Reklama
  • Marcia312010-06-22 20:54:13

    Staram się unikać wizyt u lekarzy, ale z powodu bólu ucha i gardła wybrałam się do laryngologa (bardzo dobra, ciepła i życzliwa p. laryngolog - polecam;-), który stwierdził, że mam niedoleczoną infekcję górnych dróg oddechowych i przepisał antybiotyki. Ponieważ ostatnio czułam się osłabiona i dodatkowo zauważyłam, że za uszami powstały twarde guzki (węzły chłonne?), więc wybrałam się do internisty, który stwierdził, że mam powiększone węzły chłonne uszne i wysłał ponownie do laryngologa. Inny już laryngolog (p. laryngolog, u której się leczę, na urlopie) stwierdził, że jestem zdrowa i być może to infekcja wirusowa/bakteryjna, a węzły chłonne jego zdaniem są ok. Ponieważ nie byłam zapisana na wizytę 3 m-ce wcześniej, musiałam wbić się między pacjentami i to chyba b.zdenerwowało p. lekarza. Stwierdził on, że jeśli źle się czuję to powinnam zrobić sobie ogólne badania..... Poczułam się, jakbym symulowała chorobę! Wróciłam więc do internisty, już innego, który ... zrobił mi awanturę, że wymagam od niego, aby w tym samym dniu weryfikował diagnozę poprzedniego internisty. Wybłagałam, aby chociaż mnie zbadał, bo ten pierwszy w ogóle nie zrobił tego, stwierdzając, że powiększone węzły chłonne w okolicy uszu i moje leczenie to działka laryngologa. Drugi internista obrażony i z wielką łaską mnie zbadał (zmierzył tętno, osłuchał płuca, choć bolało mnie gardło) i stwierdził, że nic mi nie jest, skoro laryngolog tak powiedział... Wróciłam do domu upokorzona, czując się jak intruz i cipochondryk marnując cały dzień na wizyty u lekarzy. Czy ktoś miał podobne przygody z nasz a kochaną służbą zdrowia?

  • Kontrabasistka7 2010-07-02 10:10:53

    No ja zmagam się z poważnym schorzeniem kręgosłupa już od 3-4 lat i do tej pory miałam zrobiony 1 raz rezonans dolnego odcinka, rentgen 2 lata temu całego kręgosłupa i mam orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności... Pan ortopeda, który mnie prowadzi, po rezonansie stwierdził, że mam chodzić na rehabilitację, bo z tymi zmianami które mam już nic nie da się zrobić! A mam zwyrodnienie szpiku, zwyrodnienie krążków, skoliozę, dyskopatię i jakies przepukliny. Z bólem zmagam się każdego dnia, nie moge nic dźwigać(dziecko 9kg), mam się długo nie schylać itp, itd. Biorę silne leki przeciwbólowe, po których jestem zamroczona, bo nic mi nie pomaga, nawet rehabilitacja... Leki przepisał mi właśnie internista, bo ortopeda nie ma czasu... Więcej uwagi poświęcił mi, kiedy byłam w ciąży, bo nie mogłam przez te wady rodzić naturalnie, to wtedy mnie zbadał, pogadał i wystawił skierowanie na cesarkę. Te wady będą już się tylko powiększać, czyli do końca życia mam się zmagać z bólem, brać silne leki(tramal) i chodzić na rehabilitację. Gdybym przysmarowała, to na pewno lepiej by się mną zajęto. Dodam, że o skierowaniu na rezonans musiałam przypomnieć, później miałam dostać na resztę, ale cisza jest... Nie wiem co mam zrobic, bo czasami nie mogę chodzić, chyba zmienie lakarza, albo dam sobie spokój i zobaczę co będzie dalej. Nie wspomnę, że trzeba czekac na wizytę 3 miesiące, a jak przyjdę na wyznaczoną godzinę, to przede mną jest 30 osób!!!!

  • redakcja 2013-03-24 10:57:56

    Ostatnio byłem u lekarza w Kasztankach.Pani w rejestracji była bardzo miła i po zapisaniu oświadczyła że jestem pierwszy w kolejce i za chwilę mogę wejść do gabinetu.Zadowalająca jakość usług. Tak trzymać!



Reklama
Reklama