Witam Państwa serdecznie. Kiedy "parę lat" temu chodziłam do szkoły uczyliśmy się języka niemieckiego, a podręczniki albo były niemal nie do zdobycia bądź w porównaniu do reszty książek potrzebnych na dany rok szkolny bardzo drogie - to tak w praktyce były zbędne bo może dwie góra trzy lekcje bazowały na ich treści. Co za tym idzie pieniądze wyrzucone w błoto. W zeszłym roku moja córka poszła do klasy "0". Podręczniki sprowadziła pani nauczycielka i co się okazało przez 10 miesięcy z ćwiczeń około 60 stronicowych rozwiązanych mieli tylko 5 stron!!!! W zerówce to lekcja angielskiego w szkole to głównie poznawanie języka przez zabawę itp w tym podręczniku nie było prawie żadnych słów do pisania tylko kolorowanki, ślaczki itp to można było dzieciakom do domu zadać wykonanie choć jednego zadania. Zestaw książka + ćwiczenie + cd kosztowały około 70 zł Z tym, że tej nauczycielki więcej nie było na zajęciach niż była - na zwolnieniu lekarskim bo chora. Ale ile można. Po pewnym czasie zaczęła przychodzić na każde zajęcia - powód? Do klasy dołączyła nowa dziewczynka - co się okazało córka pani nauczycielki. I przestała pani już chorować jak ręką odjął. Szkoda tylko, że pani zamiast zając się dziećmi i przerabiać planowany materiał to tuliła i głaskała swoją pociechę. BEZ KOMENTARZA. Na moje pytanie czy 10 miesięcy pracowała nad tym by dzieci 5 rysunków pokolorowały to odpowiedziała że uczniowie są bardzo słabą grupą no i tak wyszło
po czym powiedziałam, że oddam jej ten komplet a ona niech odda mi pieniądze. Sprowadzili książki i nie korzystają?! Powiedziałam, że to oszustwo i złodziejstwo na co ona do mnie, że nie trzeba było kupować, że ksero można było sobie zrobić.. - po fakcie. Co Państwo sądzą na ten temat? Czy jako rodzice jesteśmy w stanie zapobiec mar nacji naszych ciężko zarobionych pieniędzy; bo jeśli w "0" pokolorowali 5 rysunków to malowanka nie dość, że za jakieś 3 zl to i w razie skrajnej konieczności się przyda żeby nią sobie d..... podetrzeć a te szkolne - by się ślizgały.
Witam Państwa serdecznie.
Kiedy "parę lat" temu chodziłam do szkoły uczyliśmy się języka niemieckiego, a podręczniki albo były niemal nie do zdobycia bądź w porównaniu do reszty książek potrzebnych na dany rok szkolny bardzo drogie - to tak w praktyce były zbędne bo może dwie góra trzy lekcje bazowały na ich treści. Co za tym idzie pieniądze wyrzucone w błoto.
W zeszłym roku moja córka poszła do klasy "0".
Podręczniki sprowadziła pani nauczycielka i co się okazało przez 10 miesięcy z ćwiczeń około 60 stronicowych rozwiązanych mieli tylko 5 stron!!!!
W zerówce to lekcja angielskiego w szkole to głównie poznawanie języka przez zabawę itp w tym podręczniku nie było prawie żadnych słów do pisania tylko kolorowanki, ślaczki itp to można było dzieciakom do domu zadać wykonanie choć jednego zadania.
Zestaw książka + ćwiczenie + cd kosztowały około 70 zł
Z tym, że tej nauczycielki więcej nie było na zajęciach niż była - na zwolnieniu lekarskim bo chora. Ale ile można. Po pewnym czasie zaczęła przychodzić na każde zajęcia - powód? Do klasy dołączyła nowa dziewczynka - co się okazało córka pani nauczycielki. I przestała pani już chorować jak ręką odjął. Szkoda tylko, że pani zamiast zając się dziećmi i przerabiać planowany materiał to tuliła i głaskała swoją pociechę. BEZ KOMENTARZA.
Na moje pytanie czy 10 miesięcy pracowała nad tym by dzieci 5 rysunków pokolorowały to odpowiedziała że uczniowie są bardzo słabą grupą no i tak wyszło
po czym powiedziałam, że oddam jej ten komplet a ona niech odda mi pieniądze. Sprowadzili książki i nie korzystają?! Powiedziałam, że to oszustwo i złodziejstwo na co ona do mnie, że nie trzeba było kupować, że ksero można było sobie zrobić.. - po fakcie.
Co Państwo sądzą na ten temat?
Czy jako rodzice jesteśmy w stanie zapobiec mar nacji naszych ciężko zarobionych pieniędzy; bo jeśli w "0" pokolorowali 5 rysunków to malowanka nie dość, że za jakieś 3 zl to i w razie skrajnej konieczności się przyda żeby nią sobie d..... podetrzeć a te szkolne - by się ślizgały.
Przepraszam za nie eleganckie porównanie ale....nie raz i tak trzeba.
Pozdrawiam serdecznie!!!