Reklama
  • Szymon2009-08-27 13:31:14

    Jeśli bliskie są Wam klimaty Manhattan Transfer, F. Sinatry, M. Bubble czy Diany Krall, to zapraszamy do pubu 77 na koncert w dniu 2 września (środa) o godz. 19:00. Wszystko to "podlane" będzie wybornym fortepianowym jazzowo-bluesowym "sosem". Zapraszamy!

  • karol997 2009-08-27 21:07:50

    Lubię taką muzykę lecz w orginalnym brzmieniu. Obecnie lansuje się wszelkiego rodzaju przeróbki co mnie osobiście drażni. W zaciszu domowym przy dobrym trunku chętnie słucham dawnych kawałków wspominając młodość.
    Pozdrawiam Karol

  • Gąsior 2009-08-28 09:30:06

    Jest pewna subtelna różnica między "przeróbką", a "interpretacją" czy "reinterpretacją". W jazzie, bluesie i rock"n"rollu w ogóle takie pojęcie jak "przeróbka" nie ma zasadniczego znaczenia, bo poruszamy się tu co do zasady w dość sformalizowanych formach (blues, rock"n"roll), albo twórzczo wykorzystujemy pewne motywy (jazz). Jak się domyślam, "Two Jazz Voices" koncentrują się raczej na tym drugim obszarze.

  • Szymon 2009-08-28 10:59:35

    Dotykamy tutaj jednej z zasadniczych kwestii dotyczących podejścia do tradycji - być może nie tylko - muzycznej. Są tutaj dwa podstawowe nurty: jeden zakłada, że należy dążyć do pierowozoru - czyli np. albo maksymalnie zbliżać się do jakiegoś wykonania, czy do pewnej estetyki np. romantycznej. Drugi zaś postuluje kreatywne podejście. Jak to zwykle bywa napotyka się na problemy: bo np. kto ma określić tzw. ducha Chopina - podczas gdy nie dysponujemy żadnym jego nagraniem? Warto tutaj wspomnieć sprawę genialnego piansty jugosłowiańskiego Ivo Pogorelica, który zdaniem jury na jednym z konkursów Chopinowskich w swoich wykonanaich przekroczył chopinowskie ramy interpretacyjne. Mimo to sale koncertowe stały i stoją do dziś przed nim otworem. Inaczej sprawa wygląda w przypadku jazzu, gdzie jak wiemy - jego istotą jest kreatywność i improwizacja. Wydaje mi się, że w tym przypadku wręcz przesądzone wydaje się być twórcze podejście do tej tradycji. W większości przypadków w standardach jazzowych zapisuje się w nutach głównie temat i ewentualnie tzw. changes - czyli pochody akordów. Co więcej - sądzę, że "podrabianie" w 100% wykonań jazzowych nie jest chyba do końca możliwe.
    To właśnie jazz daje chyba największą przestrzeń i substancję do wyrażania siebie w muzyce. Naśladujemy najlepszych ucząc się, aby potem wnieść własny pierwiastek. Jedno jest poza dyskusją: trzeba to robić dobrze.

  • Reklama
  • karol997 2009-08-28 15:04:52

    Panowie spokojnie, lekcja napewno mi się przyda ale żaden z Was nie odniósł się do interpretacji hymnu przez Edytę Górniak a to miałem właśnie na myśli pisząc o przeróbkach.
    Utworów Chopina raczej nie da się "przerobić" tam trzeba ściśle trzymać się nut, pauz, interwałów itp.
    Może jednak się mylę i jakiś wirtuoz jazzowy zrobi sobie tzw. wstawki Chopinowskie...to ciekawe.
    Jednak nie na konkursie Chopinowskim.
    Pozdrawiam Karol

  • Szymon 2009-08-28 20:39:51

    Co do Hymnu - zgoda. Jest to swego rodzaju świecki dogmat i nic nie powinno się zmieniać. Natomiast co do Chopina - właśnie podałem przykład w moim poście. Warto jeszcze wspomnieć interpretacje awangardowe Mozarta czy Bacha w wykonaniu G. Goulda. Chopin stanowi megainspirację dla jazzu z uwagi na jego niesamowity wkład chociażby do harmonii. Niemniej jednak te projekty oceniam różnie. Za udany uważam osobiście Możdżera i Jagodzińskiego. Ogólnie mam jednak zarzut do jazzmanów - o czym już kiedyś pisałem. Chodzi o to, że biorą oni jakiś temat z Chopina - natomiast dalej często grają "swoje". Po tych improwizacjach - skądinąd wirtuozerskich - ciężko byłoby rozpoznać ducha chopinowskiego. Wg mnie - może to zabrzmi konserwatywnie - należy w przetworzeniu tematu czy w improwizacji na jego temat - do niego jakoś nawiązywać. Jest to trudne, ale to - jak się wydaje - jest istota rzeczy. Łatwiej jest przegrać temat i dalej grać w oderawniu od niego - a takie jest często wrażenie. Wielu jazzmanów - szczególnie pianistów - uwielbia J. S. Bacha. Dlaczego? M.in dlatego, że zarówno w jazzie, jak i w baroku operuje się polifonią czyli ruchami głosów - z taką różnicą, że bazie nieco innych akordów. Logika gry jest więc z grubsza tożsama. Nie trzeba chyba dodawać, kto od kogo czerpał. Pozdrawiam



Reklama
Reklama