”Jestem Miko, mam 4 miesiące i jakiś czas temu zamieszkałem w nowym domu, wysoko na 4 piętrze. W sumie było fajnie, ciepło, pełna miseczka. Miałem swoją poduszkę na parapecie i mogłem wyglądać przez okno na swoje podwórko. Pewnej niedzieli mama sprawiła mi niespodziankę, zabrała moich braci i bawili się wszyscy pod moim oknem. Bardzo chciałem ich zawołać, wychyliłem się i .... nie bardzo wiem co się stało, ale moja rodzinka zniknęła mi z oczu a mnie bardzo, bardzo wszystko bolało. No może nie wszystko, bo patrzyłem na swoje tylne łapki i one były jakieś nie moje. Nade mną ktoś krzyczał, że mnie nie chce, bo jestem zepsuty, bo głupi, że się wychylałem i żeby mnie uśpić... Uśpić? Ale po co? Nie bardzo chciało mi się spać, No, może troszkę, ale przecież sam mogłem iść spać, bez pomocy, to proste, zamyka się oczy, zwija w kłębuszek i już. Potem robili jakieś dziwne rzeczy, mówili, że mam złamany kręgosłup, że pewnie już nie będę chodził ani się sam załatwiał. Nic z tego nie rozumiałem”.
Miko dał swoim opiekunom szansę, natomiast oni jemu nie. Nie dali mu szansy na bycie bezpiecznym w swoim domu, bo nie zabezpieczyli okien. Nie dali mu szansy na powrót do zdrowia, chociaż na początku miał ją dość dużą. Rzucili nim o stół w gabinecie krzycząc, że nie chcą takiego zepsutego kota, żeby go uśpić i po problemie. Nawet na RTG pożałowali pieniędzy.
Dzięki dobrym ludziom wdrożono leczenie, ale w przypadku urazów kręgosłupa czas odgrywa olbrzymią rolę. Na szczęście już po pierwszych trzech konsultacjach: w Krakowie, w Myślenicach i we Wrocławiu, okazało się, że rdzeń jest nieprzerwany, zachowane jest czucie głębokie oraz częściowo powierzchowne.
W tym momencie kociak jest już po operacji, która trwała ponad 2 godziny, a jej koszt wyniósł prawie 1900 zł. Obecnie od ponad miesiąca Miko przebywa we Wrocławiu na rehabilitacji stacjonarnej, której miesięczny koszt wynosi ok. 1500 zł.
To dużo, o wiele więcej niż za zastrzyk z usypiającym morbitalem. Tylko czy jego życie naprawdę jest warte tylko tyle co zastrzyk - 10 zł? Miko jest rozmruczanym maluchem, tulącym się bez przerwy do ludzi, zaczepiającym łapką, zachęcającym do zabawy, patrzącym ufnie w ludzkie oczy. Po pierwszym miesiącu zabiegów Miko sam stanął przez chwilę na 3 łapkach (jedna jest w gorszym stanie) i zrobił kilka kroków szokując obserwujących go lekarzy.
Sprawa z MIKO wygląda w tej chwili tak, że udało się zebrać całą kwotę na jego leczenie, ale cała rehabilitacja jeszcze trwa. Niestety MIKO zatrzymał się w rehabilitacji. Miejmy nadzieję, iż to chwilowe. Będzie nadal poddawany ćwiczeniom i to już doktor, który się nim opiekuje bierze wszystko na siebie. Prosi tylko o finansowanie zakupu karmy, a Miko zostanie w lecznicy do momentu znalezienia domu, tak postanowili pracownicy, bo MIKO skradł im serce wszystkim. Będą tego domu szukać. Wszyscy inni też mogą tego domu szukać. W miarę możliwości (kto może i chce) rozsyłajcie maile i pytajcie ludzi. MIKO dostanie też na próbę wózeczek, zobaczymy czy przypadnie mu do gustu. Straszny z niego struś pędziwiatr, wszędzie go pełno i szoruje tą dupinką po wszystkim a tu łatwo o otarcia. Doktor nie mówi, że na 100% to już koniec postępów, ale na razie jest jak jest.
Jeśli chcesz pomóc finansowo to podaje dane do przelewu.
Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie ul. Jagiełły 5 m. 19 14 - 100 Ostróda Numer kontaw VW Bank: 78 2130 0004 2001 0388 0143 0001 tytuł: NA MIKO - KRAKÓW
Uśpić mnie, dlaczego? Ja nie jestem śpiący.
Oto kocia historia. Niestety taka, jakich wiele:
”Jestem Miko, mam 4 miesiące i jakiś czas temu zamieszkałem w nowym domu, wysoko na 4 piętrze. W sumie było fajnie, ciepło, pełna miseczka. Miałem swoją poduszkę na parapecie i mogłem wyglądać przez okno na swoje podwórko. Pewnej niedzieli mama sprawiła mi niespodziankę, zabrała moich braci i bawili się wszyscy pod moim oknem. Bardzo chciałem ich zawołać, wychyliłem się i .... nie bardzo wiem co się stało, ale moja rodzinka zniknęła mi z oczu a mnie bardzo, bardzo wszystko bolało. No może nie wszystko, bo patrzyłem na swoje tylne łapki i one były jakieś nie moje. Nade mną ktoś krzyczał, że mnie nie chce, bo jestem zepsuty, bo głupi, że się wychylałem i żeby mnie uśpić... Uśpić? Ale po co? Nie bardzo chciało mi się spać, No, może troszkę, ale przecież sam mogłem iść spać, bez pomocy, to proste, zamyka się oczy, zwija w kłębuszek i już. Potem robili jakieś dziwne rzeczy, mówili, że mam złamany kręgosłup, że pewnie już nie będę chodził ani się sam załatwiał. Nic z tego nie rozumiałem”.
Miko dał swoim opiekunom szansę, natomiast oni jemu nie. Nie dali mu szansy na bycie bezpiecznym w swoim domu, bo nie zabezpieczyli okien. Nie dali mu szansy na powrót do zdrowia, chociaż na początku miał ją dość dużą. Rzucili nim o stół w gabinecie krzycząc, że nie chcą takiego zepsutego kota, żeby go uśpić i po problemie. Nawet na RTG pożałowali pieniędzy.
Dzięki dobrym ludziom wdrożono leczenie, ale w przypadku urazów kręgosłupa czas odgrywa olbrzymią rolę. Na szczęście już po pierwszych trzech konsultacjach: w Krakowie, w Myślenicach i we Wrocławiu, okazało się, że rdzeń jest nieprzerwany, zachowane jest czucie głębokie oraz częściowo powierzchowne.
W tym momencie kociak jest już po operacji, która trwała ponad 2 godziny, a jej koszt wyniósł prawie 1900 zł. Obecnie od ponad miesiąca Miko przebywa we Wrocławiu na rehabilitacji stacjonarnej, której miesięczny koszt wynosi ok. 1500 zł.
To dużo, o wiele więcej niż za zastrzyk z usypiającym morbitalem. Tylko czy jego życie naprawdę jest warte tylko tyle co zastrzyk - 10 zł? Miko jest rozmruczanym maluchem, tulącym się bez przerwy do ludzi, zaczepiającym łapką, zachęcającym do zabawy, patrzącym ufnie w ludzkie oczy. Po pierwszym miesiącu zabiegów Miko sam stanął przez chwilę na 3 łapkach (jedna jest w gorszym stanie) i zrobił kilka kroków szokując obserwujących go lekarzy.
Faktura za leczenie MIKO
MIKO1
MIKO2
MIKO3
MIKO4
MIKO5
MIKO6
MIKO7
MIKO8
więcej tutaj
Ten biedak może liczyć tylko na nas
Pomożecie ???
Ktoś na pewno pomógł.
Bardzo bardzo bardzo dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli MIKO. Kocina stanął już na trzech łapach.
MIKO1
MIKO2
Sprawa z MIKO wygląda w tej chwili tak, że udało się zebrać całą kwotę na jego leczenie, ale cała rehabilitacja jeszcze trwa. Niestety MIKO zatrzymał się w rehabilitacji. Miejmy nadzieję, iż to chwilowe. Będzie nadal poddawany ćwiczeniom i to już doktor, który się nim opiekuje bierze wszystko na siebie. Prosi tylko o finansowanie zakupu karmy, a Miko zostanie w lecznicy do momentu znalezienia domu, tak postanowili pracownicy, bo MIKO skradł im serce wszystkim. Będą tego domu szukać. Wszyscy inni też mogą tego domu szukać. W miarę możliwości (kto może i chce) rozsyłajcie maile i pytajcie ludzi. MIKO dostanie też na próbę wózeczek, zobaczymy czy przypadnie mu do gustu. Straszny z niego struś pędziwiatr, wszędzie go pełno i szoruje tą dupinką po wszystkim a tu łatwo o otarcia. Doktor nie mówi, że na 100% to już koniec postępów, ale na razie jest jak jest.
Jeśli chcesz pomóc finansowo to podaje dane do przelewu.
Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie
ul. Jagiełły 5 m. 19
14 - 100 Ostróda
Numer kontaw VW Bank: 78 2130 0004 2001 0388 0143 0001
tytuł: NA MIKO - KRAKÓW
MIKO1
MIKO2