Mam do oddania suczkę -MIMI. Ma dwa lata i jest raczej udomowionym psem. Jest to mieszaniec(jamnika długowłosego z kundlem). Krótka czarna sierść i krótkie łapki(jak widać na zdjęciu).Pocieszna i nie robi kłopotu. Uprzejmie proszę o kontakt w razie jakichkolwiek pytań.e-mail: joakow00727@wp.plLiczę na szybki odzew. Z góry dziękuję.
nie rozumie ale proszę przesłać więcej zdjęć - może uda się pomóc. I bardzo proszę nie wierzyć w jakieś cudowne Okienka życie - to oddanie psa do schroniska tylko trochę inaczej.
Dziewczyna napisała przecież o co chodzi.nie rozumie ale proszę przesłać więcej zdjęć - może uda się pomóc. I bardzo proszę nie wierzyć w jakieś cudowne Okienka życie - to oddanie psa do schroniska tylko trochę inaczej.
czasami lepiej pies ma w schronisku niż w domu u właściciela ,czemu wszyscy myślą że schroniska to samo zło ,a tak serio to nie wiem czy jak ktoś się chce pozbyć zwierzaka a nie ma komu dać i nikt nie chce a do schronu nie chce oddać to lepsze jest chyba uśpienie niż wyrzucenie na ulicę czy do lasu .
dragon36, nikt nam nie dał prawa decydowania o życiu innych. Widziałam wiele razy psiaka walczącego o życie i uwierz mi walczą do końca. Niepokoi mnie Twoja wypowiedź.Roxi - teraz trzeba działać, krytyka jest zbędna zwłaszcza jeśli nie zna się prawdziwej przyczyny. Może jednak powód jest poważny? Pomóżcie znaleźć dom dla tej psiny, a autorkę tego wątku proszę - nie miej już nigdy psa ani kota, ani żadnego żywego stworzenia.
zmieniam miejsce zamieszkania i nie mam wyboru! Może to się wydać dziwne...No cóż . Mam do wyboru albo zatrzymać psa i zamieszkać z nią chyba pod mostem,albo oddać psa komuś,kto nie zrobi mu krzywdy ,mieć pewność ,że będzie jej dobrze a sama również mieć gdzie mieszkać! Nie znudziła mi się...skoro macie Państwo takie odczucia to trudno...nie chcę łaski. Szkoda tylko,że uważacie to za jakiś cholerne ,,widzi mi się". Przykro mi i dziękuję za pomoc i oczernianie.Pozdrawiam ;(
nero rozumiem co to piszesz i wiem jak jest ale nie wiem raz jeszcze się powtórzę czy nie lepsze jest uśpienie zwierzaka niż pozostawienie przywiązanego w lesie czy wyżucenie na ulice ,temat się robi całkiem odmienny niż był zaczęty ale taka jest prawda mamy różne zwierzęta mieszkają z nami i los sprawia figle trzeba się pozbyć z powodów od nas nie zależnych czasami ,nie wyobrażam sobie mieć psa 5 lat i oddać do schronu czy kogoś obcego dlatego napisałem że chyba lepsza eutanazja w takim wypadku.
Co proszę?Uśmiercać psa dlatego ,bo będzie miał innych właścicieli??? Niedorzeczność. A ty zabił byś swojego najlepszego przyjaciela tylko dlatego,że <załóżmy czysto teoretycznie> stracił pracę,dom,a Ty byś nie mógł przyjąć go pod swój dach. Tak chciałbyś mu pomóc.Uśmiercając go? Wiem,że to jest bardzo abstrakcyjne i wysoce wyolbrzymione porównanie,ale ja tak to odbieram. Nie każdy ma prawo wyboru co do pewnych sytuacji. Dlatego zawsze trzeba szukać alternatywy a nie iść na łatwiznę. I nie, nie idę na łatwiznę, bo to nie moja wina,że tak wyszło, iż muszę ją oddać.Wydaje mi się ,że dalsza moja argumentacja tutaj nie ma sensu. Mam wrażenie,że nie wiedząc nic niektórzy znają moją sytuację lepiej niż ja sama. Ciekawe...bardzo ciekawe :<
w moich postach wcale nie nawiązałem do Twojej sytuacji tylko tak ogólnie przy okazji oddania psa lub wyżuceniu przywiązaniu itp., uznałem to za lepsze zło ta eutanazja ,wiadomo że ciężko jest poddać uśpieniu własnego zwierza ,ale postawmy się w jego sytuacji gdzie jest z nami niekiedy kilkanaście lat i oddajemy go do schronu ,wcale tu nie każe usypiać tylko podałem taki przykład .
W porządku. Nie wnikam. Chciałam tylko uświadomić,że dla mnie to nie jest łatwa sytuacja.Tylko tyle.Stąd też moje zażenowanie i zdenerwowanie niektórymi wypowiedziami.Ale nadal oczekuję jakiejś odpowiedzi a propos przygarnięcia Mimi i skrycie liczę na kogoś,kto jednak ma możliwość podjęcia się opieki nad nią.
Bardzo dobrze że piszesz i szukasz domu na stronach ,wiadomo że zawsze się znajdą ludzie co do każdego postu coś musza dobrego czy złego napisać ,ze swej strony życzę aby szybko znalazła dom.
Dragon, eutanazję uznaję jedynie w przypadku gdy cierpienie jest większe niż chęć życia. Kiedy nie ma już nadziei na poprawę - a więc tylko śmierć jest jedynym wyjściem. Porzucenia zwierzęcia w lesie? tego też nie dopuszczam. To może zrobić tylko śmieć, gnój, albo nie wiem jakiego określenia mogę użyć. Temu kto dopuszcza się takiego okrucieństwa nie życzę niczego bo nie jest wart nawet splunięcia a co dopiero myślenia o nim. Są sytuacje, że nie ma wyjścia i trzeba podjąć decyzję o rozstaniu z przyjacielem. Niestety życie różne ma niespodzianki, ale wtedy nie można pozostawić zwierzaka bez zapewnienia mu przyszłości.Wiesz Dragon, w swojej pracy ciągle mam do czynienia z rozstaniem. Moje zwierzaki przychodzą do fundacji i bardzo się zżywamy - one ze mną ja z nimi. I ciągle szukam dla nich domów, a kiedy znajdę one patrzą na mnie z pytaniem we wzroku - "Dlaczego, czy na pewno tak ma być?". A ja mam uczucie, że je zdradzam, że zdradzam ich zaufanie, ale mówię "tak jest dobrze, tak musi być" i one chyba mi wierzą. Czy myślisz, że lepiej by było je uśpić?Czasem nowi właściciele przejeżdżają w odwiedziny i wiesz co? - one nie chcą wejść na podwórko, nie poznają mnie, uciekają do swoich nowych ludzi. Myślę, że Mimi też znajdzie drugi dom - BARDZO WAS PROSZĘ, POMÓŻCIE. Wśród Waszych znajomych na pewno jest ktoś kto jeszcze nie wie, że bardzo chce mieć kumpla do spacerów, zabawy, wieczornego oglądania seriali.
ja nie każe nikomu usypiać niczego tylko podałem przykład że zamiast wyrzuceniu do lasu czy przywiązaniu gdzieś w krzakach to lepiej uśpić ,o to mi chodzi a nie o usypianie czy szczeniaki gdzieś w kartonie w śmietniku o to chodzi .
szukamy dalej choć ogłoszenia nie wiele dały. Czy jest możliwość dostania innych zdjęć? Miałam kilka zapytań o Mimi ale każdy chce ją zobaczyć trochę "dokładniej".
Byłaby taka możliwość z tym ,że niestety nie wcześniej niż w czwartek z racji tego ,że w tym momencie nie jestem w stanie ich dosłać.Ja również pytam,jednak nie ma odzewu. Pojawiło się również pewne światełko..być może będzie mogła zostać. Szczerze mam taką nadzieję,ale dopóki nie mam stu procentowej pewności nadal szukam. Tak w ogóle bardzo chciałam podziękować za poszukiwania domu dla Mimi. Dziękuję z całego serca.
Tak czytam co piszecie i aż muszę coś napisać... Dziewczyna ewidentnie chcę się pozbyć psa , oddać i mieć j a gdzieś. Gdyby było inaczej w całym tym ogłoszeniu by zasugerowała,że ewentualnie może dołożyć się do utrzymania zwierzęcia.Chyba,że ktoś by sobie nie życzył.Bardziej zależało by jej na przetrzymaniu niż na pozbyciu... Ciężka sytuacja- tłumaczenie takie nijakie. Tak to opowiem Wam o czymś co kilka lat temu miało u mnie miejsce: Mając 18 lat z mężem na studiach PRZYGARNĘLIŚMY sobie pieska, też uroczą suczkę. Było to bez uzgodnienia z rodzicami..w związku z czym ani moi ani jego rodzice nie pozwolili,żeby zwierzątko mieszkało u któregoś z nas. Wtedy padło pytanie: I co teraz? Nie wiedzieliśmy co zrobić, ale w życiu nam do głowy nie przyszło,żeby z powrotem oddać ją tam skąd wzięliśmy.. Podzwoniliśmy po znajomych i prawie wszyscy nam odmówili(Jedna dziewczyna zgodziła się przygarnąć ją na jedną noc)... Ale po tej nocy znowu był problem.. oboje mieliśmy tego dosyć i tu nagle spacerując z sunią ulicą szła taka starsza pani... Zatrzymała się koło nas (jak się potem okazało była wolontariuszką w schronisku za czasów swej młodości)..Chwaliła wygląd psiaka i mój mąż z racji tego,że jest wygadany wyskoczył z problemem do tej pani. Ona po pięciu minutowym namyśle zgodziła się przygarnąć naszą sunie na pewien czas aż do ustabilizowania sytuacji, tylko,że my młodzi pomagaliśmy jej przy wszystkim, zapewnialiśmy oczywiście wszystko także dla psa.Codziennie spędzaliśmy z nimi mnóstwo czasu ...I tak nasza historia trwała 5 lat po tym czasie znaleźliśmy wspólne mieszkanie i zabraliśmy sunię...Była z Nami jeszcze 5 lat, potem niestety i ją starość dopadła(zmarła tego samego dnia co ta starsza pani...;(). My mieliśmy szczęście akurat.. a dziewczyna, która dodała post próbowała coś działać czy po prostu poszła na łatwiznę??? Sama bym przygarnęła sunię, ale mam 3 małych dzieci i to w wieku chyba najgorszym z możliwych, dlatego niestety nie mogę ...
Tutaj zaszczuta i niezwykle oczerniona właścicielka Mimi. Wiele szumu ,bo chciałam dobrze. I wyszło. Moja nieczuła osoba jednak pozostawia sunię dla siebie.Może to i dobrze, bo czytając te wszystkie brednie na forum aż mnie mdli. Ale z góry dziękują za pomoc, przynajmniej tym, którzy rzeczywiście takiej pomocy chcieli udzielić i wspierali,bo to nie była łatwa sprawa. Pozdrawiam osoby ,którym życie leci niezwykle łatwo, przyjemnie i bezproblemowo. Życzę wam abyście nigdy przenigdy nie zostali postawieni przed faktem dokonanym. Przed sytuacją bez wyjścia i żadnej alternatywy.
Mimi ma się dobrze i będzie się miała,bo jest <może trudno w to uwierzyć> w dobrych rękach.
Mam do oddania suczkę -MIMI. Ma dwa lata i jest raczej udomowionym psem. Jest to mieszaniec(jamnika długowłosego z kundlem). Krótka czarna sierść i krótkie łapki(jak widać na zdjęciu).Pocieszna i nie robi kłopotu. Uprzejmie proszę o kontakt w razie jakichkolwiek pytań.e-mail: joakow00727@wp.plLiczę na szybki odzew. Z góry dziękuję.
dlaczego ją oddajesz?
Niestety sytuacja tego wymaga,a nie chcę żeby trafiła do schroniska. Nie chcę tego robić :(
nie rozumie ale proszę przesłać więcej zdjęć - może uda się pomóc. I bardzo proszę nie wierzyć w jakieś cudowne Okienka życie - to oddanie psa do schroniska tylko trochę inaczej.
Dziewczyna napisała przecież o co chodzi.nie rozumie ale proszę przesłać więcej zdjęć - może uda się pomóc. I bardzo proszę nie wierzyć w jakieś cudowne Okienka życie - to oddanie psa do schroniska tylko trochę inaczej.
Objaśnienie dla Fundacja Nero: Znudziła mi się dlatego ja oddam.. Nie chcę oddawać do schroniska bo będę miała ją na sumieniu...
czasami lepiej pies ma w schronisku niż w domu u właściciela ,czemu wszyscy myślą że schroniska to samo zło ,a tak serio to nie wiem czy jak ktoś się chce pozbyć zwierzaka a nie ma komu dać i nikt nie chce a do schronu nie chce oddać to lepsze jest chyba uśpienie niż wyrzucenie na ulicę czy do lasu .
dragon36, nikt nam nie dał prawa decydowania o życiu innych. Widziałam wiele razy psiaka walczącego o życie i uwierz mi walczą do końca. Niepokoi mnie Twoja wypowiedź.Roxi - teraz trzeba działać, krytyka jest zbędna zwłaszcza jeśli nie zna się prawdziwej przyczyny. Może jednak powód jest poważny? Pomóżcie znaleźć dom dla tej psiny, a autorkę tego wątku proszę - nie miej już nigdy psa ani kota, ani żadnego żywego stworzenia.
zmieniam miejsce zamieszkania i nie mam wyboru! Może to się wydać dziwne...No cóż . Mam do wyboru albo zatrzymać psa i zamieszkać z nią chyba pod mostem,albo oddać psa komuś,kto nie zrobi mu krzywdy ,mieć pewność ,że będzie jej dobrze a sama również mieć gdzie mieszkać! Nie znudziła mi się...skoro macie Państwo takie odczucia to trudno...nie chcę łaski. Szkoda tylko,że uważacie to za jakiś cholerne ,,widzi mi się". Przykro mi i dziękuję za pomoc i oczernianie.Pozdrawiam ;(
Te słowa to cios poniżej pasa....nie skomentuje.Szkoda słów.
nero rozumiem co to piszesz i wiem jak jest ale nie wiem raz jeszcze się powtórzę czy nie lepsze jest uśpienie zwierzaka niż pozostawienie przywiązanego w lesie czy wyżucenie na ulice ,temat się robi całkiem odmienny niż był zaczęty ale taka jest prawda mamy różne zwierzęta mieszkają z nami i los sprawia figle trzeba się pozbyć z powodów od nas nie zależnych czasami ,nie wyobrażam sobie mieć psa 5 lat i oddać do schronu czy kogoś obcego dlatego napisałem że chyba lepsza eutanazja w takim wypadku.
Co proszę?Uśmiercać psa dlatego ,bo będzie miał innych właścicieli??? Niedorzeczność. A ty zabił byś swojego najlepszego przyjaciela tylko dlatego,że <załóżmy czysto teoretycznie> stracił pracę,dom,a Ty byś nie mógł przyjąć go pod swój dach. Tak chciałbyś mu pomóc.Uśmiercając go? Wiem,że to jest bardzo abstrakcyjne i wysoce wyolbrzymione porównanie,ale ja tak to odbieram. Nie każdy ma prawo wyboru co do pewnych sytuacji. Dlatego zawsze trzeba szukać alternatywy a nie iść na łatwiznę. I nie, nie idę na łatwiznę, bo to nie moja wina,że tak wyszło, iż muszę ją oddać.Wydaje mi się ,że dalsza moja argumentacja tutaj nie ma sensu. Mam wrażenie,że nie wiedząc nic niektórzy znają moją sytuację lepiej niż ja sama. Ciekawe...bardzo ciekawe :<
w moich postach wcale nie nawiązałem do Twojej sytuacji tylko tak ogólnie przy okazji oddania psa lub wyżuceniu przywiązaniu itp., uznałem to za lepsze zło ta eutanazja ,wiadomo że ciężko jest poddać uśpieniu własnego zwierza ,ale postawmy się w jego sytuacji gdzie jest z nami niekiedy kilkanaście lat i oddajemy go do schronu ,wcale tu nie każe usypiać tylko podałem taki przykład .
W porządku. Nie wnikam. Chciałam tylko uświadomić,że dla mnie to nie jest łatwa sytuacja.Tylko tyle.Stąd też moje zażenowanie i zdenerwowanie niektórymi wypowiedziami.Ale nadal oczekuję jakiejś odpowiedzi a propos przygarnięcia Mimi i skrycie liczę na kogoś,kto jednak ma możliwość podjęcia się opieki nad nią.
Bardzo dobrze że piszesz i szukasz domu na stronach ,wiadomo że zawsze się znajdą ludzie co do każdego postu coś musza dobrego czy złego napisać ,ze swej strony życzę aby szybko znalazła dom.
Dragon, eutanazję uznaję jedynie w przypadku gdy cierpienie jest większe niż chęć życia. Kiedy nie ma już nadziei na poprawę - a więc tylko śmierć jest jedynym wyjściem. Porzucenia zwierzęcia w lesie? tego też nie dopuszczam. To może zrobić tylko śmieć, gnój, albo nie wiem jakiego określenia mogę użyć. Temu kto dopuszcza się takiego okrucieństwa nie życzę niczego bo nie jest wart nawet splunięcia a co dopiero myślenia o nim. Są sytuacje, że nie ma wyjścia i trzeba podjąć decyzję o rozstaniu z przyjacielem. Niestety życie różne ma niespodzianki, ale wtedy nie można pozostawić zwierzaka bez zapewnienia mu przyszłości.Wiesz Dragon, w swojej pracy ciągle mam do czynienia z rozstaniem. Moje zwierzaki przychodzą do fundacji i bardzo się zżywamy - one ze mną ja z nimi. I ciągle szukam dla nich domów, a kiedy znajdę one patrzą na mnie z pytaniem we wzroku - "Dlaczego, czy na pewno tak ma być?". A ja mam uczucie, że je zdradzam, że zdradzam ich zaufanie, ale mówię "tak jest dobrze, tak musi być" i one chyba mi wierzą. Czy myślisz, że lepiej by było je uśpić?Czasem nowi właściciele przejeżdżają w odwiedziny i wiesz co? - one nie chcą wejść na podwórko, nie poznają mnie, uciekają do swoich nowych ludzi. Myślę, że Mimi też znajdzie drugi dom - BARDZO WAS PROSZĘ, POMÓŻCIE. Wśród Waszych znajomych na pewno jest ktoś kto jeszcze nie wie, że bardzo chce mieć kumpla do spacerów, zabawy, wieczornego oglądania seriali.
ja nie każe nikomu usypiać niczego tylko podałem przykład że zamiast wyrzuceniu do lasu czy przywiązaniu gdzieś w krzakach to lepiej uśpić ,o to mi chodzi a nie o usypianie czy szczeniaki gdzieś w kartonie w śmietniku o to chodzi .
Wyślij mi proszę więcej zdjęć na maila - jowita252@interia.pl
Suczka pewnie nie była sterylizowana? Wiesz, czy dogaduje się z kotami?
Jowita, przesyłam Ci fotki, które dostałam od joakow00727.
jowi252 - zapytałaś o suczkę,ale nie wiem czy jesteś zainteresowana. Nie odpisałaś ani tak ani nie. :(
szukamy dalej choć ogłoszenia nie wiele dały. Czy jest możliwość dostania innych zdjęć? Miałam kilka zapytań o Mimi ale każdy chce ją zobaczyć trochę "dokładniej".
Byłaby taka możliwość z tym ,że niestety nie wcześniej niż w czwartek z racji tego ,że w tym momencie nie jestem w stanie ich dosłać.Ja również pytam,jednak nie ma odzewu. Pojawiło się również pewne światełko..być może będzie mogła zostać. Szczerze mam taką nadzieję,ale dopóki nie mam stu procentowej pewności nadal szukam. Tak w ogóle bardzo chciałam podziękować za poszukiwania domu dla Mimi. Dziękuję z całego serca.
czy już coś wiadomo? Czy Mimi będzie mogła zostać?
Tak czytam co piszecie i aż muszę coś napisać... Dziewczyna ewidentnie chcę się pozbyć psa , oddać i mieć j a gdzieś. Gdyby było inaczej w całym tym ogłoszeniu by zasugerowała,że ewentualnie może dołożyć się do utrzymania zwierzęcia.Chyba,że ktoś by sobie nie życzył.Bardziej zależało by jej na przetrzymaniu niż na pozbyciu...
Ciężka sytuacja- tłumaczenie takie nijakie. Tak to opowiem Wam o czymś co kilka lat temu miało u mnie miejsce: Mając 18 lat z mężem na studiach PRZYGARNĘLIŚMY sobie pieska, też uroczą suczkę. Było to bez uzgodnienia z rodzicami..w związku z czym ani moi ani jego rodzice nie pozwolili,żeby zwierzątko mieszkało u któregoś z nas. Wtedy padło pytanie: I co teraz? Nie wiedzieliśmy co zrobić, ale w życiu nam do głowy nie przyszło,żeby z powrotem oddać ją tam skąd wzięliśmy.. Podzwoniliśmy po znajomych i prawie wszyscy nam odmówili(Jedna dziewczyna zgodziła się przygarnąć ją na jedną noc)... Ale po tej nocy znowu był problem.. oboje mieliśmy tego dosyć i tu nagle spacerując z sunią ulicą szła taka starsza pani... Zatrzymała się koło nas (jak się potem okazało była wolontariuszką w schronisku za czasów swej młodości)..Chwaliła wygląd psiaka i mój mąż z racji tego,że jest wygadany wyskoczył z problemem do tej pani. Ona po pięciu minutowym namyśle zgodziła się przygarnąć naszą sunie na pewien czas aż do ustabilizowania sytuacji, tylko,że my młodzi pomagaliśmy jej przy wszystkim, zapewnialiśmy oczywiście wszystko także dla psa.Codziennie spędzaliśmy z nimi mnóstwo czasu ...I tak nasza historia trwała 5 lat po tym czasie znaleźliśmy wspólne mieszkanie i zabraliśmy sunię...Była z Nami jeszcze 5 lat, potem niestety i ją starość dopadła(zmarła tego samego dnia co ta starsza pani...;(). My mieliśmy szczęście akurat.. a dziewczyna, która dodała post próbowała coś działać czy po prostu poszła na łatwiznę???
Sama bym przygarnęła sunię, ale mam 3 małych dzieci i to w wieku chyba najgorszym z możliwych, dlatego niestety nie mogę ...
jak sytuacja z psem ? czy ma nowy dom ?,bo szumu krzyku akcje nie z tej ziemi ,a sama zainteresowana jakoś nic nie pisze jaki finał sprawy .
zaszczuliście ją, to co się dziwić !!!
kogo ja tu widzę tygrys się odezwał .
Tutaj zaszczuta i niezwykle oczerniona właścicielka Mimi. Wiele szumu ,bo chciałam dobrze. I wyszło. Moja nieczuła osoba jednak pozostawia sunię dla siebie.Może to i dobrze, bo czytając te wszystkie brednie na forum aż mnie mdli. Ale z góry dziękują za pomoc, przynajmniej tym, którzy rzeczywiście takiej pomocy chcieli udzielić i wspierali,bo to nie była łatwa sprawa. Pozdrawiam osoby ,którym życie leci niezwykle łatwo, przyjemnie i bezproblemowo. Życzę wam abyście nigdy przenigdy nie zostali postawieni przed faktem dokonanym. Przed sytuacją bez wyjścia i żadnej alternatywy.
Mimi ma się dobrze i będzie się miała,bo jest <może trudno w to uwierzyć> w dobrych rękach.
I jeszcze raz dziękuję!
dobrze że napisałaś co i jak bo zapewne wielu przychylnych sprawie przynajmniej wie ze już nie trzeba szukać tej suczce domu.