Na murach budynków Sochaczewa trwa jakaś niewypowiedziana wojna bandytów ze społeczeństwem miasta. Straty są ogromne a nikt z tym nie walczy. Jadąc jedną z głównych ulic miasta (600-lecia) odnosi sie wrażenie że jest się w fawelach Rio a nie w mieście centralnej Polski. Elewacje budynków mieszkalnych, nowych sklepów zniszczone ordynarnymi graffiti często o antysemickiej wymowie. Jeszcze gorzej jest na równoległej ulicy Kochanowskiego, tam całe elewacje ładnych budunków zniszczone, ściany garaży zupełnie zapaskudzone. Czy nikogo to nie obchodzi ? . Taka sytuacja jest nie do pomyślenia, rozumiem że może to zdarzyć się incydentalnie ale to co dzieje się w Sochaczewie wyszło już dawno poza dopuszczalne granice . Czy policja nie może reagować , kto ma chronić miasto ?.
Na murach budynków Sochaczewa trwa jakaś niewypowiedziana wojna bandytów ze społeczeństwem miasta. Straty są ogromne a nikt z tym nie walczy. Jadąc jedną z głównych ulic miasta (600-lecia) odnosi sie wrażenie że jest się w fawelach Rio a nie w mieście centralnej Polski. Elewacje budynków mieszkalnych, nowych sklepów zniszczone ordynarnymi graffiti często o antysemickiej wymowie. Jeszcze gorzej jest na równoległej ulicy Kochanowskiego, tam całe elewacje ładnych budunków zniszczone, ściany garaży zupełnie zapaskudzone. Czy nikogo to nie obchodzi ? . Taka sytuacja jest nie do pomyślenia, rozumiem że może to zdarzyć się incydentalnie ale to co dzieje się w Sochaczewie wyszło już dawno poza dopuszczalne granice . Czy policja nie może reagować , kto ma chronić miasto ?.
Batman.