Witam chciałam poruszyć pewien temat który nie daje mi spokoju a mianowicie chodzi o zwierzęta.Któregoś dnia wertując strony z bezpańskimi psami do adopcji natknęłam się na ogłoszenie ze szczeniakami porzuconymi nad Bzurą było tam dołączone zdjęcie tak bardzo mnie zauroczyły iż postanowiłam że jednego z nich zaadoptuje i tu zaczyna się problem ;).W ogłoszeniu był podany numer opiekunki z którą można było się kontaktować w sprawie piesków poprosiłam mamę aby zadzwoniła i dowiedziała się więcej,niestety pani która odebrała telefon była tak niemiła że opadły nam szczęki do tego powiedziała że pies to nie zabawka kiedy moja matka wspomniała że chce zrobić niespodziankę wnuczce i zaproponowała kupienie zabawki a nawet nie była świadoma w jakim wieku dziecko było!Pouczyła jeszcze trochę moją matkę po czym się rozłączyła :/Historia może nadzwyczajna nie jest ale dążę do tego iż ta pani tak dbając o swoich podopiecznych sama skazuje ich na dożywotni pobyt w schronisku,zresztą większość osób adoptujących zwierzaki robi to ze względu na dzieci,dodam również że sama jako dziecko wychowywałam się z psem i o dziwo dożył z nami sędziwego wieku ponieważ odszedł po 14 latach,teraz dla wiadomości tej pani powiem że dziecko dostało psa i to nie byle kundla lecz rasowego shih tzu który za moją córką nie widzi świata,śpi w łóżku także ma jak w bajce,szkoda tylko że nie można było w ten sposób pomóc zwierzakowi który naprawdę tego potrzebował.Od siebie dodam tyle żeby pracownicy schroniska nie płakali i narzekali że tak mało zwierząt trafia do nowych domów gdyż sami to utrudniają!!!mam nadzieję że owa pani wspomnę iż była z Wypaleniska przeczyta mój wątek i zastanowi się nad sobą i swoim zachowaniem,bądź zmieni prace na inną bo w tej osobiście jej nie widzę.
może oni w schroniskach mają dotację od sztuki ? i nie za bardzo chce im się oddawać do adopcji?jeżeli to było przed gwiazdką to opiekunka zwierząt mogła być poirytowana bo te gwiazdkowe prezenty zwierzęce dla dzieci to w 80 % bumerangi,zadzwoń jeszcze raz i zobacz o co tam chodzi?
Nie wiem do kogo był podany telefon - na pewno nie do schroniska, tam zawsze czekają na chętnych do adopcji maluchów. Jeśli ktoś odmówił przekazania szczeniaka na prezent to proszę się nie dziwić. Własnie zbieramy z pól i ulic psiaki, które spadły chyba z gwiazdki, albo urwały się z choinki. W Fundacji od lat nie wydajemy szczeniaków w grudniu do adopcji. Jeśli komuś zależy na tym by dać dom psu, by zyskać przyjaciela, a nie tylko by tanim kosztem zatkać dziurę pod choinką - przyjdzie po psiaka jeszcze raz.
Witam odnośnie co mojego wątku nie wspomniałam że sytuacja ta miała miejsce już wcześniej to było gdzieś na wiosnę i nie miał to być prezent pod żadnym względem a już na pewno nie pod choinkę takich prezentów w mojej rodzinie nie tolerujemy a zwierzaka traktujemy jak członka rodziny.Postanowiłam o tym napisać ponieważ do dziś jestem poirytowana zachowaniem tej kobiety.
ok ale do tej pory nie wiadomo z skąd chciałaś tego szczeniaka i czemu aż od wiosny czekałaś z tym żeby tu na pisać .Jak tak to proszę napisz z kim rozmawiałaś a nie oczerniasz tak na prawdę nie wiadomo kogo .
w jednym się zgadzam - otóż nie zawsze podarowanie dziecku psa to błąd .Moje dzieci zawsze opiekowały się zwierzętami , które z nami mieszkały ... chyba lepiej niż niejeden dorosły - wystarczy tylko taką decyzję przemyśleć , przygotować dom , poznać wymagania nowego mieszkańca a dzieciom jasno wytłumaczyć ,że to nie zabawka ... Błąd ,że drugi raz nie próbowałaś porozmawiać z tą Panią a może nawet poznać ją osobiście , przedstawić się z jak z najlepszej strony a nie obrażać się na " zawsze " ...
Nie czekałam z tym nawet bym o tym nie napisała ale czytałam o tym incydencie z wyrzuconym z samochodu psem i tam właśnie w odpowiedzi wypowiedziała się pani która znalazła małe bezdomne kotki które postanowiła odwieźć do schroniska a tam usłyszała że należy się 30zł za przyjęcie zwierzaka no śmiechu warte najlepiej byłoby omijać bezpańskie psiaki koty itd żeby nie robić sobie problemu,mój brat znalazł kiedyś pogryzionego psa któremu dosłownie zwisała odgryziona skóra zabrał go do weterynarza a tam zamiast zająć się psem zapytano go czy będzie płacił za leczenie,doszło do ostrej wymiany zdań między nim a weterynarzem ponieważ pies był bezdomny to co miał go tak poprostu zostawić??????to powiedz mi gdzie jest u nas instytucja do której można zabrać zwierzę w takiej sytuacji aby mu pomóc nie narażając się na koszty już nie mówię o tym że np pies nie należy do nas ale o tym że niektórych nie stać na to aby płacić za leczenie!!!Wracając do mnie atakujesz mnie mówiąc że kogoś oczerniam,nie miałam najmniejszego zamiaru,poprostu postanowiłam się podzielić tym co spotkało mnie ponieważ ta sytuacja i zachowanie tej pani jest dla mnie niezrozumiałe do dziś,nie znam tej pani i nie wiem kim jest miałam tylko numer i wiem że była z Wypaleniska gdyż psy przebywały w domu tymczasowym a w to że była opiekunką ze schroniska nie wątpię bo rozmawiając z moją matką powiedziała że po adopcji psa będzie musiała przyjeżdżać aby sprawdzać w jakich warunkach pies żyje,więc miała pojęcie o tym co robi,tylko brak jej kultury osobistej i tyle!!!mogłaby przyjeżdźać nawet codziennie wiem na co się pisałam od młodych lat wychowuje się z psami tak też zamierzam wychować własne dzieci w szacunku dla zwierząt,wiem jedno jeśli kiedyś zdecyduje się na psa jak już zabraknie naszego ukochanego pupilka na pewno nie będzie to pies ze schroniska nie mówię tego złośliwie,taki negatywny stosunek odniosłam poprzez zaistniałą sytuacje.Temat zamykam i zostawiam do oceny innym.Pozdrawiam
Z jednej strony masz rację z drugiej jednak nie. Napisz czy mówisz o schronisku czy o fundacji. To są odrębne instytucje i taka sytuacja mogła mieć miejsce jeśli chodzi o schronisko.Tam za adopcję też płacisz.
"dziecko dostało psa i to nie byle kundla lecz rasowego shih tzu". No i tu mamy pewną podpowiedź, jak ów pies mógłby być traktowany gdyby znalazł się w owym domu;)
byle kundla fajnie to napisane ,a może sie od początku szukało cudu a nie kundelka i teraz o to całe halo,nie podoba mi się podejście opisującej sytuacje.w pewnym sensie popieram Panią chcącą oddać szczeniaki w dobre ręce .
Może jeszcze dodam, że jeśli szczeniak nie ma metryki to jest zwykłym " byle KUNDLEM". A w myśl nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt sprzedawanie i kupowanie takich psiaków jest nielegalne.
mój brat znalazł kiedyś pogryzionego psa któremu dosłownie zwisała odgryziona skóra zabrał go do weterynarza a tam zamiast zająć się psem zapytano go czy będzie płacił za leczenie,doszło do ostrej wymiany zdań między nim a weterynarzem ponieważ pies był bezdomny to co miał go tak poprostu zostawić??????to powiedz mi gdzie jest u nas instytucja do której można zabrać zwierzę w takiej sytuacji aby mu pomóc nie narażając się na koszty już nie mówię o tym że np pies nie należy do nas ale o tym że niektórych nie stać na to aby płacić za leczenie!!!
Zapraszam do pani weterynarz na Warszawską. Tam każde zwierzę dostanie pomoc a p.Kasia często pracuje charytatywnie.
czemu wy tą biedną dziewczynę atakujecie? napisała " byle kundel " pewnie dlatego, że poniosły ja trochę emocję. Nie wydaje mi się, że jakby jednak udalo jej się wziąć kundelka to spałby na mrozie i nie miał by budy - na pewno byłby traktowany jak ówczesny pies. Ja w swoim życiu miałam wiele psów ( rasowych i kundli ) i każdy miał jak w raju! A co do osób zajmujących się biednymi pieskami to rzeczywiście mam wrażenie, że się rozmiawia z jakimiś fanatykami i zamiast pomagać szkodą zwierzętą (oczywiście jest to nie wielki ułamek pomagających, ale i tacy się zdarzają - jak wszędzie).
PS darujcie sobie atak na moją osobę, bo już i tak zostałam nazwana Pseudohodowcą :) z czego mam ubaw do dzisiaj :)
Witam chciałam poruszyć pewien temat który nie daje mi spokoju a mianowicie chodzi o zwierzęta.Któregoś dnia wertując strony z bezpańskimi psami do adopcji natknęłam się na ogłoszenie ze szczeniakami porzuconymi nad Bzurą było tam dołączone zdjęcie tak bardzo mnie zauroczyły iż postanowiłam że jednego z nich zaadoptuje i tu zaczyna się problem ;).W ogłoszeniu był podany numer opiekunki z którą można było się kontaktować w sprawie piesków poprosiłam mamę aby zadzwoniła i dowiedziała się więcej,niestety pani która odebrała telefon była tak niemiła że opadły nam szczęki do tego powiedziała że pies to nie zabawka kiedy moja matka wspomniała że chce zrobić niespodziankę wnuczce i zaproponowała kupienie zabawki a nawet nie była świadoma w jakim wieku dziecko było!Pouczyła jeszcze trochę moją matkę po czym się rozłączyła :/Historia może nadzwyczajna nie jest ale dążę do tego iż ta pani tak dbając o swoich podopiecznych sama skazuje ich na dożywotni pobyt w schronisku,zresztą większość osób adoptujących zwierzaki robi to ze względu na dzieci,dodam również że sama jako dziecko wychowywałam się z psem i o dziwo dożył z nami sędziwego wieku ponieważ odszedł po 14 latach,teraz dla wiadomości tej pani powiem że dziecko dostało psa i to nie byle kundla lecz rasowego shih tzu który za moją córką nie widzi świata,śpi w łóżku także ma jak w bajce,szkoda tylko że nie można było w ten sposób pomóc zwierzakowi który naprawdę tego potrzebował.Od siebie dodam tyle żeby pracownicy schroniska nie płakali i narzekali że tak mało zwierząt trafia do nowych domów gdyż sami to utrudniają!!!mam nadzieję że owa pani wspomnę iż była z Wypaleniska przeczyta mój wątek i zastanowi się nad sobą i swoim zachowaniem,bądź zmieni prace na inną bo w tej osobiście jej nie widzę.
No tak to jest ,sama widzisz a tak na marginesie to czy chodziło o szczeniaki ze schroniska czy z innego źródła .
może oni w schroniskach mają dotację od sztuki ? i nie za bardzo chce im się oddawać do adopcji?jeżeli to było przed gwiazdką to opiekunka zwierząt mogła być poirytowana bo te gwiazdkowe prezenty zwierzęce dla dzieci to w 80 % bumerangi,zadzwoń jeszcze raz i zobacz o co tam chodzi?
Nie wiem do kogo był podany telefon - na pewno nie do schroniska, tam zawsze czekają na chętnych do adopcji maluchów. Jeśli ktoś odmówił przekazania szczeniaka na prezent to proszę się nie dziwić. Własnie zbieramy z pól i ulic psiaki, które spadły chyba z gwiazdki, albo urwały się z choinki. W Fundacji od lat nie wydajemy szczeniaków w grudniu do adopcji. Jeśli komuś zależy na tym by dać dom psu, by zyskać przyjaciela, a nie tylko by tanim kosztem zatkać dziurę pod choinką - przyjdzie po psiaka jeszcze raz.
Witam odnośnie co mojego wątku nie wspomniałam że sytuacja ta miała miejsce już wcześniej to było gdzieś na wiosnę i nie miał to być prezent pod żadnym względem a już na pewno nie pod choinkę takich prezentów w mojej rodzinie nie tolerujemy a zwierzaka traktujemy jak członka rodziny.Postanowiłam o tym napisać ponieważ do dziś jestem poirytowana zachowaniem tej kobiety.
ok ale do tej pory nie wiadomo z skąd chciałaś tego szczeniaka i czemu aż od wiosny czekałaś z tym żeby tu na pisać .Jak tak to proszę napisz z kim rozmawiałaś a nie oczerniasz tak na prawdę nie wiadomo kogo .
w jednym się zgadzam - otóż nie zawsze podarowanie dziecku psa to błąd .Moje dzieci zawsze opiekowały się zwierzętami , które z nami mieszkały ... chyba lepiej niż niejeden dorosły - wystarczy tylko taką decyzję przemyśleć , przygotować dom , poznać wymagania nowego mieszkańca a dzieciom jasno wytłumaczyć ,że to nie zabawka ... Błąd ,że drugi raz nie próbowałaś porozmawiać z tą Panią a może nawet poznać ją osobiście , przedstawić się z jak z najlepszej strony a nie obrażać się na " zawsze " ...
Nie czekałam z tym nawet bym o tym nie napisała ale czytałam o tym incydencie z wyrzuconym z samochodu psem i tam właśnie w odpowiedzi wypowiedziała się pani która znalazła małe bezdomne kotki które postanowiła odwieźć do schroniska a tam usłyszała że należy się 30zł za przyjęcie zwierzaka no śmiechu warte najlepiej byłoby omijać bezpańskie psiaki koty itd żeby nie robić sobie problemu,mój brat znalazł kiedyś pogryzionego psa któremu dosłownie zwisała odgryziona skóra zabrał go do weterynarza a tam zamiast zająć się psem zapytano go czy będzie płacił za leczenie,doszło do ostrej wymiany zdań między nim a weterynarzem ponieważ pies był bezdomny to co miał go tak poprostu zostawić??????to powiedz mi gdzie jest u nas instytucja do której można zabrać zwierzę w takiej sytuacji aby mu pomóc nie narażając się na koszty już nie mówię o tym że np pies nie należy do nas ale o tym że niektórych nie stać na to aby płacić za leczenie!!!Wracając do mnie atakujesz mnie mówiąc że kogoś oczerniam,nie miałam najmniejszego zamiaru,poprostu postanowiłam się podzielić tym co spotkało mnie ponieważ ta sytuacja i zachowanie tej pani jest dla mnie niezrozumiałe do dziś,nie znam tej pani i nie wiem kim jest miałam tylko numer i wiem że była z Wypaleniska gdyż psy przebywały w domu tymczasowym a w to że była opiekunką ze schroniska nie wątpię bo rozmawiając z moją matką powiedziała że po adopcji psa będzie musiała przyjeżdżać aby sprawdzać w jakich warunkach pies żyje,więc miała pojęcie o tym co robi,tylko brak jej kultury osobistej i tyle!!!mogłaby przyjeżdźać nawet codziennie wiem na co się pisałam od młodych lat wychowuje się z psami tak też zamierzam wychować własne dzieci w szacunku dla zwierząt,wiem jedno jeśli kiedyś zdecyduje się na psa jak już zabraknie naszego ukochanego pupilka na pewno nie będzie to pies ze schroniska nie mówię tego złośliwie,taki negatywny stosunek odniosłam poprzez zaistniałą sytuacje.Temat zamykam i zostawiam do oceny innym.Pozdrawiam
Z jednej strony masz rację z drugiej jednak nie. Napisz czy mówisz o schronisku czy o fundacji. To są odrębne instytucje i taka sytuacja mogła mieć miejsce jeśli chodzi o schronisko.Tam za adopcję też płacisz.
"dziecko dostało psa i to nie byle kundla lecz rasowego shih tzu".
No i tu mamy pewną podpowiedź, jak ów pies mógłby być traktowany gdyby znalazł się w owym domu;)
byle kundla fajnie to napisane ,a może sie od początku szukało cudu a nie kundelka i teraz o to całe halo,nie podoba mi się podejście opisującej sytuacje.w pewnym sensie popieram Panią chcącą oddać szczeniaki w dobre ręce .
Może jeszcze dodam, że jeśli szczeniak nie ma metryki to jest zwykłym " byle KUNDLEM". A w myśl nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt sprzedawanie i kupowanie takich psiaków jest nielegalne.
mój brat znalazł kiedyś pogryzionego psa któremu dosłownie zwisała odgryziona skóra zabrał go do weterynarza a tam zamiast zająć się psem zapytano go czy będzie płacił za leczenie,doszło do ostrej wymiany zdań między nim a weterynarzem ponieważ pies był bezdomny to co miał go tak poprostu zostawić??????to powiedz mi gdzie jest u nas instytucja do której można zabrać zwierzę w takiej sytuacji aby mu pomóc nie narażając się na koszty już nie mówię o tym że np pies nie należy do nas ale o tym że niektórych nie stać na to aby płacić za leczenie!!!
Zapraszam do pani weterynarz na Warszawską. Tam każde zwierzę dostanie pomoc a p.Kasia często pracuje charytatywnie.
czemu wy tą biedną dziewczynę atakujecie? napisała " byle kundel " pewnie dlatego, że poniosły ja trochę emocję. Nie wydaje mi się, że jakby jednak udalo jej się wziąć kundelka to spałby na mrozie i nie miał by budy - na pewno byłby traktowany jak ówczesny pies. Ja w swoim życiu miałam wiele psów ( rasowych i kundli ) i każdy miał jak w raju! A co do osób zajmujących się biednymi pieskami to rzeczywiście mam wrażenie, że się rozmiawia z jakimiś fanatykami i zamiast pomagać szkodą zwierzętą (oczywiście jest to nie wielki ułamek pomagających, ale i tacy się zdarzają - jak wszędzie).
PS darujcie sobie atak na moją osobę, bo już i tak zostałam nazwana Pseudohodowcą :) z czego mam ubaw do dzisiaj :)