Chcę poruszyć temat wyprowadzania psów do parku przy szkole muzycznej (i nie tylko) bez smyczy i kagańca.
Wczoraj około godziny 21 szłam przez park przy szkole muzycznej z koleżanką, kiedy nagle zaczął w naszą stronę biec pies rasy amstaf. Szczekał i warczał na nas i mimo wołania przez właścicielkę biegł dalej w naszą stronę. Przestraszyłam się nie na żarty. Właścicielka nieudolnie próbowała zawołać swojego psa, bo ten ją ignorował. Po chwili sytuacja została opanowana, zwróciłyśmy wtedy grzecznie uwagę kobiecie, że takie psy powinno wyprowadzać się na smyczy i w kagańcu... Niestety spotkałyśmy się z niemiłą reakcją kobiety, która zapytała niemalże z taką samą agresją jaką wykazał się jej pupil: "a ugryzł cię?" Już pomijam, że bezczelnie zwróciła się do nas na "ty", ale co by zrobiła gdyby jej pies jednak ugryzł kogoś? Ja myślę, że uciekłaby, żeby tylko nie ponieść konsekwencji.
To były akurat godziny wieczorne, ale wiem, że właściciele psów mieszkajacy w blokach wyprowadzają je na siusiu i kupkę do parku wtedy kiedy przebywają tam dzieci.
Po pierwsze - park to nie jest ubikacja dla zwierząt!
Po drugie - jeśli juz właściciel wychodzi na spacer z psem powinien "uzbroić" go w kaganiec.
Może przydałyby się częstsze patrole policji w miejscach, gdzie właściciele psów robią z trawnika wychodek dla zwierząt...?
I tu się pojawia po raz kolejny temat: STRAŻ MIEJSKA. I po raz kolejny poddaję to pod dyskusję. Może trochę Off Topic ale myślę, że warto. Policja raczej się tym nie chce zajmować...
Nie rozumiem sformułowania "takie psy" też bym się wk..., bo uważam, że WSZYSTKIE psy powinny wychodzić na smyczach, może nie koniecznie w kagańcach tym bardziej tych beznadziejnych z materiału, które nie pozwalają psom regulować ciepłoty ciała,a jednak są w sprzedaży, a durni ludzie je kupiją!!! i Krszywdzą psy. Według mnie kaganiec się przydaje tylko i wyłącznie w środkach komunikacji miejskiej lub w dużych zagęszczeniach ludzi, gdzie dla spokoju innych można psu założyć.
a gdzie mają wyprowadzać psy jak nie do parku? Bo sobie nie wyobrażam? Parki chyba są dla wszystkich??? więc jeśli właściciel ma psa na smyczy i sprząta po nim to nie widzę problemu?
A było zadzwonić na policje w obecności tej Pani. Na pewno znajdą się przepisy na zachowanie tej pani. Mina by jej zrzedła. W niektórych krajach żeby posiadać amstaffa trzeba przejść testy psychologiczne, mieć zaświadczenie o niekaralności, a po wszystkich przejść obowiązkowe szkolenia. Ponadto pies musi być rasowy z rejestrowanego źródła. Wwożenie, kupowanie, sprzedaż psów podobnych do ras niebezpiecznych jest prawnie zakazane. Myślę że u nas takie przepisy też warto wprowadzić.
A co do kagańców to nie rozpędzajmy się już tak aby wszystkie psy. Dla większości wystarczy smycz. Wyobrażacie sobie buldoga angielskiego w kagańcu? :)
A co do parku to uważam że jest to lepsze miejsce do sikania dla psa niż mury bloków i chodniki. Co do kup to wystarczy żeby mieszkańcy sprzątali po pupilach.
Akurat ta kobieta nie posprzątała! W blokach nie powinno trzymać się psów dużych ras. A piszę "takie psy", bo to są psy najbardziej agresywne i są niebezpieczne. I fakt, żałuję, że nie zadzwoniłam po policję.
Park jest dla wszystkich, ale nie dla psów załatwiających się gdzie popadnie!
Pies nic nie zrobił - policja też nic nie zrobi. Skończyło by się na słownym pouczeniu.Właścicielka psa dawno by sobie poszła do domu, a Państwo by stali i czekali na policje. W blokach można trzymać psy każdej rasy i wielkości. Proszę uwierzyć, że pies wyprowadzany na spacery jest bardziej zrównoważony od psa puszczonego w domowym ogródku/kojcu. Pies reguluje ciepłotę przez język dlatego lepiej zakładać kaganiec metalowy/plastikowy, ale kaganiec wcale nie uchroni nas przed poturbowaniem przez psa! Wystarczy sobie wyobrazić strzał w nos kagańcem metalowym zamontowanym na rozpędzonym 40-sto kilowym psie! Moja rada : Jak pies chce ugryźć trzeba wyciągnąć rękę żeby nas w nią ugryzł i z całej siły uderzyć w najczulszy punkt, czyli nos. Jak się wyciągnie nogę to ugryzie nas w najczulszy punkt :-D
Ok. Powiem tak - uwielbiam psy i wiem, że niektóre po prostu są z natury agresywne a niektóre łagodne. Jeśli ktoś chce trzymać dużego psa w bloku - jego mieszkanie i jego sprawa (szkoda tylko, że robi psu krzywdę, ale to już inny temat), jeśli chce chodzić z psem na spacery - proszę bardzo, ale niech taki właściciel ma kontrolę nad psem, a nie tak jak ta kobieta woła go, ale tak jakby go nie wołała. Pies ją zignorował i dalej nacierał na nas.
Mój pies biega po podwórku i kiedy wyjdę z nim na spacer słucha się mnie bez problemu, bo jest tego nauczony. Jeśli ktoś nie potrafi nauczyć psa manier to nie powinien posiadać tego zwierzęcia. Znam osoby, które mają psy z tych groźniejszych ras i nie mają problemu ze spacerami, bo wiedzą jak zadbać o to, żeby pies nie stwarzał zagrożenia.
Może naprawdę rozpędziłam się z tymi kagańcami, bo rzeczywiście nie we wszystkich sytuacjach występuje potrzeba zakładania psu kagańca, ale smycz w niektórych przypadkach jest konieczna.
I mimo wszystko wolałabym wyjść z bliskiego spotkania z psem posiniaczona niż pogryziona...
Oczywiście można wychodzić z psami na spacer i nikt tego nikomu nie zabroni ale powinno to się odbywać na określonych zasadach. Smycz to podstawa, w przypadku większych i groźniejszych psów -kaganiec. Nie wspominając już w ogóle o kwestii sprzątania po swoich pupilkach, bo co z tego, że są pojemniki na psie odchody skoro ludzie nie potrafią sprzątnąć po piesku i później np. dziecko wpada na niespodziankę. Sama mam owczarka niemieckiego i zdaję sobie sprawę z tego, że trudno jest nad nim zapanować chociażby ze względu na jego masę, ale mam tego świadomość i nie narażam tym samym ludzi na niebezpieczeństwo. Ale niektórzy nie potrafią pomyśleć przed, tylko jak gdzieś kogoś ugryzie taki "spokojny" piesek to dopiero jest płacz i tragedia.
Ja wyobrażam sobie buldoga angielskiego w kagańcu. Jeden próbował mnie kiedyś zaatakować. Skończyło się na szczęście na poszarpanej nogawce. ;)
Nieprawdą jest, że TAKIE PSY są NAJBARDZIEJ agresywne. Nie ma psów z natury agresywnych. Wszystko zależy od WYCHOWANIA psa. To są jedynie predyspozycje do agresji(nie wliczamy w to nieufności do obcych, próby obrony), które można zdominować. Jednak są psy trudniejsze i łatwiejsze do ułożenia. Owszem, American Staffordshire Terrier, czy American PitBull Terrier to są rasy niebezpieczne, bo potrafią mocno złapać ząbkami, ale one naprawdę nie są agresywne. Jeśli kupuje takiego psa jakiś dresik i szczuje psem wszystko co się porusza, to potem ludzie zakorzeniają sobie w głowach takie opinie na temat tych ras. Wystarczy, że pies trochę zdziczeje, zdominuje domowników i po sprawie. Równie dobrze mogę trzymać w zamknięciu jakiegoś labradora, szczuć nim ludzi, a potem puścić i patrzeć jak gania i gryzie. Najgorszą męką dla psa jest kojec. Zamykanie na wizyty gości, podczas zabaw dzieci. Potem ludzie dziwią się, że pies zaatakował dziecko, które odbierał jako coś, co ogranicza mu terytorium za każdym razem jak pojawia się obok niego. ;p Zwierzęta mają trochę inne poglądy niż ludzie i inaczej odbierają świat, serio. I w ogóle tooo... ostatnio widziałam bardzo agresywną Chihuahuę. :)
I tak jak pisali poprzednicy - smycz obowiązkowo dla każdego psa, a kaganiec dla agresywnych (ale takich naprawdę agresywnych, a nie takich "bo to przecież groźna rasa jest!", a pani z kundlem, który rzuca się na wszystkich nie musi mieć kagańca, bo to mieszaniec przyjaznego spaniela). A z takimi głupimi babami trzeba odpowiednio porozmawiać na miejscu. ;p
Oczywiście nie ukrywam, że również jestem za ograniczeniem sprzedaży ras psów, które uważane są za groźne(i w sumie nietylko takich). Jeśli pies trafi do ludzi, którzy nie będą potrafili/nie będą chcieli go wychować może skończyć się to tragedią, a rasa nie będzie miała większego znaczenia.
Jeśli właściciele mają sprzątać odchody po swoich pupilach to:
Po pierwsze - nie widzę w naszym mieście pojemników do których wrzucałoby się sprzątnięte odchody
Po drugie - płacę za psa podatek więc miasto powinno np. za pieniądze z podatków za psy zakupić sprzęt do sprzatania odchodów i mieszkańcy którzy np. zalegają z czynszem, zalegają z alimentami w ramach odpracowania zaległości mogliby sprzatać odchody - tak jest w Krakowie i wszytko jest OK
Po trzecie - dlaczego czepiamy się tylko psów, przecież mieszkańcy Sochaczewa również trzymają w domach koty, które wypuszczają na dwór, a one tam się załatwiają
Poza tym wymagane jest żeby psy były szczepione na wściekliznę raz w roku, a szczepienie kotów na wściekliznę nie jest wymagane. Jak kot ugryzie lub mocno podrapie to rana sie babrze i bardzo długo sie leczy...
Zastanawia mnie jedno... Większa część mieszkańców twierdzi, ze są praworządnymi obywatelami miasta Sochaczewa... Skoro tak - to nie łamcie prawa. Trzymajcie psy na smyczy. Na to jest odpowiednia ustawa... I nie ma co mówić "jestem za trzymaniem psa na smyczy lub jestem przeciwko". Prawo jest prawem. I należy się do niego stosować. Amen
ja szczerze mówiąc też rzadko widzę pojemniki na odchody choć uważam to za świetny pomysł gdy go wprowadzano, nie mówie tylko o parku bo ja tam z psem nie zachodzę to nie wiem ale bardzo rzadko widzę te pojemniki dlaczego nie ma ich wszędzie? A na smyczy zawsze psa prowadzam szczególnie tam gdzie są ludzie i nie piszę że zgadzam się że psa na smyczy tylko z tym co piszą tu ludzie mówiąc o tym aspekcie.
Kwik - podzielam zdanie i jestem w szoku w końcu jakiejś mądrej odpowiedzi, szacun ;-)
Hmmm, to jak się ma psa to trzeba czekać, aż Państwo kupi smycz, posłanie, miskę? A jaki problem mieć w kieszeni torebkę? Widać niektórzy mają ograniczoną wyobraźnię i szukają tylko pretekstu aby nie sprzątać!
Co do Huskych - to akurat trochę znam rasę i jeśli jak napisał Kwik o Larbadorach nie były szczute na ludzi to sobie nie wyobrażam Huskiego, który by zrobił człowiekowi krzywdę, to są psy do dogoterapii u nich agresja wobec ludzi nie istnieje?!?!No i może to nie wina właściciela, który wypuszcza je specjalnie, a ogrodzenia, bo te psy są bardzo pomysłowe w znajdowaniu drogi na polowanie i obchód okolicy. Może warto z nim po prostu porozmawiać?
Według mnie psy bez smyczy nie powinny być wyprowadzane, a wielkość psa trzymanego w mieszkaniu nie świadczy o robieniu mu krzywdy, często taki jest lepiej zsocjalizowany i ma więcej ruchu niż ten "biegający" po ogrodzie, albo siedzący w kojcu czy co gorsza na łańcuchu.
park parkiem. Jakiś czas temu gdy byłam z córką na cmentarzu miejskim przy wyjściu stał sobie owczarek niemiecki. Właściciel nalewał wode a smycz grzecznie położył koło psa. Gdy byłyśmy na tyle blisko aby poprosić Pana o wzięcie psa, czworonóg nagle rzucił się na nas. Zaznaczę, że nie miał kagańca. Na szczęście właściciel zdążył złapać smycz. Gdy powiedziałam, że powinien pies mieć kaganiec usłyszałam, że ma a on może psa prowadzać bez ponieważ jest policjantem. I gdzie tu sprawiedliwość?
uff niezłe... co za gbur, pies szkolony do obrony i ataku powinien mieć kaganiec tym bardziej gdy właściciel ma tendencje do zostawiania go sobie samopas, ale w takim przypadku nie powinno się zwracać bezpośrednio do właściciela gdy pies ma swobodę i może nas zaatakować broniąc go to był błąd i nie ważne czy pies policyjny czy nie większość psów odebrałaby to jako atak i nie należy tak robić jeśli nie mamy pewności że pies jest uwiązany lub że właściciel trzyma go mocno.
uff niezłe... co za gbur, pies szkolony do obrony i ataku powinien mieć kaganiec tym bardziej gdy właściciel ma tendencje do zostawiania go sobie samopas, ale w takim przypadku nie powinno się zwracać bezpośrednio do właściciela gdy pies ma swobodę i może nas zaatakować broniąc go to był błąd i nie ważne czy pies policyjny czy nie większość psów odebrałaby to jako atak i nie należy tak robić jeśli nie mamy pewności że pies jest uwiązany lub że właściciel trzyma go mocno.
Do właściciela zwróciłam się dopiero po ataku. Na szczęście nikomu nic się nie stało ale jednak mogło.
Po pierwsze w/g obowiązujących przepisów każdy pies mający własciciela powinien być wyprowadzany na smyczy. Kaganiec jest przeznaczony dla psów agresywnych oraz w przypadku przewozów komunikacją miejską i wszelaką inną...nadmienię, że nie przewozi się psów komunikacją lotniczą, choć są wyjątki dla psów do 5kg w specjalnych klatkach.
Po drugie jeśli widzimy psa bez kagańca i nie trzymanego na smyczy przez właściciela to powinniśmy przejść spokojnie bez niekontrolowanych ruchów. Pamiętajmy, że pies wyczówa nasz strach i potrafi zaatakować. Wszelkie uwagi kierowane pod adresem własciciela są odbierane przez psy jako atak na jego właściciela. W momencie gdy widzimy, iż pies zaczyna nas atakować stajemy w bezruchu zasłaniając twarz, pies jest wtedy zdezorientowany i na wołanie przez właściciela powinien pozostawić potencjalną ofiarę. W momencie gdy pies jest już na smyczy wtedy możemy a nawet powinniśmy zwrócić uwagę właścicielowi.
Z obserwacji widzę, że w naszym mieście bezmyślność właścicieli jest większa niż agresywność pupili...:)
I tu apel do właścicieli...zacznijcie myśleć bo nie wszyscy mieszkańcy są wielbicielami psów a co za tym idzie nie muszą mijać was szerokim łukiem...:) by zostać nieokaleczonymi lub zestresowanymi...:)
Ogólnie słusznie prawisz poza komunikacją lotniczą :) Tu w zależności od linii lotniczych można przewozić zwierzęta (psy, koty) w przedziale pasażerskim w specjalnym transporterku tyle że waga wraz z "opakowaniem" nie może przekraczać 6-8 kg w zależności od linii lotniczej.
Ale można też większe zwierzęta "nadać" do przedziału bagażowego. Lufthansa udostępnia własne transportery do tego i w zależności od jego wielkości jest odpowiednia opłata. W LOT chyba trzeba mieć własny transporter.
Ponadto nawet można nadać psa samego. My nadajemy a ktoś inny odbiera na lotnisku docelowym. W przypadku jak sprzedajemy psa za granicę to mniej stresowa dla psa jest podróż 1,5h samolotem niż kilkanaście godzin autem.
A co do wychowania ludzi o obsługi psa to moim zdaniem powinno to się odbywać już w szkole podstawowej podczas lekcji biologii. Zamiast rozpoznawać kostki powinny być podane informacje jak zachowywać się w stosunku do obcych psów. Na obce psy: - się nie cmoka - się nie gwiżdze - się nie wyciąga rąk - się nie kładzie ręki na głowie. zawsze z boku lub dołu i po aprobacie właściciela - się nie robi gwałtownych ruchów - się nie nachyla nad psem. Jak chcesz pogłaskać to kucnij. Przestajesz być zagrożeniem.
Niestety często dzieci nie są tego też uczone przez rodziców. Nie raz mieliśmy przez to przygody. Wszystkie dzieci jak widzą białego owczarka to od razu "MISIO!!!" i biegną psa a rodzice nic na to nie reagują. Na szczęście pies ma anielską cierpliwość, ale nie każdy taką ma.
Dzięki, wiedziałem, że małe psiaki mogą latać w innych liniach do 5 kg. Jednak w luku bagażowym to ja sobie nie wyobrażam i jaki on musi być "szczęśliwy" po takim locie...:)
Witajcie,
Chcę poruszyć temat wyprowadzania psów do parku przy szkole muzycznej (i nie tylko) bez smyczy i kagańca.
Wczoraj około godziny 21 szłam przez park przy szkole muzycznej z koleżanką, kiedy nagle zaczął w naszą stronę biec pies rasy amstaf. Szczekał i warczał na nas i mimo wołania przez właścicielkę biegł dalej w naszą stronę. Przestraszyłam się nie na żarty. Właścicielka nieudolnie próbowała zawołać swojego psa, bo ten ją ignorował. Po chwili sytuacja została opanowana, zwróciłyśmy wtedy grzecznie uwagę kobiecie, że takie psy powinno wyprowadzać się na smyczy i w kagańcu... Niestety spotkałyśmy się z niemiłą reakcją kobiety, która zapytała niemalże z taką samą agresją jaką wykazał się jej pupil: "a ugryzł cię?" Już pomijam, że bezczelnie zwróciła się do nas na "ty", ale co by zrobiła gdyby jej pies jednak ugryzł kogoś? Ja myślę, że uciekłaby, żeby tylko nie ponieść konsekwencji.
To były akurat godziny wieczorne, ale wiem, że właściciele psów mieszkajacy w blokach wyprowadzają je na siusiu i kupkę do parku wtedy kiedy przebywają tam dzieci.
Po pierwsze - park to nie jest ubikacja dla zwierząt!
Po drugie - jeśli juz właściciel wychodzi na spacer z psem powinien "uzbroić" go w kaganiec.
Może przydałyby się częstsze patrole policji w miejscach, gdzie właściciele psów robią z trawnika wychodek dla zwierząt...?
I tu się pojawia po raz kolejny temat: STRAŻ MIEJSKA. I po raz kolejny poddaję to pod dyskusję. Może trochę Off Topic ale myślę, że warto. Policja raczej się tym nie chce zajmować...
Nie rozumiem sformułowania "takie psy" też bym się wk..., bo uważam, że WSZYSTKIE psy powinny wychodzić na smyczach, może nie koniecznie w kagańcach tym bardziej tych beznadziejnych z materiału, które nie pozwalają psom regulować ciepłoty ciała,a jednak są w sprzedaży, a durni ludzie je kupiją!!! i Krszywdzą psy. Według mnie kaganiec się przydaje tylko i wyłącznie w środkach komunikacji miejskiej lub w dużych zagęszczeniach ludzi, gdzie dla spokoju innych można psu założyć.
a gdzie mają wyprowadzać psy jak nie do parku? Bo sobie nie wyobrażam? Parki chyba są dla wszystkich??? więc jeśli właściciel ma psa na smyczy i sprząta po nim to nie widzę problemu?
A było zadzwonić na policje w obecności tej Pani. Na pewno znajdą się przepisy na zachowanie tej pani. Mina by jej zrzedła.
W niektórych krajach żeby posiadać amstaffa trzeba przejść testy psychologiczne, mieć zaświadczenie o niekaralności, a po wszystkich przejść obowiązkowe szkolenia. Ponadto pies musi być rasowy z rejestrowanego źródła. Wwożenie, kupowanie, sprzedaż psów podobnych do ras niebezpiecznych jest prawnie zakazane.
Myślę że u nas takie przepisy też warto wprowadzić.
A co do kagańców to nie rozpędzajmy się już tak aby wszystkie psy. Dla większości wystarczy smycz. Wyobrażacie sobie buldoga angielskiego w kagańcu? :)
A co do parku to uważam że jest to lepsze miejsce do sikania dla psa niż mury bloków i chodniki.
Co do kup to wystarczy żeby mieszkańcy sprzątali po pupilach.
Akurat ta kobieta nie posprzątała! W blokach nie powinno trzymać się psów dużych ras. A piszę "takie psy", bo to są psy najbardziej agresywne i są niebezpieczne. I fakt, żałuję, że nie zadzwoniłam po policję.
Park jest dla wszystkich, ale nie dla psów załatwiających się gdzie popadnie!
Pies nic nie zrobił - policja też nic nie zrobi. Skończyło by się na słownym pouczeniu.Właścicielka psa dawno by sobie poszła do domu, a Państwo by stali i czekali na policje.
W blokach można trzymać psy każdej rasy i wielkości. Proszę uwierzyć, że pies wyprowadzany na spacery jest bardziej zrównoważony od psa puszczonego w domowym ogródku/kojcu.
Pies reguluje ciepłotę przez język dlatego lepiej zakładać kaganiec metalowy/plastikowy, ale kaganiec wcale nie uchroni nas przed poturbowaniem przez psa! Wystarczy sobie wyobrazić strzał w nos kagańcem metalowym zamontowanym na rozpędzonym 40-sto kilowym psie!
Moja rada : Jak pies chce ugryźć trzeba wyciągnąć rękę żeby nas w nią ugryzł i z całej siły uderzyć w najczulszy punkt, czyli nos. Jak się wyciągnie nogę to ugryzie nas w najczulszy punkt :-D
Ok. Powiem tak - uwielbiam psy i wiem, że niektóre po prostu są z natury agresywne a niektóre łagodne. Jeśli ktoś chce trzymać dużego psa w bloku - jego mieszkanie i jego sprawa (szkoda tylko, że robi psu krzywdę, ale to już inny temat), jeśli chce chodzić z psem na spacery - proszę bardzo, ale niech taki właściciel ma kontrolę nad psem, a nie tak jak ta kobieta woła go, ale tak jakby go nie wołała. Pies ją zignorował i dalej nacierał na nas.
Mój pies biega po podwórku i kiedy wyjdę z nim na spacer słucha się mnie bez problemu, bo jest tego nauczony. Jeśli ktoś nie potrafi nauczyć psa manier to nie powinien posiadać tego zwierzęcia. Znam osoby, które mają psy z tych groźniejszych ras i nie mają problemu ze spacerami, bo wiedzą jak zadbać o to, żeby pies nie stwarzał zagrożenia.
Może naprawdę rozpędziłam się z tymi kagańcami, bo rzeczywiście nie we wszystkich sytuacjach występuje potrzeba zakładania psu kagańca, ale smycz w niektórych przypadkach jest konieczna.
I mimo wszystko wolałabym wyjść z bliskiego spotkania z psem posiniaczona niż pogryziona...
Z resztą, macie rację. Nie reagujmy, miejmy wszystko gdzieś, niech każdy robi co chce i gdzie chce...
...ale kiedy stanie się tragedia to może wtedy ktoś zareaguje...
Dziwne mamy społeczeństwo w Sochaczewie.
Pozdrawiam.
Oczywiście można wychodzić z psami na spacer i nikt tego nikomu nie zabroni ale powinno to się odbywać na określonych zasadach. Smycz to podstawa, w przypadku większych i groźniejszych psów -kaganiec. Nie wspominając już w ogóle o kwestii sprzątania po swoich pupilkach, bo co z tego, że są pojemniki na psie odchody skoro ludzie nie potrafią sprzątnąć po piesku i później np. dziecko wpada na niespodziankę. Sama mam owczarka niemieckiego i zdaję sobie sprawę z tego, że trudno jest nad nim zapanować chociażby ze względu na jego masę, ale mam tego świadomość i nie narażam tym samym ludzi na niebezpieczeństwo. Ale niektórzy nie potrafią pomyśleć przed, tylko jak gdzieś kogoś ugryzie taki "spokojny" piesek to dopiero jest płacz i tragedia.
Ja wyobrażam sobie buldoga angielskiego w kagańcu. Jeden próbował mnie kiedyś zaatakować. Skończyło się na szczęście na poszarpanej nogawce. ;)
Nieprawdą jest, że TAKIE PSY są NAJBARDZIEJ agresywne. Nie ma psów z natury agresywnych. Wszystko zależy od WYCHOWANIA psa. To są jedynie predyspozycje do agresji(nie wliczamy w to nieufności do obcych, próby obrony), które można zdominować. Jednak są psy trudniejsze i łatwiejsze do ułożenia. Owszem, American Staffordshire Terrier, czy American PitBull Terrier to są rasy niebezpieczne, bo potrafią mocno złapać ząbkami, ale one naprawdę nie są agresywne. Jeśli kupuje takiego psa jakiś dresik i szczuje psem wszystko co się porusza, to potem ludzie zakorzeniają sobie w głowach takie opinie na temat tych ras. Wystarczy, że pies trochę zdziczeje, zdominuje domowników i po sprawie. Równie dobrze mogę trzymać w zamknięciu jakiegoś labradora, szczuć nim ludzi, a potem puścić i patrzeć jak gania i gryzie. Najgorszą męką dla psa jest kojec. Zamykanie na wizyty gości, podczas zabaw dzieci. Potem ludzie dziwią się, że pies zaatakował dziecko, które odbierał jako coś, co ogranicza mu terytorium za każdym razem jak pojawia się obok niego. ;p Zwierzęta mają trochę inne poglądy niż ludzie i inaczej odbierają świat, serio. I w ogóle tooo... ostatnio widziałam bardzo agresywną Chihuahuę. :)
I tak jak pisali poprzednicy - smycz obowiązkowo dla każdego psa, a kaganiec dla agresywnych (ale takich naprawdę agresywnych, a nie takich "bo to przecież groźna rasa jest!", a pani z kundlem, który rzuca się na wszystkich nie musi mieć kagańca, bo to mieszaniec przyjaznego spaniela). A z takimi głupimi babami trzeba odpowiednio porozmawiać na miejscu. ;p
Oczywiście nie ukrywam, że również jestem za ograniczeniem sprzedaży ras psów, które uważane są za groźne(i w sumie nietylko takich). Jeśli pies trafi do ludzi, którzy nie będą potrafili/nie będą chcieli go wychować może skończyć się to tragedią, a rasa nie będzie miała większego znaczenia.
I oczywiście mam grzecznego psa - amstaffa. ;)
Zgadzam się z przedmówcą.
Jeśli właściciele mają sprzątać odchody po swoich pupilach to:
Po pierwsze - nie widzę w naszym mieście pojemników do których wrzucałoby się sprzątnięte odchody
Po drugie - płacę za psa podatek więc miasto powinno np. za pieniądze z podatków za psy zakupić sprzęt do sprzatania odchodów i mieszkańcy którzy np. zalegają z czynszem, zalegają z alimentami w ramach odpracowania zaległości mogliby sprzatać odchody - tak jest w Krakowie i wszytko jest OK
Po trzecie - dlaczego czepiamy się tylko psów, przecież mieszkańcy Sochaczewa również trzymają w domach koty, które wypuszczają na dwór, a one tam się załatwiają
Poza tym wymagane jest żeby psy były szczepione na wściekliznę raz w roku, a szczepienie kotów na wściekliznę nie jest wymagane. Jak kot ugryzie lub mocno podrapie to rana sie babrze i bardzo długo sie leczy...
I gdzie tu logika???
oczywiście smycz dla każdego psa 100 % sie zgadzam plus to co pisze przedmówca też się zgadzam.
W parku przy muzycznej są pojemniki i woreczki na psie odchody. Widać droga/drogi furia161, że ich nie używasz skoro twierdzisz, że ich nie ma.
Logika jest pogrzebana w tym, że o pogryzieniu człowieka przez kota raczej się nie słyszy...
Zastanawia mnie jedno... Większa część mieszkańców twierdzi, ze są praworządnymi obywatelami miasta Sochaczewa... Skoro tak - to nie łamcie prawa. Trzymajcie psy na smyczy. Na to jest odpowiednia ustawa... I nie ma co mówić "jestem za trzymaniem psa na smyczy lub jestem przeciwko". Prawo jest prawem. I należy się do niego stosować. Amen
ja szczerze mówiąc też rzadko widzę pojemniki na odchody choć uważam to za świetny pomysł gdy go wprowadzano, nie mówie tylko o parku bo ja tam z psem nie zachodzę to nie wiem ale bardzo rzadko widzę te pojemniki dlaczego nie ma ich wszędzie? A na smyczy zawsze psa prowadzam szczególnie tam gdzie są ludzie i nie piszę że zgadzam się że psa na smyczy tylko z tym co piszą tu ludzie mówiąc o tym aspekcie.
NAJLEPSI SĄ WŁAŚCICIELE RASY HUSKY MIESZKAJĄCY W KUZNOCINIE ,WYPUSZCZAJA PSY SAMOPAS, BEZ KAKAŃCÓW.PIESKI PO KUZNOCINIE SOBIE BIEGAJĄ LUZ BLUES.
WYCHODZISZ DO PRACY A TAM PRZY FURTCE TWOJEJ 2 HUSKY BIEGAJĄ, WCZEŚNIEJ DZIECIAKI ZE SZKOŁY WRACAŁY A TERAZ MAJĄ WAKACJE.
DUŻO TRZEBA BY DOSZŁO DO TRAGEDII?
TRZEBA NIE MIEĆ OLEJU WE ŁBIE, ŻEBY TAK POSTĘPOWAĆ.
Kwik - podzielam zdanie i jestem w szoku w końcu jakiejś mądrej odpowiedzi, szacun ;-)
Hmmm, to jak się ma psa to trzeba czekać, aż Państwo kupi smycz, posłanie, miskę? A jaki problem mieć w kieszeni torebkę? Widać niektórzy mają ograniczoną wyobraźnię i szukają tylko pretekstu aby nie sprzątać!
Co do Huskych - to akurat trochę znam rasę i jeśli jak napisał Kwik o Larbadorach nie były szczute na ludzi to sobie nie wyobrażam Huskiego, który by zrobił człowiekowi krzywdę, to są psy do dogoterapii u nich agresja wobec ludzi nie istnieje?!?!No i może to nie wina właściciela, który wypuszcza je specjalnie, a ogrodzenia, bo te psy są bardzo pomysłowe w znajdowaniu drogi na polowanie i obchód okolicy. Może warto z nim po prostu porozmawiać?
Według mnie psy bez smyczy nie powinny być wyprowadzane, a wielkość psa trzymanego w mieszkaniu nie świadczy o robieniu mu krzywdy, często taki jest lepiej zsocjalizowany i ma więcej ruchu niż ten "biegający" po ogrodzie, albo siedzący w kojcu czy co gorsza na łańcuchu.
park parkiem. Jakiś czas temu gdy byłam z córką na cmentarzu miejskim przy wyjściu stał sobie owczarek niemiecki. Właściciel nalewał wode a smycz grzecznie położył koło psa. Gdy byłyśmy na tyle blisko aby poprosić Pana o wzięcie psa, czworonóg nagle rzucił się na nas. Zaznaczę, że nie miał kagańca. Na szczęście właściciel zdążył złapać smycz. Gdy powiedziałam, że powinien pies mieć kaganiec usłyszałam, że ma a on może psa prowadzać bez ponieważ jest policjantem. I gdzie tu sprawiedliwość?
uff niezłe... co za gbur, pies szkolony do obrony i ataku powinien mieć kaganiec tym bardziej gdy właściciel ma tendencje do zostawiania go sobie samopas, ale w takim przypadku nie powinno się zwracać bezpośrednio do właściciela gdy pies ma swobodę i może nas zaatakować broniąc go to był błąd i nie ważne czy pies policyjny czy nie większość psów odebrałaby to jako atak i nie należy tak robić jeśli nie mamy pewności że pies jest uwiązany lub że właściciel trzyma go mocno.
uff niezłe... co za gbur, pies szkolony do obrony i ataku powinien mieć kaganiec tym bardziej gdy właściciel ma tendencje do zostawiania go sobie samopas, ale w takim przypadku nie powinno się zwracać bezpośrednio do właściciela gdy pies ma swobodę i może nas zaatakować broniąc go to był błąd i nie ważne czy pies policyjny czy nie większość psów odebrałaby to jako atak i nie należy tak robić jeśli nie mamy pewności że pies jest uwiązany lub że właściciel trzyma go mocno.
Do właściciela zwróciłam się dopiero po ataku. Na szczęście nikomu nic się nie stało ale jednak mogło.
Pozwolę sobie na pewne wskazówki.
Po pierwsze w/g obowiązujących przepisów każdy pies mający własciciela powinien być wyprowadzany na smyczy. Kaganiec jest przeznaczony dla psów agresywnych oraz w przypadku przewozów komunikacją miejską i wszelaką inną...nadmienię, że nie przewozi się psów komunikacją lotniczą, choć są wyjątki dla psów do 5kg w specjalnych klatkach.
Po drugie jeśli widzimy psa bez kagańca i nie trzymanego na smyczy przez właściciela to powinniśmy przejść spokojnie bez niekontrolowanych ruchów. Pamiętajmy, że pies wyczówa nasz strach i potrafi zaatakować. Wszelkie uwagi kierowane pod adresem własciciela są odbierane przez psy jako atak na jego właściciela. W momencie gdy widzimy, iż pies zaczyna nas atakować stajemy w bezruchu zasłaniając twarz, pies jest wtedy zdezorientowany i na wołanie przez właściciela powinien pozostawić potencjalną ofiarę. W momencie gdy pies jest już na smyczy wtedy możemy a nawet powinniśmy zwrócić uwagę właścicielowi.
Z obserwacji widzę, że w naszym mieście bezmyślność właścicieli jest większa niż agresywność pupili...:)
I tu apel do właścicieli...zacznijcie myśleć bo nie wszyscy mieszkańcy są wielbicielami psów a co za tym idzie nie muszą mijać was szerokim łukiem...:) by zostać nieokaleczonymi lub zestresowanymi...:)
Karol
Ogólnie słusznie prawisz poza komunikacją lotniczą :)
Tu w zależności od linii lotniczych można przewozić zwierzęta (psy, koty) w przedziale pasażerskim w specjalnym transporterku tyle że waga wraz z "opakowaniem" nie może przekraczać 6-8 kg w zależności od linii lotniczej.
Ale można też większe zwierzęta "nadać" do przedziału bagażowego. Lufthansa udostępnia własne transportery do tego i w zależności od jego wielkości jest odpowiednia opłata. W LOT chyba trzeba mieć własny transporter.
Ponadto nawet można nadać psa samego. My nadajemy a ktoś inny odbiera na lotnisku docelowym.
W przypadku jak sprzedajemy psa za granicę to mniej stresowa dla psa jest podróż 1,5h samolotem niż kilkanaście godzin autem.
A co do wychowania ludzi o obsługi psa to moim zdaniem powinno to się odbywać już w szkole podstawowej podczas lekcji biologii. Zamiast rozpoznawać kostki powinny być podane informacje jak zachowywać się w stosunku do obcych psów.
Na obce psy:
- się nie cmoka
- się nie gwiżdze
- się nie wyciąga rąk
- się nie kładzie ręki na głowie. zawsze z boku lub dołu i po aprobacie właściciela
- się nie robi gwałtownych ruchów
- się nie nachyla nad psem. Jak chcesz pogłaskać to kucnij. Przestajesz być zagrożeniem.
Niestety często dzieci nie są tego też uczone przez rodziców.
Nie raz mieliśmy przez to przygody. Wszystkie dzieci jak widzą białego owczarka to od razu "MISIO!!!" i biegną psa a rodzice nic na to nie reagują. Na szczęście pies ma anielską cierpliwość, ale nie każdy taką ma.
Dzięki, wiedziałem, że małe psiaki mogą latać w innych liniach do 5 kg. Jednak w luku bagażowym to ja sobie nie wyobrażam i jaki on musi być "szczęśliwy" po takim locie...:)
Karol