Po szokującej oczywiście przymusowej wizycie stwierdzam iż osoby piastujące tam stanowiska są niekompetentne. Będąc czwarta w klejce zostałam obsłużona po trzech godzinach. (z zegarkiem w ręku) A będąc już w pokoju co chwila jedna pani drugą pytała co ma zrobić jakie zasady prawa itd. Co zdziwiło mnie jeszcze bardziej. Wiele do życzenia pozostawia również biegła obsługa klawiatury : DCzy to nie dziwne że skoro już zostały powierzone tym osobom takie stanowiska nie posiadają odpowiednich kwalifikacji do pełnienia tej funkcji (informacja z źródeł pantoflowych) Skoro RUP oferuje różnego rodzaju szkolenia bezrobotnym to uważam że w pierwszej kolejności kierownik tejże placówki powinien pomyśleć o swoich pracownikach.
Bo klienci pomimo to wszystko jak widać są traktowani jak ... .
... ,,CZŁOWIEK TO NAJWIĘKSZA INWESTYCJA""...
Obsada ( RUP) : Rodzina, Znajome i Koleżanki I kto wie kto jeszcze ...
kotki,zdecyduj się czy jesteś On(Arek czy Ona(zostałam obsłużona),ale do rzeczy-paradoks nr 1-dawno temu powstała Wyższa Szkoła Czegoś Tam ulokowana po przedszkolu kolejowym przy wiadukcie,wykładowcy przyjeżdżali maluchami,dużymi fiatami,polonezami a uczniowie BMW,Mercedes i inne wózki-kto kogo musiał uczyć operatywności? paradoks 2-różnej maści doradcy finansowi,maklerzy zamiast czerpać z posiadanej wiedzy i leżeć na Hawaii i spijać śmietankę- doradzają innym(klient straci albo zarobi-oni zawsze na plusie!)-paradoks 3-Powiatowy Urząd Pracy organizuje szkolenie-DZISIAJ BEZROBOTNY-JUTRO CZŁOWIEK SUKCESU-a ludzie tam pracujący nie podejmą działalności i nie staną się ludźmi sukcesu tylko siedzą za marne 3 tysiące przez 5 dni w tygodniu po 8 godzin i użerają się z petentami,a sami mogliby rozwinąć skrzydła i złapać wiatr w żagle,pokazać-tak to się robi!!- (post podobnej treści został mi usunięty z artykułu o PUP)
Co za różnica ON czy ONA Jak przecież Co innego jest Tematem. Tak. Po prostu - kotki. Liczy się temat :D a nie jakieś mało znaczące szczegóły.
Jakim cudem mieli by to zrobić skoro siedzą tam po znajomości, Dopiero uczą się tam obsługi komputera. Za te trzy tysiące to i ja nie łapała bym wiatr w żagle. Nie wiem czy ta pensja jest adekwatna do tego co sobą reprezentują i jak to robią dla RUP. Chodzą jak muchy w smole w każdym słowa tego znaczeniu a w jednym pokoju trzy obsługują jednego petenta (Cytat z kolejki ...,,wczoraj było gorzej niż dziś dwóch klientów i przerwa""...) - ktoś powinien coś z tym zrobić, trzeba w takim razie o tym pomyśleć. Osobiście uważam że za te pieniądzem dwie dziewczyny Nie tylko operatywnością ale i aparycją wydajniej by pracowały i reprezentowały ten jeden z ważnych urzędów.
kotki,zdecyduj się czy jesteś On(Arek czy Ona(zostałam obsłużona),ale do rzeczy-paradoks nr 1-dawno temu powstała Wyższa Szkoła Czegoś Tam ulokowana po przedszkolu kolejowym przy wiadukcie,wykładowcy przyjeżdżali maluchami,dużymi fiatami,polonezami a uczniowie BMW,Mercedes i inne wózki-kto kogo musiał uczyć operatywności? paradoks 2-różnej maści doradcy finansowi,maklerzy zamiast czerpać z posiadanej wiedzy i leżeć na Hawaii i spijać śmietankę- doradzają innym(klient straci albo zarobi-oni zawsze na plusie!)-paradoks 3-Powiatowy Urząd Pracy organizuje szkolenie-DZISIAJ BEZROBOTNY-JUTRO CZŁOWIEK SUKCESU-a ludzie tam pracujący nie podejmą działalności i nie staną się ludźmi sukcesu tylko siedzą za marne 3 tysiące przez 5 dni w tygodniu po 8 godzin i użerają się z petentami,a sami mogliby rozwinąć skrzydła i złapać wiatr w żagle,pokazać-tak to się robi!!- (post podobnej treści został mi usunięty z artykułu o PUP)
daj mi 3 kola w socho to ja z checia pomecze sie 5 dni w tygodniu po 8 godzin a brak kompetencji i nepotyzm w urzedach panstwowych sa na porzadku dziennym.
po dzisiejszej wizycie w sochaczewskim PUP podzielam w pełni Twoją opinię. Bałagan jaki dziś przedstawiał ten urząd był nie do opisania. Zmiana numeracji pokoi plus całkowity brak opisu na drzwiach pozwolił mi "zwiedzić" ten Urząd dokładnie i spędzić tam przedpołudnie. Snujące się panie urzędniczki po korytarzach też sprawiały wrażenie zagubionych. A te, które siedziały przy biurkach słodko gwarzyły sobie ze znajomymi(widać przez szklane drzwi). Tak jeszcze się zastanawiam po co te panie chowają się za tymi płaskimi monitorami i po co im te komputery jak i tak cała dokumentacja prowadzona jest tradycyjnie na papierze, a sedno całej tej wizyty w tym Urzędzie to złożony podpis bezrobotnego na kwestionariuszu.
No cóż, taki bezrobotny i tak już podle się czuje chociażby z powodu utraty pracy, to jeszcze traktowanie go przez panie urzędniczki skutecznie mu to złe samopoczucie pogłębia.
Na koniec, życzyłabym tym paniom spróbowanie pracy nie w sferze budżetowej, tylko gdzieś w branży produkcyjnej, a najlepiej jeszcze w firmie prywatnej, może wtedy zmieniłby się im stosunek do petenta-bezrobotnego, bądź co bądź jesteśmy członkami społeczeństwa, które za pośrednictwem podatków łoży na ich również bądź co bądź niezłe pensyjki.
Ja mam " przyjemność" być zarejestrowana ponad rok. Dostałam 1 ofertę pracy w Milanówku na stanowisku asystentki. Spytałam jak sobie pani wyobraża dojazd. Usłyszałam: no to nie ma pani samochodu. No mam. Tylko przy cenach dzisiejszego paliwa ta pensja nie starczyłaby na dojazdy. A gdzie zapłacenie za opiekę nad dziećmi? Ciekawe czy ta pani też chciałaby dojeżdżać tam do pracy? Chodząc do tego urzędu czuję się jak intruz. Jak można po kilkunastu latach pracy zarejestrować się i psuć im statystyki.
dawno dawno temu tez mialem przyjemnosc.. 3 lata :P 3 oferty pracy. smieciarz, slusarz i operator wtryskarki a kiedys to nie mozna bylo odmowic bo zailacza traciles.. wiec jade na tego smieciarza w krawacie i garniaku i laptokiem.. gosc sie na mnie patrzy jak na postac z kreskowki i po minucie zawiasu stwierdza: dla pana to chyba nie mamy tu pracy... brak kwalifikacji :)) zasilacz zostal :)
ale nie o to chodzi :) generalnie do wuja nadaje sie ten urzad.. chyba jeszcze nikt pracy nie znalaz z pomoca tego urzedu! po co ta instytucja wogole istnieje? jaki idzie na to budzet??
Jestem bezrobotna od trzech miesięcy, a do urzędu zjawiam się tylko po to, żeby podpisać się na kwestionariuszu. Nikt nawet nie zaproponował mi żadnego szkolenia. O propozycji jakieś pracy nawet nie ma mowy. Tak sobie myślę, że gdyby zwolnić połowę personelu tego urzędu to znalazły by się pieniądze na jakieś całkiem przydatne szkolenia lub przekwalifikowanie dla kilku bezrobotnych.
Słuchajcie... już podczas dyskusji na poprzednim wątku ktoś stwierdził, że urząd pracy istnieje po to, by te "przemiłe" i "pomocne" panie miały gdzie pracować. I rzczywiście - taka jest prawda, która pewnie niestety się nie zmieni...
Szanowne,wielebne i jak tam Was zwał tak zwał kotki.Dobrze na marginesie dobrany nick do tego co reprezentujecie sobą i tym co macie w głowie.Aż żal czytać od kogoś kto pisze jak analfabeta ,że panie w RUP powinny skończyć kurs maszynopisania.Mam nadzieję ,że skoro uczęszcza tam Pani sama na tzw."odhaczanie" to dostała się Pani właśnie na taki kurs,chociaż uważam że to będzie zbyt wygurowany kurs jak dla Pani,ponieważ rażące błedy stylistyczno-gramatyczne i ortograficzne świadczą o tym,że przydałoby się powtórzyć podstawowe zasady pisowni i składni polskiej.Sądzę,że to brak zajęcia powoduje wypisywanie tych dosłownie "wymiocin" ,a osoby ,które to czytaja same wyciągną odpowiednie wnioski.Owszem jak w każdym urzędzie tak i w RUP są osoby i osóbki,ale nie wolno wszystkich wrzucac do jednego wora.
Witam.
Po szokującej oczywiście przymusowej wizycie stwierdzam iż osoby piastujące tam stanowiska są niekompetentne. Będąc czwarta w klejce zostałam obsłużona po trzech godzinach. (z zegarkiem w ręku) A będąc już w pokoju co chwila jedna pani drugą pytała co ma zrobić jakie zasady prawa itd. Co zdziwiło mnie jeszcze bardziej. Wiele do życzenia pozostawia również biegła obsługa klawiatury : D Czy to nie dziwne że skoro już zostały powierzone tym osobom takie stanowiska nie posiadają odpowiednich kwalifikacji do pełnienia tej funkcji (informacja z źródeł pantoflowych) Skoro RUP oferuje różnego rodzaju szkolenia bezrobotnym to uważam że w pierwszej kolejności kierownik tejże placówki powinien pomyśleć o swoich pracownikach.
Bo klienci pomimo to wszystko jak widać są traktowani jak ... .
... ,,CZŁOWIEK TO NAJWIĘKSZA INWESTYCJA""...
Obsada ( RUP) : Rodzina, Znajome i Koleżanki
I kto wie kto jeszcze ...
kotki,zdecyduj się czy jesteś On(Arek czy Ona(zostałam obsłużona),ale do rzeczy-paradoks nr 1-dawno temu powstała Wyższa Szkoła Czegoś Tam ulokowana po przedszkolu kolejowym przy wiadukcie,wykładowcy przyjeżdżali maluchami,dużymi fiatami,polonezami a uczniowie BMW,Mercedes i inne wózki-kto kogo musiał uczyć operatywności? paradoks 2-różnej maści doradcy finansowi,maklerzy zamiast czerpać z posiadanej wiedzy i leżeć na Hawaii i spijać śmietankę- doradzają innym(klient straci albo zarobi-oni zawsze na plusie!)-paradoks 3-Powiatowy Urząd Pracy organizuje szkolenie-DZISIAJ BEZROBOTNY-JUTRO CZŁOWIEK SUKCESU-a ludzie tam pracujący nie podejmą działalności i nie staną się ludźmi sukcesu tylko siedzą za marne 3 tysiące przez 5 dni w tygodniu po 8 godzin i użerają się z petentami,a sami mogliby rozwinąć skrzydła i złapać wiatr w żagle,pokazać-tak to się robi!!- (post podobnej treści został mi usunięty z artykułu o PUP)
Co za różnica ON czy ONA Jak przecież Co innego jest Tematem. Tak.
Po prostu - kotki.
Liczy się temat :D a nie jakieś mało znaczące szczegóły.
Jakim cudem mieli by to zrobić skoro siedzą tam po znajomości, Dopiero uczą się tam obsługi komputera. Za te trzy tysiące to i ja nie łapała bym wiatr w żagle.
Nie wiem czy ta pensja jest adekwatna do tego co sobą reprezentują i jak to robią dla RUP.
Chodzą jak muchy w smole w każdym słowa tego znaczeniu a w jednym pokoju trzy obsługują jednego petenta (Cytat z kolejki ...,,wczoraj było gorzej niż dziś dwóch klientów i przerwa""...) - ktoś powinien coś z tym zrobić, trzeba w takim razie o tym pomyśleć.
Osobiście uważam że za te pieniądzem dwie dziewczyny Nie tylko operatywnością ale i aparycją wydajniej by pracowały i reprezentowały ten jeden z ważnych urzędów.
kotki,zdecyduj się czy jesteś On(Arek czy Ona(zostałam obsłużona),ale do rzeczy-paradoks nr 1-dawno temu powstała Wyższa Szkoła Czegoś Tam ulokowana po przedszkolu kolejowym przy wiadukcie,wykładowcy przyjeżdżali maluchami,dużymi fiatami,polonezami a uczniowie BMW,Mercedes i inne wózki-kto kogo musiał uczyć operatywności? paradoks 2-różnej maści doradcy finansowi,maklerzy zamiast czerpać z posiadanej wiedzy i leżeć na Hawaii i spijać śmietankę- doradzają innym(klient straci albo zarobi-oni zawsze na plusie!)-paradoks 3-Powiatowy Urząd Pracy organizuje szkolenie-DZISIAJ BEZROBOTNY-JUTRO CZŁOWIEK SUKCESU-a ludzie tam pracujący nie podejmą działalności i nie staną się ludźmi sukcesu tylko siedzą za marne 3 tysiące przez 5 dni w tygodniu po 8 godzin i użerają się z petentami,a sami mogliby rozwinąć skrzydła i złapać wiatr w żagle,pokazać-tak to się robi!!- (post podobnej treści został mi usunięty z artykułu o PUP)
kotki,jest różnica-nie wiem czy Cię pocałować w rękę czy zaprosić na kielicha:-))
za ile?? za marne 3 tys?????
daj mi 3 kola w socho to ja z checia pomecze sie 5 dni w tygodniu po 8 godzin a brak kompetencji i nepotyzm w urzedach panstwowych sa na porzadku dziennym.
potwierdzam, to co można spotkać w Sochaczewskich urzędach to bardzo kompetentny nepotyzm :)
robroy co to za kobita jest ? .
Może by wprowadzić wynagrodzenie zależne od liczby przyjętych petentów:)
Myśle że przerwa nie byłaby dłuższa niż 15 minut:)
Taki zwykły akord...
to przedstawicel-ka narodu !!!!!
Robroy to nie N.K. zebys wstawiał(a) tu swoje zdjecia z majówki!
sorry,byłem trochę rozczochrany i bez makijażu:-)
Witam,
po dzisiejszej wizycie w sochaczewskim PUP podzielam w pełni Twoją opinię. Bałagan jaki dziś przedstawiał ten urząd był nie do opisania. Zmiana numeracji pokoi plus całkowity brak opisu na drzwiach pozwolił mi "zwiedzić" ten Urząd dokładnie i spędzić tam przedpołudnie. Snujące się panie urzędniczki po korytarzach też sprawiały wrażenie zagubionych. A te, które siedziały przy biurkach słodko gwarzyły sobie ze znajomymi(widać przez szklane drzwi). Tak jeszcze się zastanawiam po co te panie chowają się za tymi płaskimi monitorami i po co im te komputery jak i tak cała dokumentacja prowadzona jest tradycyjnie na papierze, a sedno całej tej wizyty w tym Urzędzie to złożony podpis bezrobotnego na kwestionariuszu.
No cóż, taki bezrobotny i tak już podle się czuje chociażby z powodu utraty pracy, to jeszcze traktowanie go przez panie urzędniczki skutecznie mu to złe samopoczucie pogłębia.
Na koniec, życzyłabym tym paniom spróbowanie pracy nie w sferze budżetowej, tylko gdzieś w branży produkcyjnej, a najlepiej jeszcze w firmie prywatnej, może wtedy zmieniłby się im stosunek do petenta-bezrobotnego, bądź co bądź jesteśmy członkami społeczeństwa, które za pośrednictwem podatków łoży na ich również bądź co bądź niezłe pensyjki.
Ręka Rękę Myje.
Są po prostu pod Kloszem.
I Tyle.
Bo to już nie po raz pierwszy jest taki temat zakładany na forum
I CO ? I NIC z Tym nie zrobili.
Jutro znów składam im kolejną wizytę.
Zobaczę jaki mnie czeka tym razem nius.
Ja mam " przyjemność" być zarejestrowana ponad rok. Dostałam 1 ofertę pracy w Milanówku na stanowisku asystentki. Spytałam jak sobie pani wyobraża dojazd. Usłyszałam: no to nie ma pani samochodu. No mam. Tylko przy cenach dzisiejszego paliwa ta pensja nie starczyłaby na dojazdy. A gdzie zapłacenie za opiekę nad dziećmi? Ciekawe czy ta pani też chciałaby dojeżdżać tam do pracy?
Chodząc do tego urzędu czuję się jak intruz. Jak można po kilkunastu latach pracy zarejestrować się i psuć im statystyki.
dawno dawno temu tez mialem przyjemnosc.. 3 lata :P 3 oferty pracy. smieciarz, slusarz i operator wtryskarki a kiedys to nie mozna bylo odmowic bo zailacza traciles.. wiec jade na tego smieciarza w krawacie i garniaku i laptokiem.. gosc sie na mnie patrzy jak na postac z kreskowki i po minucie zawiasu stwierdza: dla pana to chyba nie mamy tu pracy... brak kwalifikacji :)) zasilacz zostal :)
ale nie o to chodzi :) generalnie do wuja nadaje sie ten urzad.. chyba jeszcze nikt pracy nie znalaz z pomoca tego urzedu! po co ta instytucja wogole istnieje? jaki idzie na to budzet??
Jestem bezrobotna od trzech miesięcy, a do urzędu zjawiam się tylko po to, żeby podpisać się na kwestionariuszu. Nikt nawet nie zaproponował mi żadnego szkolenia. O propozycji jakieś pracy nawet nie ma mowy. Tak sobie myślę, że gdyby zwolnić połowę personelu tego urzędu to znalazły by się pieniądze na jakieś całkiem przydatne szkolenia lub przekwalifikowanie dla kilku bezrobotnych.
Słuchajcie... już podczas dyskusji na poprzednim wątku ktoś stwierdził, że urząd pracy istnieje po to, by te "przemiłe" i "pomocne" panie miały gdzie pracować. I rzczywiście - taka jest prawda, która pewnie niestety się nie zmieni...
Szanowne,wielebne i jak tam Was zwał tak zwał kotki.Dobrze na marginesie dobrany nick do tego co reprezentujecie sobą i tym co macie w głowie.Aż żal czytać od kogoś kto pisze jak analfabeta ,że panie w RUP powinny skończyć kurs maszynopisania.Mam nadzieję ,że skoro uczęszcza tam Pani sama na tzw."odhaczanie" to dostała się Pani właśnie na taki kurs,chociaż uważam że to będzie zbyt wygurowany kurs jak dla Pani,ponieważ rażące błedy stylistyczno-gramatyczne i ortograficzne świadczą o tym,że przydałoby się powtórzyć podstawowe zasady pisowni i składni polskiej.Sądzę,że to brak zajęcia powoduje wypisywanie tych dosłownie "wymiocin" ,a osoby ,które to czytaja same wyciągną odpowiednie wnioski.Owszem jak w każdym urzędzie tak i w RUP są osoby i osóbki,ale nie wolno wszystkich wrzucac do jednego wora.