Nie przed końcem grudnia, lecz najwcześniej w połowie przyszłego roku poznamy lokalizację drugiego lotniska dla Warszawy.
- Wiem, że ta inwestycja wzbudza emocje, ale staramy się unikać ujawniania cząstkowych wyników naszych prac. Pod koniec grudnia przedstawimy rządowi pierwszy raport - zapewniał podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury, Marek Sidor. Były szef Urzędu Lotnictwa Cywilnego stoi na czele specjalnego zespołu - to od niego zależy, czy warszawiacy będą startować z odległego Radomia, Nowego Miasta nad Pilicą albo Babska, czy może z położonych bliżej Modlina, Wołomina, Mszczonowa i Sochaczewa.
- Czy my naprawdę wybieramy to lotnisko, czy nie? - niecierpliwi się poseł Janusz Piechociński (PSL), przewodniczący komisji infrastruktury. I wytyka zespołowi spore opóźnienia: - Spotykali się już siedem razy, ale nadal nie ustalili warunków, na podstawie których będą oceniać poszczególne lokalizacje - krytykuje.
Wiceminister infrastruktury, Andrzej Piłat, zapowiada, że zespół wskaże dwie-trzy najlepsze lokalizacje. Potem mają je analizować następni eksperci. - Staram się o grant amerykański na ten cel - zdradził Piłat. Czy oznacza to, że decyzja o lokalizacji drugiego lotniska znowu przesunie się o kilka lat? - Na pewno nie! Rząd wybierze ją mniej więcej w połowie w przyszłego roku - dodał wiceminister.
Jednak to przynajmniej sześć miesięcy później, niż obiecywano władzom stolicy. Ratusz postawił bowiem ultimatum: nie będzie zgody się na rozbudowę terminala na Okęciu przed wyznaczeniem miejsca dla nowego lotniska. - Mam wrażenie, że rząd nam nie sprzyja - komentował wczoraj prezydent Warszawy Lech Kaczyński.
Sytuacje komplikuje też fakt, że miasto domaga się od rządu, by przed końcem 2005 r. doprowadził do rozbudowanego Okęcia linię kolejową. Brak zgody w sprawie dojazdów powstrzymuje zaś wojewodę przed wydaniem mocno już spóźnionego pozwolenia na powiększenie zatłoczonego terminalu.
W zasadzie to nic nowego. Dziś zespół powołany przez Władze Samorządowe Sochaczewa ds lokalizacji lotniska będzie prezentował walory lokalizacyjne naszego miasta w parlamencie na posiedzeniu Senackiej Komisji Infrastruktury.
Każdy artykuł który pokazuje Sochaczew w pozytywnym swietle daje nam większe możliwość zachęcania małych i dużych inwestorów. Czy wygramy ten wyszcig o lokalizacje lotniska, czy nie, ważne jest że to miasto jest widoczne nie tylko w Polskich mediach, ale i zagranicznych.
Dużo ludzi wkłada dużo czasu żeby ten wizerunek naszego miasta polepszał sie. Zawsze to naj gorsze sie znajdzie, to nie jest trudno. Mamy w miescie o tego specjalistów. Ale ktokolwiek chce ulokować swoje pieniądze w Sochaczewie raczej szuka pozytywne atuty. Lotnisko nam pomaga tworzyc ten wizerunek.
Nie przed końcem grudnia, lecz najwcześniej w połowie przyszłego roku poznamy lokalizację drugiego lotniska dla Warszawy.
- Wiem, że ta inwestycja wzbudza emocje, ale staramy się unikać ujawniania cząstkowych wyników naszych prac. Pod koniec grudnia przedstawimy rządowi pierwszy raport - zapewniał podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury, Marek Sidor. Były szef Urzędu Lotnictwa Cywilnego stoi na czele specjalnego zespołu - to od niego zależy, czy warszawiacy będą startować z odległego Radomia, Nowego Miasta nad Pilicą albo Babska, czy może z położonych bliżej Modlina, Wołomina, Mszczonowa i Sochaczewa.
- Czy my naprawdę wybieramy to lotnisko, czy nie? - niecierpliwi się poseł Janusz Piechociński (PSL), przewodniczący komisji infrastruktury. I wytyka zespołowi spore opóźnienia: - Spotykali się już siedem razy, ale nadal nie ustalili warunków, na podstawie których będą oceniać poszczególne lokalizacje - krytykuje.
Wiceminister infrastruktury, Andrzej Piłat, zapowiada, że zespół wskaże dwie-trzy najlepsze lokalizacje. Potem mają je analizować następni eksperci. - Staram się o grant amerykański na ten cel - zdradził Piłat. Czy oznacza to, że decyzja o lokalizacji drugiego lotniska znowu przesunie się o kilka lat? - Na pewno nie! Rząd wybierze ją mniej więcej w połowie w przyszłego roku - dodał wiceminister.
Jednak to przynajmniej sześć miesięcy później, niż obiecywano władzom stolicy. Ratusz postawił bowiem ultimatum: nie będzie zgody się na rozbudowę terminala na Okęciu przed wyznaczeniem miejsca dla nowego lotniska. - Mam wrażenie, że rząd nam nie sprzyja - komentował wczoraj prezydent Warszawy Lech Kaczyński.
Sytuacje komplikuje też fakt, że miasto domaga się od rządu, by przed końcem 2005 r. doprowadził do rozbudowanego Okęcia linię kolejową. Brak zgody w sprawie dojazdów powstrzymuje zaś wojewodę przed wydaniem mocno już spóźnionego pozwolenia na powiększenie zatłoczonego terminalu.
Więcej w tym opisy poszczególnych lokalizacji:
http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1782459.html
W zasadzie to nic nowego.
Dziś zespół powołany przez Władze Samorządowe Sochaczewa ds lokalizacji lotniska będzie prezentował walory lokalizacyjne naszego miasta w parlamencie na posiedzeniu Senackiej Komisji Infrastruktury.
Każdy artykuł który pokazuje Sochaczew w pozytywnym swietle daje nam większe możliwość zachęcania małych i dużych inwestorów. Czy wygramy ten wyszcig o lokalizacje lotniska, czy nie, ważne jest że to miasto jest widoczne nie tylko w Polskich mediach, ale i zagranicznych.
Dużo ludzi wkłada dużo czasu żeby ten wizerunek naszego miasta polepszał sie. Zawsze to naj gorsze sie znajdzie, to nie jest trudno. Mamy w miescie o tego specjalistów. Ale ktokolwiek chce ulokować swoje pieniądze w Sochaczewie raczej szuka pozytywne atuty. Lotnisko nam pomaga tworzyc ten wizerunek.
KGB