Jestem mieszkanką Kuznocina, począwszy od jesieni przez zimę do dnia dzisiejszego na całym moim podwórku mam jezioro. Zresztą nie tylko ja, również wielu moich sąsiadów. Ponieważ nie mieszkamy na górce tylko niżej to woda spłynęła z wyższych partii na nasze posesje. Na mojej działce w tej chwili śmierdzi zgnilizną, lata pełno muszek takich jak nad jeziorem, kostka sie podniosła i niestety nasze władze nic z tym nie robią. Niby Wójt obiecał wykonanie odwodnienia ale do tej pory ni widu ni słychu. Podpowiedzcie co z tym zrobić, gdzie się z tym udać, może do telewizji? Bo tak się nie da.
Rów oczyszczony jest zaraz za granicą z miastem, ale tylko tam na razie. Oprócz odnowienia na terenie gminy trzeba też go udrożnić na terenie miasta, bo inaczej zaleje tych położonych jeszcze niżej. Do zrobienia jest jeszcze dużo, a wody cały czas przybywa.
w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
(Dz. U. z dnia 15 czerwca 2002 r.)
Rozdział 5
Uzbrojenie techniczne działki i odprowadzenie wód powierzchniowych
§ 28. 1. Działka budowlana, na której sytuowane są budynki, powinna być wyposażona w kanalizację umożliwiającą odprowadzenie wód opadowych do sieci kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej. 2. W razie braku możliwości przyłączenia do sieci kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej, dopuszcza się odprowadzanie wód opadowych na własny teren nieutwardzony, do dołów chłonnych lub do zbiorników retencyjnych.
§ 29. Dokonywanie zmiany naturalnego spływu wód opadowych w celu kierowania ich na teren sąsiedniej nieruchomości jest zabronione
Przepraszam, a co ten tekst niby ma sugerować, bo nie rozumiem. Kanalizacji na terenie Kuznocina nie ma, drożnych rowów nie ma, woda samoczynnie spływa z jednych działek na drugie. Nikt specjalnie ich nie kieruje do sąsiada. Moim zdaniem straż powinna wypompować tę wodę do Bzury, a Wójt rozpocząć prace budowlane związane z kanalizacją. Innego wyjścia nie widzę.
Skoro jesteś taką wyrocznią prawa, to zajmij się tą sprawą i pomóż ludziom, a nie coś insynuujesz.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego przeprowadził kontrolę legalności budowy jednego z domów, który ma rzekomo stać na rowie i zakłócać odpływ wód opadowych. Kontrola nic w tej sprawie nie wykazała. PINB jest odpowiedzialny za egzekwowanie tego przepisu i jak widać oni, nieprawidłowości nie stwierdzili.
Przepis dotyczy naturalnych spływów, a nie niszczenia urządzeń wodnych.
Pomyliły się chyba paragrafy, i to dość znacznie. Jak chcesz zacytować prawo, to polecam „Prawo wodne”. Tam jest dużo o rowach i urządzeniach wodnych, a nie naturalnym spływie, którego nikt nie zaburzył.
Ja też przypomnę:
Kodeks Karny / Art. 183 / § 1
„Kto wbrew przepisom składuje, usuwa, przetwarza, dokonuje odzysku, unieszkodliwia albo transportuje odpady lub substancje w takich warunkach lub w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu wielu osób lub spowodować zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach,podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
Przepis dotyczy naturalnych spływów, a nie niszczenia urządzeń wodnych.
Pomyliły się chyba paragrafy, i to dość znacznie. Jak chcesz zacytować prawo, to polecam „Prawo wodne”. Tam jest dużo o rowach i urządzeniach wodnych, a nie naturalnym spływie, którego nikt nie zaburzył.
I czemu tu się irytować?
ja nawet nie wiem gdzie są te działki , a przytoczyłem paragrafy bo tam gdzie nie ma kanalizacji jest problem z wodami opadowymi a często jest tak ,że tereny działek są niżej położone niż drogi i ta właśnie różnica poziomów powoduje zalewanie prywatnych posesji a wtedy wójta trzeba skarżyć.
W takim razie przepraszam za mój ton. Wiele osób mówiło w tej sprawie wiele bredni. Jednym z hitów głupoty jest stwierdzenie, że "woda idzie pod górę".
Jeżeli chodzi o pozwanie władz samorządowych, to się nad tym zastanawiamy.
W takim razie przepraszam za mój ton. Wiele osób mówiło w tej sprawie wiele bredni. Jednym z hitów głupoty jest stwierdzenie, że "woda idzie pod górę".
Witam, Bollo /bez podtekstów/ czy działki w Kuznocinie Górnym były gorsze? Osobiście nigdy bym nie kupił działki nad Bzurą w Kuznocinie. Widziałem jak kilkanaście lat temu wyglądały tam pola gdy Bzura wylała. Takie tereny lubią być wilgotne rozumiem Twoją sytuację i współczuję. Znając polskie realia nigdy bym nie zaryzykował kredytu do końca życia dla takiego miejsca.
Paradoks polega na tym że zalewane działki nie leżą nad Bzurą, ale wprost przeciwnie na prawo od ulicy Rozlazłowskiej (są położone dużo wyżej) tam gdzie na pewno nie zagraża im Bzura (nie są to tereny zalewowe). Zalewa je woda spływająca m.in. z Kuznocina Górnego ponieważ niektórzy mieszkańcy nielegalnie zasypali istniejące rowy melioracyjne (pomijając już kwestie zalewania ściekami). Gdyby system melioracji działał prawidłowo nie byłoby żadnych problemów. A tych którzy do rowów (zresztą niedrożnych!) odprowadzają ścieki powinna ścigać policja.
Wspomniałeś o "pięknym" zachowaniu ludzi. Po co mi ten rów? Przecież woda u mnie nigdy nie stoi, a marnuje on tylko przestrzeń działki więc go zasypie. A można było go ładnie wkomponować robiąc chociażby nad nim mostek. Mnóstwo ludzi by ładnie wtopiło jakby odpowiedni urząd postanowił zrobić inwentaryzacje rowów melioracyjnych.
Tylko jest problem, bo rów został wykreślony z ewidencji. Jest urządzeniem wodnym w myśl ustawy, ale Wojewódzki Zarząd Melioracji nie chce mieć z nim nic wspólnego.
Jestem mieszkanką Kuznocina, począwszy od jesieni przez zimę do dnia dzisiejszego na całym moim podwórku mam jezioro. Zresztą nie tylko ja, również wielu moich sąsiadów. Ponieważ nie mieszkamy na górce tylko niżej to woda spłynęła z wyższych partii na nasze posesje. Na mojej działce w tej chwili śmierdzi zgnilizną, lata pełno muszek takich jak nad jeziorem, kostka sie podniosła i niestety nasze władze nic z tym nie robią. Niby Wójt obiecał wykonanie odwodnienia ale do tej pory ni widu ni słychu. Podpowiedzcie co z tym zrobić, gdzie się z tym udać, może do telewizji? Bo tak się nie da.
Pan Wójt dużo obiecuje... Na razie rozpoczęły się prace nad odbudową rowu i co jakiś czas wypompowywana jest woda, która niestety na nowo napływa.
Telewizja TVN24 już była i ma być ponownie w czerwcu.
Sprawa jest w 11 instytucjach państwowych.
Jeden problem to woda, a drugi to ścieki, które płynęły. Kwestią nieczystości zajmuje się prokurator.
Nie ma zbyt wielu chętnych, żeby się za sprawę poważnie zabrać.
A od której strony poprawiają ten rów, bo ja nie widziałam. A co do ścieków to u mnie nic takiego nie wyczułam
Rów oczyszczony jest zaraz za granicą z miastem, ale tylko tam na razie. Oprócz odnowienia na terenie gminy trzeba też go udrożnić na terenie miasta, bo inaczej zaleje tych położonych jeszcze niżej. Do zrobienia jest jeszcze dużo, a wody cały czas przybywa.
Tak dla przypomnienia:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURYz dnia 12 kwietnia 2002 r.
w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
(Dz. U. z dnia 15 czerwca 2002 r.)
Rozdział 5Uzbrojenie techniczne działki i odprowadzenie wód powierzchniowych
§ 28. 1. Działka budowlana, na której sytuowane są budynki, powinna być wyposażona w kanalizację umożliwiającą odprowadzenie wód opadowych do sieci kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej. 2. W razie braku możliwości przyłączenia do sieci kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej, dopuszcza się odprowadzanie wód opadowych na własny teren nieutwardzony, do dołów chłonnych lub do zbiorników retencyjnych.
§ 29. Dokonywanie zmiany naturalnego spływu wód opadowych w celu kierowania ich na teren sąsiedniej nieruchomości jest zabronionePrzepraszam, a co ten tekst niby ma sugerować, bo nie rozumiem. Kanalizacji na terenie Kuznocina nie ma, drożnych rowów nie ma, woda samoczynnie spływa z jednych działek na drugie. Nikt specjalnie ich nie kieruje do sąsiada. Moim zdaniem straż powinna wypompować tę wodę do Bzury, a Wójt rozpocząć prace budowlane związane z kanalizacją. Innego wyjścia nie widzę.
To zapewne sugestia, która winnymi ma uczynić mieszkańców.
-----------------------------------------------------------------------------
Do fraterr
Skoro jesteś taką wyrocznią prawa, to zajmij się tą sprawą i pomóż ludziom, a nie coś insynuujesz.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego przeprowadził kontrolę legalności budowy jednego z domów, który ma rzekomo stać na rowie i zakłócać odpływ wód opadowych. Kontrola nic w tej sprawie nie wykazała. PINB jest odpowiedzialny za egzekwowanie tego przepisu i jak widać oni, nieprawidłowości nie stwierdzili.
Przepis dotyczy naturalnych spływów, a nie niszczenia urządzeń wodnych.
Pomyliły się chyba paragrafy, i to dość znacznie. Jak chcesz zacytować prawo, to polecam „Prawo wodne”. Tam jest dużo o rowach i urządzeniach wodnych, a nie naturalnym spływie, którego nikt nie zaburzył.
Ja też przypomnę:
Kodeks Karny / Art. 183 / § 1
„Kto wbrew przepisom składuje, usuwa, przetwarza, dokonuje odzysku, unieszkodliwia albo transportuje odpady lub substancje w takich warunkach lub w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu wielu osób lub spowodować zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach,podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
Przepis dotyczy naturalnych spływów, a nie niszczenia urządzeń wodnych.
Pomyliły się chyba paragrafy, i to dość znacznie. Jak chcesz zacytować prawo, to polecam „Prawo wodne”. Tam jest dużo o rowach i urządzeniach wodnych, a nie naturalnym spływie, którego nikt nie zaburzył.
I czemu tu się irytować?
ja nawet nie wiem gdzie są te działki , a przytoczyłem paragrafy bo tam gdzie nie ma kanalizacji jest problem z wodami opadowymi a często jest tak ,że tereny działek są niżej położone niż drogi i ta właśnie różnica poziomów powoduje zalewanie prywatnych posesji a wtedy wójta trzeba skarżyć.
W takim razie przepraszam za mój ton. Wiele osób mówiło w tej sprawie wiele bredni. Jednym z hitów głupoty jest stwierdzenie, że "woda idzie pod górę".
Jeżeli chodzi o pozwanie władz samorządowych, to się nad tym zastanawiamy.
W takim razie przepraszam za mój ton. Wiele osób mówiło w tej sprawie wiele bredni. Jednym z hitów głupoty jest stwierdzenie, że "woda idzie pod górę".
No w Karpaczu podobno idzie :)))
pzdr
Witam, Bollo /bez podtekstów/ czy działki w Kuznocinie Górnym były gorsze? Osobiście nigdy bym nie kupił działki nad Bzurą w Kuznocinie. Widziałem jak kilkanaście lat temu wyglądały tam pola gdy Bzura wylała. Takie tereny lubią być wilgotne rozumiem Twoją sytuację i współczuję. Znając polskie realia nigdy bym nie zaryzykował kredytu do końca życia dla takiego miejsca.
Paradoks polega na tym że zalewane działki nie leżą nad Bzurą, ale wprost przeciwnie na prawo od ulicy Rozlazłowskiej (są położone dużo wyżej) tam gdzie na pewno nie zagraża im Bzura (nie są to tereny zalewowe). Zalewa je woda spływająca m.in. z Kuznocina Górnego ponieważ niektórzy mieszkańcy nielegalnie zasypali istniejące rowy melioracyjne (pomijając już kwestie zalewania ściekami). Gdyby system melioracji działał prawidłowo nie byłoby żadnych problemów. A tych którzy do rowów (zresztą niedrożnych!) odprowadzają ścieki powinna ścigać policja.
Wspomniałeś o "pięknym" zachowaniu ludzi.
Po co mi ten rów? Przecież woda u mnie nigdy nie stoi, a marnuje on tylko przestrzeń działki więc go zasypie. A można było go ładnie wkomponować robiąc chociażby nad nim mostek.
Mnóstwo ludzi by ładnie wtopiło jakby odpowiedni urząd postanowił zrobić inwentaryzacje rowów melioracyjnych.
Przepraszam za formę "wspomniałeś". Nie spojrzałem na nick. :)
Tylko jest problem, bo rów został wykreślony z ewidencji. Jest urządzeniem wodnym w myśl ustawy, ale Wojewódzki Zarząd Melioracji nie chce mieć z nim nic wspólnego.