Witam. Jestem mamą Kornelki, którą urodziłam 8.03.2014r o godz. 11.47 w naszym szpitalu. Chciałabym bardzo podziękować personelowi,który zajął się tego dnia nami, a w szczególności p. Ewie Karwacińskiej i p. Ninie(przepraszam, ale nie pamiętam nazwiska) w każdym bądź razie świetne położne, przesympatyczne i co by nie mówić o naszym szpitalu, to gratulacje dla Pana Ordynatora za zmiany, sale pojedyńcze bardzo dobrze wyposażone no i zwyczajnie miło w nich rodzić. A wracając do położnych, to i na oddziale położniczym i na porodówce jesteście Panie świetne i baaardzo życzliwe za co serdecznie dziękuję, a mam porównanie z personelem szpitala na Karowej i u nas rodziło mi się zdecydowanie milej a i opieka po porodzie zdecydowanie lepsza,indywidualna. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. Będę polecać dalej bo warto. Już nie musimy uciekać do innych szpitali, nie miejcie obaw kobitki!
Kacpersky, znasz mnie, ja nie daję łapówek a powyższego posta wysmażyła moja żona.
Nie pomyliśmy szpitali - mówię Ci - pełna profeska. Zmieniłem bardzo swoją opinię o naszym szpitalu - przynajmniej w kwestii porodówki i oddziału poporodowego. Karowa może się schować - tutaj mamy nowoczesne, nowe sale. Położne są uprzejme i profesjonalne - całkowicie indywidualnie podchodzą do rodzącej. Co mi się bardzo podobało: po porodzie córka trafiła na dwie godziny w ręce żony - a nie jak na karowej od razu do mycia, ważenia i dopiero po paru godzinach do matki. Od początku do końca byłem przy żonie i nie mogę się na nic poskarżyć (no może za szybko gaz rozweselający zabrali ;) ).
Jeśli inne oddziały będą tak funkcjonować to będziemy mieli wzorcowy szpital.
Doreq tobie ufam wiem ze nie gadasz glupot :) w takim razie tylko sie cieszyc ze zmian
w tym miejscu przepraszam i zwracam honor calemu oddzial polozniczemu wraz z kadra zarzadzajaca. swoja opinie opieralem na doswiadczeniach sprzed kilku miesiecy. wtedy rodzila zona mojego kolegi oraz moja kolezanka.
Od pół roku jest nowy ordynator i naprawdę dużo zmienił. Sam miałem złe przejścia z personelem ginekologii (znaczy się żona miała), ale chodzi mi tutaj głównie o lekarzy. Po porodzie zobaczyliśmy, że i to można zmienić. Nawet największy cham z oddziału (niesławny doktor J.) zrobił się grzeczniutki i chodzi jak zegareczek.
Można? Można. Zawsze powtarzam, że widmo bezrobocia jest największym gwarantem jakości usług.
Moja żonka również urodziła w naszym szpitalu 07.03.2014 i nie ma czego się przyczepić...tak tak szok :). Sam byłem pod wrażeniem. 2 lata temu przy naszym pierwszym dziecku nie było źle, ale nie było tak dobrze jak teraz. I nie było łapówy :P
Ja rodziłam w 2011 roku i wtedy już sobie chwaliłam nasz oddział położniczy. Miałam cesarski cięcie bez problemu zrobione. I NIE DAŁAM NIKOMU ŁAPÓWKI!!! Położne były bardzo sympatyczne i pomocne. Jedno mi tylko się nie podobało, miałam problem z karmieniem i uważam, że powinna odrazu przychodzić pani i pokazywać jak się powinno przystawiać dziecko do piersi i karmić. Po cesarce trochę trudniej jest karmić.
Moja znajoma rodziła i u nas i w Warszawie. I stwierdziła, że w sumie poród jak poród. Nic złego nie można powiedzieć. Zwróciła jednak uwagę, że w Sochaczewie dość mocno propagowane jest karmienie piersią i bliskość dziecka z matką po porodzie. Podkreśliła, że takiej pomocy przy nauce karmienia piersią nie było w Warszawie, stąd tam większość kobiet tego sposobu nawet nie próbowała.
Najbardziej podobają mi się wypowiedzi mężczyzn w kwestii porodówki, porodu i całego oddziału. Ja rodziłam w 2011 i 2012 r i ZŁEGO SŁOWA NIE POWIEM!! Zarówno Panie położne (w tym wspaniała Pani Nina, na którą udało mi się dwukrotnie trafić :) ) bardzo miłe, pomocne, serdeczne i profesjonalne!! I nie wiem co Pan chce od doktora J., bo to przemiły lekarz (dzięki niemu moja babcia uniknęła operacji!!). Zakładam, że z pewnością leczył się Pan u Niego i ma Pan w tym temacie najwięcej do powiedzenia :/ A może ma Pan nieścisłe informacje i chodzi Panu o Panią dr J., byłą ordynator? Może i nie okazuje miłości każdej pacjentce, ale i o Niej nie mogę powiedzieć nic złego. Każda z kobiet ma swoje wspomnienia z porodówki i położnictwa, niektóre myślą, że są księżniczkami i że one pierwsze i ostatnie. Sorry, ale tak to wygląda. Lekarze to też ludzie i tak jak my mają lepsze lub gorsze dni.
Dla mnie oba porody (naturalne i bez jakiegokolwiek znieczulenia) są najwspanialszym przeżyciem, jakie mnie w życiu spotkało. Pobyt na oddziale wspominam bardzo miło. Było tak również dzięki Personelowi, któremu także BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!!
Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy i proszę, nie nastawiajcie się negatywnie, myślcie pozytywnie, o swoich Dzieciątkach i wszystko będzie dobrze!! :)
Od pół roku jest nowy ordynator i naprawdę dużo zmienił. Sam miałem złe przejścia z personelem ginekologii (znaczy się żona miała), ale chodzi mi tutaj głównie o lekarzy. Po porodzie zobaczyliśmy, że i to można zmienić. Nawet największy cham z oddziału (niesławny doktor J.) zrobił się grzeczniutki i chodzi jak zegareczek.
Można? Można. Zawsze powtarzam, że widmo bezrobocia jest największym gwarantem jakości usług.
Najwyraźniej nie trafiła Pani w ciąży z krwotokiem na oddział ginekologiczny i nie przyjmował Pani doktor Jalowski. Moją żonę właśnie przyjmował w takiej sytuacji. I wie Pani co jej powiedział: Pani ciąża, pani kłopot. To jest lekarz? A może pani rodzina, że go tak broni??
Proszę przy mnie nie bronić tego skur...syna bo mnie krew zalewa.
Ja z opieki podczas porodów i po jestem zadowolona, było krótko zwięźle i na temat ;). Było to 8 i 4 lata temu. Ostatnio na oddziale była moja znajoma, która miała awersję na nasz szpital. Na samą myśl o pobycie w nim dostawała alergii. Po powrocie była w szoku, że jest tak dobrze, że lekarze interesują się pacjentkami :D
Co do Dr. J... to muszę przyznać, że na samo wspomnienie ciarki mnie przechodzą. Pierwszą ciążę poroniłam i Pan Doktor czyścił mnie na żywca, bez jakiegokolwiek znieczulenia. W pewnym momencie po prostu z bólu straciłam przytomność. Po kilku latach dowiedziałam się że powinnam mieć znieczulenie miejscowe, bo takie traktowanie jest po prostu nieludzkie. Powiedziała mi tak lekarka z naszego szpitala.
Najwyraźniej nie trafiła Pani w ciąży z krwotokiem na oddział ginekologiczny i nie przyjmował Pani doktor Jalowski. Moją żonę właśnie przyjmował w takiej sytuacji. I wie Pani co jej powiedział: Pani ciąża, pani kłopot. To jest lekarz? A może pani rodzina, że go tak broni??
Proszę przy mnie nie bronić tego skur...syna bo mnie krew zalewa.
Nie proszę Pana, nie jestem spowinowacona z Panem Dr, tylko wiem z własnego (koleżanek i znajomych również) doświadczenia, jak traktuje pacjentki, i jak dotąd nie usłyszałam złego słowa na Jego temat. Osobiście w połowie ciąży przyjęto mnie na oddział "tylko" z powodu schodzących kamieni nerkowych i jakoś Pan Dr nie bagatelizował bólu, jaki temu towarzyszył.
Swoją drogą używając takiego wulgaryzmu, obraża Pan nie Dra a jego Matkę :( proszę używać zrozumiałych dla Pana słów.
ps. skoro nasz szpital tak źle traktuje pacjentki polecam szpitale w Warszawie (luźniej będzie tym, które nie narzekają). W jednym z tych wwskich, polecanych i chwalonych przez niektóre rodzące, dziecku mojej znajomej uszkodzono bark i doszło do porażenia. Zamiast cc poród był naturalny. Tylko dlatego, że lekarze nie poznali się (!!), że dziecko jest tak duże. Ot, taka dygresja w temacie.
Może faktycznie przesadziłem z wulgaryzmem. Za co przepraszam. Nie zmienia to faktu, że ten "lekarz" zachował się skandalicznie odmiawiając udzielenia pomocy. Poskarżyliśmy się do ordynatora i doktorek dostał zakaz zbliżania się do mojej żony. Żebyście widzieli jego zachowania przy obchodzie :) Jak zegareczek chodził.
Przypomniała mi się inna sytuacja, z pierwszej ciąży: żona pojechała na KTG do szpitala i przyjął ją właśnie J. Jak się dowiedział, że poród będzie w warszawie to odmówił badania (!) i zażądał pieniędzy za jego przeprowadzenie. "Jak nie chce Pani rodzić w moim szpitalu, to trzeba płacić".
Dlatego nie mam dla niego szacunku nigdy mieć nie będę.
To przykre, jeżeli zdarzają się takie sytuacje. Ale mimo wszystko, mam nadzieję, że nasi sochaczewscy Lekarze za każdym razem robią wszystko co ich mocy i wiedzy, aby pomóc Pacjentowi. W końcu nie przychodzimy tam z braku innych zajęć :)
Witam. Jestem mamą Kornelki, którą urodziłam 8.03.2014r o godz. 11.47 w naszym szpitalu. Chciałabym bardzo podziękować personelowi,który zajął się tego dnia nami, a w szczególności p. Ewie Karwacińskiej i p. Ninie(przepraszam, ale nie pamiętam nazwiska) w każdym bądź razie świetne położne, przesympatyczne i co by nie mówić o naszym szpitalu, to gratulacje dla Pana Ordynatora za zmiany, sale pojedyńcze bardzo dobrze wyposażone no i zwyczajnie miło w nich rodzić. A wracając do położnych, to i na oddziale położniczym i na porodówce jesteście Panie świetne i baaardzo życzliwe za co serdecznie dziękuję, a mam porównanie z personelem szpitala na Karowej i u nas rodziło mi się zdecydowanie milej a i opieka po porodzie zdecydowanie lepsza,indywidualna. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. Będę polecać dalej bo warto. Już nie musimy uciekać do innych szpitali, nie miejcie obaw kobitki!
Natalia
powyzsze da sie logicznie wytlumaczyc w jedyny sposob:
A) albo poszla niezla lapowa
B) pani pomylila szpital nasz z jakas prywatna klinika
Kacpersky, znasz mnie, ja nie daję łapówek a powyższego posta wysmażyła moja żona.
Nie pomyliśmy szpitali - mówię Ci - pełna profeska. Zmieniłem bardzo swoją opinię o naszym szpitalu - przynajmniej w kwestii porodówki i oddziału poporodowego. Karowa może się schować - tutaj mamy nowoczesne, nowe sale. Położne są uprzejme i profesjonalne - całkowicie indywidualnie podchodzą do rodzącej. Co mi się bardzo podobało: po porodzie córka trafiła na dwie godziny w ręce żony - a nie jak na karowej od razu do mycia, ważenia i dopiero po paru godzinach do matki. Od początku do końca byłem przy żonie i nie mogę się na nic poskarżyć (no może za szybko gaz rozweselający zabrali ;) ).
Jeśli inne oddziały będą tak funkcjonować to będziemy mieli wzorcowy szpital.
Doreq tobie ufam wiem ze nie gadasz glupot :) w takim razie tylko sie cieszyc ze zmian
w tym miejscu przepraszam i zwracam honor calemu oddzial polozniczemu wraz z kadra zarzadzajaca. swoja opinie opieralem na doswiadczeniach sprzed kilku miesiecy. wtedy rodzila zona mojego kolegi oraz moja kolezanka.
Od pół roku jest nowy ordynator i naprawdę dużo zmienił. Sam miałem złe przejścia z personelem ginekologii (znaczy się żona miała), ale chodzi mi tutaj głównie o lekarzy. Po porodzie zobaczyliśmy, że i to można zmienić. Nawet największy cham z oddziału (niesławny doktor J.) zrobił się grzeczniutki i chodzi jak zegareczek.
Można? Można. Zawsze powtarzam, że widmo bezrobocia jest największym gwarantem jakości usług.
Moja żonka również urodziła w naszym szpitalu 07.03.2014 i nie ma czego się przyczepić...tak tak szok :). Sam byłem pod wrażeniem. 2 lata temu przy naszym pierwszym dziecku nie było źle, ale nie było tak dobrze jak teraz. I nie było łapówy :P
Ja rodziłam w 2011 roku i wtedy już sobie chwaliłam nasz oddział położniczy.
Miałam cesarski cięcie bez problemu zrobione. I NIE DAŁAM NIKOMU ŁAPÓWKI!!!
Położne były bardzo sympatyczne i pomocne.
Jedno mi tylko się nie podobało, miałam problem z karmieniem i uważam, że powinna odrazu przychodzić pani i pokazywać jak się powinno przystawiać dziecko do piersi i karmić.
Po cesarce trochę trudniej jest karmić.
Rodziłam w sochaczewskim szpitalu w 2009 roku.Byłam również bardzo zadowolona z personelu i nie dałam łapówki nikomu.
rowniez rodzilam 2 razy w naszym szpitalu i nie mielismy z niczym klopotow, moze dlatego,ze porody byly szybkie i bez komplikacji
Moja znajoma rodziła i u nas i w Warszawie. I stwierdziła, że w sumie poród jak poród. Nic złego nie można powiedzieć. Zwróciła jednak uwagę, że w Sochaczewie dość mocno propagowane jest karmienie piersią i bliskość dziecka z matką po porodzie. Podkreśliła, że takiej pomocy przy nauce karmienia piersią nie było w Warszawie, stąd tam większość kobiet tego sposobu nawet nie próbowała.
Najbardziej podobają mi się wypowiedzi mężczyzn w kwestii porodówki, porodu i całego oddziału. Ja rodziłam w 2011 i 2012 r i ZŁEGO SŁOWA NIE POWIEM!! Zarówno Panie położne (w tym wspaniała Pani Nina, na którą udało mi się dwukrotnie trafić :) ) bardzo miłe, pomocne, serdeczne i profesjonalne!! I nie wiem co Pan chce od doktora J., bo to przemiły lekarz (dzięki niemu moja babcia uniknęła operacji!!). Zakładam, że z pewnością leczył się Pan u Niego i ma Pan w tym temacie najwięcej do powiedzenia :/ A może ma Pan nieścisłe informacje i chodzi Panu o Panią dr J., byłą ordynator? Może i nie okazuje miłości każdej pacjentce, ale i o Niej nie mogę powiedzieć nic złego. Każda z kobiet ma swoje wspomnienia z porodówki i położnictwa, niektóre myślą, że są księżniczkami i że one pierwsze i ostatnie. Sorry, ale tak to wygląda. Lekarze to też ludzie i tak jak my mają lepsze lub gorsze dni.
Dla mnie oba porody (naturalne i bez jakiegokolwiek znieczulenia) są najwspanialszym przeżyciem, jakie mnie w życiu spotkało. Pobyt na oddziale wspominam bardzo miło. Było tak również dzięki Personelowi, któremu także BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!!
Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy i proszę, nie nastawiajcie się negatywnie, myślcie pozytywnie, o swoich Dzieciątkach i wszystko będzie dobrze!! :)
Od pół roku jest nowy ordynator i naprawdę dużo zmienił. Sam miałem złe przejścia z personelem ginekologii (znaczy się żona miała), ale chodzi mi tutaj głównie o lekarzy. Po porodzie zobaczyliśmy, że i to można zmienić. Nawet największy cham z oddziału (niesławny doktor J.) zrobił się grzeczniutki i chodzi jak zegareczek.
Można? Można. Zawsze powtarzam, że widmo bezrobocia jest największym gwarantem jakości usług.
Najwyraźniej nie trafiła Pani w ciąży z krwotokiem na oddział ginekologiczny i nie przyjmował Pani doktor Jalowski. Moją żonę właśnie przyjmował w takiej sytuacji. I wie Pani co jej powiedział: Pani ciąża, pani kłopot. To jest lekarz? A może pani rodzina, że go tak broni??
Proszę przy mnie nie bronić tego skur...syna bo mnie krew zalewa.
Ja z opieki podczas porodów i po jestem zadowolona, było krótko zwięźle i na temat ;). Było to 8 i 4 lata temu. Ostatnio na oddziale była moja znajoma, która miała awersję na nasz szpital. Na samą myśl o pobycie w nim dostawała alergii. Po powrocie była w szoku, że jest tak dobrze, że lekarze interesują się pacjentkami :D
Co do Dr. J... to muszę przyznać, że na samo wspomnienie ciarki mnie przechodzą. Pierwszą ciążę poroniłam i Pan Doktor czyścił mnie na żywca, bez jakiegokolwiek znieczulenia. W pewnym momencie po prostu z bólu straciłam przytomność. Po kilku latach dowiedziałam się że powinnam mieć znieczulenie miejscowe, bo takie traktowanie jest po prostu nieludzkie. Powiedziała mi tak lekarka z naszego szpitala.
Najwyraźniej nie trafiła Pani w ciąży z krwotokiem na oddział ginekologiczny i nie przyjmował Pani doktor Jalowski. Moją żonę właśnie przyjmował w takiej sytuacji. I wie Pani co jej powiedział: Pani ciąża, pani kłopot. To jest lekarz? A może pani rodzina, że go tak broni??
Proszę przy mnie nie bronić tego skur...syna bo mnie krew zalewa.
Nie proszę Pana, nie jestem spowinowacona z Panem Dr, tylko wiem z własnego (koleżanek i znajomych również) doświadczenia, jak traktuje pacjentki, i jak dotąd nie usłyszałam złego słowa na Jego temat. Osobiście w połowie ciąży przyjęto mnie na oddział "tylko" z powodu schodzących kamieni nerkowych i jakoś Pan Dr nie bagatelizował bólu, jaki temu towarzyszył.
Swoją drogą używając takiego wulgaryzmu, obraża Pan nie Dra a jego Matkę :( proszę używać zrozumiałych dla Pana słów.
ps. skoro nasz szpital tak źle traktuje pacjentki polecam szpitale w Warszawie (luźniej będzie tym, które nie narzekają). W jednym z tych wwskich, polecanych i chwalonych przez niektóre rodzące, dziecku mojej znajomej uszkodzono bark i doszło do porażenia. Zamiast cc poród był naturalny. Tylko dlatego, że lekarze nie poznali się (!!), że dziecko jest tak duże. Ot, taka dygresja w temacie.
Może faktycznie przesadziłem z wulgaryzmem. Za co przepraszam. Nie zmienia to faktu, że ten "lekarz" zachował się skandalicznie odmiawiając udzielenia pomocy. Poskarżyliśmy się do ordynatora i doktorek dostał zakaz zbliżania się do mojej żony. Żebyście widzieli jego zachowania przy obchodzie :) Jak zegareczek chodził.
Przypomniała mi się inna sytuacja, z pierwszej ciąży: żona pojechała na KTG do szpitala i przyjął ją właśnie J. Jak się dowiedział, że poród będzie w warszawie to odmówił badania (!) i zażądał pieniędzy za jego przeprowadzenie. "Jak nie chce Pani rodzić w moim szpitalu, to trzeba płacić".
Dlatego nie mam dla niego szacunku nigdy mieć nie będę.
To przykre, jeżeli zdarzają się takie sytuacje. Ale mimo wszystko, mam nadzieję, że nasi sochaczewscy Lekarze za każdym razem robią wszystko co ich mocy i wiedzy, aby pomóc Pacjentowi. W końcu nie przychodzimy tam z braku innych zajęć :)
Pozdrawiam.
lojoj to jest tu spitol ??
superosko to spoko do lekasa mosna blisko isc , socho super jestesce kochani , socho king