W dzisiejszym numerze Expressu Sochaczewskiego na stronie 4 ukazał się artykuł pt "Zamiast modlitw hamowanie pulsacyjne". Na wstępie autor artykułu pisze,że jego zdaniem większość kierowców podczas poślizgu wciska hamulec do dechy, a często nie wiedzieć czemu [ pi ] gazu. Po takim wstępie liczyłem,że zaraz się dowiem jak należy profesjonalnie zachować się w poślizgu.
Niestety dowiedziałem się tylko tyle,że w trudnych warunkach należy zachować większy odstęp,ograniczyć prędkość i pobieżnie,że w poślizgu kontrujemy kierownicą w przeciwną stronę do kierunku poślizgu. Ale tyle to w sumie każdy wie.Przydałoby się przy okazji tak tragicznego zdarzenia napisać obszernie jak powinniśmy zachować się gdy już nasze auto wpadnie w poślizg.Każdemu może się przytrafić poślizg i to nie koniecznie z naszej winy ale przykładowo w sytuacji gdy inny użytkownik drogi popełnił błąd my chcieliśmy uniknąć wypadku,skręciliśmy gwałtownie no i wpadliśmy w poślizg. Poradę żeby kontrować kierownicą uważam za dalece nie wystarczającą. Należałoby coś powiedzieć,że w poślizgu gwałtowne zdjęcie nogi z gazu spowoduje hamowanie silnikiem co przy aucie przednionapędowym sprawi,że tył samochodu niczym nie hamowany zacznie wyprzedzać po półokręgu przód hamowany silnikiem. Ja przykładowo w poślizgu jadąc autem przednionapędowym na pewno nie zdjąłbym nogi z gazu,a wręcz nieznacznie dodałbym gazu, aby przyspieszając wymusić sytuację w której przednia oś zacznie ciągnąc tył co spowoduje najechanie tylnych kół na ślady przednich i ustanie poślizgu bocznego czyli najniebezpieczniejszego z poślizgów w którym nie kontrolujemy toru jazdy i jedziemy tam gdzie nas prawa fizyki prowadzą.
Nie wiem niestety czy moje postępowanie byłoby słuszne,a chętnie tego bym się dowiedział dlatego rozpoczynam na forum dyskusję w której być może weźmie udział ktoś kto posiada wiedzę o poślizgach i ich przeciwdziałaniu i naświetli na forum temat.
Hmm, jak wpadniesz w poślizg napędem na przód, to dodanie gazu spowoduje dalszy poślizg... Z mojego doświadczenia przynajmniej. Kopnięcie hamulca, a następnie pulsacyjne hamowanie się sprawdza. Natomiast jak ponosi Ci poślizgiem auto z tylnym napędem, to żeby wyjść z poślizgu musisz lekko dodać gazu... To też z mojego doświadczenia. A inna sprawa, to że niektóre auta (a raczej większość teraz) ma ABS, czyli w razie hamowania stajemy obydwoma nogami z całej siły na hamulec :))))
ale co Ci to da, że staniesz na hamulcu przy abesie jak droga hamowania jest wydłużona. Ja robiłam prawko w policji i policjant uczył mnie jeździć, dużo rzeczy mi pokazał i wytłumaczył, dzięki temu żyję, bo jak mi debil na czołówkę wyjechał to wiedziałam co mam zrobić, te rady z expresu są ogólnikowe ale dobre, reszta wychodzi jak masz niebezpieczna sytuację.
Ja mówiłam a propos sposobu hamowania z ABS-em - że bez pulsowania.
A wiadomo, że praktyka, praktyka najważniejsza i nie rady z gazetki tylko na żywo w aucie od osoby, która wie co mówi. Bo nie da się korespondencyjnie nauczyć jeździć i to bezpiecznie. Odruchów na drodze też się trzeba nauczyć, samo się nie zrobi.
Tak masz rację, ale nie wszyscy wiedzą, że Abs wydłuża drogę hamowania. Teoria która wbijają do głowy jest bardzo potrzebna, ale nie ma to jak praktyka, bo wtedy widzisz konkretnie o co chodzi. Ja nie ukrywam, że teoria jaki rzeczy które mi pokazywano i ze mną ćwiczono bardzo mi pomogły.
ABS wydłuża drogę hamowania, ale jest po to, żeby ominąć przeszkodę z wciśniętym hamulcem do podłogi i operujesz kierownicą żeby przeszkodę ominąć w prawo lub w lewo.. A z doświadczenia wiem, że napęd na 4 koła jest bardzo piękną i bezpieczną sprawą, polecam..
nie wpadłam jeszcze w niewiadomo jak wielki poślizg,ale wiem,ze z niektórzych aytacji niema wyjścia, np. Jadąc sobię wiejską nieodśnierzoną asfaltową drogą nie widzisz gdzie jest pobocze a gdzie jezdnia na liczniku 30 km/h a samochód łapiąc się bardziej zaśnierzonej części drogi wpada w poślizg obraca sie o 360 stopni, bo łapie pobocze itp.
A wracając to tematu , ja nie chamuje staram się utrzymywać prędkość i nie robić gwałtownych ruchów kierownicą,ale taki przypadek miałąm tylko na prostej drodze i nic przede mną nie nie jechało , nie stało itp.
jedynie trycji rady wydają się być poprawne. niesłusznym jest twierdzenie, ze abs wydłuża drogę hamowania. wszystko zależy od warunków. a to oznacza: prędkość, rodzaj nawierzchni, jej temperatura, rodzaj i jakość opon, nadsterowność bądź podsterowność auta, rodzaj napędu. Dodatkowo moc silnika (bardziej moment niz konie mechaniczne), sztywność zawieszenia i przede wszystkim kierujący, który powinien mieć świadomość powyższego. każdy poślizg jest inny i nie ma jednej rady na wyjście z niego. najważniejsze jest doświadczenie. wszystkie Państwa "gdybania" są nieodpowiedzialne. zastanowili się Państwo, że jak ktoś z nich skorzysta, to może mieć pretensje za cud-rady?
sorry że tak raz za razem się pojawiam, ale nurtuje mnie to pytanie i muszę je koniecznie Państwu zadać. Otóż, jak wygląda wg. Państwa hamowanie pulsacyjne, ktoś próbował? Trycja z tym walnięciem w [ pi ] hamulca (przy ABS-ie) była blisko.
to było retoryczne pytanie. niech każdy sobie sam odpowie. Jazda samochodem to przede wszystkim pokora wobec innych uczestników ruchu i swoich umiejętności.
W dzisiejszym numerze Expressu Sochaczewskiego na stronie 4 ukazał się artykuł pt "Zamiast modlitw hamowanie pulsacyjne".
Na wstępie autor artykułu pisze,że jego zdaniem większość kierowców podczas poślizgu wciska hamulec do dechy, a często nie wiedzieć czemu [ pi ] gazu.
Po takim wstępie liczyłem,że zaraz się dowiem jak należy profesjonalnie zachować się w poślizgu.
Niestety dowiedziałem się tylko tyle,że w trudnych warunkach należy zachować większy odstęp,ograniczyć prędkość i pobieżnie,że w poślizgu kontrujemy kierownicą w przeciwną stronę do kierunku poślizgu.
Ale tyle to w sumie każdy wie.Przydałoby się przy okazji tak tragicznego zdarzenia napisać obszernie jak powinniśmy zachować się gdy już nasze auto wpadnie w poślizg.Każdemu może się przytrafić poślizg i to nie koniecznie z naszej winy ale przykładowo w sytuacji gdy inny użytkownik drogi popełnił błąd my chcieliśmy uniknąć wypadku,skręciliśmy gwałtownie no i wpadliśmy w poślizg.
Poradę żeby kontrować kierownicą uważam za dalece nie wystarczającą.
Należałoby coś powiedzieć,że w poślizgu gwałtowne zdjęcie nogi z gazu spowoduje hamowanie silnikiem co przy aucie przednionapędowym sprawi,że tył samochodu niczym nie hamowany zacznie wyprzedzać po półokręgu przód hamowany silnikiem.
Ja przykładowo w poślizgu jadąc autem przednionapędowym na pewno nie zdjąłbym nogi z gazu,a wręcz nieznacznie dodałbym gazu, aby przyspieszając wymusić sytuację w której przednia oś zacznie ciągnąc tył co spowoduje najechanie tylnych kół na ślady przednich i ustanie poślizgu bocznego czyli najniebezpieczniejszego z poślizgów w którym nie kontrolujemy toru jazdy i jedziemy tam gdzie nas prawa fizyki prowadzą.
Nie wiem niestety czy moje postępowanie byłoby słuszne,a chętnie tego bym się dowiedział dlatego rozpoczynam na forum dyskusję w której być może weźmie udział ktoś kto posiada wiedzę o poślizgach i ich przeciwdziałaniu i naświetli na forum temat.
Mnie szczególnie podoba się tytuł tego artykułu. Wysoce zaskakujący, zważywszy na konfesyjny charakter tygodnika.
Hmm, jak wpadniesz w poślizg napędem na przód, to dodanie gazu spowoduje dalszy poślizg... Z mojego doświadczenia przynajmniej. Kopnięcie hamulca, a następnie pulsacyjne hamowanie się sprawdza. Natomiast jak ponosi Ci poślizgiem auto z tylnym napędem, to żeby wyjść z poślizgu musisz lekko dodać gazu... To też z mojego doświadczenia. A inna sprawa, to że niektóre auta (a raczej większość teraz) ma ABS, czyli w razie hamowania stajemy obydwoma nogami z całej siły na hamulec :))))
ale co Ci to da, że staniesz na hamulcu przy abesie jak droga hamowania jest wydłużona. Ja robiłam prawko w policji i policjant uczył mnie jeździć, dużo rzeczy mi pokazał i wytłumaczył, dzięki temu żyję, bo jak mi debil na czołówkę wyjechał to wiedziałam co mam zrobić, te rady z expresu są ogólnikowe ale dobre, reszta wychodzi jak masz niebezpieczna sytuację.
Ja mówiłam a propos sposobu hamowania z ABS-em - że bez pulsowania.
A wiadomo, że praktyka, praktyka najważniejsza i nie rady z gazetki tylko na żywo w aucie od osoby, która wie co mówi. Bo nie da się korespondencyjnie nauczyć jeździć i to bezpiecznie. Odruchów na drodze też się trzeba nauczyć, samo się nie zrobi.
Tak masz rację, ale nie wszyscy wiedzą, że Abs wydłuża drogę hamowania. Teoria która wbijają do głowy jest bardzo potrzebna, ale nie ma to jak praktyka, bo wtedy widzisz konkretnie o co chodzi. Ja nie ukrywam, że teoria jaki rzeczy które mi pokazywano i ze mną ćwiczono bardzo mi pomogły.
ABS wydłuża drogę hamowania, ale jest po to, żeby ominąć przeszkodę z wciśniętym hamulcem do podłogi i operujesz kierownicą żeby przeszkodę ominąć w prawo lub w lewo.. A z doświadczenia wiem, że napęd na 4 koła jest bardzo piękną i bezpieczną sprawą, polecam..
nie wpadłam jeszcze w niewiadomo jak wielki poślizg,ale wiem,ze z niektórzych aytacji niema wyjścia, np. Jadąc sobię wiejską nieodśnierzoną asfaltową drogą nie widzisz gdzie jest pobocze a gdzie jezdnia na liczniku 30 km/h a samochód łapiąc się bardziej zaśnierzonej części drogi wpada w poślizg obraca sie o 360 stopni, bo łapie pobocze itp.
A wracając to tematu , ja nie chamuje staram się utrzymywać prędkość i nie robić gwałtownych ruchów kierownicą,ale taki przypadek miałąm tylko na prostej drodze i nic przede mną nie nie jechało , nie stało itp.
Z doświadczenia!Dobry dowcip.Jeden taki też był "doświadczony" i to doświadczenie go zgubiło.
jedynie trycji rady wydają się być poprawne. niesłusznym jest twierdzenie, ze abs wydłuża drogę hamowania. wszystko zależy od warunków. a to oznacza: prędkość, rodzaj nawierzchni, jej temperatura, rodzaj i jakość opon, nadsterowność bądź podsterowność auta, rodzaj napędu. Dodatkowo moc silnika (bardziej moment niz konie mechaniczne), sztywność zawieszenia i przede wszystkim kierujący, który powinien mieć świadomość powyższego. każdy poślizg jest inny i nie ma jednej rady na wyjście z niego. najważniejsze jest doświadczenie. wszystkie Państwa "gdybania" są nieodpowiedzialne. zastanowili się Państwo, że jak ktoś z nich skorzysta, to może mieć pretensje za cud-rady?
sorry że tak raz za razem się pojawiam, ale nurtuje mnie to pytanie i muszę je koniecznie Państwu zadać. Otóż, jak wygląda wg. Państwa hamowanie pulsacyjne, ktoś próbował? Trycja z tym walnięciem w [ pi ] hamulca (przy ABS-ie) była blisko.
Quiz jakiś? :)))
to było retoryczne pytanie. niech każdy sobie sam odpowie. Jazda samochodem to przede wszystkim pokora wobec innych uczestników ruchu i swoich umiejętności.
Co racja, to racja.
Tu też sobie daruje komentarz. Góra z górą ...