tak się naczytałam tych opini oraz komentarzy i stwierdzam że każdy ma inne zdanie na temat naszego szpitala ja nie chciałam rodzic w sochaczewie i nigdy tego nie zrobie nawet jak bede w drugiej ciąży,ponieważ pewna Pani doktor żle obliczyła termin porodu i stwierdziła że płód się nie prawidło rozwija i chciała mnie położyc na oddział na co ja wcale sie nie zgodziłam wymysliła sobie także ze moja córka żle sie rozwija więc pojechałam do warszawy tam te badania co ona miała mi robic w tydz. zrobili mi w 3 godziny i wszystko było w jak najlepszym porządku nic sie nie działo więc juz kontynułowałam moje wizyty w Warszawie na Bielanach a śmiesznej Pani doktor zaniosłam xero dokumentów badań w waie i powiedziałam że w życiu do niej nie wróce A DOTEGO W MOIM PRZYPADKU BYŁO WIADOMO ŻE CESARKA JUŻ OD SAMEGO POCZĄTKU WADA WZROKU DUŻA to SZanowna Pani doktor stwierdziła w socho ze mam rodzic naturalnie co groziło odklejeniem siatkówki.A co do Wawy żaden korytarz sala dwu osobowa kultura opieka atmosfera super nikt nie krzyczy opieka naprawde super więc jakby kiedyś cos to napewno nie sochaczew nigdy ale każdy ma inne zdanie na ten temat nie ufam po prostu lekarzom z sochaczewa.Było jeszcze kilki przypadków np.rozlanie woreczka oni stwierdzili że nic mi nie jest i do domu a z domu od razu na grodzisk mazowiecki i na stół to więc jak im ufac.
Izaaa miło ale nie, nie wyczytałam tego w jakimś m jak mama lub coś w tym stylu i spokojnie bez nerw...
Masz swoje zdanie? Ok, powiedziałaś co myślisz ale nie narzucaj tego innym, ja nie uważam że znieczulenie to takie dobrodziejstwo do wszystkiego trzeba mieć ograniczone zaufanie ja wolę dmuchać na zimne i jeśli docierają do mnie sygnały że nie zawsze jest bezpieczne dla dziecka to będę je chronić. I to jest moje osobiste zdanie z którym nie musisz się zgodzić ale po co te przycinki?
Mamy XXI wiek, wiek korzystajmy z dobrodziejstw rozwoju medycyny a nie robicie z siebie Matki Polki co rodza w bolu i mękach a potem pisza o tym, ze musi bolec,jakie to sa dzielne a reszta to panikary, bo chca znieczulenie?a moze ta reszta wyszla ze sredniowiecza i wie, ze moze rodzic po LUDZKU.
a może po porostu nie dla każdej jestto cos nie do zniesienia? Znam wiele kobieta które mówiły że ból wcale nie był taki straszny czyli jak widać to kwestia indywidualna. Dla mnie większa panikara to taka która nie dpuszcza myśli porodu bez znieczulenia "bo to przecież nie do przeżycia..." Trzeba być otwartym na wszystko i brać każdą możliwość porodu. Skoro to takie świetne to czemu dziewczyny które z tego skorzystały tak się bronią jakby je ktoś atakował? Jakby zrobiły coś złego? Przecież ja nikogo nie osądzam pisze tylko to co myślę i uważam i nawet sama jeszcze nie wiem jak to będzie u mnie ale pisze jakbym wolała żeby było bo nie uważam tego po porstu za coś absolutnie dobrego. Do medycyny też trzeba mieć ograniczone zaufanie. Za to natura jeszcze nigdy się nie pomyliła...
Gdyby natura sie nigdy nie pomylila to porody bylyby latwe, mile i przyjemne a do tego calkowicie bezpieczne dla nas kobiet. I gdyby miec tak jak wg. Ciebie ograniczone zaufanie do medycyny to nadal rodzilybysmy w domach, ze znachorem u boku...
Bez przesadyzmu. Po co tak ze skrajności w skrajność? A nie można się trochę wyśrodkować i mieć otwarty umysł na wszystkie możliwości? Nic nie jest białe albo czarne dlatego uważam że nikt nie ma prawa mówić że albo znieczulenie to samo dobro albo że poród naturalny to samo zło i na odwrót. Umiar we wszystkim. Szczególnie w zapalczywym bronieniu swoich racji.
Podłączę się do starego wątku, żeby nie mnożyć wątków na pokrewne tematy.
Co do sporu "Sochaczew czy Warszawa" - jak się zacznie, przecież nie wsiądę w pociąg i nie pojadę do stolicy (a raczej nikt mnie tam samochodem nie zawiezie). Jak się rodziłam ja, Sochaczew mamy nie przyjął i odstawił ją karetką do szpitala "branżowego" w Warszawie. Teraz podobno do porodu karetki się nie wzywa...
Mam parę pytań odnośnie kwestii formalnych na sochaczewskiej porodówce: - czy trzeba mieć skierowanie? - czy trzeba mieć potwierdzenie ubezpieczenia? - czy trzeba (lub czy wolno) mieć ubranka dla dziecka? - czy mile widziane (czyt. niezbędne) są bodźce zachęcające pielęgniarki, położne, salowe do lepszego traktowania/lepszej opieki?
Jeżeli komuś moje pytania wydają się naiwne - wybaczcie - nigdy w życiu nie byłam w szpitalu.
Tak się składa, że moja żona jest pielęgniarką na położnictwie i poprosiłem ja o odpowiedź.
- nie trzeba mieć skierowania
- trzeba mieć potwierdzone ubezpieczenie
- trzeba mieć ubranka, pampersy dla dziecka oraz rzeczy osobiste dla siebie.
- wszystkie pielęgniarki i położne starają się, aby pobyt w szpitalu był jak najmniej przykrym momentem w życiu mamy i dziecka nie potrzebują żadnych „bodźców” a nagrodą jest zadowolenie pacjentki i 10 w skali apgar.
Miłego pobytu i szczęśliwego porodu
Życzą pielęgniarka Jolanta Szmajda Kisiołek i radny miejski Irek Kisiołek
Dziękuję bardzo za informacje. I przepraszam za te "bodźce".
Mam jeszcze pytanie w kwestii ubezpieczenia: książeczki ubezpieczeniowe wyszły - o ile mi wiadomo - z obiegu. Ostatnie RMUA mam z lutego. Czy to wystarczy? Czy ściągnąć z pracy nowsze (najnowsze jakie uda mi się ściągnąć i tak będzie miało pewnie co najmniej miesiąc opóźnienia w stosunku do okresu bieżącego)? Zresztą (podobno) nawet nieubezpieczona ciężarna oraz kobieta rodząca ma prawo do świadczeń za okazaniem karty ciąży i dokumentu tożsamości.
Ja rodziłam w październiku tamtego roku. wszystkie łaszki dla bobo i siebie musisz mieć, ubezpieczenie to samo, chociaż i bez by cie przyjęli... Moja opinnia ogólnie spoko, wielki minus ze w Sochaczewie nie ma można rodzić z znieczuleniem, co opisze jedną wielką męczarnia i dziękuje bogu ze miałam cesarskie cięcie bo bym chyba jajo zniosła,a rodziłam prawie dobę ;] Co do pań położnych, niektóre są spoko a niektóre na każde zadane pytanie mało cie nie opierdzielą jak śmiesz zadawać pytania. Z podejściem jak śmiesz im przeszkadzać w czym kolwiek i według nich kobieta rodząca pierwsze dziecko powinna mieć wszystko w jednym palcu. Jakbym miała rodzić to z jednej strony nie wiem czy Warszawa czy Soho w Warszawie jest przemiał jak na taśmie. Nikt nie ma czasu dla Ciebie... ale można rodzić z znieczuleniem, znowu w Sochaczewie nie jest tak dużo tych babek rodzących i zawsze któraś z położnych ci chwile poświeci...
a jak to jest z tymi dwoma godzinami po porodzie? bo słyszałam opinię że kladą tylko na chwilę na brzuchu mamy, potem zabierają maluszka i oddają juz ubranego
Zaraz po porodzie daja ma chwile na brzuszek (jesli wszystko jest w porzadku z dzieckeim), pozniej zabieraja na badania i ubieraja. Dwie godziny to lezysz na obserwacji po porodzie ale oczywiscie z dzieckiem juz.
Ja miałam cesarke o 21:35, zobaczyłam swoje dziecko dosłownie na sekundę pokazano mi jej główkę, a potem na odział położniczy. zobaczyłam małą dopiero około 7-8 nad czym ubolewam, bo nie przespałam cała noc to jeszcze nie moglam jej ujrzeć bo nie mogłam wstać.
Wszystkie działania personelu mają na celu przede wszystkim dobro dziecka i mamy. Są różne poglądy na temat zalet i wad długiego utrzymywania nieubranego maleństwa „skóra do skóry” mamy. Priorytetem działań jest, żeby dziecko się nie wyziębiło, ponieważ jest to dla niego bardzo groźne i stanowi szok po opuszczeniu przyjaznego środowiska, jakie miało w łonie mamy. Dlatego po urodzeniu w niedługim czasie noworodek jest przenoszony pod nagrzaną cieplarkę, gdzie są wykonywane pierwsze czynności pielęgnacyjne i badanie lekarskie mające celu wychwycenie wszelkich zagrożeń i podjęcie ewentualnych działań. Zawsze, jeżeli dziecko nie przebywa w inkubatorze i nie ma przeciwwskazań, mama może poprosić personel o przyniesienie maleństwa - nawet w nocy. Równocześnie spotykamy się z wieloma prośbami, żeby zabrać dziecko, bo mama chce trochę odpocząć. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest kompromis pomiędzy obecnymi poglądami, które dotyczą opieki okołoporodowej, a długoletnim doświadczeniem personelu oddziału neonatologicznego. Jak praktyka pokazuje, nie zawsze to co „trendy” jest najlepsze dla naszych małych pociech.
cieszę się, że zabrała Pani głos w tej dyskusji. Cenny i mądry głos. Ja rodziłam w Sochaczewie 3 razy i mam bardzo dobre zdanie o odziale położniczym i jego pesonelu. Niestety dziewczyny- zwłaszcza przy pierwszym dziecku- naczytacją się gazet i innych "mądrych poradników" zamiast zaufać doświadczonemu personelowi, który naprawdę jest pomocny.
Chciałabym również napisać kilka słów by rozwiać mity dotyczące poglądów o dobrodziejstwie znieczulania do porodu. Doniesienia kliniczne na temat znieczuleń i efektów ubocznych z nimi związanych powinny skłaniać do ostrożności. Jak wykazały badania, znieczulenie zewnątrzoponowe spowalnia akcję porodową i wydłuża I i II okres porodu. Stwarza ono również konieczność farmakologicznej stymulacji porodu, ale także zwiększa prawdopodobieństwo jego zakończenia poprzez cesarskie cięcie. Wszystko to może mieć bardzo istotne znaczenie dla stanu zdrowia naszego dziecka i jego dalszego rozwoju. Zaletą natomiast jest oczywiście obniżenie progu bólowego u rodzącej i poziomu odczuwania skurczów porodowych. Powikłaniem u kobiet, wcale nierzadko spotykanym, są bardzo silne bóle głowy.
Powyższe dane wynikają z badań klinicznych, ale mogę je potwierdzić z własnej autopsji zawodowej. Biorąc udział w porodach w znieczuleniu zewnątrzoponowym obserwowałam wydłużenie akcji porodowej, ale również brak współpracy rodzącej w ostatniej fazie porodu i problem z identyfikacją natężenia oraz siły parcia w związku z zakłóconą percepcją skurczów porodowych. Wszystko to powodowało również konieczność nienaturalnej stymulacji oksytocyną i wydłużało czas bezpiecznego czasokresu porodu.
Doskonale jednak rozumiejąc dążenie do analgezji porodu, Dyrekcja Szpitala, chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom, poczyniła starania, żeby wdrożyć w naszym Szpitalu zalecaną obecnie procedurę uśmierzania odczuwania skurczów porodowych przy pomocy Entonoxu, który nie posiada wymienionych powyżej objawów ubocznych. Ponieważ jest to związane z zakupem niezbędnego oprzyrządowania oraz przeszkoleniem personelu, poinformujemy na forum i w prasie, od kiedy będzie to możliwe.
Widząc duże zainteresowanie, ale również brak pełnej informacji, zapraszam do zapoznania się i odwiedzenia naszego oddziału położniczego i neonatologicznego. Myślę, że wygodną dla Pań formułą będzie możliwość spotkań przy okazji wykonywania badań KTG, które większość naszych pacjentek ma robione w szpitalu w ostatnich dniach ciąży. Do Pań dyspozycji jest również Położna Oddziałowa Danuta Gańko i Z-ca Pielęgniarki Oddziałowej Neonatologii Jolanta Szmajda-Kisiołek. Odpowiedzą one na wszelkie Pań pytania i wątpliwości, zapoznają z personelem oddziałów, pokażą oddziały, jak również służą wszelką radą i pomocą.
Ja również jestem do Pań dyspozycji i proszę o wszelkie uwagi oraz sugestie dotyczące opieki okołoporodowej na adres mailowy w.zaluska@szpitalsochaczew.pl.
Wszystkie działania personelu mają na celu przede wszystkim dobro dziecka i mamy. Są różne poglądy na temat zalet i wad długiego utrzymywania nieubranego maleństwa „skóra do skóry” mamy. Priorytetem działań jest, żeby dziecko się nie wyziębiło, ponieważ jest to dla niego bardzo groźne i stanowi szok po opuszczeniu przyjaznego środowiska, jakie miało w łonie mamy. Dlatego po urodzeniu w niedługim czasie noworodek jest przenoszony pod nagrzaną cieplarkę, gdzie są wykonywane pierwsze czynności pielęgnacyjne i badanie lekarskie mające celu wychwycenie wszelkich zagrożeń i podjęcie ewentualnych działań. Zawsze, jeżeli dziecko nie przebywa w inkubatorze i nie ma przeciwwskazań, mama może poprosić personel o przyniesienie maleństwa - nawet w nocy. Równocześnie spotykamy się z wieloma prośbami, żeby zabrać dziecko, bo mama chce trochę odpocząć. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest kompromis pomiędzy obecnymi poglądami, które dotyczą opieki okołoporodowej, a długoletnim doświadczeniem personelu oddziału neonatologicznego. Jak praktyka pokazuje, nie zawsze to co „trendy” jest najlepsze dla naszych małych pociech.
Wiesława Załuska
Naczelna Pielęgniarka
Witam! Chciałam zauważyć, że zalecenie kontaktu "skóra do skóry" nie jest tylko trendem, ale zapisem w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Rozporządzenie zostało opracowane przez specjalnie powołany zespół składający się ze specjalistów w dziedzinie ginekologii i położnictwa. Zalecenia te posiadają potwierdzenie w wielu publikacjach naukowych i w zaleceniach WHO. Obowiązkiem personelu sprawującego opiekę jest zadbanie o to, aby noworodek się nie wyziębił. Rutynowe zabieranie i dogrzewanie noworodka pod cieplarką (z własnego, aktualnego doświadczenia wiem, że tak się niestety postępuje w Szpitalu Powiatowym w Sochaczewie), bez względu na to czy się wyziębił czy nie jest niezgodne z obowiązującym Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 23.09.2010. Jeżeli z matką i noworodkiem jest wszystko w porządku to personel nie ma prawa zabrać dziecko matce w celu dokonania pomiarów i jakichkolwiek czynności pielęgnacyjnych. Nie jest dobrze, jeśli ktokolwiek musi się upominać o przestrzeganie prawa. Na koniec tylko wspomnę, że jak na ironię na bloku porodowym personel nie szanuje prawa do kontaktu skóra do skóry, a na ścianie sali poporodowej wisi piękny plakat Fundacji Rodzić po Ludzku propagujący właśnie takie postępowanie.
Pragnę jeszcze raz zauważyć i podkreślić, że standardy postępowania okołoporodowego są wypadkową ścierania się wielu poglądów i trendów. W cytowanym rozporządzeniu wyraźnie jednak wskazuje się w wielu zapisach szczegółowych, że należy działanie dostosować "jeśli stan ogólny noworodka i matki na to pozwalają" lub "jeśli nie występują przeciwskazania zdrowotne". To samo rozporządzenie wymienia enumeratywnie dalsze czynności i działania, które wykonywane są po urodzeniu noworodka, a więc między innymi oddzielenie i wydalenie łożyska, ocenę kompletności popłodu i ilości utraconej krwi, ocenę stanu kanału rodnego, w tym szyjki macicy we wziernikach, czy też szycie chirurgiczne ran w obrębie kanału rodnego i krocza.
Niestety wszystkie te działania mają charakter interwencyjny i jak łatwo zauważyć nie sprzyjają jednoczesnej opiece nad maleństwem. Najlepszym rozwiązaniem jest więc, jeśli personel z mamą uzgodni indywidualnie jej życzenia i postępowanie w IV etapie porodu oraz oceni te możliwości zależnie od stanu jej i noworodka.
Równocześnie chciałabym podziękować za wszystkie otrzymane maile i możliwość nie anonimowych kontaktów.
Na forum pragnę natomiast poinformować, że poczyniłam wszelkie starania, żeby już w przyszłym tygodniu odbył się pierwszy poród w naszym Szpitalu, podczas którego będzie użyty do uśmierzania bólu Entonox. I tak sięgając do zapisów Rozporządzenia Ministra Zdrowia proszę zwrócić uwagę, że nie jest to wymagane jego zapisami. Tak więc jest to procedura ponadstandardowa, którą wdrażamy w celu zwiększenia komfortu porodu.
Nie wszystko więc muszą określać przepisy, ale też nie wszystko co jest w nich zawarte jest dobre.
szczerze mówiąc nie tylko u nas... ja rodziłam dwa razy, pierewsze dziecko w sochaczewie, drugie z powodu problemów w ciąży w instytucie matki i dziecka. szczerze mowiac nie byloe wielkiej różnicy. to jest kwestia nastawienia. porod sam w sobie nie jest przyjemnoscia. jesli chodzi o chwile tuz po porodzie to ja osobiesice bylam zadowolona, ze malenstwa zostaly na jakis czas zabrane, poniewaz bylam bardzo zmeczozna po obu porodach, poza tym zszywanie krocza jest akurat kiepskim czasem na przytulanie sie do dziecka. i w sochaczewie i w instytucie matki i dziecka polozono mi dzieci na brzuchu tylko na chwile, ale ja akrat bylam spokojna, bo byl z nimi moj maz, a ja w tym czasie chwile odsapnelam, mialam zszyte krocze, panie pomogly mi zalozyc czysta koszule, i potem bylam juz gotowa zeby dostac dziecko, wiec moim zdanie to duzo lepsze rozwiazanie. jesli chodzi io personel to wszedzie mozna spotkac osoby bardziej lub mneij stworzone do swojej pracy, takie ktore sie nie angazuja i takie ktore swoja prace wciaz wykonuja z pelnym zaangazowaniem. ja osobiscie trafilam w sochaczdewskim szpitalu na Pania, ktorej moge smialo powiedziec zawdzieczam sukces karmienia piersia obojga moich dzieci, bo w warszawsie nikt nie mial czasu sie tym zajac i jak tylko maluszki plakaly dostawaly od pan pieleghniarek mleko w butelce. a Pani Jola Kisiolek jest niesamowita osoba, ktora naprawde zna sie nan rzeczy i potrafi pomoc.jesli moge jeszcze zwrocic uwage na jeden problem, skoro czyta to tez Pani Naczelna Pilegniarka, to uwazam ze pracvownicy szpitala powinni bezwzglednie nosic plakietki z nazwiskiem i funkcja, a w wiekszosci tego nie robia. nawet pani ordynator nie czuje potrzeby zeby sie przedstawic. ja na przyklad nie znalam tej pani wczesneij, nie znam sie tez na fartuchach, wiec jak ktos wchodzi do sali, oglada moje krocze i nawet nie wiem czy to pani salowa czy lekarz czy pielegniarka, to jest srednia przyjemnosc..
Zdecydowanie zgadzam się z Poprzedniczką,jestem za tym,aby pracownicy nosili plakietki z nazwiskami i nazwą stanowiska jakie obejmują.Mnie osobiście podczas porodu troszkę drażniła pani salowa,która non-stop śledziła etapy porodu i mało dyskretnie zaglądała tam gdzie nie trzeba.Niestety nie każda kobieta czuje się komfortowo i tak dostatecznie dużo personelu jest wokół krocza.... Dla mnie osobiście jest traumą pójście do ginekologa na coroczne badanie,a co mówiąc o porodzie,gdzie kilka godzin leży się z goła pupą... Co do uprzejmości położnych,jedna pani wykonuje lepiej swój zawód,inna gorzej,ja trafiłam na super kobietkę,oby była w przyszłości przy drugim moim porodzie ;) Zirytowała mnie natomiast sytuacja już po porodzie,gdy obudziłam się w nocy i potrzebowałam pilnie pomocy,któraś z pielęgniarek była lekko oburzona,że zadzwoniłam dzwonkiem,no bo jak to można w nocy personel budzić... Był to wówczas mój pierwszy poród,więc o wszystkim mogłam nie wiedzieć. Poza tym jestem "za",aby rodzić w sochaczewskim szpitalu. Pozdrawiam serdecznie przyszłe Mamusie,życzę wytrwałości i czułej opieki podczas tak ważnej chwili!
A ja myślę, że kobitki są uprzedzone do naszego szpitala po opiniach innych. Nie należy sugerować się tym co mówi ktoś, póki samemu się nie doświadczy. Ja rodzę za dwa miesiące pierwsze dziecko i będę rodzić w Socho ponieważ mam tu blisko (a stać mnie spokojnie żeby rodzić w W-wie). Przygotowuje się do porodu psychicznie i wiem że będzie boleć ale poród rzecz naturalna- urodzić trzeba. Jeżeli ktoś się boi i panikuje to nie dziwne że na porodówce nie będzie milo i tak jak my do lekarzy i położnych tak oni do nas. jak my będziemy chamskie to oni też raczej mili nie będą. jeśli się decydujemy na dziecko to raczej każda z nas powinna się spodziewać różnych przeżyć nawet tych najgorszych. W W-wie nie zawsze jest tak kolorowo. znam dwa przypadki gdzie w najlepszym szpitalu w W-wie było gorzej niż w Socho. tak więc pozdrawiam kobitki rodzące w Socho i trzymam kciuki.
Ważna informacja dla przyszłych mam - pojawiła się już wcześniej, ale zamieszczamy także w tym wątku, ponieważ często pojawiały się pytania na temat "gazu rozweselającego". Gaz rozweselający przy porodzie w Sochaczewie
Tak, metoda jest bezpłatna, dostępna dla każdego - o ile nie ma oczywiście przeciwwskazań zdrowotnych. Przed porodem kobieta chcąca skorzystać ze znieczulenia Entonoxem zostaje zapoznana z możliwymi skutkami ubocznymi i podpisuje zgodę na jego stosowanie. Można wcześniej zasięgnąć informacji o preparacie i jego działaniu bezpośrednio w Oddziale Ginekologiczno - Położniczym. Zapraszamy.
Chociaż jestem facetem i temat wątku raczej nigdy mnie nie będzie dotyczył,przeczytałem go z dużym zainteresowaniem.I jestem pod wrażeniem.Takiej kultury wypowiedzi, rzeczowości i wreszcie tego że osoby które najlepiej zorientowane są w temacie zdecydowały się zabrać głos i rozwiać wątpliwości,w żadnym innym wątku nie spotkałem.Podziwiam was drogie Panie :)I życzę udanych porodów.Oczywiście w naszym szpitalu.
Witam wszystkich. Ja rodziłam dwa razy w Sochaczewie i jestem zadowolona. Kobiety, które piszą, że miały złą opiekę same nie wiedzą czego chcą. Pozdrawiam wszystkich lekarzy z ginekologii i położnictwa.
tak się naczytałam tych opini oraz komentarzy i stwierdzam że każdy ma inne zdanie na temat naszego szpitala ja nie chciałam rodzic w sochaczewie i nigdy tego nie zrobie nawet jak bede w drugiej ciąży,ponieważ pewna Pani doktor żle obliczyła termin porodu i stwierdziła że płód się nie prawidło rozwija i chciała mnie położyc na oddział na co ja wcale sie nie zgodziłam wymysliła sobie także ze moja córka żle sie rozwija więc pojechałam do warszawy tam te badania co ona miała mi robic w tydz. zrobili mi w 3 godziny i wszystko było w jak najlepszym porządku nic sie nie działo więc juz kontynułowałam moje wizyty w Warszawie na Bielanach a śmiesznej Pani doktor zaniosłam xero dokumentów badań w waie i powiedziałam że w życiu do niej nie wróce A DOTEGO W MOIM PRZYPADKU BYŁO WIADOMO ŻE CESARKA JUŻ OD SAMEGO POCZĄTKU WADA WZROKU DUŻA to SZanowna Pani doktor stwierdziła w socho ze mam rodzic naturalnie co groziło odklejeniem siatkówki.A co do Wawy żaden korytarz sala dwu osobowa kultura opieka atmosfera super nikt nie krzyczy opieka naprawde super więc jakby kiedyś cos to napewno nie sochaczew nigdy ale każdy ma inne zdanie na ten temat nie ufam po prostu lekarzom z sochaczewa.Było jeszcze kilki przypadków np.rozlanie woreczka oni stwierdzili że nic mi nie jest i do domu a z domu od razu na grodzisk mazowiecki i na stół to więc jak im ufac.
Izaaa miło ale nie, nie wyczytałam tego w jakimś m jak mama lub coś w tym stylu i spokojnie bez nerw...
Masz swoje zdanie? Ok, powiedziałaś co myślisz ale nie narzucaj tego innym, ja nie uważam że znieczulenie to takie dobrodziejstwo do wszystkiego trzeba mieć ograniczone zaufanie ja wolę dmuchać na zimne i jeśli docierają do mnie sygnały że nie zawsze jest bezpieczne dla dziecka to będę je chronić. I to jest moje osobiste zdanie z którym nie musisz się zgodzić ale po co te przycinki?
Mamy XXI wiek, wiek korzystajmy z dobrodziejstw rozwoju medycyny a nie robicie z siebie Matki Polki co rodza w bolu i mękach a potem pisza o tym, ze musi bolec,jakie to sa dzielne a reszta to panikary, bo chca znieczulenie?a moze ta reszta wyszla ze sredniowiecza i wie, ze moze rodzic po LUDZKU.
a może po porostu nie dla każdej jestto cos nie do zniesienia? Znam wiele kobieta które mówiły że ból wcale nie był taki straszny czyli jak widać to kwestia indywidualna. Dla mnie większa panikara to taka która nie dpuszcza myśli porodu bez znieczulenia "bo to przecież nie do przeżycia..." Trzeba być otwartym na wszystko i brać każdą możliwość porodu. Skoro to takie świetne to czemu dziewczyny które z tego skorzystały tak się bronią jakby je ktoś atakował? Jakby zrobiły coś złego? Przecież ja nikogo nie osądzam pisze tylko to co myślę i uważam i nawet sama jeszcze nie wiem jak to będzie u mnie ale pisze jakbym wolała żeby było bo nie uważam tego po porstu za coś absolutnie dobrego. Do medycyny też trzeba mieć ograniczone zaufanie. Za to natura jeszcze nigdy się nie pomyliła...
Gdyby natura sie nigdy nie pomylila to porody bylyby latwe, mile i przyjemne a do tego calkowicie bezpieczne dla nas kobiet. I gdyby miec tak jak wg. Ciebie ograniczone zaufanie do medycyny to nadal rodzilybysmy w domach, ze znachorem u boku...
Bez przesadyzmu. Po co tak ze skrajności w skrajność? A nie można się trochę wyśrodkować i mieć otwarty umysł na wszystkie możliwości? Nic nie jest białe albo czarne dlatego uważam że nikt nie ma prawa mówić że albo znieczulenie to samo dobro albo że poród naturalny to samo zło i na odwrót. Umiar we wszystkim. Szczególnie w zapalczywym bronieniu swoich racji.
Otóz to. Trzeba mieć otwarty umysł.
Podłączę się do starego wątku, żeby nie mnożyć wątków na pokrewne tematy.
Co do sporu "Sochaczew czy Warszawa" - jak się zacznie, przecież nie wsiądę w pociąg i nie pojadę do stolicy (a raczej nikt mnie tam samochodem nie zawiezie). Jak się rodziłam ja, Sochaczew mamy nie przyjął i odstawił ją karetką do szpitala "branżowego" w Warszawie. Teraz podobno do porodu karetki się nie wzywa...
Mam parę pytań odnośnie kwestii formalnych na sochaczewskiej porodówce:
- czy trzeba mieć skierowanie?
- czy trzeba mieć potwierdzenie ubezpieczenia?
- czy trzeba (lub czy wolno) mieć ubranka dla dziecka?
- czy mile widziane (czyt. niezbędne) są bodźce zachęcające pielęgniarki, położne, salowe do lepszego traktowania/lepszej opieki?
Jeżeli komuś moje pytania wydają się naiwne - wybaczcie - nigdy w życiu nie byłam w szpitalu.
Tak się składa, że moja żona jest pielęgniarką na położnictwie i poprosiłem ja o odpowiedź.
- nie trzeba mieć skierowania
- trzeba mieć potwierdzone ubezpieczenie
- trzeba mieć ubranka, pampersy dla dziecka oraz rzeczy osobiste dla siebie.
- wszystkie pielęgniarki i położne starają się, aby pobyt w szpitalu był jak najmniej przykrym momentem w życiu mamy i dziecka nie potrzebują żadnych „bodźców” a nagrodą jest zadowolenie pacjentki i 10 w skali apgar.
Miłego pobytu i szczęśliwego porodu
Życzą pielęgniarka Jolanta Szmajda Kisiołek i radny miejski Irek Kisiołek
Dziękuję bardzo za informacje. I przepraszam za te "bodźce".
Mam jeszcze pytanie w kwestii ubezpieczenia: książeczki ubezpieczeniowe wyszły - o ile mi wiadomo - z obiegu. Ostatnie RMUA mam z lutego. Czy to wystarczy? Czy ściągnąć z pracy nowsze (najnowsze jakie uda mi się ściągnąć i tak będzie miało pewnie co najmniej miesiąc opóźnienia w stosunku do okresu bieżącego)?
Zresztą (podobno) nawet nieubezpieczona ciężarna oraz kobieta rodząca ma prawo do świadczeń za okazaniem karty ciąży i dokumentu tożsamości.
najlepiej mieć jak najnowsze ubezpieczenie ale gdyby nie było tego zaświadczenia to teŻ nie byłoby problemu z przyjęciem pacjentki
Pozdrawiamy !
Ja rodziłam w październiku tamtego roku.
wszystkie łaszki dla bobo i siebie musisz mieć, ubezpieczenie to samo, chociaż i bez by cie przyjęli...
Moja opinnia ogólnie spoko, wielki minus ze w Sochaczewie nie ma można rodzić z znieczuleniem, co opisze jedną wielką męczarnia i dziękuje bogu ze miałam cesarskie cięcie bo bym chyba jajo zniosła,a rodziłam prawie dobę ;]
Co do pań położnych, niektóre są spoko a niektóre na każde zadane pytanie mało cie nie opierdzielą jak śmiesz zadawać pytania. Z podejściem jak śmiesz im przeszkadzać w czym kolwiek i według nich kobieta rodząca pierwsze dziecko powinna mieć wszystko w jednym palcu.
Jakbym miała rodzić to z jednej strony nie wiem czy Warszawa czy Soho w Warszawie jest przemiał jak na taśmie. Nikt nie ma czasu dla Ciebie... ale można rodzić z znieczuleniem, znowu w Sochaczewie nie jest tak dużo tych babek rodzących i zawsze któraś z położnych ci chwile poświeci...
a jak to jest z tymi dwoma godzinami po porodzie? bo słyszałam opinię że kladą tylko na chwilę na brzuchu mamy, potem zabierają maluszka i oddają juz ubranego
Zaraz po porodzie daja ma chwile na brzuszek (jesli wszystko jest w porzadku z dzieckeim), pozniej zabieraja na badania i ubieraja. Dwie godziny to lezysz na obserwacji po porodzie ale oczywiscie z dzieckiem juz.
a powinny być dwie godziny skóra do skóry, i dopiero po tym czasie dzieciątko powinno być ubrane
Ja miałam cesarke o 21:35, zobaczyłam swoje dziecko dosłownie na sekundę pokazano mi jej główkę, a potem na odział położniczy. zobaczyłam małą dopiero około 7-8 nad czym ubolewam, bo nie przespałam cała noc to jeszcze nie moglam jej ujrzeć bo nie mogłam wstać.
dziewczyno nie u nas...
a powinny być dwie godziny skóra do skóry, i dopiero po tym czasie dzieciątko powinno być ubrane
Po cesarce zawsze zabierają dziecko na noc i dopiero przynoszą nad ranem.
no nie dziwie sie... bo raczej bym do niej nie wstala... tylko moim zdaniem za krotko ja widzialam
Wszystkie działania personelu mają na celu przede wszystkim dobro dziecka i mamy. Są różne poglądy na temat zalet i wad długiego utrzymywania nieubranego maleństwa „skóra do skóry” mamy. Priorytetem działań jest, żeby dziecko się nie wyziębiło, ponieważ jest to dla niego bardzo groźne i stanowi szok po opuszczeniu przyjaznego środowiska, jakie miało w łonie mamy. Dlatego po urodzeniu w niedługim czasie noworodek jest przenoszony pod nagrzaną cieplarkę, gdzie są wykonywane pierwsze czynności pielęgnacyjne i badanie lekarskie mające celu wychwycenie wszelkich zagrożeń i podjęcie ewentualnych działań. Zawsze, jeżeli dziecko nie przebywa w inkubatorze i nie ma przeciwwskazań, mama może poprosić personel o przyniesienie maleństwa - nawet w nocy. Równocześnie spotykamy się z wieloma prośbami, żeby zabrać dziecko, bo mama chce trochę odpocząć. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest kompromis pomiędzy obecnymi poglądami, które dotyczą opieki okołoporodowej, a długoletnim doświadczeniem personelu oddziału neonatologicznego. Jak praktyka pokazuje, nie zawsze to co „trendy” jest najlepsze dla naszych małych pociech.
Wiesława Załuska
Naczelna Pielęgniarka
Witam
cieszę się, że zabrała Pani głos w tej dyskusji. Cenny i mądry głos. Ja rodziłam w Sochaczewie 3 razy i mam bardzo dobre zdanie o odziale położniczym i jego pesonelu. Niestety dziewczyny- zwłaszcza przy pierwszym dziecku- naczytacją się gazet i innych "mądrych poradników" zamiast zaufać doświadczonemu personelowi, który naprawdę jest pomocny.
Bardzo dziękuję za te miłe zdania.
Chciałabym również napisać kilka słów by rozwiać mity dotyczące poglądów o dobrodziejstwie znieczulania do porodu. Doniesienia kliniczne na temat znieczuleń i efektów ubocznych z nimi związanych powinny skłaniać do ostrożności. Jak wykazały badania, znieczulenie zewnątrzoponowe spowalnia akcję porodową i wydłuża I i II okres porodu. Stwarza ono również konieczność farmakologicznej stymulacji porodu, ale także zwiększa prawdopodobieństwo jego zakończenia poprzez cesarskie cięcie. Wszystko to może mieć bardzo istotne znaczenie dla stanu zdrowia naszego dziecka i jego dalszego rozwoju. Zaletą natomiast jest oczywiście obniżenie progu bólowego u rodzącej i poziomu odczuwania skurczów porodowych. Powikłaniem u kobiet, wcale nierzadko spotykanym, są bardzo silne bóle głowy.
Powyższe dane wynikają z badań klinicznych, ale mogę je potwierdzić z własnej autopsji zawodowej. Biorąc udział w porodach w znieczuleniu zewnątrzoponowym obserwowałam wydłużenie akcji porodowej, ale również brak współpracy rodzącej w ostatniej fazie porodu i problem z identyfikacją natężenia oraz siły parcia w związku z zakłóconą percepcją skurczów porodowych. Wszystko to powodowało również konieczność nienaturalnej stymulacji oksytocyną i wydłużało czas bezpiecznego czasokresu porodu.
Doskonale jednak rozumiejąc dążenie do analgezji porodu, Dyrekcja Szpitala, chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom, poczyniła starania, żeby wdrożyć w naszym Szpitalu zalecaną obecnie procedurę uśmierzania odczuwania skurczów porodowych przy pomocy Entonoxu, który nie posiada wymienionych powyżej objawów ubocznych. Ponieważ jest to związane z zakupem niezbędnego oprzyrządowania oraz przeszkoleniem personelu, poinformujemy na forum i w prasie, od kiedy będzie to możliwe.
Widząc duże zainteresowanie, ale również brak pełnej informacji, zapraszam do zapoznania się i odwiedzenia naszego oddziału położniczego i neonatologicznego. Myślę, że wygodną dla Pań formułą będzie możliwość spotkań przy okazji wykonywania badań KTG, które większość naszych pacjentek ma robione w szpitalu w ostatnich dniach ciąży. Do Pań dyspozycji jest również Położna Oddziałowa Danuta Gańko i Z-ca Pielęgniarki Oddziałowej Neonatologii Jolanta Szmajda-Kisiołek. Odpowiedzą one na wszelkie Pań pytania i wątpliwości, zapoznają z personelem oddziałów, pokażą oddziały, jak również służą wszelką radą i pomocą.
Ja również jestem do Pań dyspozycji i proszę o wszelkie uwagi oraz sugestie dotyczące opieki okołoporodowej na adres mailowy w.zaluska@szpitalsochaczew.pl.
Wiesława Załuska
Wszystkie działania personelu mają na celu przede wszystkim dobro dziecka i mamy. Są różne poglądy na temat zalet i wad długiego utrzymywania nieubranego maleństwa „skóra do skóry” mamy. Priorytetem działań jest, żeby dziecko się nie wyziębiło, ponieważ jest to dla niego bardzo groźne i stanowi szok po opuszczeniu przyjaznego środowiska, jakie miało w łonie mamy. Dlatego po urodzeniu w niedługim czasie noworodek jest przenoszony pod nagrzaną cieplarkę, gdzie są wykonywane pierwsze czynności pielęgnacyjne i badanie lekarskie mające celu wychwycenie wszelkich zagrożeń i podjęcie ewentualnych działań. Zawsze, jeżeli dziecko nie przebywa w inkubatorze i nie ma przeciwwskazań, mama może poprosić personel o przyniesienie maleństwa - nawet w nocy. Równocześnie spotykamy się z wieloma prośbami, żeby zabrać dziecko, bo mama chce trochę odpocząć. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest kompromis pomiędzy obecnymi poglądami, które dotyczą opieki okołoporodowej, a długoletnim doświadczeniem personelu oddziału neonatologicznego. Jak praktyka pokazuje, nie zawsze to co „trendy” jest najlepsze dla naszych małych pociech.
Wiesława Załuska
Naczelna Pielęgniarka
Witam!
Chciałam zauważyć, że zalecenie kontaktu "skóra do skóry" nie jest tylko trendem, ale zapisem w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Rozporządzenie zostało opracowane przez specjalnie powołany zespół składający się ze specjalistów w dziedzinie ginekologii i położnictwa. Zalecenia te posiadają potwierdzenie w wielu publikacjach naukowych i w zaleceniach WHO. Obowiązkiem personelu sprawującego opiekę jest zadbanie o to, aby noworodek się nie wyziębił.
Rutynowe zabieranie i dogrzewanie noworodka pod cieplarką (z własnego, aktualnego doświadczenia wiem, że tak się niestety postępuje w Szpitalu Powiatowym w Sochaczewie), bez względu na to czy się wyziębił czy nie jest niezgodne z obowiązującym Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 23.09.2010. Jeżeli z matką i noworodkiem jest wszystko w porządku to personel nie ma prawa zabrać dziecko matce w celu dokonania pomiarów i jakichkolwiek czynności pielęgnacyjnych. Nie jest dobrze, jeśli ktokolwiek musi się upominać o przestrzeganie prawa.
Na koniec tylko wspomnę, że jak na ironię na bloku porodowym personel nie szanuje prawa do kontaktu skóra do skóry, a na ścianie sali poporodowej wisi piękny plakat Fundacji Rodzić po Ludzku propagujący właśnie takie postępowanie.
Pozdrawiam
Witam
Pragnę jeszcze raz zauważyć i podkreślić, że standardy postępowania okołoporodowego są wypadkową ścierania się wielu poglądów i trendów. W cytowanym rozporządzeniu wyraźnie jednak wskazuje się w wielu zapisach szczegółowych, że należy działanie dostosować "jeśli stan ogólny noworodka i matki na to pozwalają" lub "jeśli nie występują przeciwskazania zdrowotne". To samo rozporządzenie wymienia enumeratywnie dalsze czynności i działania, które wykonywane są po urodzeniu noworodka, a więc między innymi oddzielenie i wydalenie łożyska, ocenę kompletności popłodu i ilości utraconej krwi, ocenę stanu kanału rodnego, w tym szyjki macicy we wziernikach, czy też szycie chirurgiczne ran w obrębie kanału rodnego i krocza.
Niestety wszystkie te działania mają charakter interwencyjny i jak łatwo zauważyć nie sprzyjają jednoczesnej opiece nad maleństwem. Najlepszym rozwiązaniem jest więc, jeśli personel z mamą uzgodni indywidualnie jej życzenia i postępowanie w IV etapie porodu oraz oceni te możliwości zależnie od stanu jej i noworodka.
Równocześnie chciałabym podziękować za wszystkie otrzymane maile i możliwość nie anonimowych kontaktów.
Na forum pragnę natomiast poinformować, że poczyniłam wszelkie starania, żeby już w przyszłym tygodniu odbył się pierwszy poród w naszym Szpitalu, podczas którego będzie użyty do uśmierzania bólu Entonox. I tak sięgając do zapisów Rozporządzenia Ministra Zdrowia proszę zwrócić uwagę, że nie jest to wymagane jego zapisami. Tak więc jest to procedura ponadstandardowa, którą wdrażamy w celu zwiększenia komfortu porodu.
Nie wszystko więc muszą określać przepisy, ale też nie wszystko co jest w nich zawarte jest dobre.
Z poważaniem
Wiesława Załuska
Naczelna Pielęgniarka
szczerze mówiąc nie tylko u nas... ja rodziłam dwa razy, pierewsze dziecko w sochaczewie, drugie z powodu problemów w ciąży w instytucie matki i dziecka. szczerze mowiac nie byloe wielkiej różnicy. to jest kwestia nastawienia. porod sam w sobie nie jest przyjemnoscia. jesli chodzi o chwile tuz po porodzie to ja osobiesice bylam zadowolona, ze malenstwa zostaly na jakis czas zabrane, poniewaz bylam bardzo zmeczozna po obu porodach, poza tym zszywanie krocza jest akurat kiepskim czasem na przytulanie sie do dziecka. i w sochaczewie i w instytucie matki i dziecka polozono mi dzieci na brzuchu tylko na chwile, ale ja akrat bylam spokojna, bo byl z nimi moj maz, a ja w tym czasie chwile odsapnelam, mialam zszyte krocze, panie pomogly mi zalozyc czysta koszule, i potem bylam juz gotowa zeby dostac dziecko, wiec moim zdanie to duzo lepsze rozwiazanie. jesli chodzi io personel to wszedzie mozna spotkac osoby bardziej lub mneij stworzone do swojej pracy, takie ktore sie nie angazuja i takie ktore swoja prace wciaz wykonuja z pelnym zaangazowaniem. ja osobiscie trafilam w sochaczdewskim szpitalu na Pania, ktorej moge smialo powiedziec zawdzieczam sukces karmienia piersia obojga moich dzieci, bo w warszawsie nikt nie mial czasu sie tym zajac i jak tylko maluszki plakaly dostawaly od pan pieleghniarek mleko w butelce. a Pani Jola Kisiolek jest niesamowita osoba, ktora naprawde zna sie nan rzeczy i potrafi pomoc.jesli moge jeszcze zwrocic uwage na jeden problem, skoro czyta to tez Pani Naczelna Pilegniarka, to uwazam ze pracvownicy szpitala powinni bezwzglednie nosic plakietki z nazwiskiem i funkcja, a w wiekszosci tego nie robia. nawet pani ordynator nie czuje potrzeby zeby sie przedstawic. ja na przyklad nie znalam tej pani wczesneij, nie znam sie tez na fartuchach, wiec jak ktos wchodzi do sali, oglada moje krocze i nawet nie wiem czy to pani salowa czy lekarz czy pielegniarka, to jest srednia przyjemnosc..
Zdecydowanie zgadzam się z Poprzedniczką,jestem za tym,aby pracownicy nosili plakietki z nazwiskami i nazwą stanowiska jakie obejmują.Mnie osobiście podczas porodu troszkę drażniła pani salowa,która non-stop śledziła etapy porodu i mało dyskretnie zaglądała tam gdzie nie trzeba.Niestety nie każda kobieta czuje się komfortowo i tak dostatecznie dużo personelu jest wokół krocza....
Dla mnie osobiście jest traumą pójście do ginekologa na coroczne badanie,a co mówiąc o porodzie,gdzie kilka godzin leży się z goła pupą...
Co do uprzejmości położnych,jedna pani wykonuje lepiej swój zawód,inna gorzej,ja trafiłam na super kobietkę,oby była w przyszłości przy drugim moim porodzie ;)
Zirytowała mnie natomiast sytuacja już po porodzie,gdy obudziłam się w nocy i potrzebowałam pilnie pomocy,któraś z pielęgniarek była lekko oburzona,że zadzwoniłam dzwonkiem,no bo jak to można w nocy personel budzić... Był to wówczas mój pierwszy poród,więc o wszystkim mogłam nie wiedzieć.
Poza tym jestem "za",aby rodzić w sochaczewskim szpitalu.
Pozdrawiam serdecznie przyszłe Mamusie,życzę wytrwałości i czułej opieki podczas tak ważnej chwili!
A ja myślę, że kobitki są uprzedzone do naszego szpitala po opiniach innych. Nie należy sugerować się tym co mówi ktoś, póki samemu się nie doświadczy. Ja rodzę za dwa miesiące pierwsze dziecko i będę rodzić w Socho ponieważ mam tu blisko (a stać mnie spokojnie żeby rodzić w W-wie). Przygotowuje się do porodu psychicznie i wiem że będzie boleć ale poród rzecz naturalna- urodzić trzeba. Jeżeli ktoś się boi i panikuje to nie dziwne że na porodówce nie będzie milo i tak jak my do lekarzy i położnych tak oni do nas. jak my będziemy chamskie to oni też raczej mili nie będą. jeśli się decydujemy na dziecko to raczej każda z nas powinna się spodziewać różnych przeżyć nawet tych najgorszych. W W-wie nie zawsze jest tak kolorowo. znam dwa przypadki gdzie w najlepszym szpitalu w W-wie było gorzej niż w Socho. tak więc pozdrawiam kobitki rodzące w Socho i trzymam kciuki.
Ważna informacja dla przyszłych mam - pojawiła się już wcześniej, ale zamieszczamy także w tym wątku, ponieważ często pojawiały się pytania na temat "gazu rozweselającego".
Gaz rozweselający przy porodzie w Sochaczewie
Czy metoda jest juz dostepna w sochaczewskim szpitalu??
Czy jest dodatkowo platna?
czy kazda kobieta moze skorzystac z tej metody?
Tak, metoda jest bezpłatna, dostępna dla każdego - o ile nie ma oczywiście przeciwwskazań zdrowotnych. Przed porodem kobieta chcąca skorzystać ze znieczulenia Entonoxem zostaje zapoznana z możliwymi skutkami ubocznymi i podpisuje zgodę na jego stosowanie. Można wcześniej zasięgnąć informacji o preparacie i jego działaniu bezpośrednio w Oddziale Ginekologiczno - Położniczym. Zapraszamy.
Chociaż jestem facetem i temat wątku raczej nigdy mnie nie będzie dotyczył,przeczytałem go z dużym zainteresowaniem.I jestem pod wrażeniem.Takiej kultury wypowiedzi, rzeczowości i wreszcie tego że osoby które najlepiej zorientowane są w temacie zdecydowały się zabrać głos i rozwiać wątpliwości,w żadnym innym wątku nie spotkałem.Podziwiam was drogie Panie :)I życzę udanych porodów.Oczywiście w naszym szpitalu.
Witam wszystkich. Ja rodziłam dwa razy w Sochaczewie i jestem zadowolona. Kobiety, które piszą, że miały złą opiekę same nie wiedzą czego chcą. Pozdrawiam wszystkich lekarzy z ginekologii i położnictwa.