Zastanawaim się czy chodnik przy ulicy Płockiej kiedykolwiek doczeka się dokończenia czy już na wieki pozostanie niedokończoną inwestycją. Po chodniku mnożna przejść suchą nogą (lub przejechać rowerem) z Młodzieszyna do Sochoczewa, przez Ruszki, Żdżarów, Kąty aż do Sochaczewa... no właśnie... I tutaj, w naszym kochanym mieście, nagle chodnik się urywa. Kończy się w ten sposób:
Do następnego chodnika, którym można już dojść do samego miasta brakuje ok. 100m. Niby nic wielkiego tylko, że po drodze trafiamy na wielkie rozlewisko wody:
Ta kałuża jest w tym miejscu zawsze, Wysycha chyba tylko w czasie największej suszy. Aby ją ominąć trzeba wyjść niemalże na środek jezdni. Szczerze mówiąc to nawet mi się nie chece pytać drogą oficjalną władz miasta czy coś w tej sprawie będzie zrobione. Domyślam się jaka będzie odpowiedź. Domyślam się, że nie ma pieniędzy na takie głupoty. Są przecież ważniejsze sprawy: pomniki, fontanny, likwidacja parkingów w centrum itd.
Wszystko dlatego , że radni reprezentujący Rozlazłów nie mieszkają tam , w życiu nie szedł tędy pieszo . Co najwyżej raz na rok przejedzie przez tę dzielnice samochodem , więc to co go to obchodzi .
Rzeczywiście, tam zawsze jest ogrooomna kałuża, która najwyraźniej zafascynowała sochaczewskich radnych i postanowili ją wpisać do rejestru obiektów zabytkowych i chronionych. Niech się ktoś za to weźmie i ten chodnik dokończy bo to jest normalnie paranoja, jakoś koło fontanny już nie ma tego ogromnego dołu który znajdował się w miejscu wyjazdu z boku parkingu. A trzeba było zostawić, dzieciaki po deszczu miałyby radochę!!!!
Zastanawaim się czy chodnik przy ulicy Płockiej kiedykolwiek doczeka się dokończenia czy już na wieki pozostanie niedokończoną inwestycją. Po chodniku mnożna przejść suchą nogą (lub przejechać rowerem) z Młodzieszyna do Sochoczewa, przez Ruszki, Żdżarów, Kąty aż do Sochaczewa... no właśnie... I tutaj, w naszym kochanym mieście, nagle chodnik się urywa. Kończy się w ten sposób:
Do następnego chodnika, którym można już dojść do samego miasta brakuje ok. 100m. Niby nic wielkiego tylko, że po drodze trafiamy na wielkie rozlewisko wody:
Ta kałuża jest w tym miejscu zawsze, Wysycha chyba tylko w czasie największej suszy. Aby ją ominąć trzeba wyjść niemalże na środek jezdni. Szczerze mówiąc to nawet mi się nie chece pytać drogą oficjalną władz miasta czy coś w tej sprawie będzie zrobione. Domyślam się jaka będzie odpowiedź. Domyślam się, że nie ma pieniędzy na takie głupoty. Są przecież ważniejsze sprawy: pomniki, fontanny, likwidacja parkingów w centrum itd.
Wszystko dlatego , że radni reprezentujący Rozlazłów nie mieszkają tam , w życiu nie szedł tędy pieszo . Co najwyżej raz na rok przejedzie przez tę dzielnice samochodem , więc to co go to obchodzi .
Rzeczywiście, tam zawsze jest ogrooomna kałuża, która najwyraźniej zafascynowała sochaczewskich radnych i postanowili ją wpisać do rejestru obiektów zabytkowych i chronionych. Niech się ktoś za to weźmie i ten chodnik dokończy bo to jest normalnie paranoja, jakoś koło fontanny już nie ma tego ogromnego dołu który znajdował się w miejscu wyjazdu z boku parkingu. A trzeba było zostawić, dzieciaki po deszczu miałyby radochę!!!!