Przychodnia Boryszew na Fabrycznej wprowadziła nowe zasady w sprawie zabierania od nich kart zdrowia. Jeśli chcesz się od nich przenieść musisz zabrać kartę ( to jest normalne), ale że przychodnia walczy o pacjentów, których ostatnio jej ubywa wprowadziła takie zasady: -nie możemy zabrać od ni karty, bo są ich własności !!! - jeśli jednak chcemy się od nich przenieść, mogą nam tę kartę skserować, za drobną opłatą: 6 zł za stronę ( ile stron ma schorowana osoba, która szuka lepszego lekarza?) - jeśli chcemy skserować na własnę rękę, żeby nie płacić jakiś bajońskich sum, musimy zostawić na ten czas DOWÓD OSOBISTY!!!!!Pani pielęgniarka poinformowała mnie, że jest takie rozporządzenie, ale obok niej zaraz na ścianie jest wykaz praw pacjenta i jest napisane, że karty są WŁASNOŚCIĄ PACJENTA!!!I mam pytanie czy mamy państwo w państwie i samowolkę doktora Krzemińskiego? Czy po prostu ministerstwo zdrowia z nas zakpiło?
O ile mi wiadomo to takie zasady są od zawsze w każdej przychodni. Oryginał dokumentacji medycznej zostaje zawsze w przychodni w której została założona. Co najwyżej pacjent może zamówić kserokopię lub odpis albo wyciąg odpłatnie w przychodni. Odpłatność jest też regulowana ustawowo i jeżeli chodzi o odpis albo wyciąg to jedna strona nie może przekraczać 0,002 przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale czyli prawie 7zł ale cena jednej strony kserokopii nie może przekraczać 0,0002 przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale czyli około 0,7 zł. Więc powinnaś upewnić się co do tych cen ale prawo jest po stronie przychodni.
Powiem szczerze, że jestem zaskoczona. Jak przenosiłam stamtąd kartę to było to darmowe i nie było żadnego problemu. Wycofuję się więc z mojego oburzenia....wynikało z niewiedzy.
ja poprosilam o skierowanie na mocz bo mam problemy z nerkami a on mi mowi ze boli mnie kregoslup bo jestem przy kosci. dodam ze mam 170cm i 60kg. moze z oczami jeszcze ma problem doktorek. po tej wizycie momentalnie zabralam karte.
Właśnie ze skierowaniami był ogromny problem w tej przychodni, a także z fachowym rozpoznaniem choroby. Itd. Nie mam za dobrych wspomnień z leczenia u nich.
przenosiłam dzieci z przychodni mój lekarz do innej i dostałam kartę i kartę szczepień i żadnego ksero robić nie musiałam, ani żadnych problemów przychodnia nie robiła.
Przez dłuższy czas byłem pacjentem wspomianej przychodni na boryszewie i "doktorka" ten czas był czasem zmarowanym, staraconym. Ów "doktorek" secjaliuje się w wykładach zbędych informacjach dla pacjenta. Gada lecz nie słucha chorego i spławia go sugerując własne zbędne teorie. Moja cierpliwość skończyła się w momencie gdy prosiłem o skierowanie do specjalisty lub wykonanie podstawowych badań w odpowiedzi usłyszałem, że badania są zbędne a jeśli chcę je zrobić muszę zapłacić, skierowania oczywiście nie otrzymałem. Wybudowanie własnej przychodni i świadczenie usług z tytułu NFZ jego już niezadawala bo to zbyt mała kasa usłyszałem 6,50 od łebka. Postanowiłem zabrać swoją dokumentację i zmienić lekarza z czego jestem bardzo zadowolony. Nie płaciłem za dokumentację w której większość stanowiły moje własne kserokopie ze szpitali.
Nie będę ofiarą "doktorka" gawędziarza...bo chodzi o moje zdrowie a nie dobra materiale "doktorka".
Widziałem wiele osób które zmieniły lekarza i przychodnie to jedyny dobry sposób. Zdrowie nasze jest najważniejsze a nie kasa "doktorka". Lekarz ma obowiązek wydać skierowanie do specjalisty nie mówiąc już o podstawowych badaniach a nie smęcić własnych teorii!!! Pacjenta nie obchodzi ile ma od łebka.
Dzisiaj dowiedziała się, że na Fabrycznej biorą 0, 49 za stronę (ksero). Nie zmienia to faktu, że opieka medyczna jest straszna. Jednakże co do inncyh lekarzy nie mogę nic złego powiedzieć. Przyjmuje tam taka kobieta (nie wiem jak się nazywa) i naprawdę jest w porządku. Widocznie dr Krzemiński robi takie numery.
Przychodnia Boryszew na Fabrycznej wprowadziła nowe zasady w sprawie zabierania od nich kart zdrowia. Jeśli chcesz się od nich przenieść musisz zabrać kartę ( to jest normalne), ale że przychodnia walczy o pacjentów, których ostatnio jej ubywa wprowadziła takie zasady:
-nie możemy zabrać od ni karty, bo są ich własności !!!
- jeśli jednak chcemy się od nich przenieść, mogą nam tę kartę skserować, za drobną opłatą: 6 zł za stronę ( ile stron ma schorowana osoba, która szuka lepszego lekarza?)
- jeśli chcemy skserować na własnę rękę, żeby nie płacić jakiś bajońskich sum, musimy zostawić na ten czas DOWÓD OSOBISTY!!!!!Pani pielęgniarka poinformowała mnie, że jest takie rozporządzenie, ale obok niej zaraz na ścianie jest wykaz praw pacjenta i jest napisane, że karty są WŁASNOŚCIĄ PACJENTA!!!I mam pytanie czy mamy państwo w państwie i samowolkę doktora Krzemińskiego? Czy po prostu ministerstwo zdrowia z nas zakpiło?
O ile mi wiadomo to takie zasady są od zawsze w każdej przychodni. Oryginał dokumentacji medycznej zostaje zawsze w przychodni w której została założona. Co najwyżej pacjent może zamówić kserokopię lub odpis albo wyciąg odpłatnie w przychodni.
Odpłatność jest też regulowana ustawowo i jeżeli chodzi o odpis albo wyciąg to jedna strona nie może przekraczać 0,002 przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale czyli prawie 7zł ale cena jednej strony kserokopii nie może przekraczać 0,0002 przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale czyli około 0,7 zł. Więc powinnaś upewnić się co do tych cen ale prawo jest po stronie przychodni.
to żadna nowość - takie są zasady wszędzie - ja przenosiłam kartę z Medi- Luxu do Almedu i też była taka kolejność ...
Powiem szczerze, że jestem zaskoczona. Jak przenosiłam stamtąd kartę to było to darmowe i nie było żadnego problemu. Wycofuję się więc z mojego oburzenia....wynikało z niewiedzy.
ja poprosilam o skierowanie na mocz bo mam problemy z nerkami a on mi mowi ze boli mnie kregoslup bo jestem przy kosci. dodam ze mam 170cm i 60kg. moze z oczami jeszcze ma problem doktorek. po tej wizycie momentalnie zabralam karte.
Właśnie ze skierowaniami był ogromny problem w tej przychodni, a także z fachowym rozpoznaniem choroby. Itd. Nie mam za dobrych wspomnień z leczenia u nich.
przenosiłam dzieci z przychodni mój lekarz do innej i dostałam kartę i kartę szczepień i żadnego ksero robić nie musiałam, ani żadnych problemów przychodnia nie robiła.
Przez dłuższy czas byłem pacjentem wspomianej przychodni na boryszewie i "doktorka" ten czas był czasem zmarowanym, staraconym. Ów "doktorek" secjaliuje się w wykładach zbędych informacjach dla pacjenta. Gada lecz nie słucha chorego i spławia go sugerując własne zbędne teorie. Moja cierpliwość skończyła się w momencie gdy prosiłem o skierowanie do specjalisty lub wykonanie podstawowych badań w odpowiedzi usłyszałem, że badania są zbędne a jeśli chcę je zrobić muszę zapłacić, skierowania oczywiście nie otrzymałem. Wybudowanie własnej przychodni i świadczenie usług z tytułu NFZ jego już niezadawala bo to zbyt mała kasa usłyszałem 6,50 od łebka. Postanowiłem zabrać swoją dokumentację i zmienić lekarza z czego jestem bardzo zadowolony. Nie płaciłem za dokumentację w której większość stanowiły moje własne kserokopie ze szpitali.
Nie będę ofiarą "doktorka" gawędziarza...bo chodzi o moje zdrowie a nie dobra materiale "doktorka".
Karol
on ma 6,50 od lebka,ale zdrowego. na przyklad jesli ktos ma cukrzyce,tarczyce to ma juz 24 zl. im tez nie chce dawac skierowan.
Widziałem wiele osób które zmieniły lekarza i przychodnie to jedyny dobry sposób. Zdrowie nasze jest najważniejsze a nie kasa "doktorka". Lekarz ma obowiązek wydać skierowanie do specjalisty nie mówiąc już o podstawowych badaniach a nie smęcić własnych teorii!!! Pacjenta nie obchodzi ile ma od łebka.
Karol
Dzisiaj dowiedziała się, że na Fabrycznej biorą 0, 49 za stronę (ksero). Nie zmienia to faktu, że opieka medyczna jest straszna. Jednakże co do inncyh lekarzy nie mogę nic złego powiedzieć. Przyjmuje tam taka kobieta (nie wiem jak się nazywa) i naprawdę jest w porządku. Widocznie dr Krzemiński robi takie numery.