Jest zima, wszyscy o tym już się przekonali. Zawinięci w szale, z naciągniętymi czapkami, zapięci na ostatni guzik, przemykamy szybko zamarzniętymi ulicami, by jak najszybciej dotrzeć do ciepłego domu. A potem, siadamy z parującym kubkiem pysznej herbaty albo kawy w wygodnym fotelu i patrzymy na ekran telewizora z którego głos spikera mówi, że znowu zamarzło ileś bezdomnych - ludzi.Ale czy ktoś zastanawia się ile zamarzło bezdomnych zwierząt? Nikogo nie obchodzi skulony pies koło klatki schodowej - chyba, że próbuje wejść z nami, wtedy trzeba go odpędzić. Nikogo nie wzrusza oszroniony kociak tulący się do okienka piwnicznego - to tylko kot. A zamarzające, głodne ptaki? - kogo to obchodzi?Wiecie po co to piszę? Po to by Was prosić o pomoc, pomoc dla nich, zamarzających z głodu i chłodu. Nie odwracajcie oczu od proszących o ratunek zwierzaków - one nie znikną bezboleśnie, one po prostu umrą. Im tak nie wiele trzeba - troszkę jedzenia, pozwolenie na ogrzanie kości na klatce schodowej, uchylone okienko od piwnicy.Ktoś mi dziś powiedział, że od pomagania zwierzakom jest fundacja. Ma rację, ale bez Waszej pomocy nie damy rady. Nie mamy niedziel, świąt, urlopów. Każdy dzień kończy się późną nocą, a czasem trzeba poświęcić noc by nie umarł kolejny pies, kot, łabędź.Proszę, kiedy bierzecie telefon do reki, by nakrzyczeć do niego aby przypomnieć nam od czego jesteśmy, zastanówcie się czy to jedyny sposób "pomocy" zwierzakowi? Pamiętacie "Małego Księcia" Antoina De Saint Exuperiego? - "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.". Proszę - pomagajmy razem
To prawda..to smutne i przykre..Ja ze swojej strony staram się jak mogę, mam w samochodzie karmę dla psów i jak widzę bezdomnego zmarznietego zwierzaka to zatrzymuje się żeby go nakarmić..Nie mam możliwości zabrać do siebie psa czy kota..ale staram się pomóc chociaż w ten sposób. Gdyby każdy z was miał przy sobie troszkę jedzenia dla tych biednych zwierząt to naprawde dużo nie kosztuje..a możemy chociaż nakarmić te biedne zwierzaki. Wczoraj w okolicy kościoła w Chodakowie spotkałam malego zmarzniętego pieska prypominał jamnika..był tak głodny, że pochłonął 3 opakowania jedzenia takiego z galaretką..Pomagajcie..
No tak ,a jedna ze spółdzielni mieszkaniowych w Sochaczewie wprowadziła zakaz dokarmiania zwierząt w obrębie swojego terenu .Bo to niby zanieczyszcza się teren ,tylko pytanie czy jak mieszkańcy owych bloków wyprowadzając własne psy i srają po trawnikach to sprzątają ,bo raczej nie widziałem takiego czegoś by ktoś to zebrał i wrzucił do pojemnika .
Ja mam w d... takie zakazy nakazy!! Jak mam ochotę do będę dokarmiać te zwierzęta i co mi zrobią? Ważniejszy jest los tych zwierząt niż jakaś spółdzielnia ze swoimi śmiesznymi nakazami
no właśnie bo jak ktoś ma trochę więcej rozumu niż gryzipiórki za biurkami to zawsze temu kotu z piwnicy coś da .Takie spółdzielnie to same powinny wyjść na przeciw i karmik dla ptaków powiesić ,czy dla tego piwnicznego kota dzięki któremu nie jednej paniusi myszy nie zjadły czegoś ,jakieś lepsze przetrwanie zimy przygotować.
Lesie koło samego schroniska Azorek ktoś przywiązał psa do drzewa, przez dwa dni pies był przywiązany a Pani Z.R. tylko poinformowała Gminę o tym fakcję. Skoro zaistniała taka sytuacja to ta kobieta która tak kocha wszystkie zwierzęta powinna odwiązać tego psa i zabrać do schroniska.
Dobrze pamiętasz ,pracuje w instytucji gdzie gazety miejskie są co tydzień kupowane i tam było opisane ,ale to chodziło jak dobrze pamiętam o to że ten pies stał przy drzewie i to na terenie gminy ,schronisko jest dla miasta Sochaczewa i zgłaszane było o tym by gmina poczyniła starania i zabrała psa do ochronki z którą ma podpisaną umowę ,to było jakoś latem ,fakt z gminy pofatygowali się jak piszesz na drugi dzień ,nie wiem dokładnie ale jakoś tak było napisane .
jeżeli nie ma obowiązku zabierania zwierząt z terenu gminy to wcale nie musiała ,a nawet dobrze że zgłosili to do gminy wszak na pewno istnieje tam ktoś odpowiedzialny za bezpańskie zwierzęta i powinni reagować na sygnały .Nie bronie tu nikogo ale postąpiła słusznie zgłaszając do wójta o psie pod lasem.
czytaj dokładnie to co piszę ,na terenie gminy ale dla miasta Sochaczewa ,i nie ma obowiązku przyjmowania zwierząt z terenu gmin czy to tej czy innej .I to jest głupota bo powinno byc dla okolicznych gmin ,wiem bo mam ciotkę w Brochowie i jak kiedyś zgłaszała psa do cały galimatias bo nikt nie wiedział kto ma go zabrać .Pozdrawiam .
Boshe,aż płakać się chce na taki widok! Człowiek-POTWÓR! U mnie w domu psina niemalże pod kołdrą sypia,dostaje systematyczne szczepienia,odrobaczenia,kąpiele. Sunia traktowana jest jak członek rodziny,nie wyobrażam sobie jej porzucenia bądź skrzywdzenia w inny sposób,nawet gazetą nie jest karcona....
Zgadzam się jest cała masa ludzi których można nazwać potworami i to jest jeszcze delikatne określenie ,pies traktowany jest w wielu domach jak rzecz znudzi sie czy nie spełnia wymagań ,,właściciela ,, i co no co- najlepiej do lasu lub na drugi koniec miasta na ulice.Dlatego powinna zawiązać się komisja przy urzędzie miasta odwiedzić wszystkie domy spisać psy zaczipowac na pewno rozwiązało by to po części problem bezdomności a i każdy by się bal wypuszczać bo po numerze by było wiadomo czyj to pies ,a jak to by nie pomagało to kary słone nakładać . A co wątku początkowego NERO to dokarmiajmy w miarę możliwosci te zwierżeta gdzies napotkane na pewno to będzie dobry uczynek a pamiętajmy dobro powraca ,i może nam kiedyś też będzie potrzebna ta kromka chleba .
Dragon masz rację, powinno się jakoś zapanować nad ilością zwierząt. Jeśli administratorzy budynków mogą wydawać zarządzenia o nie karmieniu i nie opiekowaniu się bezdomniakami, to również mogą wydać zarządzenie o przymusowej sterylizacji posiadanych przez lokatorów zwierząt. Ileż to atrakcji dostarczają nam amanci przychodzący na gody do suczek :-).A później przybywają na świat prześliczne kuleczki, które w dużym procencie prędzej czy później lądują na ulicy. Może w ten sposób ograniczyłoby się "produkcję" pseudorasowych zwierzaków rodzonych przez matki-fabryki szczeniąt. Eksploatowanych do maximum, aż padną z wycieńczenia. Żyjące krótko, ale za to w jak strasznych warunkach. Nie pokazuje się matek, tylko śliczne maleństwa.Kiedyś powiesiłam plakat o pseudohodowli i pan wieszający ogłoszenie "sprzedam bernardyna" nazwał mnie chamką, głupią, źle wychowaną i coś tam jeszcze, dlatego, że powiedziałam, że oszukuje ludzi bo te jego bernardyny to śliczne kundelki. Z pewnością nie interesuje go ile "bernardynów" ( psów w rasie), przebywa w schroniskach.
WITAM MAM PROŚBĘ ABY SPRAWDZIŁ KTOŚ ( LUB MOŻE KTOŚ WIE) CZY PIES PRZY BARZE ATLANTYDA ZAMKNIĘTY NA DZIAŁCE OBOK MA SCHRONIENIE PRZED MROZEM BO JAKIEŚ GARNKI Z JEDZENIEM WIDAĆ PRZE PŁOT ALE NIE WIDZIAŁAM MIEJSCA GDZIE MÓGŁBY SIĘ SCHRONIĆ..
W sprawach tego typu to powinno się zająć towarzystwo opieki nad zwierzętami ,nie wiem ale raczej schroniska nie maja wglądu do zwierząt mających dom a źle traktowanych ,no może fundacja Nero ma takie uprawnienia to by trzeba było sie skontaktować najlepiej z nimi na pewno rozwiążą problem .
Odbieram dziennie kilkanaście telefonów tego typu. Niestety często jest tak, że dzwonią ludzie bo mają jakiś żal do sąsiada, albo chcą się odwzajemnić za coś tam. Oczywiście staramy się sprawdzać takie sygnały. W uzasadnionych sytuacjach podejmowane są działania, włącznie z powiadomieniem policji i prokuratury. Niestety, musiałoby nas być kilkanaście osób, które pracowałyby na całym etacie - tak wiele jest tych spraw. A jest nas kilka osób, które pracują, uczą się, a Fundacja jest naszym dodatkowym zajęciem całkowicie charytatywnym. Pocieszające jest to, że ludzie często reagują w uzasadnionych wypadkach. Może nie wszyscy wiedzą, że jest w Policji specjalna osoba od kontaktu w sprawach dotyczących zwierząt. (tel 694 488 105 lub 46 863 72 04.)
Może ktoś widział, może ktoś pomoże odnaleźć niewielkiego, czarnego kundelka. Psiak jest jamniczej postury, tzn jest dłuższy niż wyższy, ma lekko krzywa, masywne przednie łapki, jest cały czarny.Podobno jakiś czas błąkał się w okolicy banku na ul. Warszawskiej.
Jest zima, wszyscy o tym już się przekonali. Zawinięci w szale, z naciągniętymi czapkami, zapięci na ostatni guzik, przemykamy szybko zamarzniętymi ulicami, by jak najszybciej dotrzeć do ciepłego domu. A potem, siadamy z parującym kubkiem pysznej herbaty albo kawy w wygodnym fotelu i patrzymy na ekran telewizora z którego głos spikera mówi, że znowu zamarzło ileś bezdomnych - ludzi.Ale czy ktoś zastanawia się ile zamarzło bezdomnych zwierząt? Nikogo nie obchodzi skulony pies koło klatki schodowej - chyba, że próbuje wejść z nami, wtedy trzeba go odpędzić. Nikogo nie wzrusza oszroniony kociak tulący się do okienka piwnicznego - to tylko kot. A zamarzające, głodne ptaki? - kogo to obchodzi?Wiecie po co to piszę? Po to by Was prosić o pomoc, pomoc dla nich, zamarzających z głodu i chłodu. Nie odwracajcie oczu od proszących o ratunek zwierzaków - one nie znikną bezboleśnie, one po prostu umrą. Im tak nie wiele trzeba - troszkę jedzenia, pozwolenie na ogrzanie kości na klatce schodowej, uchylone okienko od piwnicy.Ktoś mi dziś powiedział, że od pomagania zwierzakom jest fundacja. Ma rację, ale bez Waszej pomocy nie damy rady. Nie mamy niedziel, świąt, urlopów. Każdy dzień kończy się późną nocą, a czasem trzeba poświęcić noc by nie umarł kolejny pies, kot, łabędź.Proszę, kiedy bierzecie telefon do reki, by nakrzyczeć do niego aby przypomnieć nam od czego jesteśmy, zastanówcie się czy to jedyny sposób "pomocy" zwierzakowi? Pamiętacie "Małego Księcia" Antoina De Saint Exuperiego? - "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.". Proszę - pomagajmy razem
To prawda..to smutne i przykre..Ja ze swojej strony staram się jak mogę, mam w samochodzie karmę dla psów i jak widzę bezdomnego zmarznietego zwierzaka to zatrzymuje się żeby go nakarmić..Nie mam możliwości zabrać do siebie psa czy kota..ale staram się pomóc chociaż w ten sposób. Gdyby każdy z was miał przy sobie troszkę jedzenia dla tych biednych zwierząt to naprawde dużo nie kosztuje..a możemy chociaż nakarmić te biedne zwierzaki. Wczoraj w okolicy kościoła w Chodakowie spotkałam malego zmarzniętego pieska prypominał jamnika..był tak głodny, że pochłonął 3 opakowania jedzenia takiego z galaretką..Pomagajcie..
No tak ,a jedna ze spółdzielni mieszkaniowych w Sochaczewie wprowadziła zakaz dokarmiania zwierząt w obrębie swojego terenu .Bo to niby zanieczyszcza się teren ,tylko pytanie czy jak mieszkańcy owych bloków wyprowadzając własne psy i srają po trawnikach to sprzątają ,bo raczej nie widziałem takiego czegoś by ktoś to zebrał i wrzucił do pojemnika .
Ja mam w d... takie zakazy nakazy!! Jak mam ochotę do będę dokarmiać te zwierzęta i co mi zrobią? Ważniejszy jest los tych zwierząt niż jakaś spółdzielnia ze swoimi śmiesznymi nakazami
no właśnie bo jak ktoś ma trochę więcej rozumu niż gryzipiórki za biurkami to zawsze temu kotu z piwnicy coś da .Takie spółdzielnie to same powinny wyjść na przeciw i karmik dla ptaków powiesić ,czy dla tego piwnicznego kota dzięki któremu nie jednej paniusi myszy nie zjadły czegoś ,jakieś lepsze przetrwanie zimy przygotować.
Lesie koło samego schroniska Azorek ktoś przywiązał psa do drzewa, przez dwa dni pies był przywiązany a Pani Z.R. tylko poinformowała Gminę o tym fakcję. Skoro zaistniała taka sytuacja to ta kobieta która tak kocha wszystkie zwierzęta powinna odwiązać tego psa i zabrać do schroniska.
o tygrys znów na topie ,ale jak widać jeść dostał nie był głodny.
o ile pamiętam to w Ziemi chyba był artykuł o tym ale na 100% to nie jestem pewna
Dobrze pamiętasz ,pracuje w instytucji gdzie gazety miejskie są co tydzień kupowane i tam było opisane ,ale to chodziło jak dobrze pamiętam o to że ten pies stał przy drzewie i to na terenie gminy ,schronisko jest dla miasta Sochaczewa i zgłaszane było o tym by gmina poczyniła starania i zabrała psa do ochronki z którą ma podpisaną umowę ,to było jakoś latem ,fakt z gminy pofatygowali się jak piszesz na drugi dzień ,nie wiem dokładnie ale jakoś tak było napisane .
mi chodzi o fakt
powinna odrazu go odwiązać i zabrać
jeżeli nie ma obowiązku zabierania zwierząt z terenu gminy to wcale nie musiała ,a nawet dobrze że zgłosili to do gminy wszak na pewno istnieje tam ktoś odpowiedzialny za bezpańskie zwierzęta i powinni reagować na sygnały .Nie bronie tu nikogo ale postąpiła słusznie zgłaszając do wójta o psie pod lasem.
czytaj dokładnie to co piszę ,na terenie gminy ale dla miasta Sochaczewa ,i nie ma obowiązku przyjmowania zwierząt z terenu gmin czy to tej czy innej .I to jest głupota bo powinno byc dla okolicznych gmin ,wiem bo mam ciotkę w Brochowie i jak kiedyś zgłaszała psa do cały galimatias bo nikt nie wiedział kto ma go zabrać .Pozdrawiam .
Boshe,aż płakać się chce na taki widok!
Człowiek-POTWÓR!
U mnie w domu psina niemalże pod kołdrą sypia,dostaje systematyczne szczepienia,odrobaczenia,kąpiele. Sunia traktowana jest jak członek rodziny,nie wyobrażam sobie jej porzucenia bądź skrzywdzenia w inny sposób,nawet gazetą nie jest karcona....
Zgadzam się jest cała masa ludzi których można nazwać potworami i to jest jeszcze delikatne określenie ,pies traktowany jest w wielu domach jak rzecz znudzi sie czy nie spełnia wymagań ,,właściciela ,, i co no co- najlepiej do lasu lub na drugi koniec miasta na ulice.Dlatego powinna zawiązać się komisja przy urzędzie miasta odwiedzić wszystkie domy spisać psy zaczipowac na pewno rozwiązało by to po części problem bezdomności a i każdy by się bal wypuszczać bo po numerze by było wiadomo czyj to pies ,a jak to by nie pomagało to kary słone nakładać . A co wątku początkowego NERO to dokarmiajmy w miarę możliwosci te zwierżeta gdzies napotkane na pewno to będzie dobry uczynek a pamiętajmy dobro powraca ,i może nam kiedyś też będzie potrzebna ta kromka chleba .
Dragon masz rację, powinno się jakoś zapanować nad ilością zwierząt. Jeśli administratorzy budynków mogą wydawać zarządzenia o nie karmieniu i nie opiekowaniu się bezdomniakami, to również mogą wydać zarządzenie o przymusowej sterylizacji posiadanych przez lokatorów zwierząt. Ileż to atrakcji dostarczają nam amanci przychodzący na gody do suczek :-).A później przybywają na świat prześliczne kuleczki, które w dużym procencie prędzej czy później lądują na ulicy. Może w ten sposób ograniczyłoby się "produkcję" pseudorasowych zwierzaków rodzonych przez matki-fabryki szczeniąt. Eksploatowanych do maximum, aż padną z wycieńczenia. Żyjące krótko, ale za to w jak strasznych warunkach. Nie pokazuje się matek, tylko śliczne maleństwa.Kiedyś powiesiłam plakat o pseudohodowli i pan wieszający ogłoszenie "sprzedam bernardyna" nazwał mnie chamką, głupią, źle wychowaną i coś tam jeszcze, dlatego, że powiedziałam, że oszukuje ludzi bo te jego bernardyny to śliczne kundelki. Z pewnością nie interesuje go ile "bernardynów" ( psów w rasie), przebywa w schroniskach.
WITAM
MAM PROŚBĘ ABY SPRAWDZIŁ KTOŚ ( LUB MOŻE KTOŚ WIE) CZY PIES PRZY BARZE ATLANTYDA ZAMKNIĘTY NA DZIAŁCE OBOK MA SCHRONIENIE PRZED MROZEM BO JAKIEŚ GARNKI Z JEDZENIEM WIDAĆ PRZE PŁOT ALE NIE WIDZIAŁAM MIEJSCA GDZIE MÓGŁBY SIĘ SCHRONIĆ..
W sprawach tego typu to powinno się zająć towarzystwo opieki nad zwierzętami ,nie wiem ale raczej schroniska nie maja wglądu do zwierząt mających dom a źle traktowanych ,no może fundacja Nero ma takie uprawnienia to by trzeba było sie skontaktować najlepiej z nimi na pewno rozwiążą problem .
Odbieram dziennie kilkanaście telefonów tego typu. Niestety często jest tak, że dzwonią ludzie bo mają jakiś żal do sąsiada, albo chcą się odwzajemnić za coś tam. Oczywiście staramy się sprawdzać takie sygnały. W uzasadnionych sytuacjach podejmowane są działania, włącznie z powiadomieniem policji i prokuratury. Niestety, musiałoby nas być kilkanaście osób, które pracowałyby na całym etacie - tak wiele jest tych spraw. A jest nas kilka osób, które pracują, uczą się, a Fundacja jest naszym dodatkowym zajęciem całkowicie charytatywnym. Pocieszające jest to, że ludzie często reagują w uzasadnionych wypadkach. Może nie wszyscy wiedzą, że jest w Policji specjalna osoba od kontaktu w sprawach dotyczących zwierząt. (tel 694 488 105 lub 46 863 72 04.)
Może ktoś widział, może ktoś pomoże odnaleźć niewielkiego, czarnego kundelka. Psiak jest jamniczej postury, tzn jest dłuższy niż wyższy, ma lekko krzywa, masywne przednie łapki, jest cały czarny.Podobno jakiś czas błąkał się w okolicy banku na ul. Warszawskiej.
mam takie bardzo niewyraźne zdjęcie, które było gdzies publikowane przez osobę próbującą pomóc psiakowi