Reklama
  • jankowalski2006-02-22 07:43:07

    Co prawda nie dotyczy to Sochaczewa, ale chciałbym to zdarzenie poddać dyskusji: Dwaj mężczyźni doprowadzili złodzieja torebki do Komendy Stołecznej Policji. - Jesteśmy tylko wartownikami - usłyszeli od policjantów przy wejściu do Pałacu Mostowskich. - Dzwońcie na 997! Wartownicy nie skuli złodzieja kajdankami, nie wezwali patrolu przez radiostację. Przez prawie godzinę przyglądali się, jak młodzi ludzie mocują się z przestępcą

    Nie chce mi się w to wierzyć - mówi "Gazecie" zszokowany podinspektor Jacek Kędziora, szef stołecznej policji. Ale historia, choć rzeczywiście nieprawdopodobna, jest najzupełniej prawdziwa.

    W czwartek koło ósmej wieczorem do kobiety czekającej na autobus na przystanku pod ratuszem przy pl. Bankowym podbiegł złodziej. Próbował wyrwać jej torebkę. Nie udało mu się. Przyszedł jej z pomocą przypadkowy świadek. Złodziej rzucił się do ucieczki, świadek za nim. Razem z kolegą dopadli przestępcę pod znajdującym się sto metrów dalej kinem Muranów. Chcieli oddać go w ręce policji.

    Jeden z obrońców kobiety zszedł do pobliskiej stacji metra, szukając policjantów. Znalazł tylko strażnika z metra, który podpowiedział mu: - Przecież obok jest Komenda Stołeczna Policji.

    Pałac Mostowskich, siedziba komendy, znajduje się jakieś 50 metrów od kina. Młodzi mężczyźni zaciągnęli tam złodzieja. Razem z nimi poszła napadnięta kobieta.

    Recepcja komendy była już nieczynna (pracuje do godz. 17), ale przed budynkiem i w środku przy elektronicznej bramce stali policjanci, którzy przez całą dobę pilnują budynku. Mają kajdanki, pałki i krótkofalówki.

    Pan Marcin (to on ujął przestępcę) opowiada: - Ten złodziej wyrywał się, wygrażał. Było nerwowo. Chcieliśmy, żeby policjanci go zatrzymali, założyli mu kajdanki, przeszukali. Ale oni zachowywali się tak, jakby nie wiedzieli, co robić.

    Policjanci mieli powiedzieć: - My jesteśmy tylko wartownikami. Musicie panowie zadzwonić na 997.

    Jest to numer pogotowia policyjnego. Też mieści się w Pałacu Mostowskich, choć w nowym, dobudowanym skrzydle.

    Mężczyźni zadzwonili więc na policję - stojąc w jej poczekalni. Patrolowi przyjazd do własnej komendy stołecznej zabrał około 50 minut. Dopiero ci policjanci, którzy przyjechali, założyli kajdanki złodziejowi i go zabrali.

    - To przykład patologii, z którą trzeba walczyć - komentuje Władysław Stasiak, wiceminister spraw wewnętrznych nadzorujący policję, były wiceprezydent Warszawy. - Pokazuje, jak wiele jeszcze przed nami do zrobienia. Trzeba szkolić policjantów, ale także karać. Musimy pokazać, że nie tolerujemy takich zachowań.

    - Poleciłem już szczegółowe wyjaśnienie - mówi "Gazecie" stołeczny komendant Jacek Kędziora. - Na razie nie chcę wskazywać winnych, ale takie postępowanie jest niedopuszczalne. Ubolewam nad tym, co się stało, bo bardzo zależy nam na współpracy ze społeczeństwem - podkreśla.

    Od kilku miesięcy w stołecznej komendzie trwa program pod nazwą "Reaguj. Powiadom. Nie toleruj!", który ma promować postawy obywatelskie. Policja namawia mieszkańców Warszawy, by nie przechodzili obojętnie obok przypadków naruszenia prawa.

    Oto cytat z policyjnej strony internetowej: "Jeśli jesteś świadkiem zdarzenia, zareaguj i powiadom!! Nie ma nic gorszego od zobojętnienia i braku zdecydowanej reakcji na wszelkie przejawy zła".

    - Jeżeli tylko ci dzielni panowie się zgodzą, będziemy chcieli im podziękować i jakoś uhonorować za tę postawę. No i przede wszystkim serdecznie przeprosić - mówi komendant Kędziora. Źródło:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3176972.html

  • ostryGLINA 2006-02-22 18:04:45

    Jeżeli opisana historia jest prawdziwa, to niestety wszyscy policjanci z prawdziwego zdarzenia teraz sie rumienią. Tak to proszę państwa jest, jeżeli policjantem zostaje nieudacznik, albo pijak, albo przestępca, krętacz, intrygant, z partyjnego nadania itd. Takiej Policji nikt nie chce. Ja też nie. Policja to instytucja, gdzie uczciwy policjant kasiory się nie obłowi. To misja, ja nawet powiem więcej, swego rodzaju powołanie. Kto dla kasy lub innych niecnych celów wstępuje do Policji nie bedzie nigdy dobrym policjantem. Należy mieć tylko nadzieję, że takich złych albo niedouczonych policjantów będzie w szeregach Policji coraz mniej. Hasło: Reaguj! Powiadom. Nie toleruj! jest jednak jak najbardziej słuszne. Proszę Państwa, bez Was Policja sobie nie poradzi. Na zachodzie normą jest, że obywatel który wokół swego domu, na ulicy widzi coś niepokojącego dzwoni na Policję i nikt na niego nie powie, że donosiciel. U nas jeszcze w tym temacie daleko do ideału między innymi przez takich niedouczonych czy wręcz głupich policjantów jak ci dwaj. Aha i jeszcze jedno. Przestańcie do cholery wciskać policjantom łapówki, bo to demoralizuje jak diabli. Jeżeli jakiś glina bierze, to będzie dobrym gliną? Jak by nikt nie dał to by nie wziął, a po usłyszeniu propozycji obywatel od razu powinien powiadamiać właściwe organa i taki sprzedajny glina winien trafić pod sąd i do ciupy na parę lat. Jeżeli chodzi o tych dwóch co na bramce w Pałacu Mostowskich stali. Moja rada jest prosta. Obaj powinni wylecieć dyscyplinarnie z tej roboty, bo policjantami to oni prawdziwymi niestety nie są. Wywaliłbym też ich bezpośrednich przełożonych za to, że nie nauczyli podwładnychy być prawdziwymi glinami.

  • jankowalski 2006-02-22 21:36:24

    Historia chyba jest prawdziwa, bo za ten incydent przepraszały naprawdę "grube ryby". To przykre zdarzenie i daję sobie rękę uciąć, że ci dwaj goście, którzy postąpili moim zdaniem jak najbardziej słusznie już więcej nie wpakują się w taką sytuację. A szkoda. :(



Reklama
Reklama