Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego plac zabaw przy przedszkolu na Poprzecznej nie zmienił się od lat 70 minionego wieku? Moje dziecko właśnie zaczęło chodzić do tego przedszkola i wraz z mężem wprost nie mogliśmy uwierzyc, kiedy zobaczyliśmy, na czym dzieci będą się huśtać i po czym wspinać, mąż orzekł, że nic się nie zmieniło od czasów, kiedy sam chodził do tego przedszkola. Nawet zrobił się sentymentalny. Ale sentymenty sentymentami, niech ktoś mi powie, od kogo to zależy, żeby pojawiły się tam zabawki na miarę naszych czasów, bezpieczne, fajne, nowoczesne? Kto powinien dać na to pieniadze, bo przecież nie rodzice, którzy posyłają tam swoje dzieci tylko przez 2-3 lata.
Wańdziu a dlaczego nie rodzice? Dorośnie Twoje dziecko i Pani w szkole poprosi rodziców o remont klasy czy zakup niezbędnych pomocy do lekcji i co wtedy powiesz a co zrobisz? Tak jest że musimy ponosić choć część kosztów jeśli chcemy ulepszyć pobyt naszych dzieci w przedszkolu lub szkole. Jeszcze przed Tobą i Twoim mężem wiele wsponień z poprzedniej epoki w szkołach a nawet na studiach. Radzę się przyzwyczaić i podjąć wspólny rodzicielski wysiłek.
Wiem, że tak nie powinno być...ale taka jest rzeczywistość
Popieram zdanie Wandzi. Z jakiej niby racji rodzice mieliby płacić za zabawki? Nie dość, że wydajemy wcale nie małe pieniądze na utrzymanie dziecka w przedszkolu, to jeszcze mielibyśmy dopłacać za huśtawki, na przykład?! Jakiś absurd! Niech przedszkola potraktują urządzanie placów zabaw i generalnie wyposażenia w środku jako element przemawiający za większą liczbą chętnych. Owszem, możemy płacić więcej w ramach utrzymania dziecka w przedszkolu, ale przynajmniej wtedy będziemy wiedzieli, za co płacimy.
Co do przedszkola przy Poprzecznej to chyba nie wymaga ono więcej "elementów przemawiających za większą liczbą chętnych", bo co roku ma dużo więcej kandydatów niż miejsc. Sądzę także, że nie ma nic dziwnego w tym, że rodzice współfinansują wyposażenie. Nie można być skrajnym samolubem, uważającym, że mu się po prostu należy. Dzieci do przedszkola będą chodzić 2-3 lata, ale pójdą do szkoły, którą skończyły dzieci, których rodzice pomogli remontować boisko lub jakąś pracownię, nie obawiając się, że przecież po kilku latach inne dzieci będą z tego korzystać.I
Plac zabaw wygląda być może dlatego jak skansen, że wielu rodziców ma właśnie takie podejście jak Pani, trzeba coś zmienić, ale niech ktoś to zrobi za mnie...
Pozwólcie Państwo, że w tej sprawie zabiorę głos, ale nie jako rzecznik burmistrza, lecz przewodniczący Rady Rodziców Miejskiego Przedszkola Nr 3 (od 2 lat). Ja też chciałbym, aby moje dziecko korzystało z pięknie wyposażonego placu zabaw, ale wiem, że na takie wydatki miasta nie stać. Średniej klasy plac zabaw wykonany z dobrej jakości materiałów, trwały, z atestami, matami łagodzącymi upadek, to minimum 70-100 tys. zł. Są pilniejsze wydatki - kanalizacja, projekty unijne (konieczny wkład własny), asfalt na osiedlowych drogach itp. Rozumiem i akceptuję ten stan rzeczy. Kraj i miasto na dorobku, pilniejsza jest infrastruktura. Jakie mamy wyjście? Działać jako społeczność przedszkola, bo nikt za nas tego nie zrobi. Rodzice muszą przejąć część odpowiedzialności i w MP/3 robią to - organizowane są teatrzyki z udziałem rodziców, pikniki (jedni sprzedają kiełbaski z grilla, inni prowadzą loterię...), rodzice przekazują placówce zabawki do sal, bajki na DVD, książki... Dochody z pikników przeznaczane są na wyposażenie placu zabaw. Nie wiem, jak jest w innych placówkach, ale w MP/3 zdecydowana większość rodziców myśli podobnie, jak ja. Sami coś zróbmy, nie czekajmy na mannę z nieba. Od 2 lat Rada Rodziców zbiera pieniądze na zakup zabawek, lepszego, większego urządzenia na plac. Uznaliśmy, że za 6-7 tys. niczego trwałego nie uda się postawić, ale za 15-18 tysięcy tak, dlatego dwa lata oszczędzamy każdy grosz. Mam nadzieję, że w ciągu 2-3 tygodni zapadnie ostateczna decyzja, co kupujemy.
Nie jest prawdą, że miasta nie stać na wydatek związany z nowym placem zabaw.
Tyle pieniędzy było wydatkowane na substytutu sukcesu jakim były udziały miasta w różnej maści konkursach tylko po to by zawisł w gabinecie na ścianie kolejny dyplom.
Za te pieniądze nie jeden byłby plac zabaw.
Jest to taki standard, że wpierw wspomina się o tym jak to ja bym chciał, a potem jakie to miasto ma ogromne potrzeby. Bezradność i zarazem troska.
Danielu piszesz, że od dwóch lat jesteś przewodniczącym Rady Rodziców Miejskiego Przedszkola nr 3. Cóż po tym co piszesz to o dwa lata za długo. Przepraszam, ale nie przypadkiem zostałeś tym przewodniczącym.
Wiesz, z takim zapałem piszesz o wielu sprawach w miescie. O tym jak to udaje nam się pozyskiwać środki z UE i jak się o nie starać. Od 8 lat jesteś blisko tych spraw. Masz nieograniczony i nieskrępowny dostęp do wykwalifikowanej kady w urzędzie, która nie jeden wniosek aplikowała w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego i to w różnych działach.
Już dawno powinieneś wykazać taką inicjatywę i wspólnie z dyrekcją przedszkola aplikować o środki np na plac zabaw.
Cieszę się, że rodzice są aktywni i angażują w życie przedszkola.Dużę uznanie.
Tylko ta praca i pomoc ma być formą wsparcia i budowania wspólnoty, a nie żeby na barkach rodziców było pieczenie kiełbasek i zbieranie przez dwa lata pieniędzy na urządzenie dla dzieci placu zabaw.
To nie jest wstyd dla rodziców lecz obciach dla władz tego miasta z burmistrzem na czele.
Mi również jest wstyd, że gdzieś to obok mnie funkcjonuje i niewiele z tym zrobiłem.
Jednak to co piszesz w tej konkretnej sprawie i co przedstawiasz jako Rzecznik Burmistrza w kwestii pozyskiwania środków nie pozostawia dla mnie złudzeń, że straciłeś Ty i przedszkole dwa lata.
Przytocze Ci jak sobie radzą sami pracownicy przedszkoli z Sochaczewa szukając pomocy na portalach internetowych:
przykład:
Pytanie czytelnika "Pulsu Biznesu":
Pracuję w Miejskim przedszkolu w Sochaczewie. Nasze przedszkole rozwija się coraz bardziej, w tym roku powstała kolejna grupa przedszkolna. Czy jako placówka miejska, mamy szanse na pozyskanie dotacji z Unii Europejskiej na dalszy rozwój. Interesuje nas: - doskonalenie personelu w kierunki nauki języka angielskiego. - pozyskanie środków na dodatkowe zajęcia dla dzieci np. język angielski, zajęcia korekcyjne, teatralne itp. Czy mamy możliwość pozyskania dofinansowania na lepsze wyposażenie placu zabaw?
Odpowiada Daniel Mościcki, asystent w KPMG:
Środki na doskonalenie personelu, m.in. w zakresie nauki języka angielskiego, można pozyskać w ramach działania 8.1.1 PO KL Wspieranie rozwoju kwalifikacji zawodowych i doradztwo dla przedsiębiorstw. Pozyskanie dotacji na dodatkowe zajęcia dla dzieci i wyposażenie placu zabaw możliwe jest z kolei w ramach działania 9.1.1 PO KL Zmniejszanie nierówności w stopniu upowszechnienia edukacji przedszkolnej. Instytucją pośredniczącą dla obu działań w województwie mazowieckim jest Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych. Najbliższych naborów wniosków w ramach obu działań można spodziewać się w przyszłym roku.
I Pan Daniel wzbudził we mnie nadzieję - bo mają być nowe zabawki. I Pan Masłowski - bo można na taką inwestycję pozyskać środki, a Pan Masłowski startuje na burmistrza, więc może, jeśli wygra, będzie nowy plac zabaw przy przedszkolu (tylko troszkę żartuję). Oczywiście jak najbardziej dla dobra nie tylko mojego dziecka jestem w stanie zaangażować dla tej sprawy domowy budżet. Chociaż bardziej do mnie trafiają argumenty przemawiające za staraniem się o zewnętrzne dofinansowanie.
Problem wyboru przedszkola będzie za chwile mnie dotyczył. Obraz infrastruktury dla dzieci w Sochaczewie jest żałosny! Mam kilka uwag:
1. Po pierwsze nie zgadzam się, że ważniejszy jest asfalt niż dobrze wyposażone przedszkole! Jesli miasto nie chce inwestowac w namłodszych, to bardzo źle to o miastu świadczy. Pozbywa się ono w ten sposób młodych ludzi, którzy nie chcą w nim wychowawac swoich dzieci. I uciekają tam, gdzie lepiej - choćby do Grodziska Mazowieckiego, z którego Sochaczew mógłby brać przykład (27 tys. mieszkańców, 5 przedszkoli, kolejne w budowie!). Nie wierzę w brak pieniędzy w kasie miasta - pieniądze trzeba po prostu mądrze dzielic. Można i remonotwac drogi, i poprawiac stan infrastruktury szkolnej. No tylko wtedy nie można byłoby kłaść kostki granitowej na chodnikach!
2. Pan Daniel Wachowski mówi "Bierzmy sprawy w swoje ręce". I tak, i nie. Dobrze jest oczywiście aktywizowac społecznośc, ale nie mozna na nią przerzucac obowiązków władz miasta. Tym sposobem weźmiemy w swoje ręce wszystko i będziemy sobie sami odnieżac ulice, sprzątac suche liście itp. Po to płacę w tym mieście podatki, by moje dziecko mogło na przykład chodzić do fajnego przedszkola z fajnym placem zabaw.
3. Miasto nie dba nie tylko o place zabaw na terenie przedszkoli, ale o żadne place zabaw w ogóle. Ogródek Jordanowski, który powstał dzięki firmie MARS, jest dewastowany. Przesiaduje tam starsza młodzież, która pije, pali, wyprowadza psy i wypisuje na zabawkach wulgaryzmy! Za rok, dwa dzieci nie będą miały gdzie się bawić, bo to jedyny taki plac w mieście!!!
4. Najgorsze jest to, że nie ma żadnej alternatywy. Place zabaw na terenie przedszkoli prywatnych są równie tragiczne. Wczoraj (16 października) obejrzałam sobie dobrze dwa - przy przedszkolu Caritas, i przy "Akademii Smyka". Zgroza! Na jednym jest betonowa studnia, a obok drugiego (nie na samym placu zabaw, ale żeby do niego dojsc [ta sama działka], trzeba przejsc obok) - niczym nieogrodzona, betonowa dziura o głębokości ponad półtora metra! [stara piwnica czy co?].
Podsumowując - obraz nędzy i rozpaczy. Zastawiam się, czy nie wozić dziecka do przedszkola do miejscowości, w której pracuję, bo tu, gdzie mieszkam, nie widzę odpowiedniego miejsca. A ja naprawdę nie mam wygórowanych wymagań.
Miejski Ogródek Jordanowski jest przy ul. 600 lecia. czy miasto niema ważniejszych potrzeb? myślę że na dzeń dzisiejszy są i to o wiele ważniejsze sprawy No i zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaic do tego ze skromne fundusze służą jedynie do realizacji samego funkcjonowania miasta. Jeśli chodzi o sprawy inwestycyjne i estetykę " Na miarę Naszych czasów" pozostaje jedynie pomażyc. Już dawno temu był podnoszony temat że miasto powinno byc udoskonalane sukcesywnie w lepsze drogi, kanalizację , itd, itd.Państwa wybór (szanuję)aprzedstawicieli miasta niestety rokuje jedynie dalszą szarpaninę o środki wg. zasady kto będzie miał większą siłę przebicia i koalicjantów
Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego plac zabaw przy przedszkolu na Poprzecznej nie zmienił się od lat 70 minionego wieku? Moje dziecko właśnie zaczęło chodzić do tego przedszkola i wraz z mężem wprost nie mogliśmy uwierzyc, kiedy zobaczyliśmy, na czym dzieci będą się huśtać i po czym wspinać, mąż orzekł, że nic się nie zmieniło od czasów, kiedy sam chodził do tego przedszkola. Nawet zrobił się sentymentalny. Ale sentymenty sentymentami, niech ktoś mi powie, od kogo to zależy, żeby pojawiły się tam zabawki na miarę naszych czasów, bezpieczne, fajne, nowoczesne? Kto powinien dać na to pieniadze, bo przecież nie rodzice, którzy posyłają tam swoje dzieci tylko przez 2-3 lata.
A co znaczy "Zabawki na miarę naszych czasów"?
Wańdziu a dlaczego nie rodzice? Dorośnie Twoje dziecko i Pani w szkole poprosi rodziców o remont klasy czy zakup niezbędnych pomocy do lekcji i co wtedy powiesz a co zrobisz? Tak jest że musimy ponosić choć część kosztów jeśli chcemy ulepszyć pobyt naszych dzieci w przedszkolu lub szkole. Jeszcze przed Tobą i Twoim mężem wiele wsponień z poprzedniej epoki w szkołach a nawet na studiach. Radzę się przyzwyczaić i podjąć wspólny rodzicielski wysiłek.
Wiem, że tak nie powinno być...ale taka jest rzeczywistość
Pozdrawiam serdecznie
Karol
Popieram zdanie Wandzi. Z jakiej niby racji rodzice mieliby płacić za zabawki? Nie dość, że wydajemy wcale nie małe pieniądze na utrzymanie dziecka w przedszkolu, to jeszcze mielibyśmy dopłacać za huśtawki, na przykład?! Jakiś absurd! Niech przedszkola potraktują urządzanie placów zabaw i generalnie wyposażenia w środku jako element przemawiający za większą liczbą chętnych. Owszem, możemy płacić więcej w ramach utrzymania dziecka w przedszkolu, ale przynajmniej wtedy będziemy wiedzieli, za co płacimy.
Co do przedszkola przy Poprzecznej to chyba nie wymaga ono więcej "elementów przemawiających za większą liczbą chętnych", bo co roku ma dużo więcej kandydatów niż miejsc. Sądzę także, że nie ma nic dziwnego w tym, że rodzice współfinansują wyposażenie. Nie można być skrajnym samolubem, uważającym, że mu się po prostu należy. Dzieci do przedszkola będą chodzić 2-3 lata, ale pójdą do szkoły, którą skończyły dzieci, których rodzice pomogli remontować boisko lub jakąś pracownię, nie obawiając się, że przecież po kilku latach inne dzieci będą z tego korzystać.I
Plac zabaw wygląda być może dlatego jak skansen, że wielu rodziców ma właśnie takie podejście jak Pani, trzeba coś zmienić, ale niech ktoś to zrobi za mnie...
Pozwólcie Państwo, że w tej sprawie zabiorę głos, ale nie jako rzecznik burmistrza, lecz przewodniczący Rady Rodziców Miejskiego Przedszkola Nr 3 (od 2 lat).
Ja też chciałbym, aby moje dziecko korzystało z pięknie wyposażonego placu zabaw, ale wiem, że na takie wydatki miasta nie stać. Średniej klasy plac zabaw wykonany z dobrej jakości materiałów, trwały, z atestami, matami łagodzącymi upadek, to minimum 70-100 tys. zł. Są pilniejsze wydatki - kanalizacja, projekty unijne (konieczny wkład własny), asfalt na osiedlowych drogach itp. Rozumiem i akceptuję ten stan rzeczy. Kraj i miasto na dorobku, pilniejsza jest infrastruktura. Jakie mamy wyjście? Działać jako społeczność przedszkola, bo nikt za nas tego nie zrobi. Rodzice muszą przejąć część odpowiedzialności i w MP/3 robią to - organizowane są teatrzyki z udziałem rodziców, pikniki (jedni sprzedają kiełbaski z grilla, inni prowadzą loterię...), rodzice przekazują placówce zabawki do sal, bajki na DVD, książki... Dochody z pikników przeznaczane są na wyposażenie placu zabaw. Nie wiem, jak jest w innych placówkach, ale w MP/3 zdecydowana większość rodziców myśli podobnie, jak ja. Sami coś zróbmy, nie czekajmy na mannę z nieba. Od 2 lat Rada Rodziców zbiera pieniądze na zakup zabawek, lepszego, większego urządzenia na plac. Uznaliśmy, że za 6-7 tys. niczego trwałego nie uda się postawić, ale za 15-18 tysięcy tak, dlatego dwa lata oszczędzamy każdy grosz. Mam nadzieję, że w ciągu 2-3 tygodni zapadnie ostateczna decyzja, co kupujemy.
Potwierdzam, że plac zabaw jest z PRL-u.
Nie jest prawdą, że miasta nie stać na wydatek związany z nowym placem zabaw.
Tyle pieniędzy było wydatkowane na substytutu sukcesu jakim były udziały miasta w różnej maści konkursach tylko po to by zawisł w gabinecie na ścianie kolejny dyplom.
Za te pieniądze nie jeden byłby plac zabaw.
Jest to taki standard, że wpierw wspomina się o tym jak to ja bym chciał, a potem jakie to miasto ma ogromne potrzeby. Bezradność i zarazem troska.
Danielu piszesz, że od dwóch lat jesteś przewodniczącym Rady Rodziców Miejskiego Przedszkola nr 3. Cóż po tym co piszesz to o dwa lata za długo. Przepraszam, ale nie przypadkiem zostałeś tym przewodniczącym.
Wiesz, z takim zapałem piszesz o wielu sprawach w miescie. O tym jak to udaje nam się pozyskiwać środki z UE i jak się o nie starać. Od 8 lat jesteś blisko tych spraw. Masz nieograniczony i nieskrępowny dostęp do wykwalifikowanej kady w urzędzie, która nie jeden wniosek aplikowała w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego i to w różnych działach.
Już dawno powinieneś wykazać taką inicjatywę i wspólnie z dyrekcją przedszkola aplikować o środki np na plac zabaw.
Cieszę się, że rodzice są aktywni i angażują w życie przedszkola.Dużę uznanie.
Tylko ta praca i pomoc ma być formą wsparcia i budowania wspólnoty, a nie żeby na barkach rodziców było pieczenie kiełbasek i zbieranie przez dwa lata pieniędzy na urządzenie dla dzieci placu zabaw.
To nie jest wstyd dla rodziców lecz obciach dla władz tego miasta z burmistrzem na czele.
Mi również jest wstyd, że gdzieś to obok mnie funkcjonuje i niewiele z tym zrobiłem.
Jednak to co piszesz w tej konkretnej sprawie i co przedstawiasz jako Rzecznik Burmistrza w kwestii pozyskiwania środków nie pozostawia dla mnie złudzeń, że straciłeś Ty i przedszkole dwa lata.
Przytocze Ci jak sobie radzą sami pracownicy przedszkoli z Sochaczewa szukając pomocy na portalach internetowych:
przykład:
Pytanie czytelnika "Pulsu Biznesu":
Pracuję w Miejskim przedszkolu w Sochaczewie. Nasze przedszkole rozwija się coraz bardziej, w tym roku powstała kolejna grupa przedszkolna. Czy jako placówka miejska, mamy szanse na pozyskanie dotacji z Unii Europejskiej na dalszy rozwój. Interesuje nas:
- doskonalenie personelu w kierunki nauki języka angielskiego.
- pozyskanie środków na dodatkowe zajęcia dla dzieci np. język angielski, zajęcia korekcyjne, teatralne itp.
Czy mamy możliwość pozyskania dofinansowania na lepsze wyposażenie placu zabaw?
Odpowiada Daniel Mościcki, asystent w KPMG:
Środki na doskonalenie personelu, m.in. w zakresie nauki języka angielskiego, można pozyskać w ramach działania 8.1.1 PO KL Wspieranie rozwoju kwalifikacji zawodowych i doradztwo dla przedsiębiorstw. Pozyskanie dotacji na dodatkowe zajęcia dla dzieci i wyposażenie placu zabaw możliwe jest z kolei w ramach działania 9.1.1 PO KL Zmniejszanie nierówności w stopniu upowszechnienia edukacji przedszkolnej. Instytucją pośredniczącą dla obu działań w województwie mazowieckim jest Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych. Najbliższych naborów wniosków w ramach obu działań można spodziewać się w przyszłym roku.
I Pan Daniel wzbudził we mnie nadzieję - bo mają być nowe zabawki. I Pan Masłowski - bo można na taką inwestycję pozyskać środki, a Pan Masłowski startuje na burmistrza, więc może, jeśli wygra, będzie nowy plac zabaw przy przedszkolu (tylko troszkę żartuję). Oczywiście jak najbardziej dla dobra nie tylko mojego dziecka jestem w stanie zaangażować dla tej sprawy domowy budżet. Chociaż bardziej do mnie trafiają argumenty przemawiające za staraniem się o zewnętrzne dofinansowanie.
Problem wyboru przedszkola będzie za chwile mnie dotyczył. Obraz infrastruktury dla dzieci w Sochaczewie jest żałosny! Mam kilka uwag:
1. Po pierwsze nie zgadzam się, że ważniejszy jest asfalt niż dobrze wyposażone przedszkole! Jesli miasto nie chce inwestowac w namłodszych, to bardzo źle to o miastu świadczy. Pozbywa się ono w ten sposób młodych ludzi, którzy nie chcą w nim wychowawac swoich dzieci. I uciekają tam, gdzie lepiej - choćby do Grodziska Mazowieckiego, z którego Sochaczew mógłby brać przykład (27 tys. mieszkańców, 5 przedszkoli, kolejne w budowie!). Nie wierzę w brak pieniędzy w kasie miasta - pieniądze trzeba po prostu mądrze dzielic. Można i remonotwac drogi, i poprawiac stan infrastruktury szkolnej. No tylko wtedy nie można byłoby kłaść kostki granitowej na chodnikach!
2. Pan Daniel Wachowski mówi "Bierzmy sprawy w swoje ręce". I tak, i nie.
Dobrze jest oczywiście aktywizowac społecznośc, ale nie mozna na nią przerzucac obowiązków władz miasta. Tym sposobem weźmiemy w swoje ręce wszystko i będziemy sobie sami odnieżac ulice, sprzątac suche liście itp. Po to płacę w tym mieście podatki, by moje dziecko mogło na przykład chodzić do fajnego przedszkola z fajnym placem zabaw.
3. Miasto nie dba nie tylko o place zabaw na terenie przedszkoli, ale o żadne place zabaw w ogóle. Ogródek Jordanowski, który powstał dzięki firmie MARS, jest dewastowany. Przesiaduje tam starsza młodzież, która pije, pali, wyprowadza psy i wypisuje na zabawkach wulgaryzmy! Za rok, dwa dzieci nie będą miały gdzie się bawić, bo to jedyny taki plac w mieście!!!
4. Najgorsze jest to, że nie ma żadnej alternatywy. Place zabaw na terenie przedszkoli prywatnych są równie tragiczne. Wczoraj (16 października) obejrzałam sobie dobrze dwa - przy przedszkolu Caritas, i przy "Akademii Smyka". Zgroza! Na jednym jest betonowa studnia, a obok drugiego (nie na samym placu zabaw, ale żeby do niego dojsc [ta sama działka], trzeba przejsc obok) - niczym nieogrodzona, betonowa dziura o głębokości ponad półtora metra! [stara piwnica czy co?].
Podsumowując - obraz nędzy i rozpaczy. Zastawiam się, czy nie wozić dziecka do przedszkola do miejscowości, w której pracuję, bo tu, gdzie mieszkam, nie widzę odpowiedniego miejsca. A ja naprawdę nie mam wygórowanych wymagań.
Miejski Ogródek Jordanowski jest przy ul. 600 lecia. czy miasto niema ważniejszych potrzeb?
myślę że na dzeń dzisiejszy są i to o wiele ważniejsze sprawy No i zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaic do tego ze skromne fundusze służą jedynie do realizacji samego funkcjonowania miasta. Jeśli chodzi o sprawy inwestycyjne i estetykę " Na miarę Naszych czasów" pozostaje jedynie pomażyc. Już dawno temu był podnoszony temat że miasto powinno byc udoskonalane sukcesywnie w lepsze drogi, kanalizację , itd, itd.Państwa wybór (szanuję)aprzedstawicieli miasta niestety rokuje jedynie dalszą szarpaninę o środki wg. zasady kto będzie miał większą siłę przebicia i koalicjantów