czwartek,25.01.2007,godz7,50 wejście na basen-tutaj także napadało mnóstwo śniegu,pracownicy odśnieżyli chodnik przed wejściem(parking calutki zasypany) i nagle, na widok nadjeżdżającego auta m-ki Rover rzucają się pospiesznie ze sprzętem na służbowy parking i odśnieżają jedno miejsce-kto to jedzie,zapytacie? Dziedzic jakiś? Nieee, to TYLKO Dyrektor obiektu, dziedzic wiedziałby,że najpierw trzeba wyszykować miejsce dla gości( szanownych Klientów)- ale to nie te poziomy......P.S. o 10,00 sytuacja bez zmian
czwartek,25.01.2007,godz7,50 wejście na basen-tutaj także napadało mnóstwo śniegu,pracownicy odśnieżyli chodnik przed wejściem(parking calutki zasypany) i nagle, na widok nadjeżdżającego auta m-ki Rover rzucają się pospiesznie ze sprzętem na służbowy parking i odśnieżają jedno miejsce-kto to jedzie,zapytacie? Dziedzic jakiś? Nieee, to TYLKO Dyrektor obiektu, dziedzic wiedziałby,że najpierw trzeba wyszykować miejsce dla gości( szanownych Klientów)- ale to nie te poziomy......P.S. o 10,00 sytuacja bez zmian
Podoba mi sie trzeba mam takich dziedzcow wiecej ,aby odsniezano wszyskie chodniki i parkingi.
A co o tym sądzi Mieczysław dyrektor?
Ten Rover to dyrektor Mieczyslaw,nie zalapales?Mial juz odsniezone miejsce,to co mial mowic:)))...
Motyla noga, Karolu, nie złapałem. Jak dobrze, że jesteś.
Karol997 od jutra karol - nie zrozumiałeś, on nie odsnieżał. On przyjechał.
W tym temacie nikt nikogo nie załapał :)