przesadziłeś. Absolutnie nie uważam, jakoby człowiek był dobry lub zły z natury. Chciałem tylko zaprotestować, przeciwko pozornie realistycznemu, a tak naprawdę nieprawdziwemu poglądowi na świat, jaki prezentują pewne nurty myślenia Tobie bliskie.
To, co powiedział Kissinger to taki bon mot. Jak większość bon motów barwny, ale nie do końca prawdziwy.
Natura ludzka nie jest ani dobra, ani zła, jak przypuszczam. Jest dialektyczna jak wszystko.
Myślę, że warto odróżnić afrodyzjak, który jednak kojarzy mi się z miłością, od występujących w świecie polityki ruji i poróbstwa.
Panie Andrzeju Bardzo ciekawe i nietypowe jak dla mnie zestawienie tematów " polityka, miłość, natura ludzka" to jak dla mnie mieszanka wybuchowa, aczkolwiek okaże się...
No tak to jakoś wyszło. Ja jakby zawodowo zajmuję się takimi zbitkami, więc proszę wybaczyć ten misz-masz, chociaż obwiniałbym za jego powstanie kogo innego ;-)
Przede wszystkim chciałem zaprowadzić trochę porządku w tematyce związanej ściśle z wyborami, a te luźniejsze spostrzeżenia przenieść tutaj, gdzie są mile widziane.
Dzień dobry :) faktycznie Andrzeju misz-masz zupełny, ale mogą z tego wyniknąć ciekawe teorie. Szymonie, natura ludzka jest zbyt skomplikowana żeby twierdzić, że ludzie są z natury źli albo dobrzy. Zupełnie sie z tym nie zgadzam. W każdym z nas jest odrobina Anioła i Diabła i tylko od nas samych zależy, którą część tej natury będziemy prezentować w stosunkach z innymi ludźmi i codziennym życiu.
Pani Guśko- jeśli mogę tak napisać Czy aby na pewno od nas tylko zależy, którą stronę dobrą czy złą, jak to Pani nazwała, będziemy prezentować. Tu napiszę Pani to co napisała Pani Panu Szymonowi to sprawa zbyt skomplikowana żeby jednoznacznie to oceniać Chyba że będziemy poruszać się po stwierdzeniach wieloznacznych i mało odzwierciedlających stan faktyczny naszej osobowości. Temat niewyczerpany jak sądzę... Pozdrawiam
Pani Malwino, Owszem to jest temat rzeka. Często sytuacja i wiele innych czynników ma ogromny wpływ na to jak postąpimy. Nie zmienia to jednak faktu, że na swoje postępowanie mamy największy wpływ. Ponosimy jego pełne konsekwencje. Pozdrawiam :)
Poruszamy tu jeden z centralnych kwestii filozofii: czyli od czego zależy życie ludzkie? Czy człowiek jest wolny czy zdeterminowany w swoich wyborach, w swoim postepowaniu. Czy jest podmiotem czy przedmiotem. Bardzo spodobało mi się ostrożne podejście Pani Malwiny do tej kwestii. Czuje Pani, Pani Malwino, ciężar gatunkowy sprawy! Brawo, ja też tu nie mam zero jedynkowego podejścia - bo chyba go nie można formułować. Pani Malwina czuje intuicyjnie, że jest to temat z cyklu tzw. niekonkluzywnych. Pozdrawiam
powiada Pani, że uprościłem opis natury ludzkiej - mówiąc w skrócie. Trzeba jednak zawsze wyjść z jakiś założeń apriorycznych. Ja powtarzam tutaj założenie św. Augustyna o całkowitym zepsuciu natury ludzkiej (przez grzech pierworodny). Ks. dr M. Luter też m.in. podzielał ten pogląd. Świat ten za sprawą człowieka nie jest spokojną przystanią, ani dobrze zorganizowanym ulem - niestety. To też nie znaczy, że wszystko jest źle, bowiem "ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to że ten świat nie zginie". Pozdrawiam
Czy jesteśmy wolni w podejmowaniu własnych decyzji, czy też zdeterminowani? Pojawia się coraz więcej trudnych pytań na tym forum. Oczywiście przedstawiciele różnych dyscyplin wiedzy patrzą na to zagadnienie pod różnym kątem. Psychologowie, socjologowie,a także ja, Pan Szymon, czy Pani Guska będą mieli zupełnie inne zdanie na ten temat, bo różnimy się posiadaną wiedzą, poglądem na życie, przekonaniami, inaczej rozumiemy pojęcia, określające pewne zachowania ludzkie i determinanty wpływające na te zachowania. Jeśli zadajemy takie pytania- czy człowiek w samym bycie jest wolny, czy zdeterminowany, to ja się pytam na czym dla Państwa ta owa wolność polega? Oczywiście jak Pan Szymon zauważył zdaję sobie sprawę że te tematy są powiedzmy zbyt głębokie i raczej nie uzyskamy na postawione pytania jednoznacznych odpowiedzi- tym bardziej tu na forum. Mimo to uważam że dyskusja zawsze jest czymś pouczającym i nietresującym, tak czy siak zawsze coś zyskujemy. Proszę tylko o nie upraszczanie spraw tak skomplikowanych jak natura ludzka, wydaje mi się to dużym błędem.
skoro postuluje Pani, aby nie popadać w redukcjonizm, to chyba trzeba usiąść razem i napisać drugi "Traktat o naturze ludzkiej" D. Huma. Na to wygląda, że ma Pani, Pani Malwino taką perspektywę metafizyczną, czyli ma Pani naturę filozoficzną. Pozdrawiam
Panie Szymonie, Jedni filozofowie jak Rousseau czy Feuerbach uważali, że człowiek jest z natury dobry, a inni jak np Machiavelli że zły... byli też tacy co twierdzili ze człowiek jest z natury głupi. Nie chodzi tu o uproszczenia bo i natura ludzka nie jest prosta. To trochę tak jak by patrzeć przez pryzmat, że białe jest białe a czarne jest czarne. Tymczasem nawet to że telewizor jest zepsuty nie stoi w sprzeczności z tym, że z natury jest urządzeniem pożytecznym ;) Jako noworodek wg Johna Locka człowiek nie posiada żadnych wrodzonych zasad ani idei, umysł człowieka w chwili narodzenia jest czystą tablicą (tabula rasa). Wszelkie wyobrażenia nabywamy poprzez doświadczenie, a czy to doświadczenie będzie dobre czy złe zależy jaką drogę wybierze. Inaczej myśląc człowiek jest z natury DOBRY, bo wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre (Księga Rodzaju) ale poprzez grzech ta natura została skażona. Dla odmiany Jezus mówi "choć źli jesteście potraficie dawać dobre dary", a św. Paweł boleje nad tym, ze wciąż czyni to czego nie chce, to co złe i to czego nienawidzi itd. Natura ludzka jest po prostu słaba i dlatego skłonna do zła. Ta sama Księga Rodzajów wyjaśnia nam dlaczego człowiek, stworzenie, które wyszło z rąk Boga jako bardzo dobre stało się później zdolne do popełnienia wszelkiego rodzaju zła. Powodem jest rzeczywistość, którą teologicznie nazywamy grzechem pierworodnym, zaś językiem filozoficznym moglibyśmy określić jako „pęknięcie” natury człowieka. Rozpisałam się, ale to najlepszy dowód na to, że na taki temat można by dużo pisać i mówić a i tak będzie on niewyczerpany. Poza tym każda dyskusja pozwala nam poszerzać horyzonty i beż wątpienia może być pouczająca.
Panie Szymonie Znów widzę u Pana skłonność do stwierdzania jaka ja jestem i jak jest moja natura- oczywiście ja podchodzę do tego bardzo pozytywnie. Myślę że w pisaniu traktatów ja Panu nie pomogę, być może jeszcze nie posiadam takiej wiedzy która by była Panu przydatna, ale kto wie może kiedyś... Pozdrawiam serdecznie ;)
proszę moich - skądinąd bardzo pozytywnych - odczuć w dyskusji z Panią (i nie tylko) - nie traktować tak kategorycznie. Poruszamy się tutaj bowiem na gruncie intuicji. A ta podpowiada mi - na podstawie tego co Pani pisze - że czuje Pani bluesa! To się chwali! W kwestii gotowości Pani do współpracy nad rzekomym traktatem - no, kto wie - to byłoby być może interesujące i zarazem pożyteczne.
Powiem szczerze że na co dzień nie poruszam tematów typu polityka, społeczeństwo, życie, człowiek i jego natura, ale ostatnio czułam jakiś ogromny niedosyt tych tematów< oczywiście nie mówię że wcale nie mam z tym styczności, przecież studiuję , ale to nie wystarcza> i tu nagle gdy zaczynam ograniczać swoje codzienne rozważania do tego jak mi minie dzień w pracy i czy będzie dużo ludzi, zjawia się Pan ze swoim kolegą i prowadzi dyskusję. ?Właściwie do tej pory zastanawiam się co Pana skłoniło do podjęcia właśnie tej rozmowy. Nie ukrywam dają mi sporą satysfakcję te rozważania na forum, lubię się uczyć i lubię jak ktoś mnie do tej nauki mobilizuję a tak właśnie teraz jest. Pozdrawiam
moje motywacje - bo o nie Pani zapytuje - są przede wszystkim szczere. Bardzo lubię słuchać inteligentnych wypowiedzi na ambitne tematy. Przyznam się, że mnie Pani bardzo pozytywnie zaskakuje! Pozdrawiam
Panie Szymonie :) Myślę, ze doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że wiara i pismo święte to dość znaczące elementy mojego życia. Nie mogłam więc nie uwzględnić tego co mówi o ludzkiej naturze Pismo Święte.
Niesamowita mieszanka: miłość, polityka, ruja i poróbstwo, do których dodaję jeszcze chuć. Nie chcę burzyć tej poważnej dyskusji, ale postawię tezę:
Człowiekiem, jego życiem i postępowaniem determinuje głównie jeżeli nie wyłącznie potrzeba przedłużenia gatunku i połączenia genów z jak najmocniejszymi genami partnera oraz wydanie potomstwa, które będzie zdolne przekazać dalej jak najsilniejsze geny. Zdobywanie tego partnera jest najbarwniejsze, najwymyślniejsze i najciekawsze wśród wszystkich istniejących we wszechświecie gatunków. Na tej potrzebie rozwija się cywilizacja. Dobro i zło temu służy, kultura, filozofia po to powstały.
Człowiek szczęsliwy to ten, kóry wypełnił powyższą życiową misję.
moje osobiste zdanie jest takie że czy polityka czy natura czy inne nasze sfery zycia powstają i rodzą sie właśnie z miłości (bo czyż nieprawda jest że miłośc ma rózne oblicza????.... ;>
Może malutkim, niepozornym, zawoalowanym dowodem jest powstanie tego wątku, zapoczątkowane zwróceniem się do kobiecych wdzięków w wątku wyborczym?
Na okoliczność naszych roważań przyszła mi taka o to refleksja: idee polityczne, system polityczny, wybory itd. Jest jednak pewna rzecz, która absolutnie stoi ponad tym wszystkim. Mam tu na myśli kobiece wdzięki!
Więc Gąsior, chciałbym wiedzieć co Twoim zdaniem mną, człowiekiem kieruje w tej ziemskiej podróży? Poszukuję pilnie odpowiedzi bo jestem aktualnie w potrzebie. Odpowiedź potrzebna na wczoraj. Tylko mi nie mów, że odpowiedź jest inna dla każdego człowieka.
Za to moje myśli wędrują ścieżkami wieloma. Jeżeli nie poszły ścieżką nietypową i zawędrowały w to miejsce, które nazywasz bzdurą, to znaczy, że coś ze mną nie w porządku?
trochę znam Andrzeja i wiem, że nie do końca jest przekonany co do swojego zaprzeczania;-) dobrym przykładem jest rodzący sie tutaj flirt pomiędzy, nie będę wymieniał nazwiska - Panią spod dziewiątki i Panem spod szóstki;-) w każdym razie, wiele spraw kręci się wokół, że tak powiem "mocnych genów", aczkolwiek pamiętajmy, że dziejowe odkrycia poczynili również (przede wszystkim?) ludzie maksymalnie samotni. pozdrawiam
Jestem dziś już mocno zmęczony, ale ponieważ sam rozpocząłem temat, obowiązek nakazuje zabrać głos. Miłość jest ważna, problem wtym, że kiedy już ją odnajdziemy, okazuje się, że szukamy czegoś więcej. I że zawsze jest owo "więcej". Myślę, że równie dobrze, można zamiast milością (lub libido), wyjaśniać wszystko żadzą władzy albo koniecznością zdobywania pokarmu. W człowieku i tak - po zdobyciu tych wszystkich spraw - pozostaje coś więcej. Zgadzam się, że to ważne, ale pozwala nam wyjaśniać otaczający swiat na dość płytkim poziomie. Nie chcę przywoływać, jakis banalnych argumentów "za" czy "przeciw". No chyba że zostanę do tego zmuszony. Pzdr!
Szymonie,
przesadziłeś. Absolutnie nie uważam, jakoby człowiek był dobry lub zły z natury. Chciałem tylko zaprotestować, przeciwko pozornie realistycznemu, a tak naprawdę nieprawdziwemu poglądowi na świat, jaki prezentują pewne nurty myślenia Tobie bliskie.
To, co powiedział Kissinger to taki bon mot. Jak większość bon motów barwny, ale nie do końca prawdziwy.
Natura ludzka nie jest ani dobra, ani zła, jak przypuszczam. Jest dialektyczna jak wszystko.
Myślę, że warto odróżnić afrodyzjak, który jednak kojarzy mi się z miłością, od występujących w świecie polityki ruji i poróbstwa.
Panie Andrzeju Bardzo ciekawe i nietypowe jak dla mnie zestawienie tematów " polityka, miłość, natura ludzka" to jak dla mnie mieszanka wybuchowa, aczkolwiek okaże się...
No tak to jakoś wyszło. Ja jakby zawodowo zajmuję się takimi zbitkami, więc proszę wybaczyć ten misz-masz, chociaż obwiniałbym za jego powstanie kogo innego ;-)
Przede wszystkim chciałem zaprowadzić trochę porządku w tematyce związanej ściśle z wyborami, a te luźniejsze spostrzeżenia przenieść tutaj, gdzie są mile widziane.
Dzień dobry :) faktycznie Andrzeju misz-masz zupełny, ale mogą z tego wyniknąć ciekawe teorie. Szymonie, natura ludzka jest zbyt skomplikowana żeby twierdzić, że ludzie są z natury źli albo dobrzy. Zupełnie sie z tym nie zgadzam. W każdym z nas jest odrobina Anioła i Diabła i tylko od nas samych zależy, którą część tej natury będziemy prezentować w stosunkach z innymi ludźmi i codziennym życiu.
Pani Guśko- jeśli mogę tak napisać Czy aby na pewno od nas tylko zależy, którą stronę dobrą czy złą, jak to Pani nazwała, będziemy prezentować. Tu napiszę Pani to co napisała Pani Panu Szymonowi to sprawa zbyt skomplikowana żeby jednoznacznie to oceniać Chyba że będziemy poruszać się po stwierdzeniach wieloznacznych i mało odzwierciedlających stan faktyczny naszej osobowości. Temat niewyczerpany jak sądzę... Pozdrawiam
Pani Malwino, Owszem to jest temat rzeka. Często sytuacja i wiele innych czynników ma ogromny wpływ na to jak postąpimy. Nie zmienia to jednak faktu, że na swoje postępowanie mamy największy wpływ. Ponosimy jego pełne konsekwencje. Pozdrawiam :)
Poruszamy tu jeden z centralnych kwestii filozofii: czyli od czego zależy życie ludzkie? Czy człowiek jest wolny czy zdeterminowany w swoich wyborach, w swoim postepowaniu. Czy jest podmiotem czy przedmiotem. Bardzo spodobało mi się ostrożne podejście Pani Malwiny do tej kwestii. Czuje Pani, Pani Malwino, ciężar gatunkowy sprawy! Brawo, ja też tu nie mam zero jedynkowego podejścia - bo chyba go nie można formułować. Pani Malwina czuje intuicyjnie, że jest to temat z cyklu tzw. niekonkluzywnych. Pozdrawiam
Pani Agnieszko,
powiada Pani, że uprościłem opis natury ludzkiej - mówiąc w skrócie. Trzeba jednak zawsze wyjść z jakiś założeń apriorycznych. Ja powtarzam tutaj założenie św. Augustyna o całkowitym zepsuciu natury ludzkiej (przez grzech pierworodny). Ks. dr M. Luter też m.in. podzielał ten pogląd. Świat ten za sprawą człowieka nie jest spokojną przystanią, ani dobrze zorganizowanym ulem - niestety. To też nie znaczy, że wszystko jest źle, bowiem "ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to że ten świat nie zginie". Pozdrawiam
Czy jesteśmy wolni w podejmowaniu własnych decyzji, czy też zdeterminowani? Pojawia się coraz więcej trudnych pytań na tym forum. Oczywiście przedstawiciele różnych dyscyplin wiedzy patrzą na to zagadnienie pod różnym kątem. Psychologowie, socjologowie,a także ja, Pan Szymon, czy Pani Guska będą mieli zupełnie inne zdanie na ten temat, bo różnimy się posiadaną wiedzą, poglądem na życie, przekonaniami, inaczej rozumiemy pojęcia, określające pewne zachowania ludzkie i determinanty wpływające na te zachowania. Jeśli zadajemy takie pytania- czy człowiek w samym bycie jest wolny, czy zdeterminowany, to ja się pytam na czym dla Państwa ta owa wolność polega? Oczywiście jak Pan Szymon zauważył zdaję sobie sprawę że te tematy są powiedzmy zbyt głębokie i raczej nie uzyskamy na postawione pytania jednoznacznych odpowiedzi- tym bardziej tu na forum. Mimo to uważam że dyskusja zawsze jest czymś pouczającym i nietresującym, tak czy siak zawsze coś zyskujemy. Proszę tylko o nie upraszczanie spraw tak skomplikowanych jak natura ludzka, wydaje mi się to dużym błędem.
Pani Malwino,
skoro postuluje Pani, aby nie popadać w redukcjonizm, to chyba trzeba usiąść razem i napisać drugi "Traktat o naturze ludzkiej" D. Huma. Na to wygląda, że ma Pani, Pani Malwino taką perspektywę metafizyczną, czyli ma Pani naturę filozoficzną. Pozdrawiam
Panie Szymonie, Jedni filozofowie jak Rousseau czy Feuerbach uważali, że człowiek jest z natury dobry, a inni jak np Machiavelli że zły... byli też tacy co twierdzili ze człowiek jest z natury głupi. Nie chodzi tu o uproszczenia bo i natura ludzka nie jest prosta. To trochę tak jak by patrzeć przez pryzmat, że białe jest białe a czarne jest czarne. Tymczasem nawet to że telewizor jest zepsuty nie stoi w sprzeczności z tym, że z natury jest urządzeniem pożytecznym ;) Jako noworodek wg Johna Locka człowiek nie posiada żadnych wrodzonych zasad ani idei, umysł człowieka w chwili narodzenia jest czystą tablicą (tabula rasa). Wszelkie wyobrażenia nabywamy poprzez doświadczenie, a czy to doświadczenie będzie dobre czy złe zależy jaką drogę wybierze. Inaczej myśląc człowiek jest z natury DOBRY, bo wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre (Księga Rodzaju) ale poprzez grzech ta natura została skażona. Dla odmiany Jezus mówi "choć źli jesteście potraficie dawać dobre dary", a św. Paweł boleje nad tym, ze wciąż czyni to czego nie chce, to co złe i to czego nienawidzi itd. Natura ludzka jest po prostu słaba i dlatego skłonna do zła. Ta sama Księga Rodzajów wyjaśnia nam dlaczego człowiek, stworzenie, które wyszło z rąk Boga jako bardzo dobre stało się później zdolne do popełnienia wszelkiego rodzaju zła. Powodem jest rzeczywistość, którą teologicznie nazywamy grzechem pierworodnym, zaś językiem filozoficznym moglibyśmy określić jako „pęknięcie” natury człowieka. Rozpisałam się, ale to najlepszy dowód na to, że na taki temat można by dużo pisać i mówić a i tak będzie on niewyczerpany. Poza tym każda dyskusja pozwala nam poszerzać horyzonty i beż wątpienia może być pouczająca.
Panie Szymonie Znów widzę u Pana skłonność do stwierdzania jaka ja jestem i jak jest moja natura- oczywiście ja podchodzę do tego bardzo pozytywnie. Myślę że w pisaniu traktatów ja Panu nie pomogę, być może jeszcze nie posiadam takiej wiedzy która by była Panu przydatna, ale kto wie może kiedyś... Pozdrawiam serdecznie ;)
Pani Malwino,
proszę moich - skądinąd bardzo pozytywnych - odczuć w dyskusji z Panią (i nie tylko) - nie traktować tak kategorycznie. Poruszamy się tutaj bowiem na gruncie intuicji. A ta podpowiada mi - na podstawie tego co Pani pisze - że czuje Pani bluesa! To się chwali! W kwestii gotowości Pani do współpracy nad rzekomym traktatem - no, kto wie - to byłoby być może interesujące i zarazem pożyteczne.
Pani Agnieszko,
uderzyła Pani w tony teologiczne! To mi się naprawdę spodobało!
Powiem szczerze że na co dzień nie poruszam tematów typu polityka, społeczeństwo, życie, człowiek i jego natura, ale ostatnio czułam jakiś ogromny niedosyt tych tematów< oczywiście nie mówię że wcale nie mam z tym styczności, przecież studiuję , ale to nie wystarcza> i tu nagle gdy zaczynam ograniczać swoje codzienne rozważania do tego jak mi minie dzień w pracy i czy będzie dużo ludzi, zjawia się Pan ze swoim kolegą i prowadzi dyskusję. ?Właściwie do tej pory zastanawiam się co Pana skłoniło do podjęcia właśnie tej rozmowy. Nie ukrywam dają mi sporą satysfakcję te rozważania na forum, lubię się uczyć i lubię jak ktoś mnie do tej nauki mobilizuję a tak właśnie teraz jest. Pozdrawiam
Pani Malwino,
moje motywacje - bo o nie Pani zapytuje - są przede wszystkim szczere. Bardzo lubię słuchać inteligentnych wypowiedzi na ambitne tematy. Przyznam się, że mnie Pani bardzo pozytywnie zaskakuje! Pozdrawiam
Panie Szymonie :) Myślę, ze doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że wiara i pismo święte to dość znaczące elementy mojego życia. Nie mogłam więc nie uwzględnić tego co mówi o ludzkiej naturze Pismo Święte.
Niesamowita mieszanka: miłość, polityka, ruja i poróbstwo, do których dodaję jeszcze chuć. Nie chcę burzyć tej poważnej dyskusji, ale postawię tezę:
Człowiekiem, jego życiem i postępowaniem determinuje głównie jeżeli nie wyłącznie potrzeba przedłużenia gatunku i połączenia genów z jak najmocniejszymi genami partnera oraz wydanie potomstwa, które będzie zdolne przekazać dalej jak najsilniejsze geny. Zdobywanie tego partnera jest najbarwniejsze, najwymyślniejsze i najciekawsze wśród wszystkich istniejących we wszechświecie gatunków. Na tej potrzebie rozwija się cywilizacja. Dobro i zło temu służy, kultura, filozofia po to powstały.
Człowiek szczęsliwy to ten, kóry wypełnił powyższą życiową misję.
Ktoś się nie zgadza?
moje osobiste zdanie jest takie że czy polityka czy natura czy inne nasze sfery zycia powstają i rodzą sie właśnie z miłości (bo czyż nieprawda jest że miłośc ma rózne oblicza????.... ;>
Jednak się nie zgadzam, Jakondo, choć naturalnie nie dysponuję dowodami.
Może malutkim, niepozornym, zawoalowanym dowodem jest powstanie tego wątku, zapoczątkowane zwróceniem się do kobiecych wdzięków w wątku wyborczym?
Na okoliczność naszych roważań przyszła mi taka o to refleksja: idee polityczne, system polityczny, wybory itd. Jest jednak pewna rzecz, która absolutnie stoi ponad tym wszystkim. Mam tu na myśli kobiece wdzięki!
Więc Gąsior, chciałbym wiedzieć co Twoim zdaniem mną, człowiekiem kieruje w tej ziemskiej podróży? Poszukuję pilnie odpowiedzi bo jestem aktualnie w potrzebie. Odpowiedź potrzebna na wczoraj. Tylko mi nie mów, że odpowiedź jest inna dla każdego człowieka.
nie,ale naprawdę.padło tu parę stwierdzeń,których po rozsądnych ludziach bym się nie spodziewał.
Michale, nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby mówić takie bzdury. A jeśli chciałbyś poznać moje zdanie. Hm...
Właśnie, własnie, ja też bym sie nie spodziewał i dlatego zadaję te pytania.
Za to moje myśli wędrują ścieżkami wieloma. Jeżeli nie poszły ścieżką nietypową i zawędrowały w to miejsce, które nazywasz bzdurą, to znaczy, że coś ze mną nie w porządku?
Tak, chciałbym poznać to zdanie.
trochę znam Andrzeja i wiem, że nie do końca jest przekonany co do swojego zaprzeczania;-) dobrym przykładem jest rodzący sie tutaj flirt pomiędzy, nie będę wymieniał nazwiska - Panią spod dziewiątki i Panem spod szóstki;-) w każdym razie, wiele spraw kręci się wokół, że tak powiem "mocnych genów", aczkolwiek pamiętajmy, że dziejowe odkrycia poczynili również (przede wszystkim?) ludzie maksymalnie samotni. pozdrawiam
Jestem dziś już mocno zmęczony, ale ponieważ sam rozpocząłem temat, obowiązek nakazuje zabrać głos.
Miłość jest ważna, problem wtym, że kiedy już ją odnajdziemy, okazuje się, że szukamy czegoś więcej. I że zawsze jest owo "więcej". Myślę, że równie dobrze, można zamiast milością (lub libido), wyjaśniać wszystko żadzą władzy albo koniecznością zdobywania pokarmu. W człowieku i tak - po zdobyciu tych wszystkich spraw - pozostaje coś więcej. Zgadzam się, że to ważne, ale pozwala nam wyjaśniać otaczający swiat na dość płytkim poziomie. Nie chcę przywoływać, jakis banalnych argumentów "za" czy "przeciw". No chyba że zostanę do tego zmuszony.
Pzdr!