Reklama
  • redakcja2003-06-24 14:06:54

  • redakcja 2003-06-24 14:10:12

    Czy aborcja wg was jest morderstwem czy zabójstwem?
    Dobrze by było, jesli oczywiście możecie, żebyście zabierając głos w tej dyskusji wpisywali ile macie dzieci i w jakim wieku.
    C.

  • zeus 2003-06-24 15:18:44

    (...) jest morderstwem czy zabójstwem?


    Cov - nie wierze, albo cosik pokreciles, albo p-rzeoczyles... burzysz swoj mit ;)))

    Morderstwo - tio słowo pochodzi z niemieckiego morder - i znaczy ni mniej ni więcej tylko zabójstwo....

    twoje pytanko zyskało więc zdecydowanie kretyński sens ;)))

  • redakcja 2003-06-24 16:38:03

    Na początek definicje słownikowe drogi Zeusie:

    dla morderstwa -
    morderstwo n III, Ms. ~wie; lm D. ~derstw
    «przestępstwo polegające na pozbawieniu życia człowieka; mord, zabójstwo»
    Bestialskie, potworne morderstwo.
    Morderstwo rabunkowe, skrytobójcze.
    Masowe morderstwo.
    Morderstwo w stanie afektu.
    Morderstwo z premedytacją.
    Dokonać, dopuścić się morderstwa.
    Popełnić morderstwo.
    z niem.

    dla zabójstwa -
    zabójstwo n III, Ms. ~wie; lm D. ~ójstw
    «zabicie kogoś, przestępstwo polegające na umyślnym pozbawieniu człowieka życia; morderstwo»
    Skryte, rozmyślne zabójstwo.
    Zabójstwo w afekcie, z premedytacją.
    Odpowiadać za usiłowanie zabójstwa.
    Popełnić zabójstwo.
    Dokonać zabójstwa brata.

    W zasadzie nie ma między nimi różnicy, choć łatwo jest wyczuć, iz morderstwo jest nacechowane emocjonalnie i nie może być przypadkowe. Z zabójstwem natomiast jest inaczej, może mieć miejsce bez świadomości działania lub przypadkowo.
    Nie bez powodu uzyłem tak bliskoznacznych określeń dla rzeczywistości aborcji, którą zdjesz sie mniej przejmować niż bliskoznacznością jej określeń.
    Wolałbym, abyś napisał czy aborcja wg Ciebie jest bardziej morderstwem czy zabójstwem. Widzisz, że nie daje Ci pola, abyś napisał, że jest dobrem.
    Po to było mi potrzebne "morderstwo" i "zabójstwo".
    A ty się śmiej ...... .
    aż zaczniesz myśleć
    C.

  • Reklama
  • zeus 2003-06-24 16:48:35

    Jak mysle tio ja wiem, ale skoro wiesz lepiej.... coż jest tio jedynie Twój problem...

    A co do mojej malej prowokacji... to uważam ją za udaną - udało mi sie wyciągnąc od Ciebie Twoje rozumienie problematyki... nic więcej nie chciałem...

  • redakcja 2003-06-24 16:50:05

    ta ta ...
    Zeus, za stary jestem na takie teksty
    C.

  • zeus 2003-06-24 17:01:29

    Ja też...
    A w sumie mam doś totalnej........ aj ni chce mi się kończyć

  • pauka 2003-06-27 21:07:27

    ty zeus to jednak potrzebujesz tak kawe na ławe bo z samodzielnym rozumowaniem to coś... nie halo...? a potem się to dumnie nazywa "prowokacją" :-)) dobre dobre
    a co tematu - ja akurat uważam to za kwestię etyczną a nie prawną - tzn raczej zabójstwo oczywiście ZŁO ale... bez mieszania w to sądów i sprawiedliwości

  • Reklama
  • redakcja 2003-06-28 10:43:34

    Nie chce ci się kończyć? Czy nie masz nic do powiedzenia?
    a napisz chłopie ile masz dzieci i skąd znasz uczucia
    jakimi się je darzy? ( przed i po narodzinach).
    C.

  • redakcja 2003-06-28 18:10:44

    Juz sam tytul tego posta nie jest najszczesliwszy, bardzo ograniczyles wybor odpowiadajacemu. A moze aborcja jest czym innym, a nie tylko zabojstwem albo morderstwem. Nie mam dzieci, nie wiem jakimi uczuciami darzy sie je przed i po urodzeniu, i byc moze to juz mnie dyskwalifikuje w tej dyskusji, byc moze... Jednak jest cos, co mogloby mnie jeszcze bardziej zdyskwalifikowac, takze i Ciebie. Ani ty ani ja, nigdy nie urodzimy dziecka, to nie my bedziemy nosic je 9 miesiecy, to nie za nasza sprawa, naszym kosztem etc. bedzie sie rozwijalo, to nie nas to dziecko moze zabic przy porodzie etc. Do czego zmierzam, hm, mysle, ze decyzja powinna byc zawsze w gestii tej kobiety. Oczywiscie idealem byloby, ze jesli kobieta nie chce dziecka to zaraz po urodzeniu przekazywane jest ono do adopcji. I byc moze tak jest, ale mam to szczescie widziec codziennie przez okno dom dziecka, mnostwo zagubionych maluchow, ktore garna sie do kazdego, kto okaze im jakiekolwiek zainteresowanie. Wiem tez, ze jest mnostwo par, ktore nie moga a pragna dziecka i zapewne jak zwykle winny jest system, bo domy dziecka pelne.
    A wracajac do tematu, mysle, ze aborcja jest tragedia dla matki, przede wszystkim dla niej. Nie potrzebna jest dokladna definicja czy to morderstwo czy zabojstwo, te matki i tak placa za to straszna cene...

  • zeus 2003-06-30 03:01:10

    Qwa, ale co poniektorzy to sa w goracej wodzie kapani...
    Cierpliwosci troche mocium Panie... czasem iektorzychca odpoczac od szarej skrzynki...

  • redakcja 2003-06-30 21:27:04

    Tytuł taki jak moje przekonania.
    Nie będę Cię do niczego przekonywał.
    Postawię tylko pytania, na które sam musiałem sobie odpowiedzieć.
    Czy to, że kobieta ponosi trud ciąży oznacza, że ma prawo odebrać życie istocie nie narodzonej?
    A dlaczego nie ma prawa odebrać życia dziecku innej kobiety, która jest w ciaży? Bo nie jest to jej dziecko? NIe nie!!! Nikt nie należy do drugiego człowieka.
    Czy wiesz, że dzieci rodzą się też i za sprawa mężczyzn?
    ( może nie za kazdym razem ale w genialnej większości tak). Dlatego wg mnie męzczyźni tez powinni móc decydować w tej sprawie. ( komentarz do 4 zdania po przecinku w twoim poście)
    Czy życie płodowe różni się od życia które "świat widziało"?
    Czy chciałbyś, aby Tobie odebrano życie, zanim zobaczyłeś świat, przeżyłeś dzieciństwo, dorastałeś ...?

    Czy chciałbyś być uzależniony od innego człowieka tak, by mógł on w każdej chwili odebrać tobie życie?

    Nie mówi się o tym jeszcze szeroko, ale istnieją teorie
    wg których pamiętamy obrazy i uczucia z życia prenatalnego i towarzyszą one nam przez całe życie po narodzeniu, często nie jesteśmy tego świadomi, skąd znajome są nam pewne nastroje, wrażenia generowane przez barwy, czy dzwięki.
    Zycie ( każde ) jest najwiekszą wartością.
    Tak trywialnie brzmi, ale jak patrzę na mojego syna, nabiera to dla mnie zupełnie innego wymiaru.
    Troche zbyt osobiste, ale temat nie pozwala pisac o tym z dystansem.

    pozdrawiam
    C.
    Problem lezy w tym, aby ustalić, od którego momentu mówimy o życiu. Jeżeli po zapłodnieniu ( lepiej mówić po rozpoczęciu podziałów - patrz partogeneza) to każda aborcja jest morderstwem.


  • Reklama
  • zen 2003-06-30 23:36:30

    Zwyczajnie można pogratulować niektórym, że nie wstydzą się manifestować ludzkich uczuć na forum eSochaczew. Niekiedy wbrew modzie, polityce, wygodnictwu, itp. Kochać drugiego wyłącznie za to, że "jest", "istnieje", to chyba największy i najbardziej godny sens życia każdego z nas. Tak się składa, że po urodzeniu przestajemy "tylko" istnieć, a zaczynamy "nabywać" jakieś inne wartości. Prawa człowieka, z postawowym prawem do życia, na pewno nie wiążą się z tym, co człowiek zdoła "nabyć" podczas swojego życia, ale z tym kim "jest" od momentu poczęcia. Fakt naszego zaistnienia na tym świecie zaczyna się przed urodzeniem - wie o tym każdy z nas, nawet dziecko. Jeżeli świadomie odmawiamy ludziom prawa do istnienia, to zauważmy pewną asymetrię - nam samym ktoś to prawo dał, ktoś nas pokochał odkąd "zaistnieliśmy". Z jakiej racji odmawiamy takiego prawa innym? Trudno to zrozumieć. Można co najwyżej próbować wyjaśnić. Choć zwolennicy zabijania nienarodzonych te wyjaśnienia w nieuprawniony sposób czynią „uzasadnieniami”, „wytłumaczeniami”. Zdarza się, że takie namiastki wytłumaczeń są głośno, często, czasami wręcz rytualnie powtarzane. Są nawet zjazdy takich ludzi, którzy spotykają się by sobie takie formułki powtarzać. W ten sposób powstraje u takich ludzi wrażenie, że głoszą słuszne poglądy.



Reklama
Reklama