Zawsze w wakacje na Placu Kościuszki rozstawiana była scena... działo się cokolwiek i co by o tym nie pisać... ale się coś działo w wakacje dla młodzieży w mieście... przypomnijcie sobie jaki to brylowali na scenie miejscy notable przed wyborami (obietnice... i przechwałki )... jakoś teraz jedyną atrakcją wakacyjną na Placu Kościuszki obok Kawiarni była jedynie wodna kurtyna... Te wyrafinowane obietnice ze sceny urzędników Urzędu Miasta dbania o rozrywkę mieszkańców Sochaczewa rozbiły się o betonowy mur wygranych wyborów... piękne świadectwo niby troski politycznej przedwyborczej...
tadeuszu szanowny masz racje ,ta scena powinna stać od początku do końca wakacji i przynajmniej co niedziela gościć mieszkańców na co dzień pozbawionych atrakcji tego miasta.
ja mam atrakcje ktora przyciagnie tysiace mieszkancow na plac z wytryskiem :) ustawic pręgierz i biczowac tych apatycznych, nie posiadajacych wiedzy urzedasow.. kara za co? za brak checi zmiany czegos na lepsze, brak wyksztalcenia, marnotrawstwo czasu, okazji i pieniedzy, za to ze nawet jak cos zrobia to to spierdziela a inwencja tworczą nie siegają nawet do piet ferdkowi z kiepskich.
Za te sprawy odpowiedzialna jest p. Agata Kalińska z UM. Faktycznie lato mija a w mieście za dużo atrakcji nie było - zwłaszcza dla osób pomiędzy 13 a 45 rokiem życia (zresztą w latach ubiegłych podobnie). Takie odnoszę wrażenie, że obecnie w Sochaczewie jest taka polityka, że skupiamy swoje działania na najmłodszych i na najstarszych, ale przez to zapomina się o tych, którzy chcieliby tu pracować i tutaj żyć, po prostu zostać i założyć rodzinę. Słaba oferta spędzania wolnego czasu w mieście (i to nie tylko latem) niestety smuci.
Oczywiście jak ktoś tu tak napisze zaraz jest hejtowany, że przecież jest coś takiego jak wyobraźnia i można z niej skorzystać, tak samo jak można przecież pójść na basen, na korty tenisowe, na boisko (orlik lub jakieś przyszkolne jeśli są wolne bo reszta jest systematycznie likwidowana-niestety) lub halę wynająć, pójść na plażówkę, kajaki, pobiegać, wyjść na "kijki", do Muzeum jednego drugiego trzeciego, odwiedzić jakieś lokalne knajpy, czy pospacerować po mieście po prostu. Jeżeli dla kogoś taka oferta jest wystarczająca to ok, ale nie należy się dziwić tym którzy na jej "ubogość" narzekają - niektórzy, np. lokalne stowarzyszenia, starają się coś z tym zrobić, zapełnić tę lukę, ale co robi miasto, co robi osoba która zarządza kulturą, sportem, rekreacją, itd, itd. ... PROMOCJĄ... w mieście?
Jakieś działania owszem są podejmowane. Nie chciałbym tutaj zostać zaraz zlinczowany, że "ciągle mało", ale cóż, taki jestem, że wolę porównywać Sochaczew do "większych" i "lepszych" niż równać w dół i cieszyć się z liderowania w "grupie spadkowej". Nie ma się jednak czego spodziewać, jakiś fajerwerków, bo przecież jak poinformowała nas p. Agata Kalińska podczas spotkania 8 sierpnia w Kramnicach, środków na kulturę, organizację wystaw i w ogóle na tzw. Małe granty lub w ogóle wsparcie działalności stowarzyszeń już po prostu w kasie NIE MA. Dlaczego? Cięzko osądzić bez kompletnej wiedzy i na podstawie samych domysłów, więc postaram się przed tym powstrzymać (choć, tak, ciężko będzie, bo wiadomo co człowiek sobie w głębi duszy myśli o takim stylu dysponowania publicznymi pieniędzmi i współpracy z lokalnymi działaczami jaki prezentuje od lat p. Agata). Muszę jednak gryźć się w język, a i powyższa opinia, choć prywatna i subiektywna, do której niby każdy ma prawo, to w oczach p. Agaty jest "opluwaniem w sieci"... No cóż, prawda w oczy kole. Ja jako prezes stowarzyszenia potrafiłem przyznać się do swoich błędów, słuchać członków organizacji i innych osób zainteresowanych. Ludzką rzeczą jest popełniać błędy, a zwycięzców od przegranych odróżnia jedynie umiejętność wyciągania zeń odpowiednich wniosków i postępowania tak, aby na nich się uczyć i stawać się lepszym człowiekiem/prezesem dla siebie i dla otaczającego nas świata.
Także, owszem, za sposób zarządzania tym działem UM winię panią Agatę, jest to moja prywatna opinia, bez zbędnego powoływania się na innych przedstawicieli NGO, którzy nie raz się pod tym podpisywali obiema rękoma. Pani Agata czyta te wpisy (inaczej by ich nie znała), ale nie chce wyciągać wniosków, wyciągnąć ręki i być ponad to co do kogo czuje i co o danej osobie myśli (przykładów jest sporo, chociażby Fundacja Autonomia, o której zanim poznałem jej działaczy, wspaniałe osoby nota bene, nasłuchałem się epitetów z pani strony). Tak to już jest, jak ktoś uważa się za alfę i omegę nie dopuszczając do swoich myśli konstrutywnej krytyki. Nie pracuje nad sobą (tak jak powinien) i nad poprawą jakości swojej pracy, którą przecież wykonuje nie dla siebie, a dla innych. Nie raz już przed i po wyborach oferowałem swoją pomoc w tym zakresie i ścisłą współpracę, nie wiem jednak czy to ma sens, bo choć zespół p. Agata ma wspaniały, to wydaje mi się, że blokuje jego potencjał autorytatywnie oceniając co jest fajne a co nie, tłamsząc idee w zarodku zamiast powiedzenia "ok, to jest fajne, ale zastanówmy się nad konsekwencjami poszczególnych działań i spróbujmy wypracować satysfakcjonujące wszystkie strony rozwiązanie".
Także nierozumiem sposobu wydawania publicznych pieniędzy, tego że jedni są faworyzowani kosztem innych, tego wreszcie, że w sierpniu nie ma już (podobno - tak pani zresztą mówiła) pieniędzy na kulturę i wystawy no i ... w ogóle na stowarzyszenia.
Pan Burmistrz jest mądrym i chyba rozsądnym człowiekiem, potrafił w swoim życiu wiele osiągnąć (w końcu został wybrany na 2 kadencję przez demokratyczną większość - choćby te niespełna 300 osób, ale jednak) i zapewne nie raz musiał podejmować trudne decyzje. Czasem jednak otaczał się osobami, które nie dokońca korzystnie wpływały na jego wizerunek. To również jest moje prywatne zdanie, ponieważ prywatnie nie znam tak dobrze pana Piotra Osieckiego, niemniej jednak życzę mu jak najlepiej ponieważ dobrze życzę miastu i naszej społeczności, a skoro tak, to życzę również odważnych decyzji wizerunkowych i personalnych, aby miasto mogło się właściwie rozwijać, a nie w tempie 2 kroki do przodu, 1,5 do tyłu i bez wtop takich jak z logiem "promującym" miasto i z dosłownie zerową promocją Sochaczewa na zewnątrz (no nie przeceniajmy naszej współpracy z UK i UE) - gdzie w ogóle jakieś ruchy, aby inne miasta np. z Niemiec czy Estonii, Czech lub skandynawskie stały sie naszymi miastami partnerskimi? Co z tego partnerstwa obecnie mamy? Czy profity są jedynie zastrzeżone dla tych osób które latają do UK reprezentować UM. Jak to jest w ogóle z Gródkiem, bo zdaje się, że rządziła tam (nie wiem jak jest obecnie) Partia Regionów... I spójrzmy na Wikipedię. W dziale "współpraca zagraniczna" nasze miasto PARTNERSKIE ma wpisane: Strzyżów, Nisko i Mszanę Dolną... czy Sochaczew rzeczywiście jest miastem Partnerskim Gródka? Nic takiego z tego nie wynika. Działania PROMOCYJNE Sochaczewa wyglądają jak drzewa przy ulicy Staszica, praca UM w tym zakresie reprezentowana przez p. Agatę Kalińską (radną powiatu sochaczewskiego - gratuluję wyboru) również.
Czy Sochaczew chce się rozwijać i chce "żyć", "tętnić życiem", czy wystarczy nam miano "sypialni Warszawy"? Młodzi, starzy, wszyscy rozsądni chcieliby, żeby było inaczej, a mimo to wystarczy nam plaaaanoooowanieeee. Plany Orkana, plany Przystani, plany nad Utratą, plany hali w Chodakowie, plany rewitalizacji chemitexu i zalewu. A działania?
Może rozliczajmy i głosujmy w przyszłości za DZIAŁANIEM a nie za planowaniem. Za pomysłami JAK coś zrobić, a nie CO nam się marzy. Sochaczew się wyludnia, w Sochaczewie zameldowanych jest dziś więcej osób niż w nim faktycznie mieszka (eureka! Nobel za odkrycie stulecia!) ... A jednak usłyszymy, że to taki trend... no cóż to jest to równanie w dół o którym mówiłem. Osobiście uważam się za reprezentanta (jednego z wielu tysięcy reprezentantów) tego pokolenia, które chce AKTYWNEJ władzy w POZYTYWNYM działaniu, PROSPOŁECZNEJ, dbającej o "LOKALSÓW" o "ZIOMKÓW" znaczy krajan a nie jedynie swoje rodziny i posady. Teraz powiedzmy, że Sochaczew nie wyludnia się dlatego, że w mieście "dzieje się wystarczająco wiele" a UM z p. Agatą na czele "dba o stowarzyszenia i działaczy" i ich "wspiera" a to dzięki działaniom UM "ruch społeczny w Sochaczewie się rozwinął" .... i kłammy tak dalej. A nosy temu Pinokiu rosnom i rosnom.... otóż, powiem to po raz setny: Ruch społeczny w Sochaczewie w ostatich latach tj. od 2011 włącznie (bo od wtedy się w niego zaangażowałem) nie rozwinął się po ktoś to umożliwił, bo ktoś w ogóle pomógł (mowa o mowach wyborczych burmistrza i innych przedstawicieli SFS którzy na to się powoływali)... otóż ruch społeczny (stowarzyszenia i inne) rozwinął się w tym czasie z woli mieszkańców wprowadzenia ZMIAN do naszego życia w mieście, z woli upiększenia tego miasta, do poszerzenia oferty NUDNEJ JAK FLAKI Z OLEJEM (to jest ten dystans do samego siebie :) polecam, tym co zdążyli kij połknąć :) ) do ZROBIENIA WRESZCIE CZEGOŚ DLA MIESZKAŃCÓW w grupie wiekowej 13- 45 (+/-), bo NIC lub NIEWIELE się w tym temacie działo i dzieje... Siłownie zewnętrzne, Kino plenerowe, Turnieje oraz inne dziesiątki czy setki inicjatyw to nie pomysły UM, to działanie i kreatywność stowarzyszeń - ludzi tego miasta. Bądźmy wobec siebie szczerzy i nie okłamujmy się.
Tak jesteśmy wdzięczni za pierwszą edycję SBO, ale nie jest to z waszej (urzędników) kasy prywatnej czy kieszeni. Są to nasze mieszkańców, podatników) pieniądze. Jak już raz nam je dano to niech nikt nie kładzie na tym łapy i nie mówi z dumą "daję, masz, znaj łaskę pana". Obudźcie się wreszcie! STAGNACJA na FORUM SOCHACZEWA trwa... i nam to nie pasuje, nigdy nie pasowało i po to działamy, po to jesteśmy, bo inaczej każdy mógłby zająć się tylko własnym nosem, a wtedy ruch sportowy i pozarządowy w ogóle by ustał. Nie możemy więc mówić: działamy bo dają możliwość, bo pomagają. Działamy bo widzimy taką potrzebę, bo czegoś brakuje, bo mamy wiele pomysłów na rozwój miasta, na jego pozytywną (nie aferową!) promocję.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni za pomoc finansową i logistyczną przy wielu wielu akcjach. Często wyciągano do nas pomocną dłoń, ale to wszystko potem było przekreślane poprzez podpisywanie się, a wręcz zagrabianie jakiejś inicjatywy jako własnej: przykłady z siłowniami, kinem, innymi akcjami, czy też z podwórkiem Nivea mówią same za siebie.
Widzę w tym wszystkim możliwość współpracy, poprawy stosunków, pracy organicznej (od podstaw) ponad wszelkimi podziałami, oddzielając problem od ludzi, bycia "ponad to". Widzę możliwość dla wspólnego działania na rzecz miasta i jego mieszkańców z każdym bez wyjątku, ponieważ (może to już oklepane hasło, ale..) razem możemy więcej i razem możemy w zasadzie wszystko. Możemy być zjednoczoną społecznością dumną ze swego pochodzenia dumną ze swego miasta i jego marki. Ale to oznacza wiele ciężkiej pracy. Od wyborów minął już prawie ROK (!) ... i co w tym kierunku zostało zrobione? Czy coś się zmieniło na lepsze? Czy zostały wyciągnięte jakieś wnioski? Przecież ani Miastu ani Powiatowi żaden samorząd teraz nie przeszkadza w działaniach. Powinniśmy się rozwijać w tempie 3 kroki do przodu każdego dnia, bez cofania się, a co mamy poza brakiem publicznych kłótni między oboma samorządami? Dogadanie się co do Staszica ... i tyle? Jak wygląda oferta spędzania wolnego czasu dla mieszkańców Sochaczewa? Czy Sochaczew jest prawdziwą stolicą swojego powiatu? Co zmieniło się in plus w edukacji w szkołach średnich a co w podstawówkach i przedszkolach publicznych? Co zmieniło się in plus we współpracy z organizacjami pozarządowymi? Jak wyglądają konsultacje? (Tutaj jest mały kroczek do przodu trzeba to przyznać i za to wielkie brawa, choć jeszcze przed UM bardzo dużo pracy,.. bardzo dużo).
Reasumując: osobę odpowiedzialną za taki stan rzeczy znamy i potrafimy rozliczyć (choć nie jestem tego aż tak pewny), wiemy co powinniśmy zrobić i co powinien zrobić UM aby poprawić obecną sytuację. Co z tym zrobimy, co zrobi z tym Burmistrz, co zechce zmienić w tej kwestii sama pani Agata Kalińska? To jest wielka niewiadoma (na dziś). Propozycja współpracy jest aktualna, możliwość stworzenia kreatywnego zespołu który zmieni oblicze Sochaczewa ciągle istnieje i warto dążyć w tym kierunku.
W Sochaczewie mamy wielu wspaniałych kreatorów i ideowców (na samym tym forum pojawia się wiele ciekawych opinii i nie oszukujmy się, nie raz pokazaliśmy, że potrafimy wymieniać się swomi spostrzeżeniami bez wzajemnego obrażania się i od razu uciekania od problemu przeskakując do polityki ogólnokrajowej etc.).
Jak powtarza sam prezydent Duda - możemy i powinniśmy darzyć się szacunkiem niezależnie od poglądów i od reprezentowanej części sceny politycznej, co oznacza umiejętność wysłuchania drugiej osoby i prowadzenia kulturalnej wymiany zdań. Za to prezydent Warszawy p. Hanna Gronkiewicz-Waltz pokazuje nam,a przede wszystkim lokalnej władzy, jak powinno się zarządzać miastem i jego promocją, aby łączyć brzegi. Prezydent Słupska też potrafił ogarnąć miasto. Jak widzimy niezależnie od pozycji na scenie politycznej mądre głosy pojawiają się zewsząd i tu tylko od nas samych zależy czy potrafimy i chcemy ich wysłuchać, wyciągać odpowiednie wnioski i działać (pozytywnie) na rzecz naszego miasta dla nas i przyszłych pokoleń. Ostatecznie pozostaje po nas jedynie to, co dobrego zrobiliśmy dla innych.
Drogi Tadeuszu scena w te wakacje jest używana równie często jak w poprzednie. W tym roku np. Sochaczewski Zwierzyniec nie odbył się na placu tylko w parku. Scena stanie też m.in. na Święcie Bzury. Sochaczewskie Lato dziś to nie tylko plac Kościuszki. ps. Zapraszam do śledzenia sochaczew.pl tam można znaleźć kalendarz wydarzeń, które dzieją się w mieście :)
@actifydd - tak zupełnie nie w temaciePo tym referacie mam taką refleksję. Próbujesz dotrzeć do władzy za pomocą jej autorytetu - jak sądzę:Jak powtarza sam prezydent Duda - możemy i powinniśmy darzyć się szacunkiem niezależnie od poglądów i od reprezentowanej części sceny politycznej, co oznacza umiejętność wysłuchania drugiej osoby i prowadzenia kulturalnej wymiany zdań. Owszem może i powtarza, ale tego nie stosuje w praktyce (przynajmniej do tej pory). Mam wrażenie, że dokładnie tak samo działa obecna władza.
Pan Prezydent Duda okazuje serce i rozwagę na każdym kroku,ostatnio ,kiedy przyszły listy do byłego w tym momencie Prezydenta Komorowskiego,zamiast je zebrać i przesłać do biura B.Komorowskiego,odesłał do nadawcy z adnotacją-ten pan już to nie pracuje,nie jest zatrudniony ,ha! Duda,bardzo mało znany działacz partyjny PiS już zachowuje się jak panisko,powoli wycofuje się z obietnic,zresztą co On może? Kaczyński każe podpisać-podpisze,Kaczyński każe - on musi.Łaska pańska na pstrym koniu jeździ,Prof. Gliński forowany przez dwa-trzy lata na premiera utracił zaufanie Prezesa PiS i poszedł na zmywak,Duda jak podskoczy też zostanie obalony
Drogi ""maros"" jak sochaczewskie lato w mieście wyglądało przekonaliśmy się sami... również mamy wyrobioną opinię porównując je z wieloma poprzednimi latami... proszę nie nawijać makaronu na uszy:) Reklamowanie strony której bardzo daleko do rzetelności w przekazywaniu informacji... nie spowoduje że poczucie pełnych wakacyjnych rozrywek... dni sochaczewskich... powróci do naszych wspomnień jeszcze podczas obecnych wakacji w mieście... coś czego nie było nie da się przywołać choć by nie wiem jak chciał bym z uwagą czytać wskazane przez Pana strony...
obecny rok nie był szałowy dla imprez,kiczowata impreza zwana Dni Sochaczewa,lato w mieście totalna porażka,jednym słowem lipa po całości ,jedyne co to kino plenerowe cieszące się frekwencją i okoliczne sklepy ze sprzedaży napojów.Jeszcze liczę że święto Bzury coś wnieście ciekawego na otarcie łez po mijających wakacjach.
Ahhh aż się łezka w oku kręci za tymi dniami Sochaczew na muszli :( był klimat było wesoło,natomiast to co dzieje się na Orkanie to już nie moje klimaty na obecnych dniach wytrwałem może 2 godziny. Zresztą wystarczy sobie przypomnieć ile ludzi przyciągała muszla :) gdy nadchodziły pozniejsze godziny ciężko było sie dopchać aby zobaczyć coś na scenie hehe Ja w tamtych latach spędzałem tam po kilka grubych godzin i nikt nie mówił Może juz pójdziemy bo jest nudno :)
Ktoś zaraz powie że było niebezpiecznie no tak rzeczywiście bójki co chwila :P ktoś tam od czasu dał sobie w nos ale bez przesady przy tylu tysiącach ludzi gdzie większość coś wypiła to nie nieuniknione.
Fanem Czubackiego nie byłem tym bardziej obecnego ,,geniusza,, ale muszę przyznać że jednak za poprzedniego działo się coś więcej i ludzie jednak byli bardziej zadowoleni.
no nie mogę czytać! jedni uważają, że wszystko co się dzieje złego lub dobrego ma tylko i wyłącznie związek z kampaniami wyborczymi, wyborami, grami wyborczymi, walką o stołki itd... no i pewnie tak jest ale mnie to jako mieszkańca nie interesuje! ani ta ani poprzednie ekipy nie zrobiły nic w kierunku polepszenia sytuacji. nie jestem niczyim zwolennikiem ani przeciwnikiem. polityka mnie nie interesuje. zainteresować powinna mnie oferta kulturalna i rozrywkowa a tak się nie dzieje. ludzie na stanowiskach (za to biorą kasę) powinni stawać na głowach aby to miasto rozwijać, ściągać tu imprezy bez względu na to czy są z frakcji białej, czerwonej czy czarnej.
jednym źle, że Dni Sochaczewa odbywają się na stadionie, innym było źle że były na muszli, innym nie będzie pasować jak głowy doprowadzą do usunięcia imprezy z bogatego kalendarza kulturalnego, no nie da rady wszystkich zadowolić.
a ja ubolewam nad tym, że to miasto ma taki potencjał, że aż żal tyłek ściska że jest on niewykorzystany. muszla zaraz się rozpadnie, nie zostanie kamień na kamieniu. tereny nad Bzurą aż się proszą o deptaki, place zabaw, boiska do siatkówki plażowej, o rozstawienie sceny koncertowej, o zorganizowanie festiwalu, przeglądu, festynu, dyskoteki, o zorganizowanie ogródków piwnych,
robienie imprez na placu dla mnie mija się z celem z powodu ograniczeń - z jednej strony ruchliwa ulica a z drugiej świątynia.
jak czytam, że scena jest używana równie często i że odbył się zwierzyniec to odnoszę wrażenie, że jestem czepiającym się kosmitą. przecież w Socho dzieje się tyle wspaniałych rzeczy, że już nic więcej nie da się zrobić bo kalendarz pęknie od nadmiaru imprez, place i parki nie pomieszczą już więcej tłumów, które są tak podniecone z zadowolenia że grozi to zbiorową ekstazą.
myślę, że to wszystko jest zasługą ludzi, którym nawet nie chce się chcieć, którzy nie wiedzą jak i do czego się zabrać, nie potrafią, nie lubią, nie umieją. to nie frakcje i opcje polityczne są temu winne - bo w każdej jest aż nadmiar takich niekompetentnych ludzi. nie łączmy tego z wyborami, polityką - to ludzie są winni!
brawo, brawo,
nie chce już mi się dalej pisać bo się rozpłakałem :(
Wybory się już odbyły, królewic 435 głosów, wybrany co tu świętować w matołkowie. Do kościółka pomodlić się, cisza spokój nic się nie dzieje o co wam chodzi, czy nie tego chcieliście ? Marazmu, cicho sza, lipy ? To pisiolony melepetyzm.
Zawsze w wakacje na Placu Kościuszki rozstawiana była scena... działo się cokolwiek i co by o tym nie pisać... ale się coś działo w wakacje dla młodzieży w mieście... przypomnijcie sobie jaki to brylowali na scenie miejscy notable przed wyborami (obietnice... i przechwałki )... jakoś teraz jedyną atrakcją wakacyjną na Placu Kościuszki obok Kawiarni była jedynie wodna kurtyna... Te wyrafinowane obietnice ze sceny urzędników Urzędu Miasta dbania o rozrywkę mieszkańców Sochaczewa rozbiły się o betonowy mur wygranych wyborów... piękne świadectwo niby troski politycznej przedwyborczej...
Może się obraził, że tylko ponad 200 głosów więcej dostał, albo ciuła kasę na rok 2018 :D
tadeuszu szanowny masz racje ,ta scena powinna stać od początku do końca wakacji i przynajmniej co niedziela gościć mieszkańców na co dzień pozbawionych atrakcji tego miasta.
ja mam atrakcje ktora przyciagnie tysiace mieszkancow na plac z wytryskiem :) ustawic pręgierz i biczowac tych apatycznych, nie posiadajacych wiedzy urzedasow.. kara za co? za brak checi zmiany czegos na lepsze, brak wyksztalcenia, marnotrawstwo czasu, okazji i pieniedzy, za to ze nawet jak cos zrobia to to spierdziela a inwencja tworczą nie siegają nawet do piet ferdkowi z kiepskich.
Za te sprawy odpowiedzialna jest p. Agata Kalińska z UM. Faktycznie lato mija a w mieście za dużo atrakcji nie było - zwłaszcza dla osób pomiędzy 13 a 45 rokiem życia (zresztą w latach ubiegłych podobnie). Takie odnoszę wrażenie, że obecnie w Sochaczewie jest taka polityka, że skupiamy swoje działania na najmłodszych i na najstarszych, ale przez to zapomina się o tych, którzy chcieliby tu pracować i tutaj żyć, po prostu zostać i założyć rodzinę. Słaba oferta spędzania wolnego czasu w mieście (i to nie tylko latem) niestety smuci.
Oczywiście jak ktoś tu tak napisze zaraz jest hejtowany, że przecież jest coś takiego jak wyobraźnia i można z niej skorzystać, tak samo jak można przecież pójść na basen, na korty tenisowe, na boisko (orlik lub jakieś przyszkolne jeśli są wolne bo reszta jest systematycznie likwidowana-niestety) lub halę wynająć, pójść na plażówkę, kajaki, pobiegać, wyjść na "kijki", do Muzeum jednego drugiego trzeciego, odwiedzić jakieś lokalne knajpy, czy pospacerować po mieście po prostu. Jeżeli dla kogoś taka oferta jest wystarczająca to ok, ale nie należy się dziwić tym którzy na jej "ubogość" narzekają - niektórzy, np. lokalne stowarzyszenia, starają się coś z tym zrobić, zapełnić tę lukę, ale co robi miasto, co robi osoba która zarządza kulturą, sportem, rekreacją, itd, itd. ... PROMOCJĄ... w mieście?
Jakieś działania owszem są podejmowane. Nie chciałbym tutaj zostać zaraz zlinczowany, że "ciągle mało", ale cóż, taki jestem, że wolę porównywać Sochaczew do "większych" i "lepszych" niż równać w dół i cieszyć się z liderowania w "grupie spadkowej". Nie ma się jednak czego spodziewać, jakiś fajerwerków, bo przecież jak poinformowała nas p. Agata Kalińska podczas spotkania 8 sierpnia w Kramnicach, środków na kulturę, organizację wystaw i w ogóle na tzw. Małe granty lub w ogóle wsparcie działalności stowarzyszeń już po prostu w kasie NIE MA. Dlaczego? Cięzko osądzić bez kompletnej wiedzy i na podstawie samych domysłów, więc postaram się przed tym powstrzymać (choć, tak, ciężko będzie, bo wiadomo co człowiek sobie w głębi duszy myśli o takim stylu dysponowania publicznymi pieniędzmi i współpracy z lokalnymi działaczami jaki prezentuje od lat p. Agata). Muszę jednak gryźć się w język, a i powyższa opinia, choć prywatna i subiektywna, do której niby każdy ma prawo, to w oczach p. Agaty jest "opluwaniem w sieci"... No cóż, prawda w oczy kole. Ja jako prezes stowarzyszenia potrafiłem przyznać się do swoich błędów, słuchać członków organizacji i innych osób zainteresowanych. Ludzką rzeczą jest popełniać błędy, a zwycięzców od przegranych odróżnia jedynie umiejętność wyciągania zeń odpowiednich wniosków i postępowania tak, aby na nich się uczyć i stawać się lepszym człowiekiem/prezesem dla siebie i dla otaczającego nas świata.
Także, owszem, za sposób zarządzania tym działem UM winię panią Agatę, jest to moja prywatna opinia, bez zbędnego powoływania się na innych przedstawicieli NGO, którzy nie raz się pod tym podpisywali obiema rękoma. Pani Agata czyta te wpisy (inaczej by ich nie znała), ale nie chce wyciągać wniosków, wyciągnąć ręki i być ponad to co do kogo czuje i co o danej osobie myśli (przykładów jest sporo, chociażby Fundacja Autonomia, o której zanim poznałem jej działaczy, wspaniałe osoby nota bene, nasłuchałem się epitetów z pani strony). Tak to już jest, jak ktoś uważa się za alfę i omegę nie dopuszczając do swoich myśli konstrutywnej krytyki. Nie pracuje nad sobą (tak jak powinien) i nad poprawą jakości swojej pracy, którą przecież wykonuje nie dla siebie, a dla innych. Nie raz już przed i po wyborach oferowałem swoją pomoc w tym zakresie i ścisłą współpracę, nie wiem jednak czy to ma sens, bo choć zespół p. Agata ma wspaniały, to wydaje mi się, że blokuje jego potencjał autorytatywnie oceniając co jest fajne a co nie, tłamsząc idee w zarodku zamiast powiedzenia "ok, to jest fajne, ale zastanówmy się nad konsekwencjami poszczególnych działań i spróbujmy wypracować satysfakcjonujące wszystkie strony rozwiązanie".
Także nierozumiem sposobu wydawania publicznych pieniędzy, tego że jedni są faworyzowani kosztem innych, tego wreszcie, że w sierpniu nie ma już (podobno - tak pani zresztą mówiła) pieniędzy na kulturę i wystawy no i ... w ogóle na stowarzyszenia.
Pan Burmistrz jest mądrym i chyba rozsądnym człowiekiem, potrafił w swoim życiu wiele osiągnąć (w końcu został wybrany na 2 kadencję przez demokratyczną większość - choćby te niespełna 300 osób, ale jednak) i zapewne nie raz musiał podejmować trudne decyzje. Czasem jednak otaczał się osobami, które nie dokońca korzystnie wpływały na jego wizerunek. To również jest moje prywatne zdanie, ponieważ prywatnie nie znam tak dobrze pana Piotra Osieckiego, niemniej jednak życzę mu jak najlepiej ponieważ dobrze życzę miastu i naszej społeczności, a skoro tak, to życzę również odważnych decyzji wizerunkowych i personalnych, aby miasto mogło się właściwie rozwijać, a nie w tempie 2 kroki do przodu, 1,5 do tyłu i bez wtop takich jak z logiem "promującym" miasto i z dosłownie zerową promocją Sochaczewa na zewnątrz (no nie przeceniajmy naszej współpracy z UK i UE) - gdzie w ogóle jakieś ruchy, aby inne miasta np. z Niemiec czy Estonii, Czech lub skandynawskie stały sie naszymi miastami partnerskimi? Co z tego partnerstwa obecnie mamy? Czy profity są jedynie zastrzeżone dla tych osób które latają do UK reprezentować UM. Jak to jest w ogóle z Gródkiem, bo zdaje się, że rządziła tam (nie wiem jak jest obecnie) Partia Regionów... I spójrzmy na Wikipedię. W dziale "współpraca zagraniczna" nasze miasto PARTNERSKIE ma wpisane: Strzyżów, Nisko i Mszanę Dolną... czy Sochaczew rzeczywiście jest miastem Partnerskim Gródka? Nic takiego z tego nie wynika. Działania PROMOCYJNE Sochaczewa wyglądają jak drzewa przy ulicy Staszica, praca UM w tym zakresie reprezentowana przez p. Agatę Kalińską (radną powiatu sochaczewskiego - gratuluję wyboru) również.
Czy Sochaczew chce się rozwijać i chce "żyć", "tętnić życiem", czy wystarczy nam miano "sypialni Warszawy"? Młodzi, starzy, wszyscy rozsądni chcieliby, żeby było inaczej, a mimo to wystarczy nam plaaaanoooowanieeee. Plany Orkana, plany Przystani, plany nad Utratą, plany hali w Chodakowie, plany rewitalizacji chemitexu i zalewu. A działania?
Może rozliczajmy i głosujmy w przyszłości za DZIAŁANIEM a nie za planowaniem. Za pomysłami JAK coś zrobić, a nie CO nam się marzy. Sochaczew się wyludnia, w Sochaczewie zameldowanych jest dziś więcej osób niż w nim faktycznie mieszka (eureka! Nobel za odkrycie stulecia!) ... A jednak usłyszymy, że to taki trend... no cóż to jest to równanie w dół o którym mówiłem. Osobiście uważam się za reprezentanta (jednego z wielu tysięcy reprezentantów) tego pokolenia, które chce AKTYWNEJ władzy w POZYTYWNYM działaniu, PROSPOŁECZNEJ, dbającej o "LOKALSÓW" o "ZIOMKÓW" znaczy krajan a nie jedynie swoje rodziny i posady. Teraz powiedzmy, że Sochaczew nie wyludnia się dlatego, że w mieście "dzieje się wystarczająco wiele" a UM z p. Agatą na czele "dba o stowarzyszenia i działaczy" i ich "wspiera" a to dzięki działaniom UM "ruch społeczny w Sochaczewie się rozwinął" .... i kłammy tak dalej. A nosy temu Pinokiu rosnom i rosnom.... otóż, powiem to po raz setny: Ruch społeczny w Sochaczewie w ostatich latach tj. od 2011 włącznie (bo od wtedy się w niego zaangażowałem) nie rozwinął się po ktoś to umożliwił, bo ktoś w ogóle pomógł (mowa o mowach wyborczych burmistrza i innych przedstawicieli SFS którzy na to się powoływali)... otóż ruch społeczny (stowarzyszenia i inne) rozwinął się w tym czasie z woli mieszkańców wprowadzenia ZMIAN do naszego życia w mieście, z woli upiększenia tego miasta, do poszerzenia oferty NUDNEJ JAK FLAKI Z OLEJEM (to jest ten dystans do samego siebie :) polecam, tym co zdążyli kij połknąć :) ) do ZROBIENIA WRESZCIE CZEGOŚ DLA MIESZKAŃCÓW w grupie wiekowej 13- 45 (+/-), bo NIC lub NIEWIELE się w tym temacie działo i dzieje... Siłownie zewnętrzne, Kino plenerowe, Turnieje oraz inne dziesiątki czy setki inicjatyw to nie pomysły UM, to działanie i kreatywność stowarzyszeń - ludzi tego miasta. Bądźmy wobec siebie szczerzy i nie okłamujmy się.
Tak jesteśmy wdzięczni za pierwszą edycję SBO, ale nie jest to z waszej (urzędników) kasy prywatnej czy kieszeni. Są to nasze mieszkańców, podatników) pieniądze. Jak już raz nam je dano to niech nikt nie kładzie na tym łapy i nie mówi z dumą "daję, masz, znaj łaskę pana". Obudźcie się wreszcie! STAGNACJA na FORUM SOCHACZEWA trwa... i nam to nie pasuje, nigdy nie pasowało i po to działamy, po to jesteśmy, bo inaczej każdy mógłby zająć się tylko własnym nosem, a wtedy ruch sportowy i pozarządowy w ogóle by ustał. Nie możemy więc mówić: działamy bo dają możliwość, bo pomagają. Działamy bo widzimy taką potrzebę, bo czegoś brakuje, bo mamy wiele pomysłów na rozwój miasta, na jego pozytywną (nie aferową!) promocję.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni za pomoc finansową i logistyczną przy wielu wielu akcjach. Często wyciągano do nas pomocną dłoń, ale to wszystko potem było przekreślane poprzez podpisywanie się, a wręcz zagrabianie jakiejś inicjatywy jako własnej: przykłady z siłowniami, kinem, innymi akcjami, czy też z podwórkiem Nivea mówią same za siebie.
Widzę w tym wszystkim możliwość współpracy, poprawy stosunków, pracy organicznej (od podstaw) ponad wszelkimi podziałami, oddzielając problem od ludzi, bycia "ponad to". Widzę możliwość dla wspólnego działania na rzecz miasta i jego mieszkańców z każdym bez wyjątku, ponieważ (może to już oklepane hasło, ale..) razem możemy więcej i razem możemy w zasadzie wszystko. Możemy być zjednoczoną społecznością dumną ze swego pochodzenia dumną ze swego miasta i jego marki. Ale to oznacza wiele ciężkiej pracy. Od wyborów minął już prawie ROK (!) ... i co w tym kierunku zostało zrobione? Czy coś się zmieniło na lepsze? Czy zostały wyciągnięte jakieś wnioski? Przecież ani Miastu ani Powiatowi żaden samorząd teraz nie przeszkadza w działaniach. Powinniśmy się rozwijać w tempie 3 kroki do przodu każdego dnia, bez cofania się, a co mamy poza brakiem publicznych kłótni między oboma samorządami? Dogadanie się co do Staszica ... i tyle? Jak wygląda oferta spędzania wolnego czasu dla mieszkańców Sochaczewa? Czy Sochaczew jest prawdziwą stolicą swojego powiatu? Co zmieniło się in plus w edukacji w szkołach średnich a co w podstawówkach i przedszkolach publicznych? Co zmieniło się in plus we współpracy z organizacjami pozarządowymi? Jak wyglądają konsultacje? (Tutaj jest mały kroczek do przodu trzeba to przyznać i za to wielkie brawa, choć jeszcze przed UM bardzo dużo pracy,.. bardzo dużo).
Reasumując: osobę odpowiedzialną za taki stan rzeczy znamy i potrafimy rozliczyć (choć nie jestem tego aż tak pewny), wiemy co powinniśmy zrobić i co powinien zrobić UM aby poprawić obecną sytuację. Co z tym zrobimy, co zrobi z tym Burmistrz, co zechce zmienić w tej kwestii sama pani Agata Kalińska? To jest wielka niewiadoma (na dziś). Propozycja współpracy jest aktualna, możliwość stworzenia kreatywnego zespołu który zmieni oblicze Sochaczewa ciągle istnieje i warto dążyć w tym kierunku.
W Sochaczewie mamy wielu wspaniałych kreatorów i ideowców (na samym tym forum pojawia się wiele ciekawych opinii i nie oszukujmy się, nie raz pokazaliśmy, że potrafimy wymieniać się swomi spostrzeżeniami bez wzajemnego obrażania się i od razu uciekania od problemu przeskakując do polityki ogólnokrajowej etc.).
Jak powtarza sam prezydent Duda - możemy i powinniśmy darzyć się szacunkiem niezależnie od poglądów i od reprezentowanej części sceny politycznej, co oznacza umiejętność wysłuchania drugiej osoby i prowadzenia kulturalnej wymiany zdań. Za to prezydent Warszawy p. Hanna Gronkiewicz-Waltz pokazuje nam,a przede wszystkim lokalnej władzy, jak powinno się zarządzać miastem i jego promocją, aby łączyć brzegi. Prezydent Słupska też potrafił ogarnąć miasto. Jak widzimy niezależnie od pozycji na scenie politycznej mądre głosy pojawiają się zewsząd i tu tylko od nas samych zależy czy potrafimy i chcemy ich wysłuchać, wyciągać odpowiednie wnioski i działać (pozytywnie) na rzecz naszego miasta dla nas i przyszłych pokoleń. Ostatecznie pozostaje po nas jedynie to, co dobrego zrobiliśmy dla innych.
Drogi Tadeuszu scena w te wakacje jest używana równie często jak w poprzednie. W tym roku np. Sochaczewski Zwierzyniec nie odbył się na placu tylko w parku. Scena stanie też m.in. na Święcie Bzury. Sochaczewskie Lato dziś to nie tylko plac Kościuszki.
ps. Zapraszam do śledzenia sochaczew.pl tam można znaleźć kalendarz wydarzeń, które dzieją się w mieście :)
@actifydd - tak zupełnie nie w temaciePo tym referacie mam taką refleksję. Próbujesz dotrzeć do władzy za pomocą jej autorytetu - jak sądzę:Jak powtarza sam prezydent Duda - możemy i powinniśmy darzyć się szacunkiem niezależnie od poglądów i od reprezentowanej części sceny politycznej, co oznacza umiejętność wysłuchania drugiej osoby i prowadzenia kulturalnej wymiany zdań.
Owszem może i powtarza, ale tego nie stosuje w praktyce (przynajmniej do tej pory).
Mam wrażenie, że dokładnie tak samo działa obecna władza.
Pan Prezydent Duda okazuje serce i rozwagę na każdym kroku,ostatnio ,kiedy przyszły listy do byłego w tym momencie Prezydenta Komorowskiego,zamiast je zebrać i przesłać do biura B.Komorowskiego,odesłał do nadawcy z adnotacją-ten pan już to nie pracuje,nie jest zatrudniony ,ha! Duda,bardzo mało znany działacz partyjny PiS już zachowuje się jak panisko,powoli wycofuje się z obietnic,zresztą co On może? Kaczyński każe podpisać-podpisze,Kaczyński każe - on musi.Łaska pańska na pstrym koniu jeździ,Prof. Gliński forowany przez dwa-trzy lata na premiera utracił zaufanie Prezesa PiS i poszedł na zmywak,Duda jak podskoczy też zostanie obalony
Drogi ""maros"" jak sochaczewskie lato w mieście wyglądało przekonaliśmy się sami... również mamy wyrobioną opinię porównując je z wieloma poprzednimi latami... proszę nie nawijać makaronu na uszy:) Reklamowanie strony której bardzo daleko do rzetelności w przekazywaniu informacji... nie spowoduje że poczucie pełnych wakacyjnych rozrywek... dni sochaczewskich... powróci do naszych wspomnień jeszcze podczas obecnych wakacji w mieście... coś czego nie było nie da się przywołać choć by nie wiem jak chciał bym z uwagą czytać wskazane przez Pana strony...
obecny rok nie był szałowy dla imprez,kiczowata impreza zwana Dni Sochaczewa,lato w mieście totalna porażka,jednym słowem lipa po całości ,jedyne co to kino plenerowe cieszące się frekwencją i okoliczne sklepy ze sprzedaży napojów.Jeszcze liczę że święto Bzury coś wnieście ciekawego na otarcie łez po mijających wakacjach.
Ahhh aż się łezka w oku kręci za tymi dniami Sochaczew na muszli :( był klimat było wesoło,natomiast to co dzieje się na Orkanie to już nie moje klimaty na obecnych dniach wytrwałem może 2 godziny.
Zresztą wystarczy sobie przypomnieć ile ludzi przyciągała muszla :) gdy nadchodziły pozniejsze godziny ciężko było sie dopchać aby zobaczyć coś na scenie hehe
Ja w tamtych latach spędzałem tam po kilka grubych godzin i nikt nie mówił Może juz pójdziemy bo jest nudno :)
Ktoś zaraz powie że było niebezpiecznie no tak rzeczywiście bójki co chwila :P ktoś tam od czasu dał sobie w nos ale bez przesady przy tylu tysiącach ludzi gdzie większość coś wypiła to nie nieuniknione.
Fanem Czubackiego nie byłem tym bardziej obecnego ,,geniusza,, ale muszę przyznać że jednak za poprzedniego działo się coś więcej i ludzie jednak byli bardziej zadowoleni.
no nie mogę czytać! jedni uważają, że wszystko co się dzieje złego lub dobrego ma tylko i wyłącznie związek z kampaniami wyborczymi, wyborami, grami wyborczymi, walką o stołki itd...
no i pewnie tak jest ale mnie to jako mieszkańca nie interesuje! ani ta ani poprzednie ekipy nie zrobiły nic w kierunku polepszenia sytuacji. nie jestem niczyim zwolennikiem ani przeciwnikiem. polityka mnie nie interesuje. zainteresować powinna mnie oferta kulturalna i rozrywkowa a tak się nie dzieje. ludzie na stanowiskach (za to biorą kasę) powinni stawać na głowach aby to miasto rozwijać, ściągać tu imprezy bez względu na to czy są z frakcji białej, czerwonej czy czarnej.
jednym źle, że Dni Sochaczewa odbywają się na stadionie, innym było źle że były na muszli, innym nie będzie pasować jak głowy doprowadzą do usunięcia imprezy z bogatego kalendarza kulturalnego, no nie da rady wszystkich zadowolić.
a ja ubolewam nad tym, że to miasto ma taki potencjał, że aż żal tyłek ściska że jest on niewykorzystany.
muszla zaraz się rozpadnie, nie zostanie kamień na kamieniu. tereny nad Bzurą aż się proszą o deptaki, place zabaw, boiska do siatkówki plażowej, o rozstawienie sceny koncertowej, o zorganizowanie festiwalu, przeglądu, festynu, dyskoteki, o zorganizowanie ogródków piwnych,
robienie imprez na placu dla mnie mija się z celem z powodu ograniczeń - z jednej strony ruchliwa ulica a z drugiej świątynia.
jak czytam, że scena jest używana równie często i że odbył się zwierzyniec to odnoszę wrażenie, że jestem czepiającym się kosmitą. przecież w Socho dzieje się tyle wspaniałych rzeczy, że już nic więcej nie da się zrobić bo kalendarz pęknie od nadmiaru imprez, place i parki nie pomieszczą już więcej tłumów, które są tak podniecone z zadowolenia że grozi to zbiorową ekstazą.
myślę, że to wszystko jest zasługą ludzi, którym nawet nie chce się chcieć, którzy nie wiedzą jak i do czego się zabrać, nie potrafią, nie lubią, nie umieją. to nie frakcje i opcje polityczne są temu winne - bo w każdej jest aż nadmiar takich niekompetentnych ludzi. nie łączmy tego z wyborami, polityką - to ludzie są winni!
brawo, brawo,
nie chce już mi się dalej pisać bo się rozpłakałem :(
Wybory się już odbyły, królewic 435 głosów, wybrany co tu świętować w matołkowie. Do kościółka pomodlić się, cisza spokój nic się nie dzieje o co wam chodzi, czy nie tego chcieliście ? Marazmu, cicho sza, lipy ? To pisiolony melepetyzm.