Fundacja Animalia Pomóżcie nam znaleźć Misiowi dom... Jest niewidomy - nie poradzi sobie w schronisku... UDOSTĘPNIAJCIE I WYSYŁAJCIE LINK KOMU SIĘ DA, RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ!!
Paweł, nasz wolontraiusz z Buku odebrał telefon, iż w jednej z wiosek koło Buku, na podwórku leży pies, tak jakby nie żył.
Pojechali po niego - żył, ale widok jaki przedstawiał był okrutny. Jedno oko, prawie 10 cm wywalone z gałki ocznej, drugie, raczej ślepe - także wybrzuszone, tylko duzo mniej. Łapy poździerane, pokrwawione - chyba próbował trzeć główkę z okiem, zahaczał.
Trzeba było podjąć decyzje natychmiast. Iwona dzwoniła do mnie, rozmawiałyśmy - decyzja była jedna - ratujemy psa.
Misiu to młody piesek, może 2 lata, niewiele ponad. Niesłychanie łagodny. Mimo potwornego bólu, pozwala na wszystko. Wczoraj usunięto gałkę oczną, oczodół zaszyty. Drugie oko wygląda nieciekawie. Podejrzenie jest, że to jaskra, że zbyt duże ciśnienie wysadza oczy. Nie jestem fachowcem - więc może nieprecyzyjnie się wyrażam.
Jedno pewne, Misiu jest niewidomy.
Teraz - dzisiaj chyba odetchnął z ulgą. Niestety nie mamy gdzie go umieścić, więc po wygrodzeniu w kontenerze miejsca - mieszka tam bowiem Iwa i Inka - koło grzejniczka znalazł swoje lokum nieszczęśliwy Misiu.
Widać że na smyczy nie chodził, próbować będziemy go nauczyć, żeby czuł kontakt z człowiekiem.
Tylko jaką on ma szansę?
Całe życie niewidomego psa w schronisku - to makabra.
Nie wiem - gdzie prosić o pomoc.
Misiu potrzebuje domu i człowieka - który poprowadzi go przez życie.
My powoli zbieramy środki na zabiegi, bo na tym jednym z pewnością się nie skończy.
Jaką on ma szansę - no jaką??? Misiek, jest bardzo pięknym, mądrym i spokojnym psem i mam nadzieję że znajdzie dom, który go doceni i pokocha tak mocno jak On na to zasługuje.
Oto opis jego podróży do okulisty:
Chłopak znakomicie sobie radzi w nowych sytuacjach i z ludźmi których nie zna. Zapakowany do autka przez Pana Pawła przez chwilę się kręcił i poznawał otoczenie, a potem spokojnie leżał przez resztę drogi do Poznania. Z samochodu sam wysiadł - powoli i ostrożnie, ale sam! Pokręcił się, powąchał trochę okolice, coś zwęszył i trochę siknął. Potem zabrałam go do domu, wszedł po schodach sam (!!!) i do mieszkania też wszedł ufnie i spokojnie. Przez cały czas był bardzo grzeczny. Jak z powrotem wsadziliśmy go do auta to już je "poznał" i ucieszony zaczął machać kitką. Wyjechali ponad godzinę temu. Zadzwoniłam, zapytałam jak chłopakom podróż mija, usłyszałam: spokojnie.
Fundacja Animalia
Pomóżcie nam znaleźć Misiowi dom... Jest niewidomy - nie poradzi sobie w schronisku... UDOSTĘPNIAJCIE I WYSYŁAJCIE LINK KOMU SIĘ DA, RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ!!
Paweł, nasz wolontraiusz z Buku odebrał telefon, iż w jednej z wiosek koło Buku, na podwórku leży pies, tak jakby nie żył.
Pojechali po niego - żył, ale widok jaki przedstawiał był okrutny. Jedno oko, prawie 10 cm wywalone z gałki ocznej, drugie, raczej ślepe - także wybrzuszone, tylko duzo mniej. Łapy poździerane, pokrwawione - chyba próbował trzeć główkę z okiem, zahaczał.
Trzeba było podjąć decyzje natychmiast. Iwona dzwoniła do mnie, rozmawiałyśmy - decyzja była jedna - ratujemy psa.
Misiu to młody piesek, może 2 lata, niewiele ponad. Niesłychanie łagodny. Mimo potwornego bólu, pozwala na wszystko. Wczoraj usunięto gałkę oczną, oczodół zaszyty. Drugie oko wygląda nieciekawie. Podejrzenie jest, że to jaskra, że zbyt duże ciśnienie wysadza oczy. Nie jestem fachowcem - więc może nieprecyzyjnie się wyrażam.
Jedno pewne, Misiu jest niewidomy.
Teraz - dzisiaj chyba odetchnął z ulgą. Niestety nie mamy gdzie go umieścić, więc po wygrodzeniu w kontenerze miejsca - mieszka tam bowiem Iwa i Inka - koło grzejniczka znalazł swoje lokum nieszczęśliwy Misiu.
Widać że na smyczy nie chodził, próbować będziemy go nauczyć, żeby czuł kontakt z człowiekiem.
Tylko jaką on ma szansę?
Całe życie niewidomego psa w schronisku - to makabra.
Nie wiem - gdzie prosić o pomoc.
Misiu potrzebuje domu i człowieka - który poprowadzi go przez życie.
My powoli zbieramy środki na zabiegi, bo na tym jednym z pewnością się nie skończy.
Jaką on ma szansę - no jaką???
Misiek, jest bardzo pięknym, mądrym i spokojnym psem i mam nadzieję że znajdzie dom, który go doceni i pokocha tak mocno jak On na to zasługuje.
Oto opis jego podróży do okulisty:
Chłopak znakomicie sobie radzi w nowych sytuacjach i z ludźmi których nie zna. Zapakowany do autka przez Pana Pawła przez chwilę się kręcił i poznawał otoczenie, a potem spokojnie leżał przez resztę drogi do Poznania. Z samochodu sam wysiadł - powoli i ostrożnie, ale sam! Pokręcił się, powąchał trochę okolice, coś zwęszył i trochę siknął. Potem zabrałam go do domu, wszedł po schodach sam (!!!) i do mieszkania też wszedł ufnie i spokojnie. Przez cały czas był bardzo grzeczny. Jak z powrotem wsadziliśmy go do auta to już je "poznał" i ucieszony zaczął machać kitką.
Wyjechali ponad godzinę temu. Zadzwoniłam, zapytałam jak chłopakom podróż mija, usłyszałam: spokojnie.
KONTAKT: 609 601 362