W dniu 30 lipca, o godz. 6.50 poszedłem ambulatorium Alab ze skierowaniem na pobranie krwi do badań. Obok jest SOR. Ponieważ zle się poczułem a mam chore serce wstąpiłem na Ratunkowy prosząc o zmierzenie ciśnienia. Pani w recepcji odesłała mnie do nocnej pomocy bo oni nie mają czasu. Do nocne jest kilkaset metrów i miałbym problem z dojściem. Usiadłem wiec na ławce i jakoś przeżyłem. Pytam po co oni się nazywają Oddziałem Ratunkowym.
W dniu 30 lipca, o godz. 6.50 poszedłem ambulatorium Alab ze skierowaniem na pobranie krwi do badań. Obok jest SOR. Ponieważ zle się poczułem a mam chore serce wstąpiłem na Ratunkowy prosząc o zmierzenie ciśnienia. Pani w recepcji odesłała mnie do nocnej pomocy bo oni nie mają czasu. Do nocne jest kilkaset metrów i miałbym problem z dojściem. Usiadłem wiec na ławce i jakoś przeżyłem. Pytam po co oni się nazywają Oddziałem Ratunkowym.