Odpowiedzi na przedstawione przeze mnie zarzuty wobec Pana Krysiaka są strasznie wymijające. Powołuje się Pan na demokrtyczne procedury postepowania wobec takich sytuacji. Czyżby demokracja w Polsce obowiązywała w Sochaczewie od 2003 r.? Ustawa weszła w życie w sieroniu 1997 r. Dlaczego przez sześć lat (tj. do 2003 roku) nikt nie zajął się poruszanym tematem? Dlaczego tak długo zwlekano z uzyskniem oświadczeń od poczszególnych urzdników? Dowody na temat prowadzenia działalności przez Pana Krysiaka znajdują się W Urzędzie Miasta (wpis do ewidencji działalności gospodarczej), Starostwie Powiatowym (Wydział Nadzoru Budowlanego) i u byłych klientów Pana Krysiaka. Nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby to sprawdzić. A może brakuje chęci weryfikacji przedstawionych "oszczerstw" ze strony Pana Burmistrza? Trzeba tylko chcieć. Moim zdaniem próba obrony urzędu jest dla mnie po prostu żałosna. Pana stanowisko nie uprawnia Pana do próby sprytnego uniknięcia tematu i szkalowania opini czytelników. Przecież jest ktoś odpowiedzialny za przedstawioną przeze mnie stuację. Czytelnik.
Proszę jeszcze raz o powstrzymanie emocji, bo te nigdy nie służą sprawie, i skorzystanie z dróg, jakie zaproponowałem. Jeśli ma Pan dowody rzekomych win Pana Naczelnika, proszę o zbadanie sprawy poprosić Burmistrza lub prokuraturę. Otrzyma Pan wtedy jasną odpowiedź, czy Pan Naczelnik naruszył kiedykolwiek prawo. Z dokumentów, jakie są w posiadaniu UM wynika, że nie. Ale niech sprawę rozpatrzą niezależne organy sprawiedliwości. Na marginesie, Pan wie, z kim koresponduje. Ja nie mam takiego luksusu. Może się nam Pan przedstawi. Myslę, że sprawa do tego dojrzała.
Nie widzę żadnego uzasadnienia dla dalszej dyskusji na temat "win" Pana Naczelnika, w sytuacji, gdy Czytelnik nie dość dokładnie zapoznał się z aktami prawnymi, które przywołuje. Na czwartkowej naradzie burmistrzów temat był dogłębnie analizowany i nie doszukano się uzasadnienia dla żadnego z przytaczanych zarzutów. W tej sytuacji jeszcze raz mogę ponowić apel - proszę pójść z "dowodami" do prokuratury.
Panie Danielu, da Pan spokój z takimi bzdetami w zaistniałej sytuacji. Wczoraj ja palnąłem sprawę prima aprilisową. Wyciszmy się w tym czasie. Przyjdzie czas na dyskusję poruszonego przez Pana problemu.
Odpowiedzi na przedstawione przeze mnie zarzuty wobec Pana Krysiaka są strasznie wymijające. Powołuje się Pan na demokrtyczne procedury postepowania wobec takich sytuacji. Czyżby demokracja w Polsce obowiązywała w Sochaczewie od 2003 r.? Ustawa weszła w życie w sieroniu 1997 r. Dlaczego przez sześć lat (tj. do 2003 roku) nikt nie zajął się poruszanym tematem? Dlaczego tak długo zwlekano z uzyskniem oświadczeń od poczszególnych urzdników? Dowody na temat prowadzenia działalności przez Pana Krysiaka znajdują się W Urzędzie Miasta (wpis do ewidencji działalności gospodarczej), Starostwie Powiatowym (Wydział Nadzoru Budowlanego) i u byłych klientów Pana Krysiaka. Nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby to sprawdzić. A może brakuje chęci weryfikacji przedstawionych "oszczerstw" ze strony Pana Burmistrza? Trzeba tylko chcieć. Moim zdaniem próba obrony urzędu jest dla mnie po prostu żałosna. Pana stanowisko nie uprawnia Pana do próby sprytnego uniknięcia tematu i szkalowania opini czytelników. Przecież jest ktoś odpowiedzialny za przedstawioną przeze mnie stuację.
Czytelnik.
Proszę jeszcze raz o powstrzymanie emocji, bo te nigdy nie służą sprawie, i skorzystanie z dróg, jakie zaproponowałem. Jeśli ma Pan dowody rzekomych win Pana Naczelnika, proszę o zbadanie sprawy poprosić Burmistrza lub prokuraturę. Otrzyma Pan wtedy jasną odpowiedź, czy Pan Naczelnik naruszył kiedykolwiek prawo. Z dokumentów, jakie są w posiadaniu UM wynika, że nie. Ale niech sprawę rozpatrzą niezależne organy sprawiedliwości. Na marginesie, Pan wie, z kim koresponduje. Ja nie mam takiego luksusu. Może się nam Pan przedstawi. Myslę, że sprawa do tego dojrzała.
Nie widzę żadnego uzasadnienia dla dalszej dyskusji na temat "win" Pana Naczelnika, w sytuacji, gdy Czytelnik nie dość dokładnie zapoznał się z aktami prawnymi, które przywołuje. Na czwartkowej naradzie burmistrzów temat był dogłębnie analizowany i nie doszukano się uzasadnienia dla żadnego z przytaczanych zarzutów. W tej sytuacji jeszcze raz mogę ponowić apel - proszę pójść z "dowodami" do prokuratury.
Panie Danielu, da Pan spokój z takimi bzdetami w zaistniałej sytuacji. Wczoraj ja palnąłem sprawę prima aprilisową. Wyciszmy się w tym czasie. Przyjdzie czas na dyskusję poruszonego przez Pana problemu.