To ciekawe, że w wyborach do parlamentu nie pojawia się niemal w ogóle kwestia samorządności. Politycy o niej zapomnieli, a życie samorządów powoli umiera. Umiera wielka idea, która kiedyś nadała Polsce tak duże tempo rozwoju. W związku z tym pojawia się pytanie, co dalej z polskim samorządem?
Andrzeju, co masz na myśli, pisząc, że życie samorządów powoli umiera?
Ta kampania w ogóle jest specyficzna. Opinia publiczna karmiona jest nieweryfikowalnymi tezami, pomówieniami. Jednak z drugiej strony moze i dobrze, że politycy coraz mniej zajmują się gospodarką i samorządami.
Przestaliśmy wierzyć w tę ideę po prostu. Bo samorząd nie polega tylko na tym, że się od czasu do czasu zrobi jakąś inwestycję za unijne pieniądze. Marazm, nieumiejętność podejmowania decyzji, niekompetencja i nieumiejętność rozwiązywania prawadziwych problemów obywateli, czego symbolem w Sochaczewie jest chodakowski most. Dwa samorządy od kilku lat nie potrafią rozwiązać tego problemu. I - jak się domyśla - możemy już zapomnieć o tym moście. Innym, dobrym przykładem jest Żelazowa Wola. Gmina Sochaczew, mimo pokaźnego budżetu nic nie potrafi tam zrobić, na czele z kanalizacją. Chyba że mam stare dane. Jest za t odużo nieprofesjonalnych programów promocyjnych. Tylko ie ma przedmiotu, do którego mogłyby się odnosić.
To ciekawe, że w wyborach do parlamentu nie pojawia się niemal w ogóle kwestia samorządności. Politycy o niej zapomnieli, a życie samorządów powoli umiera. Umiera wielka idea, która kiedyś nadała Polsce tak duże tempo rozwoju. W związku z tym pojawia się pytanie, co dalej z polskim samorządem?
Andrzeju, co masz na myśli, pisząc, że życie samorządów powoli umiera?
Ta kampania w ogóle jest specyficzna. Opinia publiczna karmiona jest nieweryfikowalnymi tezami, pomówieniami.
Jednak z drugiej strony moze i dobrze, że politycy coraz mniej zajmują się gospodarką i samorządami.
Przestaliśmy wierzyć w tę ideę po prostu. Bo samorząd nie polega tylko na tym, że się od czasu do czasu zrobi jakąś inwestycję za unijne pieniądze. Marazm, nieumiejętność podejmowania decyzji, niekompetencja i nieumiejętność rozwiązywania prawadziwych problemów obywateli, czego symbolem w Sochaczewie jest chodakowski most. Dwa samorządy od kilku lat nie potrafią rozwiązać tego problemu. I - jak się domyśla - możemy już zapomnieć o tym moście. Innym, dobrym przykładem jest Żelazowa Wola. Gmina Sochaczew, mimo pokaźnego budżetu nic nie potrafi tam zrobić, na czele z kanalizacją. Chyba że mam stare dane. Jest za t odużo nieprofesjonalnych programów promocyjnych. Tylko ie ma przedmiotu, do którego mogłyby się odnosić.