Może troche pochopnie wypowiedziałem się o tropezie, ale wszystkie posty jakie w tej materii przeczytałem raczej temu przeczą. Nie o tym jednak chciałem pisać. Chce zwrócic Waszą uwagę na to, że gotowanie jest sztuką nie rzemiosłem. Tak więc, by dobrze gotować ( mowa o dobrym jedzeniu nie o prawidłowo zrealizowanej recepturze) trzeba miec to COŚ. Kurt Scheler jest artystą i jego potrawy mają to "coś" jeśli natomiast tropez jest równiez artystą i jego sztuka kulinarna jest na wyższym poziomie, to może wybaczmy Mu jego "specyfikę" i przychodźmy tam dla samego jedzenia. Ot, tyle.
Hm...gotowanie jako sztuka? Poznanie jest miarą sztuki. Gotowanie jest rzemiosłem i wcale nie trzeba mieć tego "czegoś". Naprawdę. Wystarczy to lubić i wykonywać z pasją. Byłam w tej knajpie raz i było smacznie, ale z krzesła z wrażenia nie spadłam. :)
Darujmy sobie uszczypliwości. :) Ja tylko twierdzę (a chyba mi wolno), że nie można gotowania nazwać sztuką, bo wtedy sprowadzimy obrazy Gaugina i świetne przygotowane polędwiczki wieprzowe do jednego mianownika. P.S. Nie jadam w KFC, nie jadam mrożonek, nikomu bym takiego badziewia nie poleciła. Pozdrawiam:)
Pewnie, że nie każde gotowanie jest sztuką. Ale na przykładzie zwykłego makaronu prosto zauważyć, że można go "schrzanić" , a można ugotować tak, że palce lizać. W zasadzie ze wszystkim tak jest. nawet z relacjami między ludźmi a na tym forum w szczególności:)
zapewne jadłaś sushi - to jest dopiero festiwal sztuki kulinarnej. Jeśli to nie jest sztuka to poddaje się. pozdrawiam:)
Jadłam, lubię. :) Ale to nie jest sztuka, to jest zwykła surowa ryba. W Japonii to traktują tak jak my schabowe. Oczywiście, że można schrzanić makaron. Nawet mi się parę razy udało. Ale ugotować go dobrze z jakimś świetnym sosem (nie mam na myśli Knorra ani Winiar gwoli ścisłości) to nie jest jakaś jazda na maksa. Zapytaj jakiegoś Włocha. :) Sztuka zaspokaja głód duchowy i intelektualny, a jedzonko - nawet najlepsze i najpiękniej podane - nie. Bo jako sztuka funkcjonuje tylko dobra rozmowa przy takim jedzonku.
Szanowna Pani Kasiu, Moda polonistka ucząca języka angielskiego, no brawo! Ale życie jest dopiero przed Panią i te wszystkie smaki życia (nie tylko kulinarne?) dostrzega się dopiero pózniej, zapewniam Panią jako doświadczony nie tylko kucharz, ale przede wszystkim męższczyzna z 57-mką na karku. Takie jest życie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, że dziecko 16-letnie kocha krewetki i ślimaki, ale to zasluga rodziców. Zapewniam Panią, że gotowanie dobrych potraw jest sztuką, tak jak dobrze nauczać języka angielskiego jest też sztuką - inaczej mielibyśmy samych kucharzy i językonauczycieli. Co do Pani mlodzieńczego podejścia do życia (nie ma w tym nic dziwnego) to postaram się podkreślić, że narazie spada może Pani z krzesla gdzie indziej, ale może z powodów zgola innych, niż kulinarne, ale z czasem, za kilka lat... kto wie? Może zaglądnie Pani do nas? Pozdrawiam
Ależ to absolutnie nie jest zasługa (wątpliwej już) młodości! Ba! Odkrywać nowe smaki uwielbiam i czynię to często wyprawiając się w różne zakątki świata, o ile tylko czas i portfel pozwolą. :) Kilka razy zdarzyło mi się posmakować rzeczy naprawdę godnych bogów Olimpu. :) I czy miłość do krewetek (tak na marginesie - uwielbiam) to dowód na wyrobienie i obycie w świecie kuchni? Wierzę, że można ich nie cierpieć. I o niczym to nie świadczy. Serio. Uczenie jest zdecydowanie bliżej sztuki niż gotowanie. (Proszę popatrzeć na poprzednie posty, tam tłumaczę dlaczego i będę się przy tym upierać.) Ale wirtuozem nie jestem, może będę za 30 lat. P.S. Moje podejście do życia dawno już nie jest młodzieńcze. Pozdrawiam
Likeu, odpowiadam na pierwszego posta, nie czytając następnych i to mój błąd mój błąd mój błąd!! w każdym razie ośmielę się nie zgodzić ze tezą, że można byc chu... i fajnie gotować i generalnie jest ok. Mało tego. We wszystkich knajpach na świecie to nie kucharz rządzi, tylko prowadzący lokal. W socho to sie zazwyczaj pokrywa. Osobiście znam kucharza, który połechtałby kilka organów kilku ludzi bez problemu, i on mi powiedział jedną rzecz: słuchaj Smalec, każdy kucharz jest jak dziwka - najlepiej gotuje w najdroższych knajpach. więc cieszę się, że mamy kucharza ze Szwecji, którego nie można krytykować na e-socho. Natomiast współczuje mu, że ma interes w socho, bo w głupiej wawie by go zjedli. Dosłownie;-) pozdrawiam
Szanowny Szmalcu, Nie kto inyy, jak Pan niewpuszczony do naszego lokalu, bo byla rezerwacja dla szkoly Chopina nadawal paszkwile na mnie i ten lokal. Pan jest jeszcze bardzo mlody i szarpie druty w muzyce elektronicznej, St. Tropez to nie dla Pana miejsce, tak stwierdxzam po tych latach, kiedy napisal Pan pierwszy paszkwil na nas. Synku podstruj gitarę, a o kuchni dobrego jedzenia zapomnij, gdzie najadasz się po full w Mc Restauracjach. Panu już podziękowalem kiedyś, jest Pan na chaju, to może nie wie o czym i do kogo pisze. Pozdrawiam i wspólczuję
No Panie Smalec? Przestudiowalem Pana posty z przed roku. Tylko moja kultura osobista i dni, kiedy odpowiadam na takie i wszystkie inne posty (dwulecie knajpy) powoduje, że piszę do Pana i zwracam się poprawnie do "Pana" szmalca. Dam Panu radę: ten zespól w którym Pan szarpie druty niech nagra nast,epną plytę, którą móglbym kupić chociażby w kiosku RUCHU. A poza tym masz Pan malo problemów w życiu osobistym, skoro, jak czkawka masz Pan czelność się odzywać i zabierać glos w sprawie, na którą Pana nie stać: mentalnie i kasowo. I to Pan wie, ale się sadzi i przygrywa. Żal mi Pana stokrotnie Czekam na Pana caly czas, dalem zaproszenie już rok temu. Brakuje odwagi, czy kasy? Mogę zasponsorować. Z wielkim szacunkiem do mlodych talatów.
powiem tak. Stołowałem się u Pana i dlatego bardzo ciężko zabierać mi głos w tej sprawie. Dlatego, miast dawać należny komentarz, ograniczę się do prośby. Niech Pan zakończy tę żenującą dyskusję. Przede wszystkim dlatego, że sam nie chciałbym robić Panu przykrości, a być może zmusi mnie Pan do tego.
Andrzeju, tak troche wyglada, jakbyś wyszedł na środek sali i zawołał: " no który jeszcze?" Andrzej mózg ci sie kurczy, albo ego rozdęło. jeśli tylko to co przekazałeś w tym poscie jest ważne, to zaczynam martwić się nie o Ciebie, bos chłop na schwał, ale o to, co w takim razie siedzi w głowach młodszych. Ty możesz sobie pozwolić na chwilowe "bradziowanie" ale jeśli inni przyjmą to za normę? NIe możesz zapominać kim jesteś i jaką pełnisz funkcję ( oczywiście nie na esoocho). jak zwykle serdecznie pozdrawiam. M jak Likeu
Wirtuozem zostaje ten, kto potrafi rozpoznać wirtuoza. Inaczej nie wie do czego dążyć. Podobnie postrzeganie jedzenia jako "paszy" nie doprowadzi do tego by postrzgac je jako sztukę. Zwrócę jednak Wam uwagę na cos z goła innego. Otóż tropez to facet blisko 60 cio letni. To dwa pokolenia od Was, jedno ode mnie. Mi łatwiej go zrozumieć, niz Wam. może spróbujcie go zaakceptować takim jaki jest i nie zmieniajcie chłopa na swoją modłę. Przecież te hasła wciąż na waszych ustach. To że nie jest potulny to dobrze, bo to chłop z krwi i kości. Podejrzewany przeze mnie brak wzorców męskości w, przepraszam, Waszym pokoleniu, chetnie poruszę w innym wątku, ( dodam tylko, że szczególnym obrzydzeniem napawają mnie łyse klaty u młodzieńców wierzących w swój nieodparty urok). ale to innym razem. Tym razem natomiast wszystkim tym, co robote, biznes i samą osobę tropeza maja za nic - przezyjcie tyle i zróbcie coś lepszego - wtedy możecie krytykować, jeśli tylko dalej zajdzecie. na razie, gdy Was mamy utrzynuja trzymajcie raczej jezyki na uwięzi.
heh... prawie bez komentarza. Ma prawie 60 lat. Roznica pokolen jest. Facet z krwi i kosci. Ma restauracje; pewnie tez zna swoj fach. Ale nie zmieni to faktu ze jest grubianski i uwaza sie za pepek swiata. Jezeli mamy siedziec cicho tylko dlatego ze ma wiecej lat, dorobil sie swojego interesu i moze z tego powodu gadac co chce... dla mnie nie stanowi on zadnego autorytetu, i nie mam zamiaru przystawac na jego ignorancje.
No właśnie o to chodzi, że ja nie krytykowałam, a zostałam od "Warszawki" wyzwana. Jeśli chodzi o wzorce męskie, to wygolone klaty, ani też chamstwo tym wzorcem nie jest. Tropeza zmienić już nie zmienimy, właśnie z racji jego wieku, ale nie będziemy, przynajmniej ja, godzić się na poszturchiwania słowne, jeśli na to nie zasłuzyliśmy. Mam przyjaciół w różnym wieku, również w wieku tropeza, i wiek nie jest wytłumaczeniem, czy usprawiedliwieniem. Wrogie nastawienie do wszystkich, zanim jeszcze się ktoś odezwał, można odebrać jako asekurację przed spodziewanym atakiem. Ale dalsze, ślepe, trzymanie się tej zasady w odpowiedziach na normalne, nieagresywne posty, to jest już lekko irytujące.
Musze sie odezwac. Czytam i nie moge uwierzyc. Sama jestem pasjonatem dobrej kuchni, uwielbiam gotowac i jak najbardziej uwazam to za sztuke. Dobrac skladniki to jak dobrac kolory malujac obraz. Jedni lubia malarstwo, inni gotowanie i/badz smakowanie i probowanie. Rozmawialam ostatnio z kucharzem w Holandii, zreszta w rewelacyjnej knajpie, ktory mi powiedzial, ze nie warto gotowac dla ignorantow, bo moze i powiedza, ze smacznie bylo, ale i tam wroca do tych smieci co jedli wczesniej. Zgodze sie, ze obsluga jest rownie wazna jak smak. Nie chce mi sie wierzyc, ze az tak gburowato p. Tropez sie do Was zwraca. Bylam, widzialam- wszystko bylo w jak najlepszym porzadku! Powinnismy sie cieszyc, ze jest w sochaczewie lokal tego typu. A tu widze jakies zyczenia zeby interes sie rozlecial. Nie wierze ze jestescie takimi ignorantami.
Ojciec Rydzyk też jest ode mnie dużo starszy i dużo osiągnął. Co to w ogóle za argument? Ja nie mam nic do tej restauracji, bo jak już gdzieś tam rzekłam - jadłam i było smacznie. I nikt tu chyba nie życzy rozlatywania się interesu. ??? Mnie tylko trochę zirytowały wypowiedzi tutaj. Facet mnie nie zna i wmawia młodzieńcze podejście do życia. :)))
Jak najbardziej sie z Toba zgadzam. Ale może dajmy Mu czas nauczyc sie róznych form zachowania na forum. ja znam wiele. te gorsze również choć nie są powodem dodumy. Może to strach przed przynaniem racji młodzym. Wszyscy chyna aj na pewno mamy w tym zakresie wiele do zrobienia, nieprawdaż?
Niezależnie od wieku i zajęcia nie powinno się spocząć na laurach. Człowiek się całe życie uczy. Więc wszyscy mamy wiele do zrobienia. Pytanie tylko, czy wiemy co konkretnie. Możemy nie zauważać, że nad czymś powinniśmy popracować, ale trzeba też obserwować i analizować, bo może właśnie ktoś nam daje coś do zrozumienia... Na tym polega nauka.
A tak w ogóle, to czasami lepiej pewne rzeczy przemilczeć, niż reagując przedobrzyć, chociaż może bardziej "przeźlić". Jeszcze nie jestem mistrzem w tej materii, ale pracuję nad sobą :)))
Byłem kiedyś w tej sympatycznej knajpce. Niestety czar prysł gdy odezwał się jakiś pan, pewnie właściciel. Gdyby wszyscy potraktowani w ten sposób zaczęli pisać to tych listów będzie dużo. NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOSCI, ABY MOJA NOGA TAM JESZCZE KIEDYS STANĘŁA.
również tam byłem pierwszy i ostatni raz , czar prysł tak samo jak u przedmówcy , nie wiem czemu tylko wyżywa się pan na pracownikach bądż pracownicy za to że zabrakło mleka - niestety słyszałem jak ubliżał pan , skoro pan jest szefem to niech pan sam zapasy uzupełnia chciał pan sobie zrobić reklamę a wywołał pan wojnę no cóż zdarza się , nasuwa się pytanie po co ta reklama klient który jest zadowolony wróci do pańskiej restauracji a skoro pan chce sie reklamować to chyba interes nie idzie , acha jeszcze jedno nie pij pan tyle tej whisky ....
Ja na pewno tam już nie pójdę, ale pewnie ten pan w końcu trochę poczyta, nabierze ogłady, może zapyta kogoś , jak się zachowywać... Restauracyjka jest w istocie bardzo sympatyczna i szkoda aby wysiłek przy otwieraniu poszedł na marne.Zachęcam do odwiedzenia i do czujnosci...
ja powiem tak... nie bede w zaden sposob ocenial Pana Tropez.. wiem jedno jest swietnym wrecz wysmienitym kucharzem bywalem tam kilka razy i napewno jesli bede chcial dobrze zejsc cos naprawde wykwintnego to napewno tam pojde bo warto!!!!!! Do resteuracji nie chodzi sie dla szefa kuchni tylko dla jego kuchni a to co Pan Tropez wyprawia z jedzieniem to jest prawdziwa sztuka bo wklada w to swoje serce i to trzeba uszanowac!!! Pozdrawiam P.S. ten caly temat zachecil mnie do ponownej wizyty dlatego ze mam ochote zjesc cos naprawde smacznego!!!!
Przeczytałam wszystko co zostało napisane i stwierdziłam ,ze musze napisac chociaz moze nie powinnam .Pracowałam w tej restauracji dosyc długo. Oto kilka rzeczy ktore mam do przekazania:1) do restauracji chodzi sie dla jedzenia a nie dla kucharza czy personelu 2)moze i Pan Wojtek ma specyficzny typ zachowania i bycia ,bywa czasem zlosliwy ale jedno jest pewne bardzo dobrze gotuje!!!! Zarówno Pan Wojtek jak i Pani Dorotka sa dobrymi kucharzami !!!!!! 3)ceny dostosowane sa nie do kieszeni klienta tylko do tego co sie je i z czego jest zrobione! Podsumowujac chociaz Pan Wojtek potrafi nakrzyczec itp ale nikt nie kaze sie zadnemu z Panstwa wdawac w dyskusje z kucharzem . Życzę wszystkim miłego dnia :)))
Daj se Pan siana i zakończ tą dyskusję, która przypomina bicie piany. Chyba, że ma Pan zamiar pracować u nas w charakterze kelnera? Języki są? Znajomość gastronimi też? Zapraszam mily gentelmenie! Staly nasz kliencie... Z wielkim szacunkiem do sztuki życia i w ogóle... Szef
Droga Katrin jedzenie nie składa sie tyko z ziemniakow,lecz rowniez z wielu innych skladnikow. A w tej restauracji kupowane a najlepsze skladniki a nie jakies gotowe sosy z torebki czy cos wszystko robi sie samemu,wiec przelicz to sobie na cene potraw z menu doliczaja wlozona w to czyjas prace,pozdrawiam
Wtrącę się do dyskusji.... Lubię dobrą kuchnie, oraz sztukę kulinarną. Przyznam, że w tej restauracji nigdy nie byłam, ale niezgodzę się z tym że do restauracji chodzi się po to żeby zjeść. Ja chodząc do restauracji oczekuję nie tylko smacznego jedzonka, ale ładnego podania, ładnego wnętrza, miłej obsługi i miłej atmosfery. Jeśli to prawda, że szef przy gościach zwraca uwagę swoim pracownikom to przyznam, że mnie też by to przeszkadzało. Ja pracy stosuję zasadę CHWALIĆ PUBLICZNIE KARCIĆ SAM NA SAM. Może warto o tym pamiętać. Mam nadzieję Tropezie, że po mnie nie "pojedziesz" :) Pozdrawiam i życzę powodzenia i perfekcyjności nie tylko w sztuce kulinarnej :)
hehehe miałem już dać siana jak to mówi Pan .. Jakiś Tam.., ale po jego wypowiedziach nie mogę - kultura na najwyższym poziomie! zapraszamy do knajpy!!
Może troche pochopnie wypowiedziałem się o tropezie, ale wszystkie posty jakie w tej materii przeczytałem raczej temu przeczą.
Nie o tym jednak chciałem pisać. Chce zwrócic Waszą uwagę na to, że gotowanie jest sztuką nie rzemiosłem.
Tak więc, by dobrze gotować ( mowa o dobrym jedzeniu nie o prawidłowo zrealizowanej recepturze) trzeba miec to COŚ. Kurt Scheler jest artystą i jego potrawy mają to "coś" jeśli natomiast tropez jest równiez artystą i jego sztuka kulinarna jest na wyższym poziomie, to może wybaczmy Mu jego "specyfikę" i przychodźmy tam dla samego jedzenia. Ot, tyle.
sorry za "pochopnie" - może kiedyś sie nuczę patrzeć co napisałem - sorry.
Hm...gotowanie jako sztuka? Poznanie jest miarą sztuki. Gotowanie jest rzemiosłem i wcale nie trzeba mieć tego "czegoś". Naprawdę. Wystarczy to lubić i wykonywać z pasją. Byłam w tej knajpie raz i było smacznie, ale z krzesła z wrażenia nie spadłam. :)
Polecam KFC i pzzę na spodzie z hypernovej.
Z dugiej strony to nie kobiety są najlepszymi kucharzami, nieprawdaż? Teraz zaczynam rozumiec dlaczego.
Darujmy sobie uszczypliwości. :) Ja tylko twierdzę (a chyba mi wolno), że nie można gotowania nazwać sztuką, bo wtedy sprowadzimy obrazy Gaugina i świetne przygotowane polędwiczki wieprzowe do jednego mianownika. P.S. Nie jadam w KFC, nie jadam mrożonek, nikomu bym takiego badziewia nie poleciła. Pozdrawiam:)
Pewnie, że nie każde gotowanie jest sztuką. Ale na przykładzie zwykłego makaronu prosto zauważyć, że można go "schrzanić" , a można ugotować tak, że palce lizać. W zasadzie ze wszystkim tak jest. nawet z relacjami między ludźmi a na tym forum w szczególności:)
zapewne jadłaś sushi - to jest dopiero festiwal sztuki kulinarnej. Jeśli to nie jest sztuka to poddaje się.
pozdrawiam:)
Jadłam, lubię. :) Ale to nie jest sztuka, to jest zwykła surowa ryba. W Japonii to traktują tak jak my schabowe. Oczywiście, że można schrzanić makaron. Nawet mi się parę razy udało. Ale ugotować go dobrze z jakimś świetnym sosem (nie mam na myśli Knorra ani Winiar gwoli ścisłości) to nie jest jakaś jazda na maksa. Zapytaj jakiegoś Włocha. :) Sztuka zaspokaja głód duchowy i intelektualny, a jedzonko - nawet najlepsze i najpiękniej podane - nie. Bo jako sztuka funkcjonuje tylko dobra rozmowa przy takim jedzonku.
Szanowna Pani Kasiu,
Moda polonistka ucząca języka angielskiego, no brawo! Ale życie jest dopiero przed Panią i te wszystkie smaki życia (nie tylko kulinarne?) dostrzega się dopiero pózniej, zapewniam Panią jako doświadczony nie tylko kucharz, ale przede wszystkim męższczyzna z 57-mką na karku. Takie jest życie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, że dziecko 16-letnie kocha krewetki i ślimaki, ale to zasluga rodziców.
Zapewniam Panią, że gotowanie dobrych potraw jest sztuką, tak jak dobrze nauczać języka angielskiego jest też sztuką - inaczej mielibyśmy samych kucharzy i językonauczycieli. Co do Pani mlodzieńczego podejścia do życia (nie ma w tym nic dziwnego) to postaram się podkreślić, że narazie spada może Pani z krzesla gdzie indziej, ale może z powodów zgola innych, niż kulinarne, ale z czasem, za kilka lat... kto wie? Może zaglądnie Pani do nas?
Pozdrawiam
Ależ to absolutnie nie jest zasługa (wątpliwej już) młodości! Ba! Odkrywać nowe smaki uwielbiam i czynię to często wyprawiając się w różne zakątki świata, o ile tylko czas i portfel pozwolą. :) Kilka razy zdarzyło mi się posmakować rzeczy naprawdę godnych bogów Olimpu. :) I czy miłość do krewetek (tak na marginesie - uwielbiam) to dowód na wyrobienie i obycie w świecie kuchni? Wierzę, że można ich nie cierpieć. I o niczym to nie świadczy. Serio. Uczenie jest zdecydowanie bliżej sztuki niż gotowanie. (Proszę popatrzeć na poprzednie posty, tam tłumaczę dlaczego i będę się przy tym upierać.) Ale wirtuozem nie jestem, może będę za 30 lat. P.S. Moje podejście do życia dawno już nie jest młodzieńcze. Pozdrawiam
Likeu, odpowiadam na pierwszego posta, nie czytając następnych i to mój błąd mój błąd mój błąd!! w każdym razie ośmielę się nie zgodzić ze tezą, że można byc chu... i fajnie gotować i generalnie jest ok. Mało tego. We wszystkich knajpach na świecie to nie kucharz rządzi, tylko prowadzący lokal. W socho to sie zazwyczaj pokrywa. Osobiście znam kucharza, który połechtałby kilka organów kilku ludzi bez problemu, i on mi powiedział jedną rzecz: słuchaj Smalec, każdy kucharz jest jak dziwka - najlepiej gotuje w najdroższych knajpach. więc cieszę się, że mamy kucharza ze Szwecji, którego nie można krytykować na e-socho. Natomiast współczuje mu, że ma interes w socho, bo w głupiej wawie by go zjedli. Dosłownie;-) pozdrawiam
kurde, w ogóle wbiłem sie nie w ten temat;-) widzę, że kolega z St. Tropez (nie mój bynajmniej) juz sie zareklamował..
Szanowny Szmalcu,
Nie kto inyy, jak Pan niewpuszczony do naszego lokalu, bo byla rezerwacja dla szkoly Chopina nadawal paszkwile na mnie i ten lokal. Pan jest jeszcze bardzo mlody i szarpie druty w muzyce elektronicznej, St. Tropez to nie dla Pana miejsce, tak stwierdxzam po tych latach, kiedy napisal Pan pierwszy paszkwil na nas. Synku podstruj gitarę, a o kuchni dobrego jedzenia zapomnij, gdzie najadasz się po full w Mc Restauracjach. Panu już podziękowalem kiedyś, jest Pan na chaju, to może nie wie o czym i do kogo pisze.
Pozdrawiam i wspólczuję
No Panie Smalec?
Przestudiowalem Pana posty z przed roku. Tylko moja kultura osobista i dni, kiedy odpowiadam na takie i wszystkie inne posty (dwulecie knajpy) powoduje, że piszę do Pana i zwracam się poprawnie do "Pana" szmalca.
Dam Panu radę: ten zespól w którym Pan szarpie druty niech nagra nast,epną plytę, którą móglbym kupić chociażby w kiosku RUCHU. A poza tym masz Pan malo problemów w życiu osobistym, skoro, jak czkawka masz Pan czelność się odzywać i zabierać glos w sprawie, na którą Pana nie stać: mentalnie i kasowo. I to Pan wie, ale się sadzi i przygrywa.
Żal mi Pana stokrotnie
Czekam na Pana caly czas, dalem zaproszenie już rok temu. Brakuje odwagi, czy kasy? Mogę zasponsorować.
Z wielkim szacunkiem do mlodych talatów.
Proszę Pana,
powiem tak. Stołowałem się u Pana i dlatego bardzo ciężko zabierać mi głos w tej sprawie. Dlatego, miast dawać należny komentarz, ograniczę się do prośby. Niech Pan zakończy tę żenującą dyskusję. Przede wszystkim dlatego, że sam nie chciałbym robić Panu przykrości, a być może zmusi mnie Pan do tego.
Z góry dziękuję.
Andrzej Gąsiorowski
Amen, Andrzeju! :) Też byłam miła, ale takie widzę napięcie w tej dyskusji, że nie wiem, czy sama nie wybuchnę.
Andrzeju,
tak troche wyglada, jakbyś wyszedł na środek sali i zawołał: " no który jeszcze?"
Andrzej mózg ci sie kurczy, albo ego rozdęło. jeśli tylko to co przekazałeś w tym poscie jest ważne, to zaczynam martwić się nie o Ciebie, bos chłop na schwał, ale o to, co w takim razie siedzi w głowach młodszych. Ty możesz sobie pozwolić na chwilowe "bradziowanie" ale jeśli inni przyjmą to za normę? NIe możesz zapominać kim jesteś i jaką pełnisz funkcję ( oczywiście nie na esoocho).
jak zwykle serdecznie pozdrawiam.
M jak Likeu
Wirtuozem zostaje ten, kto potrafi rozpoznać wirtuoza. Inaczej nie wie do czego dążyć. Podobnie postrzeganie jedzenia jako "paszy" nie doprowadzi do tego by postrzgac je jako sztukę.
Zwrócę jednak Wam uwagę na cos z goła innego.
Otóż tropez to facet blisko 60 cio letni. To dwa pokolenia od Was, jedno ode mnie. Mi łatwiej go zrozumieć, niz Wam. może spróbujcie go zaakceptować takim jaki jest i nie zmieniajcie chłopa na swoją modłę. Przecież te hasła wciąż na waszych ustach. To że nie jest potulny to dobrze, bo to chłop z krwi i kości.
Podejrzewany przeze mnie brak wzorców męskości w, przepraszam, Waszym pokoleniu, chetnie poruszę w innym wątku, ( dodam tylko, że szczególnym obrzydzeniem napawają mnie łyse klaty u młodzieńców wierzących w swój nieodparty urok). ale to innym razem.
Tym razem natomiast wszystkim tym, co robote, biznes i samą osobę tropeza maja za nic - przezyjcie tyle i zróbcie coś lepszego - wtedy możecie krytykować, jeśli tylko dalej zajdzecie. na razie, gdy Was mamy utrzynuja trzymajcie raczej jezyki na uwięzi.
heh... prawie bez komentarza.
Ma prawie 60 lat. Roznica pokolen jest. Facet z krwi i kosci. Ma restauracje; pewnie tez zna swoj fach. Ale nie zmieni to faktu ze jest grubianski i uwaza sie za pepek swiata.
Jezeli mamy siedziec cicho tylko dlatego ze ma wiecej lat, dorobil sie swojego interesu i moze z tego powodu gadac co chce... dla mnie nie stanowi on zadnego autorytetu, i nie mam zamiaru przystawac na jego ignorancje.
No właśnie o to chodzi, że ja nie krytykowałam, a zostałam od "Warszawki" wyzwana. Jeśli chodzi o wzorce męskie, to wygolone klaty, ani też chamstwo tym wzorcem nie jest. Tropeza zmienić już nie zmienimy, właśnie z racji jego wieku, ale nie będziemy, przynajmniej ja, godzić się na poszturchiwania słowne, jeśli na to nie zasłuzyliśmy. Mam przyjaciół w różnym wieku, również w wieku tropeza, i wiek nie jest wytłumaczeniem, czy usprawiedliwieniem. Wrogie nastawienie do wszystkich, zanim jeszcze się ktoś odezwał, można odebrać jako asekurację przed spodziewanym atakiem. Ale dalsze, ślepe, trzymanie się tej zasady w odpowiedziach na normalne, nieagresywne posty, to jest już lekko irytujące.
Musze sie odezwac.
Czytam i nie moge uwierzyc.
Sama jestem pasjonatem dobrej kuchni, uwielbiam gotowac i jak najbardziej uwazam to za sztuke. Dobrac skladniki to jak dobrac kolory malujac obraz. Jedni lubia malarstwo, inni gotowanie i/badz smakowanie i probowanie.
Rozmawialam ostatnio z kucharzem w Holandii, zreszta w rewelacyjnej knajpie, ktory mi powiedzial, ze nie warto gotowac dla ignorantow, bo moze i powiedza, ze smacznie bylo, ale i tam wroca do tych smieci co jedli wczesniej.
Zgodze sie, ze obsluga jest rownie wazna jak smak. Nie chce mi sie wierzyc, ze az tak gburowato p. Tropez sie do Was zwraca. Bylam, widzialam- wszystko bylo w jak najlepszym porzadku! Powinnismy sie cieszyc, ze jest w sochaczewie lokal tego typu. A tu widze jakies zyczenia zeby interes sie rozlecial.
Nie wierze ze jestescie takimi ignorantami.
Ojciec Rydzyk też jest ode mnie dużo starszy i dużo osiągnął. Co to w ogóle za argument? Ja nie mam nic do tej restauracji, bo jak już gdzieś tam rzekłam - jadłam i było smacznie. I nikt tu chyba nie życzy rozlatywania się interesu. ??? Mnie tylko trochę zirytowały wypowiedzi tutaj. Facet mnie nie zna i wmawia młodzieńcze podejście do życia. :)))
Kaśka - może powinnaś się cieszyć? Może to był ukryty komplement :))))))
Jak najbardziej sie z Toba zgadzam. Ale może dajmy Mu czas nauczyc sie róznych form zachowania na forum. ja znam wiele. te gorsze również choć nie są powodem dodumy. Może to strach przed przynaniem racji młodzym. Wszyscy chyna aj na pewno mamy w tym zakresie wiele do zrobienia, nieprawdaż?
Niezależnie od wieku i zajęcia nie powinno się spocząć na laurach. Człowiek się całe życie uczy. Więc wszyscy mamy wiele do zrobienia. Pytanie tylko, czy wiemy co konkretnie. Możemy nie zauważać, że nad czymś powinniśmy popracować, ale trzeba też obserwować i analizować, bo może właśnie ktoś nam daje coś do zrozumienia... Na tym polega nauka.
A tak w ogóle, to czasami lepiej pewne rzeczy przemilczeć, niż reagując przedobrzyć, chociaż może bardziej "przeźlić". Jeszcze nie jestem mistrzem w tej materii, ale pracuję nad sobą :)))
Likeu, chcesz ode mnie coś wyciągnąć?
Właśnie to zrobiłem - no który jeszcze?
dzięki Andrzeju, wierzyłem w Ciebie i nie pomyliłem się.
Ukłony i pozdrowienia!
:-)
no comments, bo z CZYM tu polemizować, ale... wydaje mi się, że niepotrzebnie się Pan tak denerwuje;-)
aha, zapomniałem dodać: AMEN.
Byłem kiedyś w tej sympatycznej knajpce. Niestety czar prysł gdy odezwał się jakiś pan, pewnie właściciel.
Gdyby wszyscy potraktowani w ten sposób zaczęli pisać to tych listów będzie dużo. NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOSCI, ABY MOJA NOGA TAM JESZCZE KIEDYS STANĘŁA.
również tam byłem pierwszy i ostatni raz , czar prysł tak samo jak u przedmówcy , nie wiem czemu tylko wyżywa się pan na pracownikach bądż pracownicy za to że zabrakło mleka - niestety słyszałem jak ubliżał pan , skoro pan jest szefem to niech pan sam zapasy uzupełnia chciał pan sobie zrobić reklamę a wywołał pan wojnę no cóż zdarza się , nasuwa się pytanie po co ta reklama klient który jest zadowolony wróci do pańskiej restauracji a skoro pan chce sie reklamować to chyba interes nie idzie , acha jeszcze jedno nie pij pan tyle tej whisky ....
Ja na pewno tam już nie pójdę, ale pewnie ten pan w końcu trochę poczyta, nabierze ogłady, może zapyta kogoś , jak się zachowywać...
Restauracyjka jest w istocie bardzo sympatyczna i szkoda aby wysiłek przy otwieraniu poszedł na marne.Zachęcam do odwiedzenia i do czujnosci...
ja powiem tak... nie bede w zaden sposob ocenial Pana Tropez.. wiem jedno jest swietnym wrecz wysmienitym kucharzem bywalem tam kilka razy i napewno jesli bede chcial dobrze zejsc cos naprawde wykwintnego to napewno tam pojde bo warto!!!!!! Do resteuracji nie chodzi sie dla szefa kuchni tylko dla jego kuchni a to co Pan Tropez wyprawia z jedzieniem to jest prawdziwa sztuka bo wklada w to swoje serce i to trzeba uszanowac!!! Pozdrawiam
P.S.
ten caly temat zachecil mnie do ponownej wizyty dlatego ze mam ochote zjesc cos naprawde smacznego!!!!
Ja też lubię dobrze zjeść, natomiast warto uważać, aby danie - choćby najsmaczniejsze - nie stanęło człowiekowi w gardle.
Przeczytałam wszystko co zostało napisane i stwierdziłam ,ze musze napisac chociaz moze nie powinnam .Pracowałam w tej restauracji dosyc długo. Oto kilka rzeczy ktore mam do przekazania:1) do restauracji chodzi sie dla jedzenia a nie dla kucharza czy personelu 2)moze i Pan Wojtek ma specyficzny typ zachowania i bycia ,bywa czasem zlosliwy ale jedno jest pewne bardzo dobrze gotuje!!!! Zarówno Pan Wojtek jak i Pani Dorotka sa dobrymi kucharzami !!!!!! 3)ceny dostosowane sa nie do kieszeni klienta tylko do tego co sie je i z czego jest zrobione! Podsumowujac chociaz Pan Wojtek potrafi nakrzyczec itp ale nikt nie kaze sie zadnemu z Panstwa wdawac w dyskusje z kucharzem . Życzę wszystkim miłego dnia :)))
Dostosowanie cen? Do ziemniaków? :)))))
Ta dyskusja chyba jednak się przyda, by kucharz, który świetnie gotuje, udzielił głosu kulturalnemu kelnerowi, a właścicielowi zależało na klientach.
Daj se Pan siana i zakończ tą dyskusję, która przypomina bicie piany. Chyba, że ma Pan zamiar pracować u nas w charakterze kelnera? Języki są? Znajomość gastronimi też?
Zapraszam mily gentelmenie! Staly nasz kliencie...
Z wielkim szacunkiem do sztuki życia i w ogóle...
Szef
Droga Katrin jedzenie nie składa sie tyko z ziemniakow,lecz rowniez z wielu innych skladnikow. A w tej restauracji kupowane a najlepsze skladniki a nie jakies gotowe sosy z torebki czy cos wszystko robi sie samemu,wiec przelicz to sobie na cene potraw z menu doliczaja wlozona w to czyjas prace,pozdrawiam
Jasne, że nie tylko ziemniaki. :) Pozdrawiam
Daję se siana. Życzę powodzenia.
Wtrącę się do dyskusji....
Lubię dobrą kuchnie, oraz sztukę kulinarną.
Przyznam, że w tej restauracji nigdy nie byłam, ale niezgodzę się z tym że do restauracji chodzi się po to żeby zjeść. Ja chodząc do restauracji oczekuję nie tylko smacznego jedzonka, ale ładnego podania, ładnego wnętrza, miłej obsługi i miłej atmosfery. Jeśli to prawda, że szef przy gościach zwraca uwagę swoim pracownikom to przyznam, że mnie też by to przeszkadzało. Ja pracy stosuję zasadę CHWALIĆ PUBLICZNIE KARCIĆ SAM NA SAM. Może warto o tym pamiętać.
Mam nadzieję Tropezie, że po mnie nie "pojedziesz" :)
Pozdrawiam i życzę powodzenia i perfekcyjności nie tylko w sztuce kulinarnej :)
hehehe miałem już dać siana jak to mówi Pan .. Jakiś Tam.., ale po jego wypowiedziach nie mogę - kultura na najwyższym poziomie! zapraszamy do knajpy!!