kotletów z dna termosu, bo może się okazać, że dziecko nie rozpozna, czy to kotlet, czy to gulasz. Nie mówiąc już o jakości tego jedzenia przygotowywanego dla setek dzieci. Pozdrawiam.
Ja również , jako rodzic dziecka z SP4 a kiedyś uczennica tej szkoły, zdecydowanie sprzeciwiam sie podawaniu naszym dzieciom posiłków z termosów albo "styropianów".
Szkoda, że urząd miasta, zanim podjął tego typu decyzję, nie zapytał o zdanie najbardziej zainteresowanych. Czyżby jakaś firma cateringowa miała w tym swój interes? Jaki jest sens przywożenia 400 posiłków dzień w dzień do placówki, która jest samowystarczalna, wymaga tylko niewielkiego remontu? Nie szukajmy oszczędności na zdrowiu naszych pociech.
A pomijając wszystkie wyżej wymienione argumenty, obiady w SP4 zawsze były i są smaczne i zdrowe, naprawde szkoda z nich rezygnować:)
Jestem mamą dziecka, które uczeszcza do szkoły nr 3. Może ktoś mi powie dlaczego stołówki są przenoszone do gimnazjów gdzie wiadomo, że tam je mniej dzieciaków (generalnie około setki) To czy one nie mogłyby jeść w :laptopach" dlaczego znów wszystkie naloty sa na podstawówki. Nie dawno świetlice, teraz stołowki Chyba nasze władze nie będą miały następnej kadencji jak tak dalej będą rządzić. W czwartek jest spotkanie w mojej szkole zobaczymy co nam powiedzą. Jak sie coś dowiem to dam znać.
ZAUWAŻONE DZISIAJ NA ONECIE Catering dla pierwszaka
Władze Warszawy likwidują szkolne stołówki. 2 tys. kucharek pójdzie na bruk – alarmuje "Gazeta Polska Codziennie". W większości szkolnych stołówek ogień pod garnkami zgaśnie na dobre z końcem roku szkolnego.
Od 1 września gotowe jedzenie do szkół będą przywoziły firmy cateringowe.
Likwidacja szkolnej stołówki to nie tylko zmiana menu. Obiady przygotowywane przez firmy zewnętrzne są droższe niż gotowane w placówce oświatowej. Uczniowski lunch może podrożeć nawet o 50 proc.
Szkolnych kuchni w stolicy bronią radni PiS-u i SLD. "Hanna Gronkiewicz-Waltz dała za mało na oświatę. Teraz, żeby zaoszczędzić pieniądze, likwiduje się stołówki i zwalnia personel" – mówi Andrzej Kropiwnicki, radny PiS-u i szef mazowieckiej Solidarności.
Radni opozycji i rodzice mają nadzieję, że może uda się im odwrócić likwidacyjny trend. Wskazują na Kraków, gdzie w wyniku protestów władze wycofały się z pomysłu, aby stołówki zastępować cateringiem.
Dla mnie to przykład nieracjonalnej oszczędności! Rząd przeznacza środki na dożywianie dzieci w szkołach, a nasz samorząd kombinuje jak tu zaoszczędzić m.in. na stołówkach szkolnych! Absurdalna jest towarzysząca temu sytuacja polityczna. W Warszawie stołówki likwiduje PO, a PiS i Solidarność protestują. U nas robi to prawica popierana przez PiS, a co na to PO, ZNP i Solidarność ? Zachowają powściągliwość? Podobnie jak przy Układzie Zbiorowym przed założeniem Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w oświacie miejskiej!
Dla mnie to przykład nieracjonalnej oszczędności! Rząd przeznacza środki na dożywianie dzieci w szkołach, a nasz samorząd kombinuje jak tu zaoszczędzić m.in. na stołówkach szkolnych! Absurdalna jest towarzysząca temu sytuacja polityczna. W Warszawie stołówki likwiduje PO, a PiS i Solidarność protestują. U nas robi to prawica popierana przez PiS, a co na to PO, ZNP i Solidarność ? Zachowają powściągliwość? Podobnie jak przy Układzie Zbiorowym przed założeniem Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w oświacie miejskiej!
Najczęstszym argumentem przeciwko likwidacji szkolnych stołowek jest pogorszenie jedzenia dla uczniów.
1. Na jakiej podstawie tak twierdzicie, czy ktoś już jadł obiad z firmy która ma dostarczać obiady do szkół ?
2. Codziennie idąc do pracy około 8.00 przechodzę koło szkoły i widze że dobre 40 - 50 % dzieci ma wyrażną nadwagę, czyli jest karmiona przez rodzicow i babcie chipasmi, drożdżówkami, fas foodami, colą i innym śmieciowym jedzeniem.
I ci rodzice mówią o gorszym jedzeniu z kateringu, to się nazywa hipokryzja i obłuda.
Ps. Skąd nagle w ludziach tyle chęci do protestowania przeciwko wszystkiemu ???
Tu nie chodzi o protestowanie przeciwko wszystkiemu. Chodzi o sposób podejmowania decyzji - najpierw artykuł w gazecie, a dopiero potem poinformowanie szkoły o pomyśle. Nie było żadnej dyskusji. Po drugie - to nie jest jedzenie od firmy cateringowej przywiezione w styropianie - to jest gotowanie dla setek dzieci i przywiezienie 400 obiadów w termosie. Teraz obiad jest przygotowywany na raty, żeby dzieci przychodzące o różnych porach na obiad miały świeże jedzenie. Obiady są naprawdę dobre i nie chcemy tego zmieniac. Żeby nasza kuchnia była dostosowana do przywożenia i rozładunku obiadów z termosów też potrzeba pieniędzy, które można dołożyc do docelowej przebudowy kuchni tak, żeby spełniała wymogi sanepidu. Opcje rozwiązania braków finansowych są różne, tylko trzeba chciec usiąśc do stołu i porozmiawiac. A takiej woli do tej pory nie było i potem się dziwią, że rodzice protestują. Protestują, bo sie ich pomija w ważnych decyzjach.
Jeżeli jest tak jak piszesz, to zakładam się o duże pieniądze, że tu nie chodzi o żadne oszczędności, tylko po prostu ktoś dostał / liczy że dostanie w "łape" od firm kateringowych.
Bardzo proszę nie wyciągać pochopnych wniosków w racjonalnej obronie szkolnych stołówek! Stereotypem w sochaczewskiej rzeczywistości jest postrzeganie każdej złej decyzji w samorządzie na płaszczyźnie korupcjogennej. Pisząc te słowa nie bronię zamierzających podjąć fatalną w skutkach decyzję obecnych władz, ale bronię dobrego imienia wielu uczciwych samorządowców!
Wszyscy mówia o cateringu a przecież likwidacja naszych stołowek wiąże się nie z dostarczeniem jedzonka przez firmy ceteringowe a dowozenie ich z gimnazjów. Chyba ktos pomylił się z oceną. Władze chcą aby kuchnie z podstawówek znikły bo doprowadzenie ich do odpowiedniego stanu jest podobno bardzo drogie... Ale przecież wszystkiego nie trzeba robić naraz można sukcesywnie remontowac poszczególne elementy kuchni? Każda rada rodziców która jest w szkole wspomagą ją co roku nie małymi pieniędzmi (wydaje na wyposazenie szkoly) to teraz niech samorząd zrobi coś dla szkoly.
Urząd Miasta twierdzi, że nie ma pieniędzy na remont kuchni we wszystkich szkołach podstawowych.
A ja się pytam, dlaczego te remonty nie były przeprowadzane sukcesywnie, w każdej szkole po kolei? Przecież te kuchnie węglowe stoją od wielu lat. Przez te lata można było chyba wyremontować i zmodernizować je po kolei, a nie teraz wszystkie naraz trzeba.
Oczywiście przez te wszystkie lata ważniejszy był remont budynku UM, przebudowa Placu Kościuszki i wiele innych tego typu inwestycji? To wszystko ważniejsze było od remontu stołówek dla dobra dzieci!
Dlaczego UM teraz chce wydawać pieniądze na budowę pawilonów handlowych na ul. Pokoju? Czy to również jest ważniejsze od stołówek szkolnych?!
Dlaczego nie skorzysta z funduszy EFS? Przecież są programy i działania, które wspierają remonty, rozbudowy, modernizacje również stołówek szkolnych np. Infrastruktura służąca edukacji.
Nie oczekuj od burmistrza i jego świty myślenia, zaangażowania itp.
Najlepiej jak pójdziesz i przedstawisz im swój pomysł, dobrze będzie jak zrobisz to w obecności np. księdza, który w taki mieście jak sochaczew ma bardzo dużo do powiedzenie i nasza władza, władzy koscielnej nie odmówi !!!
a gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść,tak było i jest od dawna ze w tym fachu mięsa się nie kupuje do domu ,to samo co kucharki na weselach jedzenia nie przejadają jak co tydzień świeże.
Mówienie o kwocie prawie miliona złotych na remonty kuchni szkolnych to propagandowe uzasadnienie dla ich likwidacji. Koszt nowego pieca to ok. 20 tys. zł, a do wymiany jest ponoć sześć! Najpierw prawdopodobnie władze miasta pozbierały od dyrektorów placówek oświatowych życzenia co chcieliby mieć nowego w kuchniach, a potem użyły argumentu wysokich kosztów dla likwidacji kuchni! Większość kuchni szkolnych była sukcesywnie modernizowana i dostosowywana do wymagań unijnych w zakresie żywienia - HACAP. Ten proces powinien nadal trwać bez brzydkiej propagandy o katastrofalnym stanie kuchni, bo to nieprawda!Wierzę w siłę argumentów rodziców w obronie stołówek szkolnych, którzy nie muszą się obawiać ewentualnego gniewu burmistrza!
Mówienie o kwocie prawie miliona złotych na remonty kuchni szkolnych to propagandowe uzasadnienie dla ich likwidacji. Koszt nowego pieca to ok. 20 tys. zł, a do wymiany jest ponoć sześć! Najpierw prawdopodobnie władze miasta pozbierały od dyrektorów placówek oświatowych życzenia co chcieliby mieć nowego w kuchniach, a potem użyły argumentu wysokich kosztów dla likwidacji kuchni! Większość kuchni szkolnych była sukcesywnie modernizowana i dostosowywana do wymagań unijnych w zakresie żywienia - HACAP. Ten proces powinien nadal trwać bez brzydkiej propagandy o katastrofalnym stanie kuchni, bo to nieprawda!Wierzę w siłę argumentów rodziców w obronie stołówek szkolnych, którzy nie muszą się obawiać ewentualnego gniewu burmistrza! Popieram. Mam troje dzieci w podstawówce w Chodakowie. Korzystają ze szkolnych obiadów. Posiłki im bardzo smakują. Nie wyobrażam sobie likwidacji kuchni w tej szkole lub zmiany personelu w kuchni. Owszem wszystko wymaga modernizacji, ale chyba można to przeprowadzić w jakiś rozsądny sposób. O wymaganiach unijnych wiadomo już jakiś czas i każda placówka na pewno poczyniła pierwsze kroki. Dlaczego niszczyć to ,co można jeszcze podźwignąć? Czytałam wypowiedź, że ze stołówki korzysta tylko mała grupa gimnazjalistów, a przecież z podstawówki jest ogromna gromada dzieci. Ponadto żywienie dzieci w różnym wieku, to też wyzwanie. Inne zapotrzebowanie ma przedszkolak, a inne starsze dziecko. Dołączenie do przedszkolnej stołówki to złe rozwiązanie z wielu względów. Rozsądni rodzice powinni jeszcze powalczyć w obronie stołówek, to przecież dla dobra dzieci. Łatwo jest coś zniszczyć, ale trudno potem to odbudować.
Dobrze, że rozsądek pokonał wątpliwą jak się okazało ekonomię. Szkoda, że nie zaczęto od ekspertyzy technicznej. Oszczędzono by rodzicom stresu. Raczej nie był to element nowej polityki prorodzinnej władz miasta.
Witam wszystkich rodziców uczniów szkół podstawowych i przedszkoli w Sochaczewie!
Słyszałem, że Urząd Miejski ;) szykuje nam i naszym dzieciom „miłą” niespodziankę, a mianowicie chce zlikwidować szkolne (pytanie czy przedszkolne też) stołówki i zastąpić je cateringiem.
W Warszawie w kilku dzielnicach promuje się podobny pomysł i rodzice już protestują obawiając się, że radykale obniży się jakość spożywanych przez ich pociech posiłków.
Wszyscy słyszeliśmy ostatnio w mediach o tym, że nie ma jakichkolwiek przepisów dotyczących standardów żywieniowych dotyczących stołówek szkolnych i przedszkolnych (więźniowie mają!!!!). Firma cateringowa wybrana w „jakimś ustawionym przetargu” postawi sobie za cel nie dobro i zdrowie naszych dzieci, a napełnienie własnej kiesy. Logicznym jest również fakt, że w takiej sytuacji wzrost cen za posiłki jest nieunikniony!
Liczę, że ktoś na forum coś wie na ten temat i podzieli się tą wiedzą.
Czy jest to prawda????
Być może już teraz trzeba głośno walczyć o zdrowie naszych dzieci, bo za chwilę Państwo Urzędnicy nakarmią nasze skarby najgorszym jedzeniem na rynku.
PS. Przy okazji proszę właściciela portalu o utworzenie w „pokoju społeczeństwo” utworzenie nowej kategorii dotyczącej szkół i przedszkoli, bo zdaje się tematów tego tyczących jest więcej.
mnie tam wszystko jedno czy to stołówka szkolna czy katering ważne by było dobre i zdrowe to co będą jeść dzieci ,ale ogólnie to poroniony pomysł ,wiadomo zapewne chodzi tu o cięcie kosztów związanych z wydatkami szkoły .
Ba, tną co mogą. W "3" miasto zabrało pieniążki przeznaczone na świetlicę dla grup zerowych. Część rodziców przeniosła dzieci z przedszkoli do szkoły licząc na wsparcie w formie świetlicy, a tu ZONK. Miejsce w przedszkolu już zwolnione i co robić ? Czyli zapewne następnym krokiem może być tzw. marketowe żarcie zamiast normalnych obiadów. A co im tam ...
Przyjdzie catering da dobre jedzenie za dobrą cenę i zamkną stołówki. Później jakość jedzenia spadnie dadzą resztki z imprez masowych jakie im zostają po każdym weselu, itp. A skoro nie będzie stołówek to raz dwa dogadają się, że ceny to przecież muszą być wyższe bo kryzys. Ale do tego, że zamknięcie stołówek to błąd nikt się nie przyzna, Polska szara rzeczywistość.
Daniej kierowniczka szkolej stołówki prowadziła jadłospis i były przevhowywane tzw.próbki posiłków dla sanepidu w przypadku ewentualnych zatruć pokarmowych. Teraz jeśli do tego dojdzie kto weźmie odpowiedialność i poniesie konsekwencje-to jakiś kolejny ABSURD!!!
Karol
Widzę, że w prawie 40-sto tysięcznym mieście jest kilka, dosłownie kilka osób, które interesują się zdrowiem swoich dzieci!
A może jest tak, że temat nie istniej i nie ma o czym mówić?? Co na to sochaczewscy radni?? Czy są plany takich działań??
Wymienię tylko kilka negatywnych konsekwencji takich poczynań:
1. Przekazanie stołówek w prywatne ręce, nastawione na zysk firmy doprowadzi do pogorszenia jakości spożywanych przez dzieci posiłków. Praktycznie niemożliwe będzie kontrolowanie składników z których takie posiłki będą przyrządzane (świeżość, jakość).
2. Prywatyzacja stołówek doprowadzi do zwolnienia, często wieloletnich, pracowników przygotowujących posiłki naszym dzieciom. Osób, które z zaangażowaniem i wielką troską dbają o podanie zdrowych posiłków. Osób, które pełnią ważną rolę w szkole czy przedszkolu, mają bardzo bliskie relacje z uczniami. Zewnętrzna firma nie jest w stanie tych działań przejąć.
3. Prywatyzacja stołówek nie oznacza oszczędności, tylko przerzucanie kosztów. Z moich informacji wynika, że w warszawskich placówkach, w których doszło do takiej prywatyzacji, średnia cena posiłków realnie wzrosła średnio z 5,91 zł do 7,68 zł. Rzekoma oszczędność oznacza przerzucenie kosztów z samorządu na rodziców!
4. Wzrost opłat za posiłki w szkołach doprowadzi do zwiększenia liczby dzieci których rodziców nie stać na wykupienie posiłków dla swoich dzieci. Widzimy już teraz ile dzieci w sochaczewskich szkołach jest niedożywionych!!!
Sądzę, że my, nie jako mieszkańcy ale przede wszystkim jako rodzice, nie możemy się godzić na fakt łatania dziury budżetowej miasta kosztem zdrowia naszych pociech.
Wierzę, że liczba komentarzy nie odzwierciedla faktycznego zainteresowania sochaczewskich rodziców tym tematem, a w tej sprawie tak ważniej z punktu widzenia dobra dzieci, zjednoczymy się, podobnie jak pracownicy i inne osoby zainteresowane pozostawieniem sądu w Sochaczewie.
Tak to częściowo prawda, ale w chwili obecnej nie przejmą tego firmy cateringowe zewnętrzne tylko kuchnie największych szkół sochaczewskich np. Gimnazjum nr 2 będzie obsługiwało jeszcze 2 inne szkoły. Urząd Miasta narazie obiecuje, że nie będzie zwolnień tych pracowników kuchni, które zostaną zlikwidowane, niby mają zostać do obsługi przy rozdawaniu posiłków. Jednak dodatkową muszą zakupić termosy i zatrudnić przewoźników do transportu tych posiłków, więc nie wiem gdzie tu oszczędność??????
Spotkanie przedstawicieli rodziców z Panem Markiem Fergińskim oraz Panią Beatą Okraską w SP nr 2
http://sochaczew.pl/home/newsshow2/1469?title=&filterId=2&sochaczew
Spotkanie w SP nr. 4 z Burmistrzem Miasta podobno ma się odbyć 24-go
Rzeczywiście, spotkanie z Burmistrzem w sprawie stołówki w czwórce ma się odbyć 24 kwietnia o 17.30. Zapraszam. Jestem pracownikiem tej szkoły i rodzicem dwójki uczniów stołujących się. Najbardziej w tej sprawie bylwersuje mnie fakt, że my jako szkoła o brakach finansowych i pomyśle dowożenia obiadów z dwóch placówek dowiedzieliśmy się z gazety. Nikt do nas nie przyszedł, nie zapytał, jaki jest stan kuchni, co potrzeba, żeby spełniała ona wymogi sanepidu. Nikt tak naprawdę nie przedstawił porządnych wyliczeń, jakie będą zyski z tego pomysłu i co my, jako gospodarze tej szkoły, mamy do zaproponowania. Nasi rodzice są prężni i pomysłowi, ale nikt ich nie pyta o zdanie. Władza wie najlepiej, co nam potrzeba i co będzie dla nas dobre. Nasza kuchnia przygotowuje 350 obiadów dziennie na kuchni węglowej. Potrzeba jest co najmniej dla 400 uczniów i wyobrażacie sobie te 400 obiadów przywiezione w termosie? Życzę smacznego, szczególnie Panu Burmistrzowi! My mamy pomysł i mamy wyliczenia, ile nam potrzeba, żeby nasza kuchnia spełniała standardy jakości, jest pomysł realny jak te fundusze zdobyć, ale władze miejskie w swojej arogancji nie są zainteresowane innym pomysłem niż swój własny. Tym bardziej, że na zmiany w naszej kuchni do przywożonych obiadów również potrzeba pieniędzy. Zapraszam na spotkanie 24 .04 wszystkich zainteresowanych tym, aby ich "czwórkowe" dzieci nie musiały jeść kotletów z dna termosu, bo może się okazać, że dziecko nie rozpozna, czy to kotlet, czy to gulasz. Nie mówiąc już o jakości tego jedzenia przygotowywanego dla setek dzieci. Pozdrawiam.
Ja również , jako rodzic dziecka z SP4 a kiedyś uczennica tej szkoły, zdecydowanie sprzeciwiam sie podawaniu naszym dzieciom posiłków z termosów albo "styropianów".
Szkoda, że urząd miasta, zanim podjął tego typu decyzję, nie zapytał o zdanie najbardziej zainteresowanych. Czyżby jakaś firma cateringowa miała w tym swój interes? Jaki jest sens przywożenia 400 posiłków dzień w dzień do placówki, która jest samowystarczalna, wymaga tylko niewielkiego remontu? Nie szukajmy oszczędności na zdrowiu naszych pociech.
A pomijając wszystkie wyżej wymienione argumenty, obiady w SP4 zawsze były i są smaczne i zdrowe, naprawde szkoda z nich rezygnować:)
Jestem mamą dziecka, które uczeszcza do szkoły nr 3. Może ktoś mi powie dlaczego stołówki są przenoszone do gimnazjów gdzie wiadomo, że tam je mniej dzieciaków (generalnie około setki) To czy one nie mogłyby jeść w :laptopach" dlaczego znów wszystkie naloty sa na podstawówki. Nie dawno świetlice, teraz stołowki Chyba nasze władze nie będą miały następnej kadencji jak tak dalej będą rządzić. W czwartek jest spotkanie w mojej szkole zobaczymy co nam powiedzą. Jak sie coś dowiem to dam znać.
powyżej wkradł się bląd nie powinno być "dlaczego stołówki są przenoszone do gimnazjów" powinno być NIE SĄ PRZENOSZONE DO GIMNAZJÓW
SORRY
ZAUWAŻONE DZISIAJ NA ONECIE
Catering dla pierwszaka
Władze Warszawy likwidują szkolne stołówki. 2 tys. kucharek pójdzie na bruk – alarmuje "Gazeta Polska Codziennie". W większości szkolnych stołówek ogień pod garnkami zgaśnie na dobre z końcem roku szkolnego.
Od 1 września gotowe jedzenie do szkół będą przywoziły firmy cateringowe.
Likwidacja szkolnej stołówki to nie tylko zmiana menu. Obiady przygotowywane przez firmy zewnętrzne są droższe niż gotowane w placówce oświatowej. Uczniowski lunch może podrożeć nawet o 50 proc.
Szkolnych kuchni w stolicy bronią radni PiS-u i SLD. "Hanna Gronkiewicz-Waltz dała za mało na oświatę. Teraz, żeby zaoszczędzić pieniądze, likwiduje się stołówki i zwalnia personel" – mówi Andrzej Kropiwnicki, radny PiS-u i szef mazowieckiej Solidarności.
Radni opozycji i rodzice mają nadzieję, że może uda się im odwrócić likwidacyjny trend. Wskazują na Kraków, gdzie w wyniku protestów władze wycofały się z pomysłu, aby stołówki zastępować cateringiem.
Dla mnie to przykład nieracjonalnej oszczędności! Rząd przeznacza środki na dożywianie dzieci w szkołach, a nasz samorząd kombinuje jak tu zaoszczędzić m.in. na stołówkach szkolnych! Absurdalna jest towarzysząca temu sytuacja polityczna. W Warszawie stołówki likwiduje PO, a PiS i Solidarność protestują. U nas robi to prawica popierana przez PiS, a co na to PO, ZNP i Solidarność ? Zachowają powściągliwość? Podobnie jak przy Układzie Zbiorowym przed założeniem Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w oświacie miejskiej!
Dla mnie to przykład nieracjonalnej oszczędności! Rząd przeznacza środki na dożywianie dzieci w szkołach, a nasz samorząd kombinuje jak tu zaoszczędzić m.in. na stołówkach szkolnych! Absurdalna jest towarzysząca temu sytuacja polityczna. W Warszawie stołówki likwiduje PO, a PiS i Solidarność protestują. U nas robi to prawica popierana przez PiS, a co na to PO, ZNP i Solidarność ? Zachowają powściągliwość? Podobnie jak przy Układzie Zbiorowym przed założeniem Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w oświacie miejskiej!
Najczęstszym argumentem przeciwko likwidacji szkolnych stołowek jest pogorszenie jedzenia dla uczniów.
1. Na jakiej podstawie tak twierdzicie, czy ktoś już jadł obiad z firmy która ma dostarczać obiady do szkół ?
2. Codziennie idąc do pracy około 8.00 przechodzę koło szkoły i widze że dobre 40 - 50 % dzieci ma wyrażną nadwagę, czyli jest karmiona przez rodzicow i babcie chipasmi, drożdżówkami, fas foodami, colą i innym śmieciowym jedzeniem.
I ci rodzice mówią o gorszym jedzeniu z kateringu, to się nazywa hipokryzja i obłuda.
Ps. Skąd nagle w ludziach tyle chęci do protestowania przeciwko wszystkiemu ???
Tu nie chodzi o protestowanie przeciwko wszystkiemu. Chodzi o sposób podejmowania decyzji - najpierw artykuł w gazecie, a dopiero potem poinformowanie szkoły o pomyśle. Nie było żadnej dyskusji. Po drugie - to nie jest jedzenie od firmy cateringowej przywiezione w styropianie - to jest gotowanie dla setek dzieci i przywiezienie 400 obiadów w termosie. Teraz obiad jest przygotowywany na raty, żeby dzieci przychodzące o różnych porach na obiad miały świeże jedzenie. Obiady są naprawdę dobre i nie chcemy tego zmieniac. Żeby nasza kuchnia była dostosowana do przywożenia i rozładunku obiadów z termosów też potrzeba pieniędzy, które można dołożyc do docelowej przebudowy kuchni tak, żeby spełniała wymogi sanepidu. Opcje rozwiązania braków finansowych są różne, tylko trzeba chciec usiąśc do stołu i porozmiawiac. A takiej woli do tej pory nie było i potem się dziwią, że rodzice protestują. Protestują, bo sie ich pomija w ważnych decyzjach.
Jeżeli jest tak jak piszesz, to zakładam się o duże pieniądze, że tu nie chodzi o żadne oszczędności, tylko po prostu ktoś dostał / liczy że dostanie w "łape" od firm kateringowych.
Bardzo proszę nie wyciągać pochopnych wniosków w racjonalnej obronie szkolnych stołówek! Stereotypem w sochaczewskiej rzeczywistości jest postrzeganie każdej złej decyzji w samorządzie na płaszczyźnie korupcjogennej. Pisząc te słowa nie bronię zamierzających podjąć fatalną w skutkach decyzję obecnych władz, ale bronię dobrego imienia wielu uczciwych samorządowców!
Oczywiście że wiekszość samorządowców to uczciwi ludzie, jednak znając rynek przetargów w sochaczewie, wiem o czym pisze.
Za poprzedniej władzy 90% przetargów budowlanych wygrywała jedna firma, teraz jest podobnie z tym, że wygrywa je inna firma.
Daleki jestem od pis-owskiej spiskowej teorii dziejów, ale to nie przypadek.
I tak jest w więszej części przetargów w małych miastach i miasteczkach !!!
Wszyscy mówia o cateringu a przecież likwidacja naszych stołowek wiąże się nie z dostarczeniem jedzonka przez firmy ceteringowe a dowozenie ich z gimnazjów. Chyba ktos pomylił się z oceną. Władze chcą aby kuchnie z podstawówek znikły bo doprowadzenie ich do odpowiedniego stanu jest podobno bardzo drogie... Ale przecież wszystkiego nie trzeba robić naraz można sukcesywnie remontowac poszczególne elementy kuchni? Każda rada rodziców która jest w szkole wspomagą ją co roku nie małymi pieniędzmi (wydaje na wyposazenie szkoly) to teraz niech samorząd zrobi coś dla szkoly.
Urząd Miasta twierdzi, że nie ma pieniędzy na remont kuchni we wszystkich szkołach podstawowych.
A ja się pytam, dlaczego te remonty nie były przeprowadzane sukcesywnie, w każdej szkole po kolei? Przecież te kuchnie węglowe stoją od wielu lat. Przez te lata można było chyba wyremontować i zmodernizować je po kolei, a nie teraz wszystkie naraz trzeba.
Oczywiście przez te wszystkie lata ważniejszy był remont budynku UM, przebudowa Placu Kościuszki i wiele innych tego typu inwestycji? To wszystko ważniejsze było od remontu stołówek dla dobra dzieci!
Dlaczego UM teraz chce wydawać pieniądze na budowę pawilonów handlowych na ul. Pokoju? Czy to również jest ważniejsze od stołówek szkolnych?!
Dlaczego nie skorzysta z funduszy EFS? Przecież są programy i działania, które wspierają remonty, rozbudowy, modernizacje również stołówek szkolnych np. Infrastruktura służąca edukacji.
Nie oczekuj od burmistrza i jego świty myślenia, zaangażowania itp.
Najlepiej jak pójdziesz i przedstawisz im swój pomysł, dobrze będzie jak zrobisz to w obecności np. księdza, który w taki mieście jak sochaczew ma bardzo dużo do powiedzenie i nasza władza, władzy koscielnej nie odmówi !!!
test
witam,
sama nie wiem co lepsze, czy szkolne stołówki, czy catering....
ponoc ze stołówki w szkole.pods. nr jedzenie LĄDUJE nie tylko na talerzach naszych dzieci, ale także na talerzach członkow rodzin kucharek.
Znaczy, że dobre :) ?
a gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść,tak było i jest od dawna ze w tym fachu mięsa się nie kupuje do domu ,to samo co kucharki na weselach jedzenia nie przejadają jak co tydzień świeże.
Mówienie o kwocie prawie miliona złotych na remonty kuchni szkolnych to propagandowe uzasadnienie dla ich likwidacji. Koszt nowego pieca to ok. 20 tys. zł, a do wymiany jest ponoć sześć! Najpierw prawdopodobnie władze miasta pozbierały od dyrektorów placówek oświatowych życzenia co chcieliby mieć nowego w kuchniach, a potem użyły argumentu wysokich kosztów dla likwidacji kuchni! Większość kuchni szkolnych była sukcesywnie modernizowana i dostosowywana do wymagań unijnych w zakresie żywienia - HACAP. Ten proces powinien nadal trwać bez brzydkiej propagandy o katastrofalnym stanie kuchni, bo to nieprawda!Wierzę w siłę argumentów rodziców w obronie stołówek szkolnych, którzy nie muszą się obawiać ewentualnego gniewu burmistrza!
Mówienie o kwocie prawie miliona złotych na remonty kuchni szkolnych to propagandowe uzasadnienie dla ich likwidacji. Koszt nowego pieca to ok. 20 tys. zł, a do wymiany jest ponoć sześć! Najpierw prawdopodobnie władze miasta pozbierały od dyrektorów placówek oświatowych życzenia co chcieliby mieć nowego w kuchniach, a potem użyły argumentu wysokich kosztów dla likwidacji kuchni! Większość kuchni szkolnych była sukcesywnie modernizowana i dostosowywana do wymagań unijnych w zakresie żywienia - HACAP. Ten proces powinien nadal trwać bez brzydkiej propagandy o katastrofalnym stanie kuchni, bo to nieprawda!Wierzę w siłę argumentów rodziców w obronie stołówek szkolnych, którzy nie muszą się obawiać ewentualnego gniewu burmistrza!
Popieram. Mam troje dzieci w podstawówce w Chodakowie. Korzystają ze szkolnych obiadów. Posiłki im bardzo smakują. Nie wyobrażam sobie likwidacji kuchni w tej szkole lub zmiany personelu w kuchni. Owszem wszystko wymaga modernizacji, ale chyba można to przeprowadzić w jakiś rozsądny sposób. O wymaganiach unijnych wiadomo już jakiś czas i każda placówka na pewno poczyniła pierwsze kroki. Dlaczego niszczyć to ,co można jeszcze podźwignąć? Czytałam wypowiedź, że ze stołówki korzysta tylko mała grupa gimnazjalistów, a przecież z podstawówki jest ogromna gromada dzieci. Ponadto żywienie dzieci w różnym wieku, to też wyzwanie. Inne zapotrzebowanie ma przedszkolak, a inne starsze dziecko. Dołączenie do przedszkolnej stołówki to złe rozwiązanie z wielu względów. Rozsądni rodzice powinni jeszcze powalczyć w obronie stołówek, to przecież dla dobra dzieci.
Łatwo jest coś zniszczyć, ale trudno potem to odbudować.
Dobrze, że rozsądek pokonał wątpliwą jak się okazało ekonomię. Szkoda, że nie zaczęto od ekspertyzy technicznej. Oszczędzono by rodzicom stresu. Raczej nie był to element nowej polityki prorodzinnej władz miasta.